Paryski sąd apelacyjny pozwolił Marine Le Pen kandydować na prezydenta Francji
Sąd Apelacyjny w Paryżu skrócił zakaz udziału w wyborach dla francuskiej skrajnie prawicowej polityczki Marine Le Pen do okresu, który już odbyła. Umożliwia jej to kandydowanie w przyszłorocznych wyborach prezydenckich we Francji.
Jak pisze The Guardian, Le Pen nie została uniewinniona w sprawie o oszustwo. Według gazety sąd apelacyjny skrócił pięcioletni zakaz udziału w wyborach, orzeczony w ubiegłym roku przez paryski sąd karny, do okresu, który już odbyła.
Orzeczenie sądu
Autor felietonu Mujtaba Rahman zaznacza, że Le Pen została dwukrotnie skazana w sprawie przywłaszczenia ponad 4 mln euro środków Unii Europejskiej. Złożyła ostateczną apelację do najwyższego sądu Francji. Jeśli zostanie ona szybko rozpatrzona i odrzucona, polityczka może prowadzić kampanię wiosną z elektroniczną bransoletą na nodze.
Zdaniem Rahmana powrót Le Pen do wyścigu prezydenckiego czyni ją silniejszą kandydatką Zjednoczenia Narodowego niż Jordan Bardella, który był rozważany jako możliwy kandydat partii. Zjednoczenie Narodowe używa nowego hasła kampanijnego „Odrodzenie”, wiążąc je z powrotem Le Pen.
Więcej aktualnych wiadomości na kanale UA.News w Telegramie Telegram.
Sondaże
Dwa sondaże przeprowadzone po decyzji sądu apelacyjnego wskazują, że Le Pen mogłaby pokonać wszystkich możliwych rywali w drugiej turze wyborów prezydenckich — pisze autor. W szczególności sondaż Ifop wykazał jej przewagę nad byłym premierem Édouardem Philippe’em — 54% do 46%.
Tę samą różnicę odnotowano wśród wyborców powyżej 65. roku życia. Według danych przytoczonych w felietonie osoby z tej grupy wiekowej stanowią 28% spośród 50 mln zarejestrowanych wyborców we Francji.
Rahman uważa również, że polityka gospodarcza Zjednoczenia Narodowego łączy wysokie wydatki socjalne, niskie podatki, podejście rynkowe oraz interwencję państwa. Jego zdaniem ewentualna prezydentura Le Pen oznaczałaby powrót do twardszego kursu wobec UE.
Czytaj nas na Telegram i Sends