$ 44.49 € 50.84 zł 11.83
+19° Kijów +18° Warszawa +27° Waszyngton
„To nie nasza sprawa, gdzie jest dziecko”: jak w TCC wyjaśniono mobilizację samotnego ojca

„To nie nasza sprawa, gdzie jest dziecko”: jak w TCC wyjaśniono mobilizację samotnego ojca

06 lipca 2026 13:29

Wojskowe komisje rekrutacyjne nie powinny ustalać, gdzie przebywa dziecko, gdy mobilizują samotnego ojca. O skandalu w Krywym Rogu, związanym z mobilizacją mężczyzny samotnie wychowującego 5-letnią córkę, mówiono na kolejnym posiedzeniu Komisji Śledczej, pod przewodnictwem posła Ołeksija Honczarenka.

W odpowiedzi na pytanie, dlaczego TSK nie poinformowało służb socjalnych o zabraniu ojca, szef Pokrowsko-Ternowskiego Rejonowego TSK i SP Mykoła Korolenko zrzucił odpowiedzialność na kierowniczkę przedszkola. Oznacza to, że pracownicy TSK wyrywają osobę ze środowiska społecznego, wiedząc o istnieniu pięcioletniego dziecka, ale uważają, że „ratowanie” go jest zadaniem wychowawcy i policji, ponieważ oni sami „nie mają uprawnień”.   

„Dyrektor przedszkola powinien był zadzwonić pod numer 102 do organów opieki społecznej i zgłosić, że ojciec nie odebrał dziecka. Prawo tego od nas nie wymaga” – wyjaśnił Mykoła Korolenko. 

Микола Короленко на он-лайн зв'язку

Zeznania Mykoły Korolenko w formie wideokonferencji

Zgodnie z logiką szefa TCC, urząd ten w ogóle nie ma obowiązku zajmować się losem nieletnich, ponieważ sprawdzanie prawdziwości słów zmobilizowanych — „nie leży w ich kompetencjach”. Mówi się, że osoby podlegające obowiązkowi wojskowemu często wymyślają zarówno ciężko chorych krewnych, jak i piątkę dzieci, więc nikt nie zamierza wierzyć każdemu na słowo ani wszczynać dochodzeń. Dlatego i tym razem w TCC postanowiono nie obciążać się zbędnymi telefonami, uznając to wszystko za standardowe „bajki” mające na celu uniknięcie służby. 

„Skąd mamy wiedzieć, czy dziecko istnieje, czy nie? On tak twierdzi, ale zdarza się niejednokrotnie, że osoby podlegające obowiązkowi wojskowemu twierdzą, że mają chorych rodziców, a w rzeczywistości nikogo nie ma. Albo że mają piątkę dzieci, a w rzeczywistości tak nie jest. Fakt ten nie został ustalony. Dlatego mówimy, że w tamtym czasie nie wiedzieliśmy, gdzie znajduje się to dziecko – czy jest w przedszkolu, czy z mamą za granicą. Nie mam uprawnień do ustalenia tego faktu”.

TCK wiedziało o pięcioletnim dziecku na podstawie oficjalnych dokumentów

Jak ustalono podczas posiedzenia Tymczasowej Komisji Śledczej, w Pokrowsko-Ternowskim TCC wiedziano o istnieniu pięcioletniej dziewczynki, ponieważ jej ojciec z wyprzedzeniem próbował uzyskać odroczenie w sposób zgodny z prawem.

Pomimo tego, że mężczyzna po rozwodzie oficjalnie złożył komplet dokumentów za pośrednictwem Centrum Obsługi Obywateli, specjalna komisja odmówiła mu ze względów czysto formalnych, po czym natychmiast ogłosiła list gończy za rzekome niestawienie się na wezwanie wysłane pocztą. Podczas przesłuchania Mykoła Korolenko szczegółowo opisał okoliczności zatrzymania Kirilla Bronowa i faktycznie przyznał, że akta samotnego ojca leżały już na biurku jego podwładnych.

