$ 44.93 € 51.56 zł 12.1
+20° Kijów +24° Warszawa +28° Waszyngton
Osobista decyzja prezesa NBU Pysznego: absolutny rekord Ukrainy — kary dla EasyPay i City24 w wysokości 135 mln hrywien

Osobista decyzja prezesa NBU Pysznego: absolutny rekord Ukrainy — kary dla EasyPay i City24 w wysokości 135 mln hrywien

19 czerwca 2026 18:24

W wyniku majowych kontroli dwie największe sieci terminali płatniczych — EasyPay (sp. z o.o. „FK „Kontraktowy Dom”) oraz City24 (sp. z o.o. „Swift Garant”) — otrzymały ogromne kary: po 135 milionów hrywien każda. Oficjalny powód brzmi skomplikowanie: „niewłaściwa organizacja wstępnego monitoringu finansowego”. Mówiąc prościej — Narodowy Bank Ukrainy uważa, że firmy niedostatecznie weryfikowały pochodzenie środków przepływających przez ich terminale.

Jednak jeśli przyjrzeć się technicznym niuansom i realom rynku, sytuacja nie wydaje się tak jednoznaczna. Wygląda na to, że głośne deklaracje o „walce z brudną gotówką” na kwotę 270 milionów hrywien mogą być częścią wielkiej gry administracyjnej i medialnej. 

Czy tak rygorystyczne działania NBU mogą świadczyć o tym, że organ regulacyjny wykracza poza ramy zwykłego nadzoru? 

Sztuczne powiązania: dlaczego „sprawa Mindicha” nie ma tu nic wspólnego?

Zanim ogłoszono kary, w prasie aktywnie rozpowszechniano informacje, jakoby te sieci terminali były powiązane z biznesmenem Timur Mindičem oraz głośną sprawą „Midas”. Jednak fakty wskazują, że najprawdopodobniej nie ma żadnego prawnego ani finansowego powiązania między EasyPay, City24 a osobami objętymi dochodzeniami.

Cała ta historia wydaje się opierać na teorii spiskowej i zasadzie „sześciu uścisków dłoni”:

  • Kto jest właścicielem EasyPay: Firma jest całkowicie przejrzysta, została założona i jest kontrolowana przez ukraińskich biznesmenów Aleksieja i Antona Avramenków (znanych również z marki cukierniczej „AVK”). Nie ma żadnych wskazówek na obecność struktur Mindicha w tej firmie.
  • Kto stoi za City24: Sieć należy do znanej krajowej grupy „Askania” (bracia Gorbani), która również w żaden sposób nie została powiązana ze współpracą z firmami figurującymi w sprawie „Midas”.
  • Kwestia adresów: Argument, że jakaś firma windykacyjna kiedyś wynajmowała biuro w tym samym budynku, w którym znajduje się fabryka Mindicha, wydaje się słaby. W dużym mieście sąsiedzi w centrum biurowym rzadko są wspólnikami w przestępstwie. Często takie adresy są wykorzystywane po prostu jako skrzynki pocztowe.

Na dzień dzisiejszy ani grupa „Askania”, ani sieć City24 nie są stronami w sprawach karnych związanych z tym biznesmenem, a organ regulacyjny nie przedstawił jednoznacznych dowodów na ich nielegalną współpracę.

Precedensy sądowe: kiedy NBU przegrywa z powodu subiektywności

Kosmiczne kwoty kar sprawiają wrażenie, że Narodowy Bank Ukrainy zawsze ma rację. Jednak ukraińska praktyka sądowa pokazuje, że organ regulacyjny nierzadko przegrywa z instytucjami finansowymi, jeśli jego inspektorzy kierują się własnymi przypuszczeniami, a nie literą prawa.

Jak twierdzą nasze źródła w NBU, prawnicy w samej instytucji doskonale rozumieją ryzyko: jeśli działa się wyłącznie pod wpływem emocji lub wewnętrznych instrukcji sprzecznych z prawem, sądy całkowicie podważają takie decyzje.

