W XIX-wiecznej Estonii za kradzież jabłek groziła kara chłosty
W XIX-wiecznej Estonii kradzież jabłek z cudzego sadu mogła skończyć się procesem sądowym, grzywną lub karą cielesną. Jak donosi ERR News, w 1874 roku w wsi Piilsi niedaleko Avinurme przed sądem stanęli chłopcy w wieku 13–14 lat za kradzież jabłek.
Według danych lokalnej historyczki Piret Haav, niektórzy z nich zabrali po osiem jabłek, inni – po dziesięć, a jeden chłopiec – 17. W tamtych czasach karą mogła być grzywna lub chłosta. Rodzice chłopców nie stawili się w sądzie, obawiając się, że kara cielesna może zostać nałożona również na nich.
Na salę sądową przyszły matki nastolatków, którym powierzono wykonanie wyroku: każdy z chłopców otrzymał po dziesięć uderzeń brzozowymi rózgami. Haav zaznaczyła, że był to niezwykły przypadek, ponieważ zazwyczaj kary cielesne nie były wykonywane przez rodziców. W przypadku osób dorosłych kara mogłaby być surowsza.
Więcej aktualnych wiadomości można przeczytać na kanale Telegram UA.News.
Wysokość grzywien za takie wykroczenia wahała się od 50 kopiejek do kilkudziesięciu rubli, a liczba uderzeń rózgami — od 10 do 30. Badaczka historii ogrodnictwa Anneli Banner wyjaśniła, że pierwsze sady jabłkowe zaczęły pojawiać się na gospodarstwach około 150 lat temu i były kosztowne dla właścicieli. Dlatego drzewa często sadzono przy oknach, aby można było je obserwować z domu; na podwórkach trzymano również psy, a niektórzy gospodarze sami pilnowali zbiorów.
ERR News pisze również, że estońskie wyrażenie „raksus käima”, którym określa się zbieranie cudzych owoców, wiąże się właśnie z sadami jabłkowymi. Badaczka z Instytutu Języka Estońskiego, Iris Metsmägi, wyjaśniła, że słowo „raks” naśladuje ostry trzask – w szczególności odgłos łamania się gałęzi.
Czytaj nas na Telegram i Sends