UA.News publikuje drugą część ekskluzywnego wywiadu z Jewheniją Razumkową-Dufour, asystentką pierwszej wiceprzewodniczącej Parlamentu Europejskiego, w którym opowiada ona o zmianach w politycznym krajobrazie Unii Europejskiej oraz konsekwencjach tego procesu dla Ukrainy.
Pierwszą część rozmowy można przeczytać tutaj.
Nowi gracze polityczni w Parlamencie Europejskim
Jewhenija Razumkowa-Dufour: Europejski krajobraz polityczny uległ istotnym zmianom. Pracuję z dwoma europosłami należącymi do centroprawicowej Europejskiej Partii Ludowej (European People’s Party, EPP). Reprezentują oni Unię Chrześcijańsko-Demokratyczną Niemiec (CDU) — siłę polityczną, która konsekwentnie wspierała Ukrainę i nadal to czyni, niezależnie od bieżącej koniunktury politycznej. To stanowisko pozostaje niezmienne i jest dla mnie kwestią zasadniczą.
Jednocześnie po wyborach do Parlamentu Europejskiego w 2024 roku znacząco wzmocniły się siły radykalne i skrajnie prawicowe. Część z nich otwarcie krytykuje Ukrainę, koncentrując się na tematach korupcji, świadczeń socjalnych czy zachowania poszczególnych Ukraińców za granicą. Warto zaznaczyć, że te same ugrupowania systemowo sprzeciwiają się większości inicjatyw Komisji Europejskiej oraz kierownictwa UE jako całości. Z formalnego punktu widzenia jest to przejaw pluralizmu demokratycznego: wszystkie te siły zostały wybrane przez obywateli i posiadają legitymację demokratyczną.
Najbardziej zauważalną nową siłą stała się frakcja Patriots for Europe, która zjednoczyła ugrupowania skrajnie prawicowe i narodowo-populistyczne, w tym francuskie Rassemblement National Jordana Bardelli oraz węgierską partię Fidesz Viktora Orbána. Na początku nowej kadencji frakcja ta liczy 84 europosłów, co czyni ją trzecią co do wielkości grupą polityczną w Parlamencie Europejskim. Patriots for Europe odgrywają coraz bardziej aktywną rolę w kształtowaniu agendy, zwłaszcza w kwestiach migracji, suwerenności oraz sceptycyzmu wobec dalszej integracji UE, a tym samym wobec wsparcia dla Ukrainy.
Równolegle w Parlamencie funkcjonuje frakcja Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (ECR), licząca 78 deputowanych. Jest to grupa bardziej zróżnicowana ideologicznie, z którą w niektórych, konkretnych sprawach możliwa jest pragmatyczna współpraca. Jednocześnie dla socjaldemokratów taka współpraca często pozostaje politycznym tabu.
Osobno należy wspomnieć o nowo utworzonej skrajnie prawicowej frakcji Europe of Sovereign Nations (ESN), do której należy m.in. niemiecka Alternative für Deutschland (AfD). Grupa ta liczy obecnie 25 deputowanych, z czego 14 reprezentuje AfD. Mimo mniejszej liczebności ESN aktywnie wykorzystuje parlamentarną trybunę do rozpowszechniania radykalnie eurosceptycznych i antyukraińskich narracji.
Łącznie skrajna prawica oraz radykalne siły eurosceptyczne dysponują dziś ponad 180 mandatami w Parlamencie Europejskim, co znacząco wpływa na równowagę polityczną i retorykę tej instytucji.
Jedyną skuteczną odpowiedzią na ten trend pozostaje systematyczna praca z opinią publiczną: bezpośredni dialog, obnażanie dezinformacji faktami oraz pokazywanie realnych efektów wsparcia dla Ukrainy. Większość Europejczyków zdaje sobie sprawę, że w przypadku porażki Ukrainy ryzyko rozszerzenia wojny na terytorium UE stanie się jak najbardziej realne.
Choć wojna ta kosztuje Europę ogromne środki finansowe, jej najtragiczniejszym wymiarem pozostają ludzkie ofiary. Właśnie dlatego wszystkie partie demokratyczne koncentrują się na poszukiwaniu dróg zakończenia wojny i zapobieżenia dalszej eskalacji.
