$ 44.14 € 50.51 zł 11.81
+7° Kijów +11° Warszawa +13° Waszyngton
Interesy Trumpa i putina: jak wojna na Bliskim Wschodzie pomaga rosji

Interesy Trumpa i putina: jak wojna na Bliskim Wschodzie pomaga rosji

13 marca 2026 18:40

Przedłużanie się konfliktu na Bliskim Wschodzie nadal mnoży globalne problemy nie tylko w wymiarze wojskowym, lecz także gospodarczym i politycznym, tworząc nowe sprzeczności w krajach zachodniej koalicji. Impulsem do nowych dyskusji stała się decyzja administracji Donalda Trumpa o tymczasowym zniesieniu amerykańskich sankcji na rosyjską ropę naftową.

W Waszyngtonie wyjaśniono, że celem jest zmniejszenie niedoboru i powstrzymanie wzrostu cen na globalnych rynkach energii. Jednak ten kontrowersyjny „krok antykryzysowy” nie został poparty przez kraje Grupy G7 oraz państwa europejskie, które obawiają się odnowienia dochodów federacji rosyjskiej. Prezydent Wołodymyr Zełenski oświadczył już, że dzięki wolnemu handlowi ropą Kreml może dodatkowo zarobić nawet 10 miliardów dolarów, co da mu zasoby do dalszego prowadzenia wojny.

UA.News przedstawia przyczyny i konsekwencje tego kroku administracji Donalda Trumpa.

image


Szok na rynkach ropy i problemy Trumpa
 

Międzynarodowa Agencja Energetyczna (MAE) ogłosiła, że świat stanął w obliczu najpoważniejszego kryzysu energetycznego od czasu wojny Jom Kipur w 1973 roku oraz od początku pełnoskalowej inwazji rosji na Ukrainę w 2022 roku. 11 marca grupa państw MAE podjęła bezprecedensowy krok — uwolniła z rezerw strategicznych 400 milionów baryłek ropy, co stanowi jedną trzecią ich zapasów.

Od momentu powstania w 1974 roku państwa MAE otwierały strategiczne rezerwy w tak dużej skali tylko cztery razy:

1991 rok — po operacji „Pustynna Burza”, kampanii wojskowej prezydenta George’a Busha seniora przeciwko Irakowi

2005 rok — w odpowiedzi na podwójne ograniczenie wydobycia ropy w Zatoce Meksykańskiej po huraganie Katrina

2011 rok — gdy sojusznicy NATO interweniowali w wojnie domowej w Libii

2022 rok — po pełnoskalowej inwazji rosji na Ukrainę

Jednak historyczne uwolnienie rezerw podczas wojny na Bliskim Wschodzie nie zrobiło większego wrażenia na rynkach ropy. W ciągu jednego dnia handlowego — 12 marca — notowania ropy wzrosły o ponad 9%. Cena ropy Brent przekroczyła 100 dolarów za baryłkę, a WTI zbliżyła się do 95 dolarów. W ciągu ostatnich pięciu dni ceny wahały się w przedziale od 84 do 116 dolarów za baryłkę.

image


Wahania cen ropy częściowo zależały również od publicznej retoryki Donalda Trumpa. Ceny spadały, gdy mówił on o możliwości zakończenia konfliktu, i rosły, gdy pojawiały się prognozy o przedłużeniu wojny.

Obecnie sytuacja się jednak komplikuje: traderzy zaczęli wątpić, że Stany Zjednoczone są w stanie zakończyć wojnę w dowolnym momencie, gdy tylko zechcą. Minister obrony Izraela oświadczył już, że operacja wojskowa będzie trwała „tak długo, jak będzie to konieczne”. Z kolei szefowie arabskich firm naftowych ostrzegają przed „katastrofalnymi konsekwencjami” długotrwałych działań wojennych.

Globalny wzrost cen ropy i paliw dotarł także do Stanów Zjednoczonych, zwiększając tym samym wewnętrzną presję polityczną na Partię Republikańską oraz samego Donalda Trumpa.