„Cóż, zacznę od tego, że rzeczywiście obywatel Bronow jest zarejestrowany w Pokrowsko-Ternowskim Rejonowym Centrum Pomocy Społecznej. Złożył on kiedyś wniosek o odroczenie terminu ustalenia faktu samodzielnego wychowywania dziecka. Rzeczywiście, otrzymaliśmy odpowiednie dokumenty za pośrednictwem Centrum Obsługi Obywatela, które on dostarczył. Komisja rozpatrzyła wszystkie dokumenty dostarczone przez tego obywatela i odmówiła mu. Wynika to z faktu, że w momencie składania dokumentów brakowało dokumentów potwierdzających, a mianowicie orzeczenia sądu o ustaleniu faktu samodzielnego wychowywania tego dziecka. Wcześniej, za pośrednictwem systemu „Ukrposhta”, obywatel ten został powiadomiony zgodnie z ustalonym porządkiem, ale nie stawił się w TCC. W związku z tym system automatycznie przekazał sprawę do poszukiwań” — podsumował Mykoła Korolenko. 

Jak Centrum Rejestracji Dzieci poszukiwało „osoby trzeciej” dla pięcioletniej dziewczynki

Tak więc, mając w rękach orzeczenie sądu o rozwodzie Bronowa, oficjalne potwierdzenie, że dziecko mieszka z ojcem, a także dowody na to, że matka przebywa za granicą już od ponad trzech lat i fizycznie nie uczestniczy w życiu córki, komisja przy TCK i tak odmówiła mężczyźnie odroczenia. Przyczyna okazała się czysto biurokratyczna — komisję wojskową nie zadowoliło sformułowanie sądu, ponieważ w części rozstrzygającej zabrakło konkretnego wyrażenia o „samodzielnym utrzymaniu”.

Usprawiedliwiając działania tego kolegialnego organu, kierownik Pokrowsko-Ternowskiego TCC zaczął cytować Kodeks rodzinny dotyczący równych obowiązków rodziców i zapewniał, że fakt mieszkania dziecka z ojcem „automatycznie niczego nie oznacza”.

„Mamy Kodeks rodzinny, w którym jest napisane, że rodzice powinni wspólnie wychowywać dzieci, niezależnie od tego, czy pozostają w związku małżeńskim, czy nie” – powołał się na przepisy Mykoła Korolenko. 

Na bezpośrednie pytanie posłów dotyczące tego, z kim powinno pozostać pięcioletnie dziecko, gdy jedyny opiekun zostaje powołany do wojska, a matki nie ma w kraju, komisarz wojskowy w swojej odpowiedzi i tak obwinił ojca. To właśnie on, zdaniem urzędnika wojskowego, powinien był wcześniej zadbać o uporządkowanie wszystkich swoich dokumentów, aby uzyskać status samotnego ojca, który samodzielnie wychowuje dziecko. Jednak zwrócił się do sądu dopiero w 2025 roku, a w 2026 roku zgłosił się z odpowiednim dokumentem do rejonowego Centrum Rekrutacji Wojskowej (TCK).

Co więcej, w komisji rekrutacyjnej nawet nie podjęto próby zaangażowania służb ds. dzieci, aby po prostu sprawdzić rzeczywistą sytuację w rodzinie. Z twierdzeń Korolenki wynika, że komisja rekrutacyjna zinterpretowała orzeczenie sądowe na własną rękę: wspólne zamieszkiwanie ojca z córką przy nieobecności matki w kraju nie oznacza jeszcze, że sam ją wychowuje — teoretycznie mogłaby się tym zajmować jakaś hipotetyczna „osoba trzecia”. 

Natomiast Mykoła Korolenko zaprzeczył, jakoby podejmował decyzje samodzielnie, przypisując wszystko werdyktowi właściwej komisji:

„Komisja powołana przy rejonowej administracji wojskowej w sprawie przyznawania odroczeń obywatelom przeanalizowała sprawę, zapoznała się z orzeczeniem i ustaliła, że fakt samodzielnego wychowywania i utrzymywania dziecka nie został stwierdzony przez sąd” – zauważył szef TCC.

Nie zauważono pięcioletniego dziecka pod oknami TCC

W dniu, w którym w komitecie wojskowym w pośpiechu załatwiano sprawy Bronowej, pod mury urzędu przybiegła wychowawczyni wraz z przestraszonym dzieckiem, którego wieczorem nikt nie odebrał z przedszkola. Jednak wersja wydarzeń przedstawiona przez komendanta komisji wojskowej Mykołę Korolenka mocno zszokowała obecnych: według jego słów żołnierze po prostu obserwowali z okien „dziwne zachowanie” kobiet i dzieci, które rzekomo po prostu przyjechały, by stać z boku, nie zwracając się do nikogo i na coś czekając: „Przecież nie wiemy, po co ta osoba przyjechała. Może na kogoś czekała?”