Europa działa w wyjątkowo delikatnym środowisku. Każda decyzja, w tym dotycząca wykorzystania zamrożonych rosyjskich aktywów na odbudowę Ukrainy, może zostać różnie zinterpretowana przez Kreml. Czy Moskwa nie uzna tego za krok w stronę bezpośredniej konfrontacji? To pytanie pozostaje poważnym wyzwaniem strategicznym.
Europejskie stolice doskonale zdają sobie sprawę, że nawet najmniejszy błąd rosja może uznać za prowokację. A cena takiego błędu dla Europy mogłaby być niezwykle wysoka. To właśnie jest polityczna rzeczywistość, w której dziś trzeba podejmować decyzje.
Informacyjna walka z populizmem w Europie
Jewhenija Razumkowa-Dufour: Fakt, że w Parlamencie Europejskim znajduje się dziś znacząca liczba deputowanych o skrajnie prawicowych lub wręcz ekstremistycznych poglądach, odzwierciedla nie tylko nastroje społeczne. Jest on także bezpośrednim skutkiem wpływu mediów społecznościowych, rozpowszechniania dezinformacji oraz działania algorytmów, którym niezwykle trudno przeciwstawiać się metodami demokratycznymi.
Jeśli chodzi o siłę algorytmów — wystarczy choć raz obejrzeć treści związane na przykład z AfD, a podobne materiały zaczynają stale pojawiać się w kanale. Oczywiście podejmowane są próby reagowania na to za pomocą narzędzi prawnych i regulacyjnych, jednak wpływ mediów społecznościowych pozostaje niezwykle silny. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że część odbiorców świadomie wybiera uproszczone, emocjonalne treści, które łatwo się przyswaja i które nie wymagają głębszej analizy.
Problem partii demokratycznych polega na tym, że nie mogą one pozwolić sobie na jednostronne lub manipulacyjne tłumaczenie ustaw czy decyzji politycznych. Przeciwnie — przekazujemy informacje wszechstronne i kompleksowe. Nawet wtedy, gdy próbuje się je maksymalnie uprościć, i tak często pozostają trudne dla szerokiej publiczności.
W tym kontekście znamienne jest, że liczba obserwujących u posłów partii demokratycznych bywa często mniejsza niż u polityków, którzy publikują prymitywne lub wręcz fałszywe wpisy w mediach społecznościowych z kręgów populistycznych. Populiści oferują proste odpowiedzi na skomplikowane pytania i pozwalają sobie mówić praktycznie wszystko — byle tylko przyciągnąć uwagę odbiorców.
W istocie obserwujemy dziś prawdziwą informacyjną walkę z populizmem. A temat relacji z Ukrainą oraz stosunku do Ukraińców w Europie coraz częściej staje się katalizatorem politycznych sporów pomiędzy różnymi partiami i obozami politycznymi.
Czy utrzyma się równowaga sił politycznych w Parlamencie Europejskim?
Jewhenija Razumkowa-Dufour: Parlament Europejski wybierany jest na pięcioletnią kadencję i jego skład polityczny pozostaje niezmienny w tym okresie. Jedyne możliwe zmiany dotyczą obsady stanowisk kierowniczych wewnątrz instytucji.
Co dwa i pół roku w Parlamencie Europejskim odbywają się tzw. wybory pośrednie. W ich ramach wybiera się przewodniczącego Parlamentu, wiceprzewodniczących, a także przewodniczących kluczowych komisji i delegacji, w tym tych odpowiedzialnych za politykę zagraniczną. Wcześniej istniała wyraźna praktyka rotacji przewodniczącego, aby zachować równowagę między centroprawicą a socjaldemokratami, choć w niektórych przypadkach mandat przedłużano.
Obecnie mamy sytuację, w której skrajnie prawicowe, radykalne partie, trzecia co do liczebności siła polityczna w Parlamencie, nie mają swoich przedstawicieli ani wśród wiceprzewodniczących, ani wśród przewodniczących komisji. Naturalnie rodzi to pytanie: jak długo będą gotowe akceptować taki układ? I jeśli spróbują go zmienić — w jaki sposób?