Początkowo amerykański prezydent próbował przekonać swoich przeciwników, że Stany Zjednoczone mogą nawet skorzystać na niestabilności rynków. „Stany Zjednoczone są zdecydowanie największym producentem ropy na świecie, dlatego gdy ceny ropy rosną, zarabiamy dużo pieniędzy” — napisał Trump w mediach społecznościowych 12 marca.

Ani przeciwnicy polityczni, ani wyborcy nie przyjęli tych wyjaśnień. Sondaż Economist/YouGov wykazał, że 52% amerykańskich obywateli nie popiera działań USA przeciwko Iranowi. Ludzie obawiają się przede wszystkim, że wysokie ceny ropy doprowadzą do dalszej presji inflacyjnej na wszystkie towary.

image


Złagodzenie sankcji wobec rosji
 

Najszybszym sposobem zwiększenia podaży ropy na rynku, bez ryzyka wyczerpania strategicznych rezerw MAE, mogłoby być złagodzenie wtórnych sankcji wobec rosji, która jest trzecim co do wielkości eksporterem ropy na świecie.

5 marca administracja Donalda Trumpa pozwoliła indyjskim rafineriom przez 30 dni kupować ropę z rosji, aby choć częściowo ustabilizować rynki. Stało się to zaledwie miesiąc po tym, jak amerykański przywódca przekonał Indie, aby zaprzestały zakupów rosyjskiej ropy. Wtedy Trump twierdził, że pomoże to zakończyć wojnę w Ukrainie i odciąć Kreml od jednego z największych źródeł dochodów eksportowych.

Indyjskie rafinerie już w pierwszych dniach po zniesieniu zakazu kupiły od rosjan około 30 milionów baryłek ropy. Nie zatrzymało to jednak wzrostu cen — rynki reagowały na przedłużającą się wojnę na Bliskim Wschodzie.

Prawie tydzień po złagodzeniu ograniczeń dla Indii Stany Zjednoczone ogłosiły tymczasowe zniesienie sankcji na rosyjską ropę dla wszystkich nabywców, choć z pewnymi ograniczeniami. Departament Skarbu USA wydał tymczasową licencję na 30 dni, która pozwala kupować rosyjską ropę i produkty naftowe transportowane drogą morską lub już załadowane na tankowce. Z dokumentu amerykańskiego resortu finansów wynika, że zezwolenie obowiązuje od 12 marca do północy 11 kwietnia czasu waszyngtońskiego.

image


Minister finansów Scott Bessent zapewnił, że ten „krótkoterminowy środek” nie przyniesie rosyjskiemu rządowi znaczących korzyści finansowych.

„Aby zwiększyć globalny wolumen istniejących dostaw, Departament Skarbu USA udziela krajom tymczasowego pozwolenia na zakup rosyjskiej ropy, która obecnie utknęła na morzu. Ten ograniczony, krótkoterminowy środek dotyczy wyłącznie ropy, która już jest w drodze, i nie przyniesie znaczących korzyści finansowych rządowi rosyjskiemu” — zaznaczył Bessent.

image


rosja — główny „beneficjent” wojny z Iranem
 

Wojna na Bliskim Wschodzie zapewniła rosji rekordowe dochody. W ciągu 12 dni konfliktu Moskwa zdążyła uzyskać nawet 2 miliardy dolarów dodatkowych przychodów ze sprzedaży ropy. Każdego dnia federacja rosyjska zarabia dodatkowo nawet 150 mln dolarów.

Według szacunków analityków finansowych do końca marca dochody rosyjskiego budżetu mogą osiągnąć od 3 do niemal 5 miliardów dolarów, jeśli cena rosyjskiej ropy Urals utrzyma się na poziomie 70–80 dolarów za baryłkę.

Komentując złagodzenie amerykańskich sankcji wobec rosyjskiej ropy, rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow stwierdził, że interesy Moskwy i Waszyngtonu „sytuacyjnie się zbiegły”.

