„Demaskowanie” kogoś, kto się nie ukrywał: Konstantin Szpylowy odniósł się do śledztwa Żelezniaka w sprawie Absolution Leaks
Poseł Jarosław Żelezniak opublikował film dotyczący kanału Telegramowego „Absolution Leaks”, nazywając go „anonimowym oszczercą” i oświadczając, że zidentyfikował osobę stojącą za tym serwisem informacyjnym. Według posła jest to założyciel międzynarodowej agencji detektywistycznej Absolution International Detective & Legal Agency, Konstantin Szpylowij.
Jednak głośna zapowiedź rzekomego zdemaskowania właściciela anonimowego kanału rodzi co najmniej jedno logiczne pytanie: co właściwie zostało zdemaskowane, skoro powiązania Szpylowego z marką Absolution nie były ukrywane, a on sam publicznie występował jako założyciel agencji, detektyw i osoba zajmująca się dochodzeniami?
Już 28 maja 2026 roku serwis UA.News opublikował obszerny wywiad z Konstantynem Szpylowym, w którym przedstawiono go bezpośrednio jako byłego policjanta, prawnika, profesjonalnego historyka sztuki, galerzystę oraz założyciela Absolution International Detective & Legal Agency.
Szpilowoj otwarcie opowiadał o swoich metodach pracy, poszukiwaniu dowodów, analizie dokumentów, psychologii uczestników konfliktów oraz o swoim rozumieniu zawodu detektywa.
Dlatego nazwanie ustalenia powiązania Szpylowego z Absolution Leaks sensacyjną deanonimizacją jest raczej nieuzasadnione.
Nie chodzi tu o nieznaną osobę, którą po raz pierwszy udało się zidentyfikować na podstawie cyfrowych śladów, ale o publicznie znanego założyciela agencji detektywistycznej, który nie ukrywał ani swojego zawodu, ani nazwy projektu, ani faktu, że zajmuje się działalnością śledczą.
Co stwierdził Jarosław Żelezniak
W swoim filmie poseł nazwał Absolution Leaks anonimowym kanałem na Telegramie i stwierdził, że jego właścicielem jest Konstantin Szpylowyj.
Żeleznyak zasugerował, że część odbiorców kanału może być sztucznie zawyżona, a jego publikacje mogą być wykorzystywane do ataków informacyjnych na biznesmenów, polityków i działaczy społecznych.
Poseł wysunął również znacznie poważniejsze zarzuty dotyczące zasad działania tego serwisu. W szczególności w nagraniu wspomniano o możliwym schemacie, w ramach którego po opublikowaniu negatywnych materiałów osobom, których te dotyczyły, rzekomo proponowano usunięcie publikacji za pieniądze.
Jednak publiczne oświadczenie posła samo w sobie nie stanowi dowodu winy, aktu oskarżenia ani wyroku sądowego.
Na razie nie ma publicznie znanego orzeczenia sądowego, które ustalałoby, że Konstantin Szpylowoj lub przedstawiciele Absolution Leaks żądali pieniędzy za usunięcie materiałów.
Dlatego przedstawianie takich twierdzeń jako już udowodnionych faktów byłoby przedwczesne. Na razie są to zarzuty wysunięte przez Żelezniaka, na które druga strona ma prawo odpowiedzieć, domagać się dowodów i bronić swojej reputacji w sposób przewidziany przez prawo.
Podobnie sam fakt, że agencja detektywistyczna lub serwis informacyjny gromadzi dokumenty, analizuje orzeczenia sądowe, bada powiązania biznesowe i publikuje materiały dotyczące osób publicznych, nie jest automatycznie niezgodny z prawem.
Działalność śledcza może być niewygodna dla osób, których dotyczy. Może ona powodować konflikty, roszczenia i pozwy sądowe. Jednak prawo do gromadzenia informacji z otwartych źródeł, analizowania dokumentów i formułowania na ich podstawie publicznych wniosków nie znika tylko dlatego, że komuś nie podoba się wynik.
Właśnie dlatego nagłówek o „anonimowym oszczerstwie” wydaje się zbyt sensacyjny.