Przykładów nie brakuje:

  1. Sprawa „RVS Banku”: Sąd Najwyższy całkowicie uchylił wówczas karę nałożoną przez NBU za rzekome naruszenie przepisów dotyczących monitoringu finansowego, uznając, że urzędnicy nie działali w sposób określony w Konstytucji.
  2. Spór z „Międzynarodowym Bankiem Inwestycyjnym”: Narodowy Bank Ukrainy próbował nałożyć na niego karę w wysokości 20,5 mln UAH za „niedociągnięcia w weryfikacji klientów”, ale sąd apelacyjny uznał roszczenia audytorów za stronnicze i je uchylił.
  3. Sprawa WayForPay: Popularny system płatniczy również musiał bronić swojej licencji przed sądem przed dyskryminacyjnymi działaniami organów regulacyjnych.

Przypadki te wyraźnie pokazują, że niejasne zasady „monitoringu finansowego” mogą czasami służyć jako narzędzie do wywierania selektywnej presji na prywatny sektor fintech.

Sprzeczności techniczne: gdzie logika organu regulacyjnego zawodzi

Kara w wysokości 135 milionów dla firmy niebankowej to w rzeczywistości próba zniszczenia jej działalności. Jeśli przyjrzeć się zarzutom Narodowego Banku Ukrainy bardziej szczegółowo, pojawia się wiele pytań technicznych.

Na przykład w dniu ogłoszenia sankcji szczegółowy artykuł z wynikami kontroli pojawił się w mediach o godz. 8 rano, podczas gdy NBU opublikował oficjalny komunikat dopiero o godz. 15:00. 

Jak zauważają nasze źródła w NBU, taka różnica czasowa może świadczyć o zwykłym wycieku informacji służbowych w celu przeprowadzenia przedwczesnego ataku informacyjnego na firmy.

Analitycy zwracają również uwagę na kilka oczywistych manipulacji technicznych:

  • Zrzucanie odpowiedzialności: NBU zarzuca terminalom, że źle identyfikują osoby. Ale terminal to po prostu metalowa skrzynka do wpłacania pieniędzy. Większość transakcji to doładowania kart (np. Monobank czy PrivatBank). Kiedy osoba wpłaca środki, podaje numer telefonu, otrzymuje SMS-a lub połączenie i potwierdza swoją tożsamość. Ostateczną kontrolę finansową i weryfikację dochodów przeprowadza właśnie ten bank, który wydał kartę i posiada pełną dokumentację klienta. Wymaganie od terminala powielania tej pracy, nie mając dostępu do baz bankowych ze względu na tajemnicę bankową, jest co najmniej nielogiczne.
  • Przewidziane prawem limity do 5 000 hrywien: Zgodnie z prawem drobne przelewy do 5 000 hrywien podlegają uproszczonej weryfikacji — wystarczy kod wysłany na telefon komórkowy. Próba ukarania firm za tak szybkie transakcje wygląda jak kara za działanie w granicach prawa.
  • „Cuda geograficzne”: Organ regulacyjny oburza się, że pod jednym numerem telefonu, w odstępie zaledwie kilku minut, doładowywano karty w różnych miastach Ukrainy (co fizycznie jest niemożliwe do zrealizowania w tak krótkim czasie). Jednak w erze cyfrowej wszystko jest prostsze: osoba stoi przy terminalu w Kijowie, a jej krewny lub partner biznesowy ze Lwowa podaje jej kod, który otrzymał na swój telefon. Terminal to nie policja, nie ma prawa śledzić geolokalizacji mobilnego numeru finansowego, sprawdza jedynie poprawność wprowadzonych cyfr.
  • Kamery i „fikcyjne kolejki”: Zastrzeżenia inspektorów dotyczące szybkiego przetwarzania operacji na kamerach wideo wydają się nieco dziwne, ponieważ nowoczesne systemy cyfrowe przetwarzają dane w milisekundach. Ponadto analiza nagrań wideo w celu wykrywania przestępstw należy do zadań organów ścigania (BEB, Policja Narodowa), a nie cywilnych kontrolerów Banku Narodowego podczas planowej kontroli dokumentów.
  • Wojenne okoliczności siły wyższej: Obwinianie systemów płatniczych za to, że w latach 2024–2026 z powodu przerw w dostawie prądu i awarii łączności komórkowej niektóre potwierdzenia SMS-owe były wysyłane z opóźnieniem, jest co najmniej niesprawiedliwe. Przedsiębiorstwa robiły wszystko, co w ich mocy, aby w warunkach przerw w dostawie prądu ludzie mogli w ogóle opłacić media lub rachunki telefoniczne.

