$ 43.28 € 51 zł 12.08
-10° Kijów -8° Warszawa +9° Waszyngton

Najbiedniejsze regiony rosji płacą najwyższą cenę wojny

UA.NEWS 06 lutego 2026 16:50
Najbiedniejsze regiony rosji płacą najwyższą cenę wojny

rosyjscy żołnierze pochodzący z najbiedniejszych regionów kraju znacznie częściej giną w wojnie przeciwko Ukrainie niż mieszkańcy dużych i zamożnych miast. Analitycy ustalili wyraźną prawidłowość: im biedniejszy region, tym większe ponosi straty. Jednocześnie Moskwa oraz inne bogate miasta mają najniższe wskaźniki poległych — piszą rosyjskie media.

Na dzień 6 lutego udało się ustalić nazwiska ponad 173 tysięcy rosyjskich żołnierzy, którzy zginęli od początku pełnoskalowej inwazji na Ukrainę. Chodzi wyłącznie o potwierdzone przypadki, które udało się odnaleźć w otwartych źródłach — na podstawie informacji od rodzin, lokalnych wiadomości, nekrologów oraz publikacji w mediach społecznościowych. Rzeczywista liczba ofiar, jak zaznaczają analitycy, może być znacznie wyższa.

Szczegółową analizę tych danych opublikował portal The Bell. Jego autor, analityk Aleksandr Koljandr, zwrócił uwagę na wyraźną zależność: im biedniejszy region rosji, tym więcej jego mieszkańców ginie na wojnie. Przykładowo w Kraju Zabajkalskim, gdzie według oficjalnych statystyk ponad 15% ludności żyje poniżej granicy ubóstwa, ryzyko śmierci na wojnie jest 15 razy wyższe niż w Moskwie. To ogromna różnica, pokazująca, jak nierównomiernie rozkłada się ciężar wojny wewnątrz kraju.

W samej Moskwie udział poległych stanowi zaledwie 0,02% ogólnej liczby mieszkańców — to najniższy wskaźnik w rosji. Natomiast w biednych regionach liczby te są znacznie wyższe. Największe straty odnotowano w Tuwie i na Czukotce — tam zginęło około 0,5% ludności. W Buriacji wskaźnik ten wynosi 0,4%. Wszystkie te regiony należą do najbiedniejszych w kraju.

Oznacza to, że mieszkaniec biednego regionu ma kilkadziesiąt razy większe ryzyko śmierci na wojnie niż mieszkaniec stolicy. Analitycy tłumaczą to kilkoma czynnikami. Jednym z głównych jest czynnik ekonomiczny. W biednych regionach istnieje znacznie mniej możliwości zatrudnienia, dlatego służba w armii lub podpisanie kontraktu często staje się jednym z nielicznych sposobów zarobku.

Ponadto rosja aktywnie werbowała ludzi w odległych i zdegradowanych regionach, oferując wysokie wynagrodzenia, które dla miejscowych mieszkańców wydają się bardzo atrakcyjne. Według danych badaczy obecnie 56% wszystkich poległych stanowią ochotnicy, zmobilizowani oraz więźniowie zwerbowani w koloniach karnych. Oznacza to, że ponad połowa strat dotyczy osób bez zawodowej kariery wojskowej, które często trafiły na wojnę z powodu problemów finansowych lub przymusu.

Jednocześnie udział więźniów wśród poległych w ostatnim czasie maleje, podobnie jak udział oficerów. Może to świadczyć o tym, że rosja coraz częściej wykorzystuje zwykłych zmobilizowanych i kontraktowych żołnierzy z ludności cywilnej.

Istnieją jednak wyjątki. Na przykład w republikach Kaukazu Północnego, które formalnie również uznawane są za biedne, poziom strat jest znacznie niższy i bardziej zbliżony do wskaźników Moskwy i Petersburga. Analityk Aleksandr Koljandr wyjaśnia to specyfiką lokalnego życia. „Tam silne są więzi rodzinne i duży jest udział szarej strefy gospodarki, dlatego formalnie wiele osób żyje poniżej granicy ubóstwa. W rzeczywistości jednak ich warunki mogą być lepsze niż w najbiedniejszych regionach kraju” — zaznaczył.

Zdaniem eksperta ogólny obraz pokazuje, że władze rosji starają się maksymalnie ograniczyć straty wśród mieszkańców dużych miast i politycznie ważnych regionów. „Rozkład strat według regionów wskazuje, że Kreml próbuje trzymać ciężar wojny i ofiar jak najdalej od Moskwy, Petersburga i republik Kaukazu Północnego” — wyjaśnił Koljandr.

Analitycy podkreślają również, że nawet liczba 173 tysięcy potwierdzonych poległych nie oddaje pełnego obrazu. Według ich szacunków rzeczywiste straty rosyjskiej armii mogą wynosić od 267 tysięcy do 385 500 osób. Oznacza to, że faktyczne straty mogą być nawet dwukrotnie wyższe niż te potwierdzone na podstawie otwartych źródeł.

Dane te pokazują nie tylko skalę strat, lecz także to, jak nierównomiernie wojna wpływa na różne części rosyjskiego społeczeństwa. Najwyższą cenę płacą właśnie najbiedniejsze regiony, gdzie ludzie częściej są zmuszeni wybierać wojnę z powodu braku innych możliwości.

Czytaj nas na Telegram i Sends