$ 44.51 € 51.63 zł 11.94
+15° Kijów +18° Warszawa +30° Waszyngton
Kultura powinna nadawać sens: Petro Kachanow o nowym sezonie Opery Kijowskiej i premierze opery rockowej „Jezus Chrystus – Supergwiazda”

Kultura powinna nadawać sens: Petro Kachanow o nowym sezonie Opery Kijowskiej i premierze opery rockowej „Jezus Chrystus – Supergwiazda”

10 września 2026 11:47

Opera Kijowska rozpoczyna swój 45. sezon teatralny w ekstremalnych warunkach ciągłych alarmów powietrznych i skutków rosyjskich ostrzałów. Jednak właśnie ten sezon może stać się jednym z najbardziej znaczących w życiu teatralnym stolicy. 

Mimo wszystko Opera Kijowska trzyma się swoich planów artystycznych: 11 września teatr zaprezentuje długo oczekiwaną ukraińską wersję opery rockowej „Jezus Chrystus – Supergwiazda”, o prawa do której trzeba było walczyć przez prawie rok. 

O nowej inscenizacji opery rockowej „Jezus Chrystus – Supergwiazda” i innych nadchodzących premierach, o odbudowie zniszczonego teatru oraz o tym, jak powinna wyglądać kultura ukraińska w czasie wojny – opowiedział w ekskluzywnym wywiadzie dla UA.News opowiedział dyrektor i kierownik artystyczny Opery Kijowskiej Piotr Kachanow.

image


Otwarcie sezonu teatralnego w warunkach ciągłych alarmów
  powietrznych

Przed wojną, a nawet podczas pandemii COVID-19, uroczyście otwieraliśmy sezony teatralne. Pamiętam, że organizowaliśmy przedstawienia baletowe pod gołym niebem, a nawet wysyłaliśmy drona, aby uzyskać wysokiej jakości materiał wideo.

Teraz tego nie będziemy robić. Po pierwsze, nie mamy zbytniej ochoty na świętowanie i zabawę z okazji otwarcia sezonu teatralnego, gdy w kraju trwa wojna na pełną skalę.

Po drugie, w ostatnich tygodniach niemal codziennie rozbrzmiewają sygnały alarmu powietrznego. Naprawdę się martwimy i nie wiemy, czy uda nam się zrealizować zaplanowane trzy premierowe spektakle 11, 12 i 13 września.

Wszyscy jednak znajdujemy się w absolutnie takich samych warunkach: widzowie, administracja, artyści, balet, służby inżynieryjne i techniczne. Wszyscy znajdujemy się w jednym miejscu i zdajemy sobie sprawę, że w każdej chwili może rozlegnąć się sygnał alarmu powietrznego. Wtedy musimy zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby widzowie i pracownicy teatru byli bezpieczni.

image

Zdjęcie: Fragment próby do opery rockowej „Jezus Chrystus – Supergwiazda”
 

Premiera opery rockowej „Jezus Chrystus – Supergwiazda”: prawie rok trwały negocjacje w sprawie licencji
 

Ten proces był naprawdę bardzo długi. Zwróciłem się do specjalisty zajmującego się tego typu negocjacjami — Władimira Wojtowicza z Australii.

Dla niego również było to interesujące doświadczenie, by stać się częścią naszej wspólnej historii z Lloydem Webberem. Negocjacje trwały prawie rok.

Niestety, zachodnie instytucje nie zawsze działają tak szybko, jak byśmy tego oczekiwali. Czasami na odpowiedź czekaliśmy trzy tygodnie. Dzwoniłem do Włodzimierza i pytałem: „Dlaczego nam nie odpowiadają? Napisz jeszcze raz”. W końcu otrzymaliśmy odpowiedź.

Negocjacje były długie. Nawiasem mówiąc, początkowo mieliśmy wystawić spektakl już rok temu. Mieliśmy umowę, a premiera miała odbyć się w grudniu.