Jednak wychowawczyni twierdziła, że podeszła do żołnierzy i wyjaśniła, po co przyjechała. Przewodniczący TSK Oleksij Gonczarenko mimo wszystko próbował ustalić szczegóły zdarzenia, odwołując się do nagrań z kamer monitoringu w placówce oraz kamer osobistych pracowników TSK. I wtedy okazało się, że komenda rekrutacyjna w Pokrowsku-Ternowie to miejsce, w którym kamery monitoringu są włączone w trybie transmisji na żywo, a nagrania w ogóle nie są rejestrowane ani na zewnątrz, ani wewnątrz budynku, ponieważ: „Nie mamy środków w budżecie na zakup sprzętu do przechowywania danych. Potrzebna jest duża pojemność, a to kosztuje” – oświadczył komendant. 

„Niech przedszkole wezwie policję”: w TCC uznają zmobilizowanego ojca za żołnierza, mimo że jest już w domu z dzieckiem

Kirill Bronow w komisariacie wojskowym od razu poinformował, że jego pięcioletnia córka przebywa obecnie w przedszkolu i nie ma kto jej odebrać. Jednak komisarz wojskowy Korolenko jest przekonany: TCC nie musiało do nikogo dzwonić, ponieważ „nie ma uprawnień”. Twierdzi, że skoro nikt nie przyszedł po dziecko, to wychowawcy powinni byli wezwać policję i organy opieki. Co więcej, szef TCC wygadał się, że wcześniej bez problemu udzielili odroczenia 9 lub 10 innym ojcom, ale w przypadku Bronowa postanowili trzymać się zasad z powodu „nieodpowiedniego” orzeczenia sądowego.

Kiedy zmobilizowanego samotnego ojca przywieziono do 475. pułku, tamtejszy dowódca natychmiast zwolnił Bronowa do domu, do córki. 

„Nie ponoszę odpowiedzialności za decyzje dowódcy jednostki, które on podejmuje. To, że on (Bronow — przyp. red.) przebywa w Krywym Rogu — w mediach pojawiło się nagranie, na którym widać go tam z dzieckiem. Nie stawił się jednak w odpowiednim Centrum Rejestracji Wojskowej w celu zarejestrowania się w ewidencji wojskowej. Dlatego nie posiadam informacji, gdzie obecnie przebywa ojciec – w jednostce wojskowej czy w domu. W naszym systemie figuruje on jako żołnierz” – oświadczył kierownik Centrum Rejestracji Wojskowej.

12 lat na stanowisku, dochodzenie służbowe i rada, by postępować „jak ojciec”

Podczas posiedzenia komisji śledczej szef rejonowego centrum rekrutacyjnego w Pokrowsku oraz służby wojskowej w Krywym Rogu, Mykoła Korolenko, poinformował, że kieruje komisją rekrutacyjną nieprzerwanie od 2014 roku — czyli od ponad 12 lat. Potwierdził również, że posiada status uczestnika działań bojowych, który uzyskał po oddelegowaniu do rejonu prowadzenia operacji antyterrorystycznej w 2014 roku, gdzie został wysłany właśnie jako szef terytorialnego centrum rekrutacyjnego.

Jednocześnie poseł Ołeksij Honczarenko oświadczył, że po incydencie z dzieckiem pozostawionym w przedszkolu TCC powinno przygotować się na dochodzenie służbowe. Według jego słów odpowiedni wniosek zostanie złożony w najbliższym czasie.

Na zakończenie poseł zwrócił się do Korolenki z osobistą rekomendacją. Wezwał szefa TCC, aby w podobnych sytuacjach przede wszystkim postawił się w sytuacji ojca pięcioletniego dziecka, a dopiero potem podejmował decyzje zarządcze. Zdaniem Gonczarenki właśnie takie podejście powinno być decydujące w przypadkach, gdy chodzi o prawa i bezpieczeństwo dzieci.

Czytaj nas na Telegram i Sends

Pobierz naszą aplikację