$ 44.52 € 51.02 zł 11.78
+15° Kijów +14° Warszawa +23° Waszyngton
Drugi z rzędu błąd prezesa NBU Pysznego po nałożeniu rekordowych kar na City24 i EasyPay

Drugi z rzędu błąd prezesa NBU Pysznego po nałożeniu rekordowych kar na City24 i EasyPay

01 lipca 2026 19:30

W ostatnich dniach w przestrzeni informacyjnej doszło do kolejnej rundy publicznego konfliktu między prezesem Narodowego Banku Ukrainy Andrijem Pysznym a dyrektorem generalnym „Ukrposhty” Igoрем Smiljańskim. Szefowi NBU nie udało się „przepchnąć” przez Radę Ministrów zwolnienia Smilanskiego ze stanowiska dyrektora generalnego „Ukrposhty”.

Szef krajowego operatora pocztowego oświadczył, że nadal pełni swoje obowiązki, a nawet planuje wnieść sprawę do sądu przeciwko NBU. Najwyraźniej ma ku temu istotne argumenty.

Konflikt znalazł się w „ślepym zaułku”, ale nieoczekiwanie przypomniał o innym poważnym problemie: w Ukrainie niezależność kluczowych organów regulacyjnych jest często podważana przez „osobiste” motywy ich szefów, co budzi wątpliwości co do reputacji tych organów państwowych. W końcu sprawa z dyrektorem generalnym „Ukrposhty” nie jest pierwszą, w której kierownictwo NBU podważało logikę i przejrzystość działań organu regulacyjnego, prawdopodobnie w swoich osobistych interesach. Więcej szczegółów — w przeglądzie UA.News.
 

Konflikt interesów między prezesem NBU Andrijem Pysnym a dyrektorem generalnym „Ukrposhty” Ihorem Smilianskim 
 

Konflikt między prezesem NBU Andrijem Pysnym a dyrektorem generalnym „Ukrposhty” Ihorem Smilianskim trwa już od kilku lat z rzędu. Jako powód sporu, widoczny na pierwszy rzut oka, wymienia się ambicje szefa „Ukrposhty” dotyczące utworzenia banku pocztowego. Jest to sprzeczne z interesami dużych banków państwowych.

Od razu należy zauważyć, że „Ukrposhta” posiada licencję na świadczenie finansowych usług płatniczych, a zatem podlega regulacjom NBU. Jednocześnie działalność tej państwowej spółki jako operatora usług pocztowych reguluje Narodowa Komisja ds. Regulacji Państwowej w dziedzinie komunikacji elektronicznej, widma częstotliwości radiowych oraz świadczenia usług pocztowych (NKEK).

W związku z tym Bank Narodowy wielokrotnie zgłaszał naruszenia w działalności finansowej państwowego operatora pocztowego. W ciągu ostatniego roku pojawiła się cała lawina takich zarzutów. W grudniu ubiegłego roku NBU oświadczył, że dostrzegł w działalności „Ukrposhty” naruszenia kluczowych norm i wydał pisemne upomnienie. Od początku 2026 roku NBU nakładał coraz wyższe kary:  

  • W marcu — grzywnę w wysokości 255 tys. hrywien za naruszenia związane z nieprzedłożeniem informacji / dokumentów i/lub ich kopii, o które zwrócono się zgodnie z wymogami ustalonymi przez Bank Narodowy w wyznaczonych terminach.

  • W maju — grzywna w wysokości 1,7 mln hrywien za naruszenia w zakresie finansowych usług płatniczych dotyczące zapewnienia prawidłowego funkcjonowania systemu ładu korporacyjnego, systemu kontroli wewnętrznej oraz zarządzania ryzykiem.

  • W czerwcu — grzywna w wysokości ponad 2,5 mln hrywien oraz pisemne upomnienie za naruszenie wymogów dotyczących przeprowadzania operacji płatniczych, akwizycji, postępowania z dokumentami zawierającymi tajemnicę dostawcy usług płatniczych itp.

Jednocześnie Narodowy Bank Ukrainy ogłosił o nieefektywności finansowej przedsiębiorstwa państwowego i jego milionowych stratach. Wezwano do jak najszybszego powołania pełnoprawnej rady nadzorczej, a samego Ihorze Smilianskiego oskarżono o niekompetencję. O wszystkim tym otwarcie wypowiedział się prezes NBU Andrij Pysznyj.

image


„Spółka od dłuższego czasu znajduje się w głębokim kryzysie zarządzania korporacyjnego. Kryzys ten niestety coraz bardziej pozbawia spółkę perspektyw rozwoju. Ihor Smilianski jest przede wszystkim konsekwencją tego kryzysu” – powiedział Pyszny w wywiadzie dla mediów.

image


Komentując wypowiedź Pysznego, Ihor Smilianski odpowiedział: „Andrieju Grigorowiczu, nie jestem skutkiem, jak pan powiedział, jestem pańskim wyrokiem, jak stwierdził prezydent”.