Jednak w zeszłym roku zima była wyjątkowo surowa i doszło do poważnych przerw w dostawach prądu. Zdałem sobie sprawę, że nie będziemy w stanie przeprowadzić przedstawień w odpowiedni sposób, dlatego postanowiłem przenieść je na jesień – na otwarcie sezonu teatralnego.

Ponownie zwróciliśmy się do właścicieli praw autorskich, wyjaśniliśmy sytuację, a oni uprzejmie przesunęli terminy naszych przedstawień.

Na razie mamy prawa na 40 przedstawień. Zakładałem, że spektakl będzie grany przez około rok — po dwa-trzy przedstawienia miesięcznie. W rzeczywistości tak właśnie się składa. Bardzo się cieszę, że udało nam się uzyskać tę licencję.  

Wypełnione sale podczas premierowych przedstawień 
 

W całej swojej historii musical „Jezus Chrystus – Supergwiazda” był wystawiany w 42 krajach świata. Został przetłumaczony na wiele języków.

Dla Ukrainy ma to również ogromne znaczenie. Widać to po ogromnym zainteresowaniu: jeśli w czasie wojny wyprzedajemy wszystkie bilety na trzy przedstawienia, to jest to znaczący wynik.

W ostatnich tygodniach ludzie niechętnie kupują bilety do teatru, ponieważ zdają sobie sprawę: mogą kupić bilet, ale z powodu alarmu powietrznego przedstawienie może zostać przerwane lub przełożone. Doskonale ich rozumiem.

Dlatego na razie cieszę się, że na premierowe przedstawienia mamy komplet widowni. Bilety wyprzedały się około dwa tygodnie temu. 

image

Zdjęcie: wykonawcy roli Jezusa – Danyło Kotok, Arsenij Żurawiel, Serhij Tiahnirjadno
 

Inscenizacja legendarnej opery rockowej i związek ze światową historią
  muzyki

To było moje dawne marzenie. Ma już ponad 30 lat. Nasze pokolenie dorastało przy tej muzyce. Andrew Lloyd Webber – genialny kompozytor musicali. Nie znam nikogo, kto mógłby się z nim równać. 

„Jesus Christ Superstar” był w swoim czasie prawdziwą muzyczną sensacją. Była to epoka The Beatles, The Rolling Stones – zespołów, które cieszyły się ogromną popularnością w latach mojej młodości.

Dlatego bardzo chciałem wystawić właśnie tę operę rockową, aby nasz teatr miał swój wkład w tę światową historię muzyki. I teraz, wydaje się, gwiazdy ułożyły się tak, że nam się to udaje. 

To nie jest historia kanoniczna, a rozmowa o dobru i złu
 

Jeśli chodzi o inscenizację, mogę z całą pewnością powiedzieć, że będzie wielu zadowolonych, a być może też wielu niezadowolonych. To nie jest historia kanoniczna.

Otrzymywaliśmy już wiadomości w stylu: «Jesteście niemal antychrystami, co wy robicie?» Ale ten spektakl nie dotyczy religii. Dotyczy każdego z nas, dobra i zła.

Właściwie wszystkie wielkie historie dotyczą dobra i zła. Nie łączyłbym „Jezusa Chrystusa – supergwiazdy” bezpośrednio z wojną ani nie twierdziłbym, że jest ona dziś szczególnie aktualna dla Ukrainy.

Chodzi o coś innego. To już światowa klasyka. Wcześniej wspomniałem, że spektakl wystawiono w 42 krajach świata. Co więcej, nie wszędzie był on grany w języku oryginalnym. Przetłumaczono go na język polski, czeski, węgierski, japoński, niemiecki, włoski, francuski i inne języki.

Oznacza to, że jest to nasz wkład w światową kulturę i muzykę, na której wychowało się całe pokolenie. To historia światowej klasyki określonego gatunku. Przecież nie pytamy, jak Szekspir odnosi się do współczesności, kiedy wystawiamy jego sztuki. Wystawiamy Szekspira, ponieważ jest to klasyka.

