W Estonii dziennikarze sprawdzili, jak sprzedaje się współautorstwo artykułów naukowych
Dziennikarze estońskiego ERR News przeprowadzili eksperyment z udziałem tzw. fabryk artykułów naukowych i w ciągu kilku godzin otrzymali oferty kupna współautorstwa prac do czasopism akademickich za 200–800 dolarów.
Redakcja skontaktowała się przez WhatsApp z siedmioma aktywnymi sprzedawcami, którzy reklamowali usługi w grupach na Facebooku. Dziennikarze podali się za fikcyjnego specjalistę informatyki Johna Roberta Stiziego. Pięć kontaktów odpowiedziało w ciągu pół godziny, a na utworzone przez redakcję konto wpłynęło ponad 20 ofert.
Oferty publikacji
Najdroższa oferta wynosiła 800 dolarów: sprzedawca oświadczył, że artykuł może zostać opublikowany w Journal of Intelligent Decision Making and Information Science w ciągu 20 dni. Najtańsza opcja — współautorstwo pracy do czasopisma poświęconego rybołówstwu — kosztowała 200 dolarów.
Według ERR News przekazane próbki na pierwszy rzut oka przypominały prawdziwe prace naukowe, jednak po dokładniejszym zbadaniu ujawniały nielogiczne ilustracje lub dowolne odwołania do źródeł. Jeden ze sprzedawców wyjaśnił telefonicznie procedurę i poinformował, że płatność jest potrzebna dopiero po przyjęciu pracy przez redakcję czasopisma. Dziennikarze przerwali korespondencję przed wysłaniem materiałów do czasopism, aby nie dopuścić do pojawienia się nowych nierzetelnych publikacji.
Więcej aktualnych wiadomości na kanale UA.News w Telegramie Telegram.
Przerobione badania
Fabryki artykułów mogą wykorzystywać prace prawdziwych naukowców: mało znane lub obcojęzyczne badania są tłumaczone maszynowo, a sformułowania, tabele i wykresy zmieniane, aby spróbować ominąć kontrole plagiatu. Część tekstów jest również generowana za pomocą sztucznej inteligencji.
Profesor makroekologii Estońskiego Uniwersytetu Przyrodniczego Lauri Laanisto powiedział, że ubiegłej wiosny wykrył próbę ponownego opublikowania badania, nad którym pracował, pod zmienionym tytułem i innym nazwiskiem. Jak stwierdził, treść pracy faktycznie pozostała taka sama, a autora, rzekomo związanego z chińskim uniwersytetem, nie udało się znaleźć ani na stronie tej instytucji, ani w akademickich bazach danych.
Schematy omijania recenzji naukowej
Laanisto zaznaczył, że sprzedaż współautorstwa istnieje od co najmniej 20 lat, lecz obecnie stała się znacznie bardziej dostępna. Jako jedną z przyczyn wskazał coraz silniejszą presję na badaczy dotyczącą liczby publikacji.
Wśród schematów omijania recenzji naukowej ERR News wymienia wykorzystywanie fikcyjnych recenzentów: fabryka proponuje czasopismu wymyślonych ekspertów i podaje adresy e-mail kontrolowane przez swoich pracowników. Mogą być również stosowane łapówki dla redaktorów lub tworzenie fałszywych czasopism. Analiza opublikowana w czasopiśmie PNAS wykryła prawie 30 tys. podejrzanych artykułów w badanych akademickich bazach danych.
Czytaj nas na Telegram i Sends