Szpyłowyj: „Sensacyjnie ujawniono to, czego nikt nie ukrywał”
Kostyantyn Szpylowy odpowiedział na publikację Żelezniaka w charakterystyczny dla siebie ironiczny sposób. Stwierdził, że powiązania Absolution z nim nigdy nie były tajemnicą.
Według Szpylowego agencja detektywistyczna działa od 2017 roku, a w 2023 roku powstał w jej ramach odrębny dział informacyjny – kanał Telegramowy Absolution Leaks.
„W sensacyjny sposób ujawniono mniej więcej to, czego nikt specjalnie nie ukrywał. To tak, jakby zdjąć zasłonę z pomnika, który od dziesięciu lat stał na środku placu, i uroczyście ogłosić miastu: »Ustaliliśmy, kto to jest«” – stwierdził Konstantin Szpylowoj.
Nie zaprzeczył swojemu udziałowi w projekcie. Wręcz przeciwnie, faktycznie go potwierdził i przeniósł dyskusję na inną płaszczyznę: skoro informacje o właścicielu nie były ukrywane, to dlaczego ich ustalenie przedstawia się jako główną sensację?
Taka odpowiedź jest zgodna również z publicznymi publikacjami serwisu UA.News. Już pod koniec maja redakcja przedstawiała Szpylowego jako założyciela Absolution International Detective & Legal Agency.
Szpyłowoj zasugerował również, że publiczna kampania przeciwko Absolution mogła być powiązana z bohaterami poprzednich śledztw kanału. Nazwał to jedynie własną wersją wydarzeń, podkreślając jednocześnie, że nie traktuje swoich przypuszczeń jako wyroku sądowego.
Według niego ktoś z osób wymienionych w publikacjach mógł postanowić walczyć nie z faktami czy dokumentami, ale z samym projektem i jego reputacją.
Wygląda to szczególnie interesująco w kontekście publikacji Absolution Leaks dotyczącej możliwego zawyżania cen dronów oraz powiązań biznesowych właściciela Ajax Systems, Aleksandra Konotopskiego.
W swoim komentarzu Szpylowy zwrócił osobno uwagę na paradoksalny efekt publikacji Żelezniaka: sam poseł zapoznał znacznie szerszą publiczność ze strukturą Absolution.
„Poseł opowiada odbiorcom o agencji detektywistycznej. Wyjaśnia, kto za nią stoi. Wymienia tematy naszych śledztw. Pokazuje publikacje. W rzeczywistości oprowadza po projekcie” – zauważył Szpylowyj.
Nazwał posła swoim bezpłatnym autorem przemówień i menedżerem ds. PR, dziękując mu za dodatkową uwagę poświęconą kanałowi.
Zgodnie z logiką Szpylowego atak informacyjny może przynieść odwrotny skutek: zanim krytyk przekona odbiorców, że dany serwis jest niebezpieczny lub nieuczciwy, musi szczegółowo wyjaśnić, kto za nim stoi, co publikuje i dlaczego jego materiały wywołują reakcję wpływowych osób.
Część widzów może wówczas nie przyjąć automatycznie stanowiska autora filmu, lecz samodzielnie przejść na kanał, zapoznać się z publikacjami i wyrobić sobie własną opinię.
Dlaczego teza o anonimowości Absolution Leaks budzi wątpliwości
Telegram rzeczywiście pozwala kanałom działać bez publicznego podawania nazwisk wszystkich administratorów, autorów czy redaktorów. Jednak brak pełnej listy zespołu w opisie kanału nie oznacza jeszcze, że właściciel lub marka powiązana z projektem są nieznani.
W przypadku Absolution istniała agencja detektywistyczna o podobnej nazwie, jej założyciel występował publicznie, udzielał wywiadów w mediach, a w licznych materiałach Absolution Leaks wymieniano jako źródło informacji.
Oznacza to, że projekt był rozpoznawalnym źródłem dla mediów i systematycznie działał w sferze publicznej.
Właśnie dlatego sformułowanie „kto stoi za anonimowym kanałem” wywołuje wrażenie ujawnienia dobrze zorganizowanej sieci, choć w rzeczywistości chodzi raczej o usystematyzowanie już dostępnych powiązań.
