FR nie ma sił na wielką wojnę w krajach bałtyckich
Rosja próbuje zastraszyć Europę rozmowami o wojnie, ale nie posiada realnych zasobów do przeprowadzenia zakrojonej na szeroką skalę ofensywy na kraje bałtyckie. Centrum Przeciwdziałania Dezynformacji (CPD) twierdzi: to część kampanii informacyjnej. Do 2028 roku FR nie będzie w stanie prowadzić pełnoskalowej wojny w tym regionie.
Rosja aktywnie podkręca temat możliwego konfliktu z państwami bałtyckimi, ale ma to więcej wspólnego z presją i strachem niż z realnymi planami militarnymi. Poinformował o tym szef Centrum Przeciwdziałania Dezynformacji przy Radzie Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy (RBNiO), Andrij Kowalenko.
Według jego słów, Moskwa wykorzystuje metody hybrydowe — od prowokacji w przestrzeni powietrznej po głośne oświadczenia w mediach. Mowa w szczególności o przypadkach, gdy rosyjskie samoloty wojskowe wlatują w przestrzeń powietrzną sąsiednich krajów, a także o dezinformacji dotyczącej rzekomych „planów Zachodu zajęcia Kaliningradu”. „To część kampanii informacyjnej. Taki 'szum informacyjny' jest potrzebny, aby przestraszyć Europejczyków i przerzucić odpowiedzialność za możliwą eskalację na Zachód” — wyjaśnił Kowalenko.
CPD podkreśla: mimo agresywnej retoryki, Rosja nie posiada obecnie wystarczających sił do wojny na pełną skalę w krajach bałtyckich. Według ocen centrum sytuacja ta nie zmieni się co najmniej do 2028 roku. „Do 2028 roku FR nie będzie miała zasobów na pełnowartościową wojnę w krajach bałtyckich” — podkreślił Kowalenko.
Jednocześnie zauważył, że działania hybrydowe już trwają i mogą się nasilać. Chodzi nie tylko o incydenty militarne, ale także o dezinformację rozpowszechnianą przez media i sieci społecznościowe.
Wcześniej rosyjska propaganda szerzyła również fake newsy o tym, że kraje bałtyckie i Polska rzekomo pozwoliły Ukrainie wykorzystywać swoją przestrzeń powietrzną do ataków na terytorium Rosji. CPD nazywa takie oświadczenia bezpodstawnymi i będącymi częścią tej samej gry informacyjnej.
Centrum wzywa, aby nie ulegać takim doniesieniom i traktować je jako element nacisku, a nie sygnał do realnej eskalacji.
Rosyjscy okupanci szturmują pozycje SZU jednocześnie w trzech obwodach. Przypomnijmy, że agenci ruchu „ATESZ” przeprowadzili kolejną udaną dywersję na tyłach rosyjskich okupantów. Tym razem ich celem stała się podstacja w obwodzie woroneskim, której unieruchomienie zakłóciło zaopatrzenie wojsk rosyjskich na kierunku charkowskim. Według danych projektu monitorującego DeepState, rosyjskie wojska w ciągu minionej doby zdołały posunąć się naprzód w pobliżu dwóch wiosek w gminie sumskiej niedaleko granicy państwowej. W obwodzie zaporoskim okupanci zajęli cerkiew i zabronili wiernym modlitwy.
Czytaj nas na Telegram i Sends