Wielka Brytania rozbiła cieńową sieć finansową Rosji
Wielka Brytania ujawniła szczegóły funkcjonowania sieci A7, łączonej z Kremlem i obchodzeniem międzynarodowych sankcji nałożonych na Rosję. Według danych brytyjskich władz, tylko w pierwszym roku działalności sieć zgłosiła przeprowadzenie transakcji o wartości ponad 86 miliardów dolarów. Londyn zdecydował również o dwukrotnym podniesieniu maksymalnej kary finansowej za naruszenie sankcji.
Brytyjski rząd oraz Narodowa Agencja ds. Przestępczości (NCA) 31 sierpnia po raz pierwszy wydały ogólnokrajowe ostrzeżenie dotyczące działalności sieci A7. Jego celem jest przestrzeżenie banków, firm finansowych i innych struktur prywatnych przed schematami, które mogą być wykorzystywane do omijania sankcji. W rządzie brytyjskim uważa się, że takie sieci pomagają Rosji powracać do międzynarodowego systemu finansowego mimo istniejących ograniczeń.
A7 działa za pośrednictwem instytucji finansowych w krajach trzecich. Dzieki tej sieci pieniądze mogą przechodzić przez różne jurysdykcje, zanim trafią do ostatecznego odbiorcy. Pozwala to ukryć pochodzenie środków i utrudnia kontrolę nad operacjami finansowymi. Według danych brytyjskiego rządu, w ciągu pierwszego roku działalności sieć A7 sama zgłosiła realizację transakcji na kwotę ponad 86 mld USD. Chodzi tu jednak o wolumen zdeklarowany przez samą sieć, a nie o sumę całkowicie potwierdzoną przez brytyjskie władze.
Jak działa sieć A7
A7 wykorzystuje system finansowy państw trzecich do przeprowadzania operacji transgranicznych i obchodzenia ograniczeń sankcyjnych. Schemat ten pozwala na unikanie bezpośrednich płatności między Rosją a krajami Zachodu, gdzie obowiązują rygorystyczne sankcje. W efekcie pieniądze mogą przepływać przez pośredników oraz struktury finansowe w innych państwach. Dla organów egzekwujących sankcje stwarza to dodatkowe ogniwo w łańcuchu, które należy zweryfikować w celu ustalenia faktycznych uczestników transakcji.
Wielka Brytania zwraca szczególną uwagę na pośredników w Azji Środkowej oraz Afryce Zachodniej. To właśnie od struktur finansowych w krajach trzecich, według rządu, w znacznej mierze zależy funkcjonowanie A7. W maju brytyjskie władze nałożyły już sankcje na banki, firmy oraz osoby powiązane z tą siecią. Wówczas ograniczeniami objęto również podmioty z państw trzecich, które zdaniem Londynu pomagały A7 w realizacji operacji.
Rola kryptowalut
A7 korzystała nie tylko z tradycyjnego systemu bankowego. Władze brytyjskie łączą sieć także z operacjami prowadzanymi za pośrednictwem platform kryptowalutowych. Londyn nakładał już wcześniej sankcje na infrastrukturę kryptowalutową powiązaną z A7 — wśród wymienionych przez rząd platform znalazły się m.in. Grinex oraz Garantex.
Kryptowaluty stały się jednym z narzędzi, które Rosja i powiązane z nią podmioty mogą wykorzystywać do omijania restrykcji finansowych. Pozwalają one na szybkie przekazywanie środków między krajami i stwarzają dodatkowe trudności dla tradycyjnej kontroli finansowej. W maju brytyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych oświadczyło, że A7 wykorzystywała infrastrukturę finansową do obchodzenia sankcji, finansowania zakupów wojskowych oraz przeprowadzania operacji związanych z rosyjską gospodarką.
Irański ślad w sieci
Rząd brytyjski oświadczył, że A7 jest powiązana nie tylko ze strukturami rosyjskimi. Według ustaleń Londynu sieć posiada również powiązania z przedstawicielami struktur państwowych Iranu. Brytyjskie władze uważają to za dodatkowy powód do zaostrzenia kontroli nad jej działalnością.
„Sieć A7 jest również powiązana z irańskimi strukturami państwowymi, co jeszcze bardziej podkreśla konieczność bezpośredniego przeciwdziałania roli tej sieci w ułatwianiu obchodzenia sankcji i nielegalnej działalności finansowej” — podano w oświadczeniu brytyjskiego rządu. Tym samym Londyn traktuje A7 nie jako pojedynczą firmę finansową, lecz jako część szerszego systemu, który może pomagać objętym sankcjami podmiotom w realizacji płatności międzynarodowych.