Formalnie te siły polityczne mają prawo podnosić kwestię swojej reprezentacji na różnych poziomach. Jednocześnie stanowiska kierownicze w Komisji Europejskiej, Parlamencie Europejskim oraz Radzie UE zajmują obecnie przedstawiciele partii demokratycznych. Znamienne jest na przykład to, że frakcja liberalna, która jest dopiero piąta pod względem liczebności, mimo wszystko posiada jedno z kluczowych stanowisk kierowniczych.
Naruszenie tej równowagi może otworzyć swoistą „puszkę Pandory” i doprowadzić do poważnej destabilizacji istniejącego systemu.
Warto też podkreślić, że w Parlamencie Europejskim nie ma formalnej koalicji. Z jednej strony stwarza to poważne wyzwania przy podejmowaniu decyzji, z drugiej — zapewnia instytucjonalną elastyczność i możliwość doraźnych porozumień. Na tym etapie niezwykle trudno przewidzieć dalszy rozwój wydarzeń.
Moim zdaniem warto poczekać na kolejną rundę tych wewnętrznych wyborów i zobaczyć, jak sytuacja będzie się rozwijać: czy pojawi się kryzys polityczny, czy jednak uda się osiągnąć porozumienie ze skrajną prawicą w sprawie utrzymania obecnego kierownictwa. Chodzi w szczególności o przewodniczącą Parlamentu Robertę Metsolę oraz wszystkich 14 wiceprzewodniczących.
Całkiem możliwe, że partie radykalne nie będą domagać się ponownego obsadzania wszystkich kluczowych stanowisk, aby uniknąć dużego skandalu politycznego.
Przed nami co najmniej jeszcze rok, w trakcie którego należy uważnie i systematycznie śledzić te tendencje. Na ostateczne prognozy jest jeszcze za wcześnie.
Nasilenie nastrojów antyeuropejskich
Jewhenija Razumkowa-Dufour: Nastroje antyeuropejskie w UE nie są zjawiskiem nowym, jednak wybory w 2024 roku pokazały, że w niektórych państwach osiągnęły one poziom, który staje się problemem systemowym. Tej tendencji nie da się już ignorować.
Jest ona aktywnie podsycana przez wojnę informacyjną. Protesty, w tym zwłaszcza wśród rolników, coraz częściej są wymierzone w politykę Unii Europejskiej, na przykład w umowę z MERCOSUR, mimo że otwiera ona nowe rynki dla europejskiego przemysłu. Argumentacja protestów często nie wytrzymuje konfrontacji z faktami.
Naszym zadaniem jest nie ignorować problemu, lecz systematycznie tłumaczyć obywatelom oczywiste fakty: poza Unią Europejską żadne państwo członkowskie nie ma realnej, trwałej alternatywy. Nawet najsilniejsze gospodarki, w tym Niemcy, nie są w stanie skutecznie funkcjonować w pojedynkę.
Jednocześnie wyzwanie to ma także wymiar zewnętrzny. rosja od lat inwestuje znaczne środki w dezinformację, wspiera skrajne ugrupowania polityczne oraz media działające w lokalnych językach w całej Europie. Cel jest oczywisty — podważenie zaufania do instytucji europejskich i destabilizacja UE.
W tej sytuacji Europa nie może pozwolić sobie na bierność. Erozja zaufania do Unii bezpośrednio wpływa na stabilność polityczną i zdolność UE do działania jako globalny gracz. Nie jest to już wyłącznie kwestia polityki wewnętrznej, lecz strategicznego bezpieczeństwa.
Jak przeciwdziałać eurosceptycyzmowi
Jewhenija Razumkowa-Dufour: Eurosceptycyzmu nie da się przezwyciężyć prostymi hasłami, wymaga on podejścia kompleksowego. Problem tkwi m.in. w samej strukturze UE: Unia działa wyłącznie w granicach kompetencji przekazanych jej przez państwa członkowskie, jednak odpowiedzialność polityczna często spada właśnie na Brukselę. Sukcesy przypisywane są rządom krajowym, natomiast trudne lub niepopularne decyzje automatycznie stają się „błędami UE”.
