W Skeli poinformowano o ponad 500 wojskowych z uzależnieniem od narkotyków
W 425. samodzielnym pułku szturmowym „Skela” oświadczono, że ponad 500 wojskowych z udokumentowanym uzależnieniem od narkotyków skierowano na leczenie. Wyjaśniono tam również, skąd wzięła się liczba około dwóch tysięcy żołnierzy z uzależnieniem, którą wcześniej podawała wojskowa rzeczniczka praw obywatelskich (ombudsmanka).
W jednostce podkreślają, że sami ujawniają takie przypadki już po przybyciu zmobilizowanych do jednostki. Według przedstawiciela pułku, wojskowi przechodzą leczenie w wyspecjalizowanych placówkach medycznych, a nie pozostają w strukturach jednostki.
W 425. samodzielnym pułku szturmowym „Skela” oświadczono, że obecnie ponad 500 ich żołnierzy przebywa na leczeniu z powodu uzależnienia od narkotyków. Opowiedział o tym w wywiadzie dla Radia Swoboda szef grupy współpracy cywilno-wojskowej pułku Andrij Suraj. Według jego słów, nie chodzi o przypuszczenia czy relacje samych wojskowych, lecz o przypadki potwierdzone dokumentacją medyczną.
„Ponad 500 osób, uzależnionych od narkotyków, nie według ich słów, bo chcą konkretnie dzisiaj wziąć ten czy inny narkotyk, ale z innego powodu — ponieważ mają na to dokumenty. Odrębnie ponad 500 osób z grona naszych wojskowych przebywa obecnie w różnych placówkach. Nie u nas. My ich wysłaliśmy i tam otrzymują niezbędne leki [leki substytucyjne]” — powiedział Suraj.
Skomentował on również informacje wojskowej rzeczniczki praw obywatelskich Olgi Reszetiłowej, która wcześniej informowała o około dwóch tysiącach wojskowych z uzależnieniem od narkotyków w pułku. Według Suraja, dane te do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich przekazała właśnie „Skela”. Podkreślił, że nie są to wyniki pracy wojskowej komisji lekarskiej (WŁK), lecz informacje ujawnione już w trakcie służby.
Przedstawiciel pułku wyjaśnił, że zmobilizowani przybywają do jednostki z orzeczeniem WŁK o zdolności do służby wojskowej. Jednak w pierwszych dniach szkolenia część z nich zaczyna czuć się źle z powodu zespołu odstawiennego (głodu narkotykowego). „To znaczy, że to nie oni [Biuro Rzecznika] to ujawnili, to my o tym powiedzieliśmy. Jak to ujawniliśmy? Tutaj kluczowe jest to, że to my ujawniliśmy. Kiedy ludzie do nas przyjeżdżają, w WŁK jest napisane, że są zdolni i muszą wypełniać swój konstytucyjny obowiązek. Podczas szkolenia, w ciągu pierwszych kilku dni, u części z nich zaczyna się tak zwany głód, czują się źle. Zwracają się do lekarzy. A lekarze rozumieją, co to jest, i podają preparaty, które uśmierzają ból i pomagają przetrwać detoks” — wyjaśnił.
Według Suraja, większość takich wojskowych po leczeniu pozbywa się uzależnienia. Dodał, że właśnie te przypadki zostały odnotowane przez jednostkę i przedstawione reprezentantom Biura Rzecznika Praw Obywatelskich podczas kontroli. Oprócz tego w pułku poinformowano, że obecnie leczenie przechodzi 13 wojskowych chorych na gruźlicę. Ponadto, według Suraja, w jednostce znajduje się „pewna liczba” żołnierzy z zapaleniem wątroby typu C. Zaznaczył, że wszyscy oni pozostają pod opieką medyczną. Jeśli stan ich zdrowia się pogarsza, są hospitalizowani i otrzymują niezbędną pomoc.
„Spójrzcie, mamy dużą, powiedzmy, liczbę osób z zapaleniem wątroby typu C i oni muszą służyć — tak zdecydowało państwo, nie ja. I jeśli czują się źle z powodu zaostrzenia choroby, to my ich tak samo hospitalizujemy. Są zarejestrowani, monitorujemy ich stan. Wiedzą, że mogą zwrócić się do lekarzy. I sam fakt, że znamy ich liczbę, a jest ona niestety niemała, świadczy już o tym, że co najmniej się zgłaszają. Więc o jakich torturach możemy mówić, skoro wszyscy są u nas zapisani?” — oświadczył przedstawiciel pułku.
Przypomnijmy, że 23 czerwca portal „Babel” opublikował śledztwo dziennikarskie dotyczące 425. samodzielnego pułku szturmowego „Skela”. W materiale podano, że w ciągu ostatniego półrocza w centrach szkoleniowych jednostki doszło do 26 zgonów. Dziennikarze poinformowali również o możliwych przypadkach pobbić, tortur oraz problemach z udzielaniem pomocy medycznej wojskowym z HIV, gruźlicą i zapaleniem wątroby typu C. Po publikacji materiału Naczelny Dowódca Sił Zbrojnych Ukrainy Ołeksandr Syrski oświadczył, że przedstawione fakty muszą zostać dokładnie sprawdzone. W samym pułku część zarzutów jest odpierana; dowództwo twierdzi, że wojskowi wymagający leczenia otrzymują niezbędną pomoc medyczną. Opowiedział o tym w wywiadzie dla Radia Swoboda szef grupy współpracy cywilno-wojskowej jednostki Andrij Suraj.
Poznano dodatkowe szczegóły incydentu z atakiem drona na białoruski autobus w obwodzie briańskim, co stanowi kolejną prowokację rosyjskich służb specjalnych przeciwko Ukrainie.
SBU przechwyciła rosyjski dokument, który zaprzecza atakowi Sił Zbrojnych Ukrainy na białoruski autobus.
Na Białorusi oświadczono o zaangażowaniu Sił Zbrojnych Ukrainy w atak na autobus w obwodzie briańskim.
Czytaj nas na Telegram i Sends