Dzieła ponadczasowe pozostają aktualne, ponieważ mówią o tym, co wieczne. Nie ma nic bardziej fundamentalnego niż dobro, zło, miłość, uczciwość i szczerość. Wszystko inne to szczegóły i pochodne tych pojęć.

„Jezus Chrystus – supergwiazda” po raz pierwszy zabrzmi w języku ukraińskim 
 

Moim zdaniem udało nam się stworzyć bardzo silną obsadę. Castingi i wysiłki, które w to włożyliśmy, nie poszły na marne. Jestem przekonany, że widz to doceni.

Podczas ostatnich prób usłyszałem, że chór brzmi bardzo dobrze. Nasi soliści są również niezwykle silni. Dobrze brzmi orkiestra, mamy dobrą reżyserię dźwięku. Mamy również bardzo silną ekipę reżyserską.

Reżyserem inscenizacji jest Witalij Palczikow, główny reżyser naszego teatru. Kiedy musiałem zdecydować, komu powierzyć te starania o stworzenie dobrego spektaklu, nie miałem żadnych wątpliwości – powierzyłem to Witalijowi Palczikowowi.

Scenografem jest Piotr Nirod, choreografką – Anna Gerus, dyrygentem-reżyserem – Jewgienij Woronko, a kierowniczką chóru – Anżela Maslennikowa. Dla mnie bardzo ważne było również, aby spektakl miał odpowiednią oprawę świetlną i abyśmy nie popełnili błędu w kwestii wizualnej. Aby strona wizualna opierała się na odpowiednich, profesjonalnych podstawach. Dlatego zaprosiłem Aleksandra Mezentseva jako projektanta oświetlenia. A projektantem kostiumów jest Bogdan Poliszczuk. Są to osoby dość znane w świecie teatralnym. 

image

Zdjęcie: opera Ch. Gounod „Romeo i Julia”


Wyjątkowość repertuaru 
 

Dla naszego teatru ważne jest, by być innowacyjnym i wyjątkowym w kontekście repertuaru.

Uważam, że nie ma sensu wystawiać spektakli, które są już grane w wielu ukraińskich teatrach. Dlatego w naszym repertuarze znajduje się wiele przedstawień, które można obejrzeć wyłącznie u nas. 

Na przykład „Falstaff” Verdiego nie jest wystawiany w żadnym innym ukraińskim teatrze. Podobnie jak „Romeo i Julia”. Ballet „Skrzydło sójki”, opera rockowa „Patriota”, opera „Wesele Figara” — również.

Jeśli chodzi o „Jezusa Chrystusa – supergwiazdę”, to często nas poprawiają, gdy mówimy, że jest to pierwsza tego typu inscenizacja na Ukrainie. W Odessie spektakl rzeczywiście jest wystawiany już od kilku lat, ale w języku oryginalnym – angielskim.

My mamy własną wersję w języku ukraińskim, której tłumaczenie wykonał Dmytro Todoriuk. Dlatego właśnie mówimy, że właśnie w języku ukraińskim ta opera rockowa zabrzmi po raz pierwszy na Ukrainie.

Odbudowa teatru po ostrale w maju: trudności dopiero przed
  nami

Chciałbym podkreślić, że najtrudniejsze dopiero przed nami. Mamy uszkodzone 72 okna. Nawet jeśli na pierwszy rzut oka niektóre z nich wydają się stać na swoim miejscu, w rzeczywistości są po prostu oparte o ramy. Kiedy nadejdzie zimna pora roku, całe zimno będzie przedostawać się do środka. Jest to niebezpieczne, ponieważ nie będziemy w stanie normalnie ogrzać teatru.

Mam wielką nadzieję, że przyznane zostaną nam środki na nowe okna. Inna sprawa – możemy nie zdążyć ich zamówić i zamontować.

Dlatego zaraz po premierze, dosłownie od poniedziałku, zaczniemy zamykać i ocieplać okna. Po części będzie to oznaczało, że pogrążymy się w ciemności.

