$ 43.28 € 50.9 zł 12.06
-4° Kijów +1° Warszawa +4° Waszyngton
Flota cieni rosji: jak działa system omijania „naftowych” sankcji

Flota cieni rosji: jak działa system omijania „naftowych” sankcji

13 stycznia 2026 19:00

W światowych mediach coraz częściej pojawiają się nagłówki przypominające sceny z dynamicznego thrillera. Okręty wojenne Stany Zjednoczone przejmują rosyjskie tankowce z ropą na pełnym morzu. Wielka Brytania, najwyraźniej inspirowana skutecznością działań USA, przygotowuje własne podstawy prawne do podobnych operacji. Z kolei na Morze Czarne i nawet na Morze Śródziemne regularnie dochodzi do tajemniczych eksplozji — to ukraińskie drony morskie polują na rosyjskie tankowce płynące pod banderami państw trzecich.

Wszystkie te wydarzenia są elementem globalnej walki z tajemniczą „flotą cieni” federacja rosyjska, która pozwala Moskwie generować ogromne nadzwyczajne zyski z eksportu ropy nawet w warunkach szeroko zakrojonych zachodnich sankcji.

Czym jest to zjawisko? Jak działa? Dlaczego walka z flotą cieni przypomina grę w „morskie szachy” z niewidzialnym przeciwnikiem? Temat analizował komentator polityczny UA.News, Mykyta Traczuk.

Rosyjska flota cieni — czym jest

 

Wyobraźmy sobie równoległy wszechświat transportu morskiego. To nie są nowe, zadbane statki z świeżo pomalowanymi burtami, które zawijają do portów Hamburg czy Rotterdam, posiadając w pełni legalne i przejrzyste kontrakty oraz komplet certyfikatów towarzystw klasyfikacyjnych i ubezpieczycieli. Tak wygląda „normalny” świat.

Istnieje jednak inny świat — świat starych, często ledwo utrzymujących się na wodzie tankowców, zarejestrowanych w krajach, które przeciętny obywatel z trudem potrafiłby wskazać na mapie. Palau, Erytrea, Gwinea, Wyspy Marshalla, Liberia, Panama… W rzeczywistości jednak za tym wszystkim stoi rosja. To świat wyłączonych transponderów satelitarnych, fikcyjnych firm–„wydmuszek” oraz ryzykownych operacji przeładunku ropy z tankowca na tankowiec pośrodku oceanu.

Flota cieni nie jest przypadkowym ani tymczasowym zbiorem współczesnych morskich awanturników. To celowo i dość profesjonalnie zbudowana przez Kreml alternatywna infrastruktura transportu morskiego — główne narzędzie omijania międzynarodowych sankcji.

Gdy Zachód wprowadził surowe ograniczenia, w tym zakaz morskiego transportu rosyjskiej ropy powyżej określonej ceny (tzw. „pułap cenowy”), rosja stanęła w obliczu ryzyka prawdziwej katastrofy gospodarczej. Utrata dziesiątek miliardów dolarów miesięcznie nie wchodziła w grę — armia potrzebowała broni, propagandyści wysokich pensji za swoje codzienne „dwuminutówki nienawiści”, a społeczeństwo i elity choćby pozorów stabilności itd. Wówczas na Kremlu zapadła decyzja: nie grać według cudzych reguł, lecz stworzyć własne.

rosjanie oparli się na doświadczeniach zdobytych we współpracy z Iran i Wenezuela, które od dziesięcioleci objęte są sankcjami, a ich gospodarki, podobnie jak rosyjska, mają charakter eksportowy. Jednak w przeciwieństwie do Teheranu i Caracas, Moskwa rozwinęła ten model do bezprecedensowej skali.
Już przed 2022 rokiem rozpoczęto masowy skup starych tankowców na całym świecie, często za pośrednictwem łańcucha pośredników. Po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji proces ten tylko przyspieszył.

rosjanie kupowali wszystko, co było w stanie utrzymać się na wodzie i przewozić ropę, nawet jeśli były to w istocie ledwo „żywe”, dziurawe jednostki. Moskwa aktywnie nabywała statki z lat 90., a niekiedy nawet z lat 80. czy 70. Oczywiście nikt nie sprawdzał historii ich serwisowania, a stan techniczny budził poważne wątpliwości, jednak były one reżimowi rosyjskiemu potrzebne natychmiast.

W ten sposób uformowała się ostatecznie „cieniowa armada”, która dziś liczy około tysiąca (!) tankowców. Jej globalnym celem nie jest jedynie transport ładunków, lecz także stworzenie nieprzeniknionej zasłony nieprzejrzystości pomiędzy rosyjską ropą a międzynarodowym porządkiem prawnym.

Російський «тіньовий флот» забруднює європейські моря – Politico - Главком


Mechanizmy szarej logistyki floty cieni rosji

 

Czym jest flota cieni już ustaliliśmy: to zdecentralizowany zbiór tankowców o wątpliwej kondycji technicznej, najczęściej pływających pod banderą państw trzecich i z fikcyjnymi, podstawionymi właścicielami, zajmujących się transportem objętej sankcjami rosyjskiej ropy na całym świecie.

Jak jednak działa ten system? Można go porównać do prawdziwego kartelu przestępczego lub międzynarodowej organizacji kryminalnej, w której każde ogniwo wykonuje wąsko określoną funkcję, nie znając całego łańcucha, i działa według zasady maksymalnego zacierania śladów swojej aktywności.

Wszystko zaczyna się w rosyjskich portach. Wydobyta ropa, liczona w baryłkach, ładowana jest na tankowce. Część z nich wciąż pływa pod rosyjską banderą, jednak coraz częściej — pod „spokojnymi” i bardzo odległymi jurysdykcjami, takimi jak Kamerun, Gabon, Erytrea, Sierra Leone, Palau i inne.