Wcześniej dyrektor generalny „Ukrposhty” skarżył się na pewne przeszkody stawiane przedsiębiorstwu państwowemu przez NBU. W szczególności, jak twierdził, obowiązujące przepisy NBU utrudniają świadczenie usług finansowych na rzecz grup społecznie wrażliwych: weteranów, osób starszych oraz mieszkańców regionów, w których z powodu ostrzałów okresowo zanika łączność i dostawy energii elektrycznej.

 

Osobiste pretensje i zaostrzenie konfliktu między prezesem NBU Andrijem Pyshnym a dyrektorem generalnym „Ukrposhty” Igoрем Smilianskim 
 

23 czerwca Narodowy Bank Ukrainy oficjalnie ogłosił, że dyrektor generalny SA „Ukrposhta” Ihor Smilianskyj nie spełnia „wymogów kwalifikacji zawodowych ustanowionych dla kierownika podmiotu świadczącego finansowe usługi płatnicze”. Formalnie decyzję o zasadności jego zwolnienia podjął Komitet ds. Nadzoru i Regulacji Działalności Banków oraz Nadzoru nad Infrastrukturą Płatniczą, który odpowiada za kontrolę, licencjonowanie, wywieranie wpływu na banki oraz nadzór nad systemami płatniczymi.

„Komisja doszła do wniosku, że nie posiada on wystarczającego poziomu wiedzy na temat wymogów ustawodawstwa, zrozumienia i doświadczenia w zakresie prawidłowego stosowania wymogów obowiązującego prawa, w tym aktów normatywnych Narodowego Banku, w zakresie niezbędnym do właściwego wykonywania powierzonych mu obowiązków… w ciągu pięciu dni roboczych organ uprawniony SA „UKRPOSHTA” ma odsunąć Igora Smilianskiego od kierowania SA „UKRPOSHTA”, a następnie w ciągu dwóch miesięcy – mianować nowego kierownika, który spełnia wymogi dotyczące kwalifikacji zawodowych” – czytamy w oświadczeniu NBU.

Żądanie zwolnienia Smilanskiego wywołało tak negatywny oddźwięk, że po kilku dniach Narodowy Bank Ukrainy opublikował kolejne oświadczenie — zawierające bardziej szczegółowe uzasadnienie swojej decyzji: „Dane faktyczne wskazują, że Ukrposhta nadal przynosi straty: w 2025 roku spółka odnotowała stratę operacyjną w wysokości ponad 400 mln hrywien, a poprawa wyników finansowych została osiągnięta głównie dzięki sprzedaży aktywów, a nie działalności podstawowej, co nie świadczy o stabilności przedsiębiorstwa. Już w pierwszym kwartale 2026 roku firma ponownie odnotowała stratę”.

image


Tymczasem dyrektor generalny „Ukrposzty” skomentował decyzję NBU, zgodnie z którą nie spełnia on wymagań zawodowych: „Jakich konkretnie wymagań zawodowych? Myślę, że wszyscy rozumieją, iż złamałem główną zasadę sektora bankowego Ukrainy w latach 2023–2026: musisz kochać i wynosić do nieba prezesa NBU A.G. Pysznego, w przeciwnym razie nie możesz być bankierem ani pracować w sektorze finansowym”.

Smiljanski nazwał żądanie jego zwolnienia „rozliczeniem osobistych rachunków” ze strony szefa organu regulacyjnego Andrieja Pysznego, który publicznie brał udział w kampaniach informacyjnych przeciwko „Ukrposcie”.

image


„Każdego roku, gdy Ukrposhta zbliża się do utworzenia banku pocztowego, NBU znajduje sposób, by temu przeszkodzić. Latem 2025 roku, kiedy Rada Najwyższa przegłosowała ustawę o bankach na rzecz integracji finansowej i byliśmy gotowi do utworzenia banku, pojawiło się pismo A.G. Pysznego dotyczące niewypłacalności Ukrposzty. O jaką niewypłacalność chodzi – myślę, że wszyscy już to rozumieją.

Teraz, gdy do wejścia ustawy w życie pozostało kilka dni, a Ukrposhta dysponuje ponad 2 miliardami hrywien kapitału własnego i przynosi zyski, NBU postanowił pójść bardziej radykalną drogą — zwolnić Smilianskiego. Rozumiem, że w nadziei, iż na czas zmiany kierownictwa projekt utworzenia banku zostanie wstrzymany, a następnego szefa, jeśli nie będzie on „łagodny” wobec A.G. Pysznego, nie będzie trzeba go zatwierdzać” — tak skomentował działania szefa NBU Ihor Smilianski.