Na przykład w moim gabinecie zamontowana jest teraz sklejka – nie ma tam szyb. Same okna i ramy są uszkodzone i po prostu przykręcone śrubami.

Dlatego mówię: nasze trudności są jeszcze przed nami. Ale w żadnym wypadku nie narzekam. Doskonale wszystko rozumiem. Jesteśmy w stanie wojny. Zawsze powtarzam: najtrudniej jest tym, którzy są na froncie, w okopach, którzy z bronią w ręku bronią kraju i, broń Boże, giną lub odnoszą rany.

Dlatego nie mamy powodu do narzekań. Musimy robić wszystko, co w naszej mocy, aby kontynuować pracę. Jeśli chodzi o teatr — wystawiać spektakle i czekać na widzów.

W tym sezonie odbędą się co najmniej trzy premiery
 

Pierwsza premiera — „Jezus Chrystus – Supergwiazda”. Odbędzie się w dniach 11–13 września. Potem nadejdzie okres świąt noworocznych i bożonarodzeniowych. Oczywiście zaprezentujemy naszego „Dziadka do orzechów Hoffmana”.

Być może nie jest to poprawne, ale tak właśnie jest: jako jedni z pierwszych stworzyliśmy własną muzyczną wersję „Dziadka do orzechów”. W rzeczywistości ten trend trwa do dziś — pojawiają się różne wersje „Dziadka do orzechów” z inną muzyką. Nasz kompozytor Iwan Nebesnyj zgodził się na ten projekt i zrealizowaliśmy go.

Przedstawienia rozpoczną się mniej więcej w Dzień Świętego Mikołaja. Nie ma jeszcze dokładnego repertuaru na grudzień, choć program na listopad jest już ustalony.

Od stycznia będziemy przygotowywać balet „Dracula” do muzyki Aleksandra Rodina. Myślę, że w lutym odbędzie się premiera tego baletu. 

Mamy już tradycję: albo zamykamy sezon, albo otwieramy go kolejną premierą. Dlatego w tym sezonie będziemy mieli co najmniej trzy premiery — „Jezus Chrystus – supergwiazda”, „Dracula”. Jest też jeszcze jeden pomysł, ale na razie nie będę o nim opowiadać. Jego realizacja zależy od wielu czynników, w szczególności od uzyskania praw.” position="

Jest jednak jeszcze jeden bardzo ważny projekt. W maju braliśmy udział w programie grantowym „Tysiączna wiosna” i otrzymaliśmy grant na inscenizację opery „Jarosław Mądry” Julija Meitusa. Będzie to wyjątkowe wydarzenie. 

Od dawna planowaliśmy wystawić tę operę, ale nie chciałem, aby jej premiera odbyła się właśnie na naszej scenie. Nie dysponujemy tak ogromną sceną, jaką ma na przykład Opera Narodowa. A nie chciałbym po raz pierwszy pokazywać tej wielkiej opery tylko lokalnie. Ponieważ mowa o księciu kijowskim, a sarkofag Jarosława Mądrego znajduje się w kijowskiej katedrze św. Zofii, planujemy premierę tego spektaklu pod gołym niebem – na Placu św. Zofii, 30 maja, w Dzień Kijowa.

Przedstawienie opery rockowej „Patriota” w Charkowie  
 

Bardzo podoba mi się Charków. Przede wszystkim jest to pierwsza stolica Ukrainy. Stojąc przy wejściu do parku, który znajduje się obok teatru, można odnieść wrażenie, że trafiło się do jakiegoś fantastycznego świata. Jest tam tak pięknie, schludnie i zadbane. Jest tam zoo, do którego wstęp jest nawet bezpłatny, bezpłatny transport, czystość i porządek. Charkowowi należy się uznanie.