Kluczowa praca odbywa się na poziomie krajowym i lokalnym. Gdy brakuje tam skutecznych narzędzi do realizacji wspólnych europejskich celów, bywa to błędnie odbierane jako słabość samej Unii. W rzeczywistości wiele takich decyzji zapada właśnie na szczeblu państw członkowskich, i jest to jeden z głównych problemów w postrzeganiu UE przez obywateli.
Unia Europejska bez wątpienia potrzebuje reform strukturalnych, jednak obecnie nie są one politycznym priorytetem. W obliczu wojny, kwestii bezpieczeństwa oraz coraz częstszych prognoz dotyczących możliwej wojny w Europie do 2030 roku, punkt ciężkości przesunął się na inne obszary: konkurencyjność europejskiej gospodarki, infrastrukturę wojskową, obronność oraz strategiczną autonomię.
Osobnym wyzwaniem pozostaje nadmierna biurokracja. Uproszczenie procedur, systemów finansowania oraz codziennej pracy administracyjnej jest krytycznie konieczne, jeśli UE chce zachować zaufanie obywateli.
Nie mniej istotny jest wymiar informacyjny. Konieczne jest systematyczne wspieranie niezależnego dziennikarstwa oraz przeciwdziałanie algorytmom mediów społecznościowych, które tworzą zamknięte „bańki informacyjne” i wzmacniają radykalne lub populistyczne narracje.
Szczególnie wrażliwą grupą pozostaje młodzież. Obniżenie wieku wyborczego do 16 lat w części państw UE oznacza większą odpowiedzialność w zakresie polityki informacyjnej. To właśnie ta grupa najczęściej konsumuje uproszczone treści z mediów społecznościowych, dlatego dostęp do rzetelnych i zróżnicowanych źródeł informacji staje się sprawą fundamentalną.
Dlatego walka z eurosceptycyzmem to codzienna komunikacja z obywatelami, a nie jednorazowe kampanie. Parlament Europejski musi pozostać otwartą platformą dialogu, gdzie ludzie mogą bezpośrednio artykułować swoje problemy i oczekiwania.
Ważnym krokiem w tym kierunku był European Media Freedom Act, wypracowany w poprzedniej kadencji legislacyjnej przy udziale Sabine Verheyen. Jego celem jest wsparcie niezależnych mediów i profesjonalnego dziennikarstwa w sytuacji, gdy budżety reklamowe masowo przenoszą się do mediów społecznościowych i do influencerów — często bez odpowiedniej wiedzy i odpowiedzialności.
Sytuacja, w której dziennikarze pracujący w strefach działań wojennych i ryzykujący życiem pozostają bez wsparcia, podczas gdy prymitywne treści zdobywają milionowe zasięgi, jest nie do zaakceptowania. Wsparcie dla wysokiej jakości dziennikarstwa to nie kwestia gustu, lecz fundament odporności demokratycznej Europy.
Bezpieczeństwo jako czynnik jednoczący Unię Europejską
Jewhenija Razumkowa-Dufour: Bezpieczeństwo coraz wyraźniej staje się kluczowym czynnikiem jednoczącym Unię Europejską. UE wdraża już szereg inicjatyw zmierzających do stworzenia wewnętrznego rynku produktów obronnych, opartego na ścisłej współpracy między państwami.
Chodzi o wspólne opracowywanie komponentów i części zamiennych do sprzętu wojskowego, koordynację łańcuchów produkcyjnych, a także systematyczną wymianę informacji, wiedzy eksperckiej i technologii. Takie podejście pozwala nie tylko ograniczyć fragmentację sektora obronnego, lecz także zbudować bardziej efektywny i samowystarczalny europejski system bezpieczeństwa.
W obliczu narastających zagrożeń globalnych bezpieczeństwo przestaje być jedynie odrębnym obszarem polityki, staje się narzędziem pogłębionej integracji UE oraz odpowiedzią na nową rzeczywistość strategiczną.