$ 41.54 € 45.24 zł 10.55
+32° Kijów +30° Warszawa +27° Waszyngton
Rekordowa frekwencja, poparcie opozycji i eksplozje w lokalach wyborczych: jak przebiegały wybory parlamentarne w Polsce

Rekordowa frekwencja, poparcie opozycji i eksplozje w lokalach wyborczych: jak przebiegały wybory parlamentarne w Polsce

16 października 2023 16:09

15 października w Polsce odbyły się wybory do obu izb parlamentu. Według wstępnych sondaży exit polls wygrała rządząca partia Prawo i Sprawiedliwość. Ale przedstawiciele partii już mówią o możliwym «przejściu do opozycji».

Przeczytaj o wyborach, nastrojach Polaków i wpływie nowego polskiego rządu na Ukrainę w tym artykule.

Jak przebiegały wybory parlamentarne w Polsce

Jeszcze przed rozpoczęciem głosowania polskie społeczeństwo było bardzo spolaryzowane. Polskie badania opinii publicznej wykazały, że około 33% wyborców planowało głosować na rządzącą partię Prawo i Sprawiedliwość, a ponad 26% na proeuropejską Koalicję Obywatelską.

Statystyki te nie odzwierciedlały jednak ogólnych nastrojów w kraju. W końcu około 20% Polaków było niezdecydowanych lub nie chciało rozmawiać o tym, na kogo zagłosuje. A całe miasta sprzeciwiały się Prawu i Sprawiedliwości. Na przykład stolica Polski, Warszawa, gdzie większość mieszkańców chce pozbyć się partii rządzącej.



Powody są dość oczywiste: wzmożona propaganda w telewizji, zwiększony wpływ kościoła, zakaz aborcji i presja na członków społeczności LGBT+.

«Te osiem lat było prawdziwym koszmarem dla całego kraju. Nadszedł czas, aby wszystko zmienić. Jeśli nie powstrzymamy ich teraz, w ciągu najbliższych czterech lat w końcu zamienią Polskę w dyktaturę», - powiedział jeden z mieszkańców Warszawy.

Ale ta społeczna heterogeniczność miała raczej pozytywny efekt. Tegoroczne wybory parlamentarne były najliczniejszymi w nowoczesnej historii Polski. Według polskich mediów frekwencja wyniosła rekordowe 72,9%.

Według Agencji Wyborczej, w niektórych lokalach wyborczych ludzie stali godzinami. W wielu miejscowościach zdecydowano, że ci, którzy przyszli do lokali wyborczych przed ich zamknięciem, nadal będą mogli głosować.



Ponadto w lokalach wyborczych zdarzały się sytuacje kryzysowe. W szczególności w dwóch lokalach wyborczych w Warszawie doszło do wybuchu bomby. Na miejsce przybyli saperzy, policja otoczyła budynek i ewakuowała go.

Rzecznik Komendy Stołecznej Policji, Sylwester Marczak, potwierdził tę informację dziennikarzom. W szczególności zauważył, że policja otrzymała informację o plecaku, który ktoś zostawił przed szkołą podstawową przy komisariacie nr 425.

Z kolei w województwie lubelskim, jak podaje RMF 24, stróże prawa musieli ścigać członka komisji wyborczej, który prowadził samochód pod wpływem alkoholu.

Alkomat wykazał, że uciekinier miał 0,3 ppm alkoholu w organizmie. Okazało się, że mężczyzna był zastępcą przewodniczącego jednej z komisji wyborczych w powiecie parczewskim. Sprawca został zwolniony, a na jego miejsce wybrano nowego zastępcę.

Wyniki głosowania

Do godziny 14:00 czasu kijowskiego, według Państwowej Komisji Wyborczej w Polsce, przetworzono 50,02% kart do głosowania.

Ogólnie rzecz biorąc, Prawo i Sprawiedliwość jest na pierwszym miejscu (38,32%), Koalicja Obywatelska jest na drugim miejscu (27,81%), a liberalny Blok Trzeciej Drogi jest na trzecim miejscu (14,37%). Demokratyczno-Socjalistyczna Partia «Lewica» uzyskała 8,23% głosów, a skrajnie prawicowa «Konfederacja» - 7,34%.

Jeśli te tendencje się utrzymają, polski parlament będzie miał następujący podział mandatów:


  • «Prawo i Sprawiedliwość» - 200;

  • «Koalicja Obywatelska» - 163;

  • «Trzecia Droga» - 55;

  • «Lewica» - 30;

  • «Konfederacja» - 12.


Pomimo faktu, że Prawo i Sprawiedliwość ma większość mandatów, nie oznacza to, że jest wyjątkowe w procesie decyzyjnym. Według wstępnych szacunków, potencjalna koalicja składająca się z Koalicji Obywatelskiej, Trzeciej Drogi i Prawa i Sprawiedliwości będzie miała 248 mandatów w Sejmie, z minimalną większością 231 mandatów.

Szef Koalicji Obywatelskiej, były premier Polski Donald Tusk, ogłosił swoje zwycięstwo w pierwszych minutach po zamknięciu lokali wyborczych.

Wygraliśmy wolność, wygraliśmy demokrację, wygraliśmy naszą kochaną Polskę... Jestem dzisiaj najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi... ten wynik może być jeszcze lepszy, ale dzisiaj już możemy powiedzieć: to jest koniec tego złego czasu, koniec rządów PiS!