Obiecał również zaskarżyć decyzję NBU w sądzie. Później sam Smilanski oraz służba prasowa „Ukrposhty” poinformowały, że nadal pełni on swoje obowiązki w pełnym zakresie, zaprzeczając plotkom o ewentualnych zmianach w kierownictwie.

„Dyrektor generalny SA „Ukrposhta” Ihor Smilianskyj (to ja) nadal w pełni wykonuje swoje obowiązki zgodnie z obowiązującym prawem. Spółka akcyjna „Ukrposhta” również działa w trybie normalnym, z uwzględnieniem sytuacji bezpieczeństwa, skutków ostrzałów oraz warunków pogodowych. Jeśli chodzi o działalność spółki lub jej kierownictwo, prosimy o poleganie wyłącznie na oficjalnych komunikatach spółki akcyjnej „Ukrposhta” — napisał Smiljanski na swoim kanale w Telegramie 1 lipca.

image


Co dalej w konflikcie między Pysnym a Smilanskim 
 

Złożenie pozwu samo w sobie raczej nie wpłynie na decyzję NBU dotyczącą zasadności zwolnienia szefa operatora pocztowego. Rząd może nadal ignorować tę rekomendację, a Smilanskii będzie nadal kierował spółką państwową. Z kolei Andrij Pyszny może z całą pewnością zwiększyć presję na dyrektora generalnego „Ukrposhty” poprzez sankcje ze strony NBU.

W Narodowym Banku Ukrainy oświadczono już, że zrewidują strategię oddziaływania na sytuację. Przedstawiciele organu regulacyjnego nie uważają takiego rozwoju wydarzeń za nieoczekiwany i byli przygotowani na opór ze strony kierownictwa przedsiębiorstwa państwowego.

Według anonimowego, wysoko postawionego rozmówcy z NBU, organ regulacyjny prowadzi obecnie aktywny dialog z rządem oraz Ministerstwem Rozwoju Społeczności i Terytoriów, które jest udziałowcem „Ukrposhty”.

„Brak decyzji w sprawie dymisji Smilanskiego nie był dla nas zaskoczeniem. Zdawaliśmy sobie sprawę, że taka decyzja może zostać podjęta. Jednocześnie prowadzimy obecnie dialog z rządem i ministerstwem oraz omawiamy z nimi możliwe warianty naszych dalszych działań”zaznaczył rozmówca z NBU.

Wśród potencjalnych działań rozważanych przez organ regulacyjny priorytetem jest wydanie ponownego nakazu, skierowanego tym razem bezpośrednio do właściwego ministerstwa. Jeśli jednak i ten krok nie przyniesie rezultatów, kolejnym etapem może być zawieszenie lub całkowite cofnięcie licencji płatniczej Ukrposzty, co spowoduje niezwykle negatywne konsekwencje dla działalności operacyjnej krajowego operatora pocztowego.

Przedstawiciele NBU nawiązują również do przyszłych inicjatyw ustawodawczych, mających na celu uniemożliwienie podobnego ignorowania wymogów organu nadzorczego w przyszłości. Brak reakcji ze strony rządu na poprzednie wezwanie tłumaczą „lojalnością, jaką Smilanski cieszy się wśród przedstawicieli Rady Ministrów”.

image


„To absolutnie absurdalna sytuacja, w którą NBU nie powinno było się wplątywać…Zgodnie z moimi informacjami Rada Ministrów nie zamierza dalej podejmować tej decyzji kadrowej. W związku z tym mamy impas” napisał na swoim kanale w Telegramie poseł Jarosław Żelezniak.

„W ciągu 10 lat kierowania „Ukrposztą” Smilanski bardzo wiele zrobił, aby przekształcić ją z ogromnej radzieckiej struktury w instytucję podobną do europejskiej. To bardzo złożone zmiany na taką skalę. A jemu się to udało”— zwraca uwagę na profesjonalizm szefa „Ukrposzty” jeden z ekspertów rynku finansowego, zaznajomiony z sytuacją. — Smilanski chciał stworzyć bank pocztowy nie po to, by „podpalić” Pysznemu. Planował zapewnić ludziom powszechny dostęp do usług finansowych, zwłaszcza na odległych terenach, gdzie nie ma banków. To osobna, obszerna historia.

Dlatego uważam, że Pyszny po prostu rozlicza się ze Smiliańskim. Łączy ich długotrwała wojna, osobista historia. W takich przypadkach zawsze pojawia się pytanie: a kto tu jest sędzią? Tak wielu szefów usunięto, po prostu twierdząc, że nie mają wystarczających kwalifikacji.

Na przykład Kateryna Rożkowa przez dziesięć lat pełniła funkcję pierwszej zastępczyni prezesa NBU. Czy ma dobrą reputację? Moim zdaniem Rożkowa ma wiele problemów z reputacją. Jednak przez te lata to ona decydowała, kto zasługuje na stanowisko kierownicze, a kto nie.