Jeśli chodzi o twórczość, to Charkowski Narodowy Akademicki Teatr Opery i Baletu im. M. W. Lysenki prezentuje się bardzo godnie. Trzeba oddać hołd Igorowi Tuluzowowi, dyrektorowi generalnemu i kierownikowi artystycznemu. Cała struktura teatralna funkcjonuje na wysokim poziomie organizacyjnym i twórczym. To bardzo miłe.

image

Zdjęcie: Piotr Kachanow i Ihor Tuluzow na festiwalu „Skhid Opera Fest – 2026”

To nie my zainicjowaliśmy pokaz „Patrioty”. Otrzymaliśmy zapytanie dotyczące tego spektaklu.

Zapytałem Igora Tuluzowa: „A może jednak inny spektakl?”. Odpowiedział: „Nie, nie, nie. Chcę właśnie ten”.

Oczywiście trochę się obawialiśmy, bo to widz decyduje o wszystkim. Aktorzy na scenie i administracja zawsze obawiają się porażki. Ale sala była tak zgrana z przedstawieniem, że myślę, iż był to jeden z naszych najlepszych występów.

Nawet we Lwowie, o ile dobrze pamiętam, reakcja była mniej emocjonalna niż w Charkowie. Dlatego wyjazd do Charkowa okazał się wielkim sukcesem i ważnym doświadczeniem dla naszego zespołu.

Przed wyjazdem zebrałem wszystkich, którzy mieli jechać, i wyjaśniłem: musimy jechać do Charkowa, nie możemy się bać. Jedziemy do ludzi, którzy tam mieszkają, do Ukraińców, którzy nadal żyją w swoim mieście, mimo że Charków leży zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od granicy z Rosją. Bardzo się cieszę, że mieliśmy okazję tam pojechać i zaprezentować spektakl „Patriota”.

O udziale eksperckim w państwowej inicjatywie grantowej „Tysiączesna”
 

Ta praca wymagała sporo czasu. Ocena ekspercką składała się z kilku etapów. Najpierw trzeba było przejrzeć projekty i wystawić oceny. Przejrzałem 62 projekty. Aby wystawić uzasadnione oceny, trzeba było zagłębić się w każdy z nich, wszystko przeczytać i przemyśleć.

Ponadto istniała opcja napisania komentarza o objętości co najmniej tysiąca znaków. Jeśli pomnożyć to przez 62 projekty, daje to ponad 62 tysiące znaków. Na ocenę ekspercką mieliśmy miesiąc. Pierwszy etap miał charakter techniczny, drugi – ocenę ekspercką, a trzeci – pitche, czyli prezentacje uczestników. 

Dość pozytywnie oceniam tę inicjatywę i wsparcie kulturalne. Pozytywnie oceniam również zespół Ministerstwa Kultury. Dla nich było to interesujące, a oni pracowali bardzo odpowiedzialnie i z zapałem.

Jedyne, co bym poprawił, to przygotowanie ekspertów i ich zrozumienie tego, czego dziś potrzebuje kultura ukraińska i kontekst ukraiński.

Było kilka projektów, które moim zdaniem koniecznie powinny były przejść dalej, ponieważ dotyczyły naszej historii, a w szczególności tego, co działo się w czasach NKWD. Powinny o tym wiedzieć osoby, które dziś twierdzą, że nie ma znaczenia, w jakim języku się mówi, lub nie chcą przejść na język ukraiński, bo „tak się przyzwyczaiły”. Chodzi o znajomość historii, a zwłaszcza o to, ile osób zostało zamordowanych przez NKW i za co były prześladowane. Na przykład zatrzymywano ludzi, jeśli zamiast rosyjskiego słowa „limon” używali ukraińskiego „cytryna”. I kiedy takie projekty nie przechodzą, a zamiast nich przechodzą inne, jest to dla mnie niezrozumiałe. Wydaje mi się, że eksperci powinni jaśniej wyjaśnić i zawęzić definicję tego, czym jest treść ukraińska i jakiej treści potrzebujemy dzisiaj.

Ogólnie wszystko przebiegło dość profesjonalnie, poprawnie i elegancko. A co najważniejsze – to wsparcie jest potrzebne, ponieważ kultura ukraińska naprawdę potrzebuje pomocy.