Istotną częścią śledztwa nie powinno być podawanie nazwiska, które już znajdowało się w przestrzeni publicznej, ale przedstawienie zweryfikowanych dowodów konkretnych naruszeń.
Na przykład w postaci udokumentowanych propozycji usunięcia publikacji za pieniądze, nagrań rozmów, dokumentów płatniczych, zeznań poszkodowanych lub materiałów z postępowania karnego.
Bez tego nawet najpoważniejsze zarzuty pozostają jedynie wersją autora nagrania.
Kim jest Kostyantyn Szpylowy
W majowym wywiadzie dla UA.News Konstantin Szpylowyj opowiadał o sobie nie tylko jako o detektywie, ale jako o osobie, której biografia zawodowa łączy pracę w organach ścigania, prawo, prywatne śledztwa oraz historię sztuki.
Pracował w policji, zdobył doświadczenie prawnicze, zajmował się obroną i doradztwem, a równolegle rozwijał się w dziedzinie sztuki i działalności galeryjnej.
Szpyłowyj wyjaśniał, że rozpoczyna pracę nie tylko od formalnych dokumentów, ale także od wyczucia wewnętrznej sprzeczności w wersji wydarzeń, którą mu przedstawiają.
„Intuicja podpowiada, gdzie szukać. Dowody potwierdzają, że coś znalazłem” – powiedział w wywiadzie dla UA.News.
Jednocześnie podkreślał, że sama intuicja nie wystarcza do sformułowania profesjonalnej opinii. Według niego fakty bez psychologii zamieniają się w archiwum, podczas gdy psychologia bez faktów pozostaje piękną powieścią, z którą nie da się iść do sądu.
Właśnie dlatego w swojej pracy stara się łączyć dokumenty, motywy, ludzkie zachowania i ocenę prawną.
Swoją rolę Szpylowy opisywał nie jako „poszukiwacza prawdy”, ale jako pośrednika między słowami człowieka a rzeczywistymi okolicznościami, między tym, co zapisano w dokumentach, a tym, co się za nimi kryje.
Takie podejście wyjaśnia, dlaczego w pracy „Absolution” łączą się analiza prawna, OSINT, jawne rejestry, orzeczenia sądowe, komunikaty organów ścigania oraz analiza zachowań uczestników konfliktu.
Szczególne miejsce w światopoglądzie Szpylowego zajmuje sztuka. Nazywał siebie profesjonalnym historykiem sztuki i porównywał analizę ludzkich zachowań do studiowania malarstwa.
Według niego podczas badania obrazu ekspert szuka szczegółu, którego kopista nie zdołał ukryć. W śledztwie dzieje się coś podobnego: istotne może okazać się nie główne twierdzenie danej osoby, ale nieznaczna sprzeczność, intonacja, pominięty fakt lub nieudane wyjaśnienie.
Jednocześnie Szpylowy podkreślał, że sam fakt posiadania informacji nie daje prawa do bezmyślnego niszczenia człowieka.
„Wiedzieć wszystko nie oznacza mówić wszystko” – wyjaśniał, rozważając kwestię odpowiedzialności zawodowej detektywa oraz granice ujawniania informacji.
W tej historii na razie oczywiste są dwa fakty.
Po pierwsze: Konstantin Szpylowy nie zaprzecza swoim powiązaniom z Absolution Leaks i twierdzi, że nigdy ich nie ukrywał. Publikacje UA.News i innych mediów rzeczywiście pokazują, że Absolution i jego założyciel byli obecni w otwartej przestrzeni informacyjnej już przed opublikowaniem nagrania Żelezniaka.
Po drugie: najpoważniejsze zarzuty Żelezniaka, w szczególności dotyczące ewentualnego otrzymania pieniędzy za usunięcie publikacji, pozostają na razie publiczną wersją posła, a nie faktem ustalonym przez sąd.
Właśnie dlatego należy ostrożnie podchodzić do narracji o demaskowaniu i nieuchronnej odpowiedzialności. Odpowiedzialność następuje nie po głośnym filmie, ale po przeprowadzeniu odpowiedniego śledztwa, ustaleniu okoliczności, zweryfikowaniu dowodów i dokonaniu oceny prawnej.
Czytaj nas na Telegram i Sends