Tyraspol żąda od Kiszyniowa uznania „języka mołdawskiego”
W Tyraspolu oświadczono, że Kiszyniów powinien ponownie uznać na poziomie ustawodawczym „język mołdawski”, jeśli dąży do zbliżenia, a także nadać status języków państwowych rosyjskiemu i ukraińskiemu. Władze samozwańczej republiki podkreśliły konieczność tych kroków dla dalszego dialogu politycznego.
Jak informuje Newsmaker, powiedział o tym tzw. minister spraw zagranicznych nieuznawanego regionu Witalij Ignatiew.
Ignatiew komentował propozycje przedstawione podczas spotkania w formacie „1+1” pod koniec lutego, gdzie wicepremier ds. reintegracji Mołdawii zaproponował przejście szkół w Naddniestrzu z „języka mołdawskiego” na język rumuński oraz utworzenie funduszu konwergencji.
Ignatiew uznał to za niedopuszczalne narzucanie i stwierdził, że zamiast tego Mołdawia powinna ponownie uznać na poziomie ustawodawczym „język mołdawski”, który trzy lata temu został wykreślony z konstytucji.
„W Naddniestrzu są trzy języki urzędowe — mołdawski, rosyjski i ukraiński. Obywatele mogą swobodnie wybierać język, w którym będą się uczyć ich dzieci. Jakiekolwiek formy nacisku lub narzucania są niedopuszczalne” — powiedział przedstawiciel władz naddniestrzańskich.
Dodał, że jeśli Kiszyniów chce zbliżenia z Tyraspolem, powinien uznać za państwowe „język mołdawski”, rosyjski i ukraiński obok rumuńskiego.
„Naddniestrze oficjalnie zwróciło się z taką inicjatywą, oczekujemy reakcji strony mołdawskiej” — zaznaczył Ignatiew.
Mołdawia zadeklarowała gotowość do przystąpienia do „koalicji chętnych”.
Tymczasem Emmanuel Macron wyjaśnił, dlaczego Europa nie wysyła wojsk do Ukrainy.
Premier Niderlandów zadebiutował na posiedzeniu „koalicji chętnych”.
Czytaj nas na Telegram i Sends