Komu to się opłaca: kto może na tym skorzystać

Niezależne terminale zapewniają ogromny obieg gotówki — według szacunków ekspertów około 1 miliarda dolarów miesięcznie. Jeśli te sieci (które kontrolują ponad 70% rynku) przestaną działać, ludzie nie przestaną korzystać z usług. Pieniądze po prostu trafią w inne ręce.

Dlatego prawdopodobnie istnieją trzy możliwe scenariusze:

  • Wersja 1. Monopol banków państwowych. Jeśli zlikwiduje się prywatne sieci, miliony Ukraińców udadzą się do kas i terminali banków państwowych. Pozwoli to im dyktować własne warunki i podnosić opłaty dla ludności. A to z kolei może świadczyć o tym, że NBU narusza decyzję MFW dotyczącą zmniejszenia udziału banków państwowych w gospodarce.
  • Wersja 2. Miejsce dla „własnego” gracza. Jeśli EasyPay i City24 stracą swoje najlepsze lokalizacje w supermarketach i centrach handlowych, ich miejsce może szybko zająć nowy system płatniczy, potencjalnie lojalny wobec któregoś z wysokich urzędników.
  • Wersja 3 (bardzo prawdopodobna). Banalna presja i „opłata abonamentowa”. W kuluarach sektora finansowego aktywnie dyskutuje się przypuszczenie, że prawdziwym celem takich gigantycznych kar nie jest zamknięcie firm, ale zwykłe zastraszanie. Być może po prostu próbuje się zmusić biznes do płacenia nieoficjalnej „daniny” kuratorom w gabinetach władzy za prawo do spokojnego kontynuowania działalności. Wygląda na to, że kary w wysokości 135 milionów to swego rodzaju argument finansowy w tych negocjacjach.

Polityczny ogon wokół kierownictwa NBU

Ten skandal rozgrywa się na tle innych kryzysów wizerunkowych w samym Narodowym Banku Ukrainy. Jak zauważa, pod warunkiem zachowania anonimowości, dobrze poinformowane źródło z kręgów bankowych, obecnie NBU coraz mniej przypomina niezależnego, obiektywnego arbitra, przekształcając się w subiektywnego gracza w finansowo-politycznych rozgrywkach.

Po pierwsze, w kontekście prób sztucznego wciągnięcia prywatnych systemów płatniczych EasyPay i City24 w tzw. „Mindichgate”, autentyczne nagrania audio wskazują na zupełnie inne powiązania. W materiałach głośnych „nagraniach Mindicha” pojawia się bezpośrednio nazwisko prezesa NBU Andrieja Pysznego, o którym byli wysocy urzędnicy i lobbyści działający w cieniu wspominają w kontekście koordynacji działań. Stwarza to oczywisty konflikt interesów, gdy organ regulacyjny próbuje w mediach „przekierować uwagę” na legalny biznes, aby zniwelować toksyczny ślad wokół własnego kierownictwa.