Moim zdaniem w tej sytuacji Narodowy Bank Ukrainy również znacznie przekracza swoje uprawnienia. Bardzo znacznie.

Jeśli nie chcą pozwolić Smilanskijowi na założenie banku ze względu na wymóg zawarty w memorandum z MFW dotyczącym zmniejszenia udziału banków państwowych, to jeszcze można to zrozumieć. Jednak wykorzystywanie motywów osobistych do podejmowania takich decyzji... Moim zdaniem jest to bardzo stronnicza decyzja oparta na osobistych interesach. Nie widzę w tej decyzji nic innego.

Oczywiste jest, że Smilanski zwróci się do sądu i może nawet wygrać tę sprawę. Jednak jutro nie odbędzie się rozprawa sądowa. Zanim zakończą się wszystkie postępowania odwoławcze, rozprawy sądowe i kasacyjne, stracimy mnóstwo czasu. Może to potrwać co najmniej rok, a nawet kilka lat.

Nawet jeśli sąd wyda orzeczenie na korzyść Smilanskiego – a taka możliwość istnieje, biorąc pod uwagę, że sądy często orzekają na niekorzyść Narodowego Banku – i tak straci on dwa lata. W tym czasie otrzyma on wynagrodzenie z budżetu państwa z tytułu bezprawnego odwołania. Jednak w ciągu tych dwóch lat wiele może się zmienić i nie wiadomo, gdzie znajdzie się sam Andrij Pyszny”. 

image


Inne „kolegialne” decyzje NBU, które przypisuje się osobiście Pyszny’emu: historia grzywny nałożonej na EasyPay i City24
 

Jedna z takich kontrowersyjnych decyzji NBU, która prawdopodobnie jest dziełem samego Andrieja Pysznego, była ostatnio szeroko komentowana przez ukraińskie media. Chodziło o absolutny rekord Ukrainy – kary dla EasyPay i City24 w wysokości 135 mln hrywien. W tej sprawie również pojawiło się wiele pytań dotyczących obiektywności działań organu regulacyjnego.

Tak więc, w wyniku majowych kontroli dwie największe sieci terminali płatniczych — EasyPay (sp. z o.o. „FK „Kontraktowy Dom”) oraz City24 (sp. z o.o. „Swift Garant”) — otrzymały ogromne kary: po 135 milionów hrywien każda. Oficjalny powód brzmiał skomplikowanie: „niewłaściwa organizacja wstępnego monitoringu finansowego”. Mówiąc prościej — Narodowy Bank Ukrainy uznał, że firmy niedostatecznie weryfikowały pochodzenie środków przepływających przez ich terminale.

Jednak jeśli przyjrzeć się niuansom technicznym i realom rynku, sytuacja nie wydaje się tak jednoznaczna. Wygląda na to, że głośne deklaracje o „walce z brudną gotówką” na kwotę 270 milionów hrywien mogą być częścią wielkiej gry administracyjnej i medialnej.

Czy tak surowe działania NBU mogą świadczyć o tym, że organ regulacyjny wykracza poza ramy zwykłego nadzoru?

Zanim ogłoszono kary, w prasie aktywnie rozpowszechniano informacje, jakoby te sieci terminali były powiązane z biznesmenem Timurą Mindiczem oraz głośną sprawą „Midas”. Jednak fakty wskazują, że najprawdopodobniej nie ma żadnego prawnego ani finansowego powiązania między EasyPay, City24 a osobami objętymi dochodzeniami.

Cała ta historia wydaje się opierać na teorii spiskowej i zasadzie „sześciu uścisków dłoni”.

Kosmiczne kwoty kar sprawiają wrażenie, że Narodowy Bank zawsze ma rację. Jednak ukraińska praktyka sądowa pokazuje, że organ regulacyjny nierzadko przegrywa z instytucjami finansowymi, jeśli jego inspektorzy kierują się własnymi przypuszczeniami, a nie literą prawa.

Co więcej, grzywna w wysokości 135 milionów dla firmy niebankowej jest w rzeczywistości próbą zniszczenia tej branży. Nasuwa się tu pytanie: komu opłaca się skandal wokół EasyPay i City24 oraz kto może na nim skorzystać.

Niezależne terminale zapewniają bowiem ogromny obieg gotówki – według szacunków ekspertów około 1 miliarda dolarów miesięcznie. Jeśli sieci te (które kontrolują ponad 70% rynku) przestaną działać, ludzie nie zrezygnują z korzystania z usług. Pieniądze po prostu trafią w inne ręce.

Więcej informacji na temat historii rekordowych kar nałożonych na EasyPay i City24 oraz kontekstu politycznego tej decyzji można znaleźć w osobnym artykule UA.News.

 

Czytaj nas na Telegram i Sends

Pobierz naszą aplikację