Wracamy jednak ponownie do pojęcia „kultura ukraińska”. Niektóre projekty, które przeszły selekcję, mają moim zdaniem jedynie marginalny związek z kulturą ukraińską.

image

Zdjęcie: Petro Kachanow podczas posiedzenia komisji eksperckiej państwowej inicjatywy „Tysiączowiesna” w Iwano-Frankiwsku
 

Tworzy ukraińskie to znacznie więcej niż tylko język
 

Trzeba głębiej zastanowić się nad tym, czym właściwie jest treść ukraińska.

Pisałem już na Facebooku: nie każda treść publikowana w języku ukraińskim jest z konieczności ukraińska. To bardzo głęboki, a jednocześnie subtelny temat. Granica jest tu bardzo cienka. 

Na przykład, kiedy dyskutujemy, czy ukraińska publiczność potrzebuje dziś rosyjskiego kompozytora Czajkowskiego, wiele osób uważa, że to nie ma znaczenia. Mówią: to piękne, profesjonalne – co ma wspólnego muzyka z polityką i wojną? Ja jednak tak nie uważam.

Kultura powinna nadawać nam pewne znaczenia 
 

Kultura to nie tylko to, by było pięknie. Kultura to ideologia. Kultura powinna dostarczać nam pewnych sensów. Jeśli nie dostarcza tych sensów, to jest po prostu rozrywką. To po prostu projekt komercyjny. A państwo nie powinno finansować projektów komercyjnych ani rozrywki.” position="

Jeśli tworzysz światowy musical i sprzedajesz bilety — proszę bardzo. To twoja sprawa, zarabiasz na tym pieniądze.

Ale kiedy państwo przeznacza środki na projekt, musi to być produkt głęboko ukraiński, niosący określone przesłania ideologiczne. A widz musi je odbierać.

Gdyby u nas wszystko było tak jednolite, jak na przykład w Polsce, gdzie jest jeden język, jedna kultura i jedna religia, być może można by więcej eksperymentować. Ale nawet w Polsce poświęca się temu bardzo dużo uwagi. Tam rozumieją znaczenie własnej tożsamości kulturowej.

Dlatego jeśli tworzymy bardzo potrzebny program grantowy – a jeszcze raz podkreślam, że uważam go za niezwykle ważny – należy go jeszcze nieco „dopracować”, właśnie w zakresie definicji tego, czym jest treść ukraińska. 

O popularności programu „Tysiączowiesna” i dostosowaniu kultury do warunków wojny
 

W państwowej inicjatywie grantowej „Tysiączowiesna” faktycznie reprezentowane były wszystkie regiony Ukrainy. Oznacza to, że obejmowała ona cały kraj. Wnioskodawcy, którzy złożyli wszystkie niezbędne dokumenty i spełniali wymagania techniczne, przechodzili selekcję techniczną i trafiali do oceny ekspertów.

Wszystko przebiegało dość demokratycznie i sprawiedliwie. Jedyne, co bym zmienił, to podwyższenie progu punktowego na drugim, eksperckim etapie. Ponieważ obok interesujących projektów przechodziły też dość słabe, które nie miały szczególnej wartości kulturowej ani innej. Jednak na kolejnym etapie były one już odrzucane.

Ukraina jako państwo, mimo wszystko, żyje. I obecnie prowadzi w pełni pełnowartościowe życie, w szczególności kulturalne i teatralne. Przyzwyczailiśmy się już do ostrzałów. Niestety, ludzie wciąż giną. Ale nie boimy się już tak, jak w pierwszych dniach wojny na pełną skalę. Dostosowaliśmy się.

W marketingu istnieje pojęcie, które można odnieść również do naszej sytuacji: przetrwają nie najsilniejsi, ale ci, którzy potrafią się dostosować. Dla nas jest to również bardzo ważne. Musimy umieć się dostosowywać i robić wszystko, co w naszej mocy, aby wygrać tę wojnę.

Czytaj nas na Telegram i Sends

Pobierz naszą aplikację