„Słyszeliśmy oświadczenia przedstawicieli USA, że dotyczy to wyłącznie ropy załadowanej przed 12 marca. Padło jednak również stwierdzenie, że w przyszłości Stany Zjednoczone nie planują znosić innych sankcji naftowych wobec rosji. Sytuacyjnie nasze interesy się pokrywają. Uważamy, że obecna sytuacja grozi pogłębieniem kryzysu w sektorze energetycznym. Takie działania przyczynią się do stabilizacji rynku. Bez znacznych ilości rosyjskiej ropy stabilizacja rynków jest niemożliwa” — powiedział Pieskow.

Wojna na Bliskim Wschodzie oraz szok cenowy na globalnych rynkach stały się „prezentem” dla Kremla, zwłaszcza że w 2025 roku rosja straciła około 20% dochodów z ropy z powodu zaostrzenia sankcji USA oraz spadku cen ropy Urals. 

Jednocześnie zachodni analitycy zwracają uwagę, że rosja raczej nie będzie w stanie szybko znacząco zwiększyć dostaw. Z powodu sankcji rosyjski sektor naftowy nadal ma problemy z zakupem części zamiennych oraz pozyskiwaniem specjalistów, dlatego nie może łatwo zwiększyć produkcji. W rezultacie potencjalni nabywcy będą konkurować o ograniczoną liczbę baryłek, co również może działać na korzyść ropy Urals.

image


„Tymczasowa” decyzja Trumpa
 

W 13. dniu wojny na Bliskim Wschodzie Iran zablokował w Zatoce Perskiej ponad 320 statków. Przy tak dużych stratach tymczasowe zwiększenie dostaw rosyjskiej ropy nie stanie się „panaceum” dla rynku i pozwoli zrekompensować jedynie 4–5 dni utraconego eksportu z krajów Zatoki Perskiej — uważają analitycy cytowani przez Bloomberg.

Może to skłonić Waszyngton do zniesienia zakazu handlu rosyjską ropą na czas nieokreślony. Sam Donald Trump, komentując pozwolenie dla Indii na zakup rosyjskiej ropy, zasugerował, że decyzja ta może pozostać w mocy tak długo, jak cieśnina Ormuz będzie zablokowana. Nie wykluczył również rozszerzenia złagodzenia sankcji na nowe wolumeny wydobycia w rosji, a także na innych nabywców.

Jednak plany Donalda Trumpa mogą napotkać poważny sprzeciw zarówno wewnątrz amerykańskiej sceny politycznej, jak i ze strony partnerów zagranicznych. W reakcji na ustępstwa Białego Domu wobec rosji grupa senatorów Partii Demokratycznej już zainicjowała dochodzenie i domaga się przywrócenia ograniczeń wobec rosyjskiego sektora naftowego.

image


Złagodzenie amerykańskich sankcji nie podoba się również członkom Grupy G7. Potwierdził to kanclerz Niemiec Friedrich Merz. Poinformował, że podczas spotkania z prezydentem USA sześciu członków G7 było całkowicie zgodnych, iż jest to „niewłaściwy sygnał”. Ponadto problem nie polega na niedoborze dostaw, lecz na wysokiej cenie ropy.

„W tym kontekście chciałbym wiedzieć, jakie jeszcze motywy skłoniły rząd amerykański do podjęcia tej decyzji. Jest ona przecież tymczasowa. Nad wszystkim wisi pytanie: kiedy ta wojna się zakończy i przy pomocy jakiej strategii zostanie zakończona? Na te pytania wciąż nie udzielono realnych odpowiedzi” — podkreślił kanclerz Niemiec, dodając, że trzeba również upewnić się, iż „rosja nie wykorzysta wojny w Iranie do osłabienia Ukrainy”.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, który skrytykował działania USA łagodzące sankcje, przypomniał, że dochody z ropy rosja przeznacza także na produkcję dronów. Te same drony atakują sąsiednie kraje arabskie oraz amerykańskie bazy wojskowe. Zełenski podkreślił: „Ostatecznie znoszenie sankcji po to, aby potem spadało na ciebie więcej dronów, moim zdaniem nie jest właściwą decyzją.”

Czytaj nas na Telegram i Sends