Spotkanie Koalicji Chętnych potwierdziło wiodącą rolę Francji i Wielkiej Brytanii
Polski ekspert zauważył, że spotkanie przywódców państw Koalicji Chętnych w Paryżu potwierdziło wiodącą rolę Francji i Wielkiej Brytanii. Po jego zakończeniu kluczowe pozostaje pytanie, czy Stany Zjednoczone zmuszą rosję do zasiadania przy stole negocjacyjnym i zgody na obecność zagranicznego kontyngentu wojskowego w Ukrainie.
Powiedział o tym w komentarzu dla korespondenta Ukrinformu w Warszawie polski ekspert, były minister spraw zagranicznych RP Jacek Czaputowicz.
Według niego spotkanie w Paryżu było kolejnym ważnym etapem procesu politycznego zmierzającego do ustanowienia pokoju w Ukrainie, po rozmowach prowadzonych na różnych szczeblach w Genewie, Londynie, Berlinie i Kijowie, jednak „nie przyniosło zbyt wielu konkretów”.
Za kolejny bardzo istotny element tego procesu ekspert uznał spotkanie w Waszyngtonie, podczas którego Stany Zjednoczone powinny zadeklarować swoje działania w ramach realizacji paryskiej deklaracji.
„Nadal nie wiadomo, jak w praktyce będzie wyglądało udzielanie przez Stany Zjednoczone gwarancji bezpieczeństwa Ukrainie, a to jest bardzo ważna kwestia” — zauważył Czaputowicz.
Dodał, że jest to szczególnie istotne w kontekście faktu, iż szczegóły dotyczące udziału USA w „wsparciu sił w razie ataku”, a także pomocy wywiadowczej i logistycznej, które znajdowały się we wcześniejszej wersji projektu deklaracji, ostatecznie zostały z niej usunięte. Ponadto, wbrew oczekiwaniom, Waszyngton nie podpisał wspólnej deklaracji, która została przyjęta wyłącznie przez państwa Koalicji Chętnych.
Były szef polskiej dyplomacji wyraził opinię, że należy na to patrzeć również przez pryzmat ostatnich wydarzeń wokół Wenezueli i Grenlandii. Z jednej strony Europejczycy liczą na utrzymanie wsparcia USA w sprawie Ukrainy, z drugiej — Amerykanie będą oczekiwać „zrozumienia ich interesów” ze strony Europy. W tym kontekście zauważył także, że operacja USA w Wenezueli dodatkowo wzmacnia pozycję Stanów Zjednoczonych i Zachodu jako całości, osłabiając rosję i tworząc dodatkowe narzędzie nacisku na nią.
Jednocześnie Czaputowicz bardzo pozytywnie ocenił wczorajsze porozumienie między Ukrainą, Francją i Wielką Brytanią dotyczące obecności kontyngentów wojskowych tych państw w Ukrainie.
„To, że te dwa kraje zadeklarowały rozmieszczenie własnych sił, jest bardzo konkretną decyzją i dowodem na to, że nie boją się gróźb ze strony rosji. Wszystko wskazuje na to, że niektóre inne państwa, takie jak Finlandia czy Hiszpania, również będą skłonne wysłać swoje kontyngenty” — uważa ekspert.
Dodał, że decyzje Paryża i Londynu na obecnym etapie są bardzo ważne, biorąc pod uwagę także ich status państw nuklearnych oraz stałych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ.
Zdaniem Czaputowicza obecnie polityczna gra będzie toczyć się wokół pytania, czy prezydent USA Donald Trump zdoła zmusić rosję do zgody na międzynarodowy kontyngent wojskowy w Ukrainie.
„Cały ten proces zmierza do tego, by skłonić rosję do podjęcia ostatecznej decyzji. Europa zrobiła wszystko, czego oczekiwał prezydent Trump. Teraz zobaczymy, czy będzie on w stanie zmusić rosję do zgody na obecność zagranicznych wojsk na terytorium Ukrainy” — podkreślił były minister spraw zagranicznych RP.
Według niego, jeśli rosja nie zgodzi się na obecność w Ukrainie wojsk europejskich państw demokratycznych, takich jak Francja czy Wielka Brytania, będzie to oznaczać, że ma ona „złe intencje”, a wobec niej będzie można zastosować w przyszłości bardziej zdecydowane kroki.
Przypomnijmy, że w Bundestagu dyskutowany jest format udziału niemieckich wojsk w zapewnieniu pokoju w Ukrainie.
Premier Włoch Giorgia Meloni oświadczyła, że rozmieszczenie włoskich wojsk w Ukrainie nie jest przewidywane. Decyzja ta jest zgodna z zasadą dobrowolności oraz procedurami konstytucyjnymi w ramach wsparcia dla Ukrainy.
Czytaj nas na Telegram i Sends