Donald Tusk

Szef partii Koalicja Obywatelska


Lider Prawa i Sprawiedliwości, Jarosław Kaczyński, powiedział, że jego partia może przejść do opozycji.

«Niezależnie od tego, czy będziemy u władzy, czy w opozycji, będziemy dalej realizować nasz projekt i nie dopuścimy do zdrady Polski», - powiedział Kaczyński.

Wypowiedź ta była prawdziwą sensacją, ponieważ po raz pierwszy lider PiS przyznał, że jego partia może przejść do opozycji po wynikach wyborów. Jednak 14 października partia zauważyła, że wybory powinny pozwolić jej na utrzymanie monopartyjnej większości w nowym Sejmie.

W komentarzu dla UA News ukraiński strateg polityczny Oleh Posternak zauważył, że taka opozycja może mieć duży wpływ na proces podejmowania decyzji w Sejmie.

«Sytuacja może być, że tak powiem, krucha. Po pierwsze, Prawo i Sprawiedliwość będzie miało około 200 mandatów. Oznacza to, że będzie istniała znacząca i wpływowa opozycja, która wykorzysta tę sytuację do jak największej krytyki Donalda Tuska i jego współpracowników. Drugą kwestią jest to, że Andrzej Duda pozostaje prezydentem Polski i będzie mógł skorzystać z prawa weta w najbardziej krytycznych momentach. Po trzecie, sytuacja z koalicją Tuska i jego kolegów jest dość niepewna i do pewnego stopnia krytyczna», - powiedział Posternak.

Czego Ukraina powinna spodziewać się po wyborach parlamentarnych w Polsce?

Przed wyborami parlamentarnymi polscy politycy zaczęli «flirtować» z wyborcami. Czasami zaniedbywali już nawiązane stosunki międzynarodowe.

W przypadku współpracy ukraińsko-polskiej przejawiało się to w kwestii transportu zboża do portów europejskich.

16 września Polska nałożyła embargo na import zboża z Ukrainy. Premier Mateusz Morawiecki powiedział wówczas, że Polska nakłada embargo na własną rękę, pomimo decyzji Komisji Europejskiej.



Ukraina postanowiła nie czekać na interwencję Komisji Europejskiej i samodzielnie rozwiązać sytuację z zachodnimi sąsiadami. Taras Kachka, wiceminister gospodarki i przedstawiciel handlowy Ukrainy, powiedział, że Ukraina zainicjuje pozew przeciwko Polsce, Węgrom i Słowacji w Światowej Organizacji Handlu. Powód: kontynuacja zakazu importu ukraińskiego zboża, wbrew decyzji Komisji Europejskiej.

Wielu analityków politycznych i ekspertów zwróciło uwagę, że wybory miną, a wraz z nimi problemy między Ukrainą a Polską.

Oleh Posternak zauważa jednak, że bez względu na wyniki wyborów, polski rząd przede wszystkim utrzyma swoje propolskie stanowisko.

«Oczywiście, liberalno-lewicowa koalicja (jak większość w Sejmie - red.) byłaby pożądana dla Ukrainy. Ponieważ ta koalicja będzie zorientowana na Europę. Po drugie, Tusk zadeklarował wsparcie dla Ukrainy. Po trzecie, są nadzieje na rozwiązanie ostrych kwestii, a przynajmniej usunięcie ich z pola konfliktu. Ale z drugiej strony bądźmy realistami. Każdy nowy polski rząd będzie propolski. Żeby zrozumieć, w koalicji z Tuskiem, w bloku Trzeciej Drogi, jest Polskie Stronnictwo Ludowe. Myślę, że jest jasne, czyich interesów ta partia będzie bronić w Sejmie. Dlatego nie widzę nadziei, że decyzja o korytarzu zbożowym zostanie anulowana. Albo będzie scenariusz rumuński, kiedy dojdzie do porozumienia. Ale albo nowy, albo stary polski rząd będzie przede wszystkim wspierał Polaków. Wyobraźmy sobie: rolnicy w Polsce to milion rodzin w całym kraju. Nie sądzę, aby ktokolwiek zignorował ich opinie i interesy», - powiedział strateg polityczny.

Jednocześnie strateg polityczny zauważa, że całkiem możliwe jest złagodzenie napięcia politycznego związanego z eksportem zboża, pamięcią narodową i ukraińskimi migrantami.

Niemniej jednak nie powinniśmy zapominać, że każdy wynik wyborów w Polsce będzie miał zarówno zalety, jak i wady dla Ukrainy. W końcu żaden kraj na świecie nie będzie przedkładał interesów innego kraju nad swoje własne. Dlatego polskie partie oczywiście dbają o komfort swoich obywateli w kraju.

Ale w rzeczywistości Ukraina powinna zwracać uwagę nie tylko na większość w Sejmie i perspektywy współpracy w polskim wyścigu wyborczym. Powinna także uczyć się na doświadczeniach swoich zachodnich sąsiadów. W końcu bez względu na to, co dzieje się na arenie polityki zagranicznej, jej własna ludność i jej interesy powinny być jednym z najważniejszych priorytetów.

Autor: Dasha Sherstyuk