Po drugie, sytuację zaostrza otwarty, publiczny konflikt między przewodniczącym komisji finansowej Rady Najwyższej Danyłem Getmanczewem a Andriejem Pysznym. Istota sporu ponownie nawiązuje do „nagranych rozmów Mindicha” oraz wątpliwych procesów związanych z znacjonalizowanym „Sens Bankiem”. Posłowie wprost wskazują, że nominacje kadrowe na najwyższe stanowiska kierownicze w banku były lobbowane i zatwierdzane przez kierownictwo NBU z pominięciem przejrzystych procedur i regulaminów, co podważa zaufanie do całego systemu bankowego.

Po trzecie, znamienna jest regularna publiczna wojna NBU przeciwko „Ukrposcie” i jej szefowi Ihorowi Smilianskiemu. Bank Narodowy systematycznie próbuje zablokować rozwój usług finansowych krajowego operatora pocztowego, wysuwając wobec niego bezpodstawne zarzuty regulacyjne. Jednak szczegółowe zaprzeczenia ze strony „Ukrposhty” wydają się znacznie lepiej uzasadnione niż papierowe żądania Narodowego Banku Ukrainy, co tylko potwierdza, że: organ regulacyjny prowadzi wybiórczą walkę ze wszystkimi graczami, którzy nie wpisują się w jego własny, zakulisowy model rynku.

Kiedy pod przykrywką „europejskich rozporządzeń” pokazuje się społeczeństwu wybiórcze karanie jednych i całkowite ignorowanie naruszeń popełnianych przez innych – jest to niepokojący sygnał. Przekształcenie NBU z technokratycznego organu regulacyjnego w narzędzie presji administracyjnej stanowi bezpośrednie zagrożenie dla stabilności finansowej państwa i naraża na szwank nasze perspektywy integracji europejskiej, ponieważ partnerzy międzynarodowi oczekują od Ukrainy przejrzystych zasad gry, a nie powrotu do praktyk ręcznego sterowania gospodarką.

A kim są sędziowie? Dlaczego „karnym” nadzorem finansowym NBU kieruje osoba o skompromitowanej reputacji

Kiedy pod przykrywką „europejskich rozporządzeń” pokazuje się społeczeństwu wybiórcze karanie jednych i całkowite ignorowanie grzechów innych — nasuwa się logiczne pytanie: kto w ogóle podejmuje te decyzje? Czy urzędnicy Narodowego Banku Ukrainy mają prawo wysuwać surowe żądania dotyczące przejrzystości prywatnego biznesu, skoro w odniesieniu do ich własnej przeszłości organy ścigania i sądy mają pytania warte miliardy? Wystarczy wspomnieć o sprawach związanych z kontrowersyjną Kateriną Rożkową.

Zamiast epilogu

Kiedy widzimy rekordowe grzywny w wysokości 270 milionów hrywien nałożone na legalne ukraińskie systemy płatnicze EasyPay i City24 za „drobne awarie techniczne podczas przerw w dostawie prądu”, staje się jasne: nie chodzi tu o przejrzystość finansów. 

Dlatego UA.News nadal uważnie śledzi rozwój tej sytuacji. Redakcja skierowała już oficjalne zapytania do biura prasowego Narodowego Banku Ukrainy oraz biura prasowego Międzynarodowego Funduszu Walutowego z prośbą o skomentowanie gwałtownego wzrostu udziału banków państwowych i rozliczeń państwowych na Ukrainie.

Osobno poprosiliśmy strony o ocenę, czy takie tendencje nie są sprzeczne z zobowiązaniami podjętymi przez Ukrainę wobec MFW w zakresie rozwoju konkurencyjnego sektora finansowego oraz ograniczenia roli państwa w systemie bankowym. Zdaniem wielu ekspertów dalszy wzrost udziału banków państwowych może podważyć realizację jednego z kluczowych celów strukturalnych programu kredytów stabilizacyjnych MFW.

Czytaj nas na Telegram i Sends

Завантажуй наш додаток