Jurysdykcje te znane są z absolutnej pobłażliwości i z reguły w ogóle nie interesują się tym, co ich „podopieczni” robią na morzu. Już na tym etapie statek może wyłączyć lub zafałszować sygnał satelitarnego systemu identyfikacji AIS, aby ukryć swoje wyjście z portu przed międzynarodowymi systemami monitoringu.

Następnie zaczyna się najciekawszy etap — operacja „przeładunku na morzu”. Załadowany tankowiec nie kieruje się bezpośrednio do Indii czy Chin. Zamiast tego zmierza do wcześniej wybranych punktów na wodach neutralnych. Mogą to być rejony w pobliżu Cieśnina Gibraltarska, wybrzeża Afryki Zachodniej, a nawet określone sektory na Morze Bałtyckie.

Tam czeka już inna jednostka z „floty cieni”. Rozpoczyna się precyzyjna i niebezpieczna operacja „statek–statek”: dwa tankowce kołyszące się na falach łączą się systemami węży, a tysiące ton ropy są przepompowywane z jednego zbiornika do drugiego.

Właśnie w tym momencie dochodzi do „magii”. Tankowiec, który przejął ładunek, w dokumentach wskazuje jako miejsce załadunku nie rosyjski port, lecz wody neutralne. Formalnie przewozi on ropę o nieustalonym pochodzeniu, zakupioną gdzieś „na morzu” od takich „naftowych gigantów” jak Wyspy Marshalla, Erytrea czy Panama. Oczywiście jest to ironia, żadne z tych państw nigdy nie posiadało poważnych zasobów ropy naftowej i nie odgrywa żadnej realnej roli na światowym rynku surowców.

Тіньовий флот Росії налічує тисячу танкерів | РБК-Україна


Jednak taka sztuczka otwiera tankowcowi bezpośrednią drogę do portów państw, które nie przestrzegają sankcji. Statek bez przeszkód zawija do Kandla czy Paradip w Indie, a także do portów Chiny, Turcja, Malezja i innych. Nabywca otrzymuje dokumenty pozwalające twierdzić, że formalnie nie naruszył żadnych sankcji. Ropa zostaje więc sprzedana, a pieniądze, poprzez labirynty kont bankowych, ostatecznie znajdują drogę powrotną do rosji.

Kwestie ubezpieczenia i finansowania są kluczowe dla żeglugi. Oficjalne międzynarodowe towarzystwa ubezpieczeniowe odmówiły współpracy z podmiotami naruszającymi sankcje. Problem rozwiązano jednak w prosty sposób: pojawiły się niewielkie firmy ubezpieczeniowe w samej rosja lub na przykład w Iran.

Wystawiają one polisy, które, rzecz jasna, nie mają żadnej realnej wartości w razie prawdziwej katastrofy. Fikcyjne spółki po prostu nie dysponują środkami, by pokryć miliardowe straty związane z potencjalnym wyciekiem ropy. Stwarza to ogromne zagrożenie ekologiczne, ponieważ chodzi o stare tankowce, które nie przechodzą odpowiednich przeglądów technicznych.

W pewnym sensie są to bomby z opóźnionym zapłonem. Awaria choćby jednego takiego statku może doprowadzić do prawdziwej katastrofy ekologicznej. rosji jednak nie obchodzą nawet ludzkie życia, cóż więc dopiero mówić o ochronie środowiska.

Латвійські компанії обслуговують російський «тіньовий флот» попри санкції —  Delfi | UA.NEWS

Podsumowując, flota cieni stała się dla rosyjskiej gospodarki faktycznie równoległym „układem krwionośnym”, którym nadal płyną pieniądze do rosyjskiego budżetu, zasilając wojnę oraz reżim władimir putin. Walka z flotą cieni nie jest wyłącznie technicznym problemem egzekwowania sankcji — to złożone wyzwanie o charakterze siłowym, politycznym i ekonomicznym.

Inicjatywa Stany Zjednoczone, a jak się wydaje także Wielka Brytania, dotycząca fizycznego przejmowania statków, jest krokiem radykalnym, lecz całkowicie zrozumiałym. Ukraina zresztą okresowo niszczy takie tankowce fizycznie, wykorzystując drony morskie.

Działania te podnoszą stawkę dla wszystkich uczestników tej gry. Operatorzy „szarej floty” ryzykują nie tylko grzywny, lecz także utratę statku i całego, niezwykle cennego ładunku. Ukraińskie ataki bezpośrednio uderzają w łańcuchy logistyczne, zwiększają składki ubezpieczeniowe (o ile ubezpieczenie w ogóle istnieje) i — co najważniejsze — tworzą ryzyko reputacyjne dla Kremla. Każde uderzenie to sygnał dla całego świata: próby handlu z agresorem, nawet za pośrednictwem pośredników, niosą ze sobą realne zagrożenie militarne.

Pozostaje jednak kluczowe ogniwo działania tego systemu — popyt. Bez niego cała konstrukcja rozpadłaby się w ciągu kilku miesięcy. Dlatego przyszłość tej cieniowej armady będzie zależeć od tego, czy społeczności międzynarodowej uda się przekonać największych nabywców, przede wszystkim Chiny i Indie, do poszukiwania alternatywnych źródeł energii. Dopóki jednak istnieje popyt, dopóty znajdzie się i podaż, i stare „naczynia”–tankowce, i kapitanowie gotowi pływać w cieniu, i marynarze zarabiający na służbie na takich jednostkach.

Czytaj nas na Telegram i Sends