Wielka Brytania zaostrza kary
Równolegle z ostrzeżeniem dotyczącym A7 rząd brytyjski ogłosił zaostrzenie odpowiedzialności za naruszanie sankcji finansowych. Maksymalna kara pieniężna, jaką może nałożyć Urząd ds. Stosowania Sankcji Finansowych (OFSI), zostanie podniesiona z 50% do 100% wartości transakcji związanej z naruszeniem.
Oznacza to, że w poszczególnych przypadkach kara będzie mogła równać się pełnej wartości nielegalnej operacji. W Londynie oczekuje się, że uczyni to łamanie sankcji znacznie droższym i zmusi firmy finansowe do bardziej skrupulatnej weryfikacji swoich klientów oraz płatności.
Minister finansów Wielkiej Brytanii John Healey oświadczył, że kraj chce zwiększyć presję na Rosję oraz na tych, którzy pomagają jej omijać ograniczenia. „Zwiększamy presję ekonomiczną na Putina i nie zostawiamy tym, którzy pomagają w jego nielegalnej wojnie, żadnego miejsca do ukrycia” — powiedział Healey. Zaapelował również do sojuszników o aktywniejszą wymianę informacji i wspólną walkę z sieciami finansowymi mogącymi wspierać rosyjską agresję.
To nie pierwszy cios w A7
Wielka Brytania zaczęła uderzać w infrastrukturę A7 jeszcze przed wydaniem obecnego ostrzeżenia. 26 maja Londyn wprowadził ograniczenia wobec szeregu banków, firm i osób fizycznych powiązanych z tą siecią. Szczególną uwagę poświęcono wówczas tzw. pośrednikom w krajach trzecich.
Rząd brytyjski wyjaśnia, że po wprowadzeniu na szeroką skalę sankcji Rosja próbuje tworzyć nowe trasy płatności. Z tego powodu zmienia się również polityka sankcyjna: zamiast skupiać się wyłącznie na rosyjskich bankach i przedsiębiorstwach, kraje Zachodu coraz częściej próbują odcinać łańcuchy pośredniczące. Dotyczy to banków, platform kryptowalutowych, firm pośredniczących oraz innych struktur mogących pomagać w realizacji płatności dla rosyjskiej gospodarki.
Według danych rządu brytyjskiego, w samym tylko 2026 roku Wielka Brytania nałożyła sankcje na ponad 500 osób, firm i statków w ramach reżimu sankcyjnego wobec Rosji.
Dlaczego jest to ważne dla Rosji
Sankcje mają na celu ograniczenie możliwości pozyskiwania przez Rosję pieniędzy, zakupu niezbędnych towarów oraz realizowania płatności międzynarodowych. Skuteczność takich ograniczeń zależy jednak nie tylko od tego, kto został wpisany na listy sankcyjne. Równie ważne jest odcięcie dróg, którymi objęte sankcjami pieniądze mogą przemieszczać się dalej. Na to właśnie stawia obecnie Wielka Brytania.
A7, zdaniem brytyjskich władz, stanowi przykład takiej infrastruktury finansowej. Sieć wykorzystuje różne kraje i instytucje finansowe, aby utrudnić kontrolę nad operacjami. Dlatego Londyn stara się współpracować nie tylko przeciwko samej Rosji, ale także z państwami i firmami, przez które mogą przepływać rosyjskie środki.
Co dalej
Obecne ostrzeżenie brytyjskich władz skierowane jest przede wszystkim do banków i prywatnego sektora finansowego. Ma ono na celu poinformowanie ich o symptomach operacji powiązanych z A7, aby takie płatności mogły być na czas wykrywane i blokowane. Wielka Brytania planuje również kontynuować nakładanie sankcji na banki, firmy, platformy kryptowalutowe i innych pośredników mogących pomagać Rosji w omijaniu restrykcji.
Londyn podkreśla, że walka z takimi sieciami wymaga współpracy międzynarodowej. Rosyjskie schematy finansowe mogą przechodzić przez kilka krajów, dlatego pojedyncze państwo nie zawsze jest w stanie samodzielnie zablokować cały przebieg transakcji. Z tego powodu rząd brytyjski wzywa sojuszników do wymiany informacji i wspólnego zamykania kanałów finansowych umożliwiających Rosji obchodzenie sankcji.
Historia A7 pokazuje, że wojna sankcyjna dawno wyszła poza ramy spisów z rosyjskimi bankami i urzędnikami. Obecnie walka toczy się o trasy finansowe, pośredników oraz platformy kryptowalutowe, przez które Moskwa próbuje zachować dostęp do międzynarodowych pieniędzy. Wielka Brytania deklaruje, że chce uczynić takie schematy coraz droższymi i trudniejszymi w realizacji, a podniesienie maksymalnej kary finansowej do 100% wartości operacji ma stanowić kolejny sygnał dla podmiotów gotowych pomagać w obchodzeniu sankcji.