Publicysta Jerusalem Post skrytykował teledysk Noi Kirel za krwawe sceny
W Izraelu autor felietonu w Jerusalem Post skrytykował nowy teledysk piosenkarki Noi Kirel do utworu Love Song za sceny przemocy i krwawe obrazy. Zdaniem publicysty wideo nie odpowiada młodej publiczności artystki, którą budowała przez wiele lat.
Krwawe obrazy w teledysku
Autor opisał ujęcia, w których Kirel została pokazana z zakrwawionym samurajskim mieczem, w białym podkoszulku z czerwonymi plamami i z krwią na twarzy. Nazwał wideo nadmiernie brutalnym i porównał jego estetykę do filmów Quentina Tarantino, wspominając sceny pchnięć nożem i krew.
Publicysta uważa, że filtry rodzicielskie i inne cyfrowe ograniczenia nie mogą w pełni chronić dzieci przed takimi treściami. Napisał również, że po trzech latach wojny wspomnianych w felietonie dodatkowe krwawe obrazy w kulturze popularnej nie są potrzebne dziecięcej publiczności.
Więcej aktualnych wiadomości na kanale UA.News w Telegramie Telegram.
Wolność twórcza i młoda publiczność
Autor podkreślił, że Kirel nie pozycjonowała się wyłącznie jako wykonawczyni dla dzieci i ma prawo zmieniać swój styl twórczy. Jednocześnie, jego zdaniem, przez ponad dziesięć lat piosenkarka celowo budowała dużą, dochodową publiczność dzieci w wieku szkolnym, w tym związaną z Festigalem.
W felietonie przytoczono także stanowisko krytyka muzycznego Dudiego Patimera, który uznał oburzenie rodziców za przesadzone. Zaznaczył on, że filmy grozy są dostępne w internecie, a 25-letnia Kirel jako niezależna twórczyni ma prawo rozwijać się artystycznie. Autor felietonu nie zgodził się z tym podejściem, uznając, że wykonawczyni powinna uwzględniać wrażliwość niepełnoletniej publiczności albo kierować swoją twórczość do dorosłych słuchaczy.
Czytaj nas na Telegram i Sends