Chińskie części do ukraińskich dronów: dlaczego cały świat jest uzależniony od chińskich fabryk
06 sierpnia 2026 17:00Ukraiński dron może zostać zaprojektowany w Kijowie, zmontowany we Lwowie, Dnieprze lub Charkowie, wyposażony w krajowe oprogramowanie i przetestowany bezpośrednio na froncie. Jednak w jego wnętrzu nadal mogą znajdować się chińskie silniki, kamery, kontrolery, moduły radiowe, akumulatory, łożyska lub magnesy.
W lipcu 2026 roku ta zależność została faktycznie oficjalnie uznana przez Unię Europejską. Jak poinformował „Financial Times”, Ukrainie zezwolono na wykorzystanie części pierwszej transzy unijnego kredytu obronnego w wysokości 6 mld euro na zakup chińskich komponentów do dronów.
Środki europejskie przeznaczone na obronność powinny zazwyczaj być kierowane na produkty wytwarzane na Ukrainie, w UE lub w państwach partnerskich. Jednak w przypadku niektórych chińskich komponentów Bruksela zgodziła się na wyjątek, ponieważ niezbędnych części nie da się szybko znaleźć w Europie w wymaganej ilości.
Decyzja ta ujawniła jeden z głównych paradoksów współczesnej wojny. Zachód stara się ograniczać dostęp Chin do zaawansowanych technologii, usuwa chiński sprzęt z infrastruktury krytycznej i mówi o strategicznej autonomii. Jednocześnie Ukraina nie jest w stanie wyprodukować potrzebnej na froncie liczby dronów bez produktów z chińskich fabryk.
UA.News wyjaśnia, w jakim stopniu ukraiński przemysł obronny jest uzależniony od chińskich komponentów, dlaczego napis „wyprodukowano na Ukrainie” nie zawsze oznacza pełną lokalizację oraz w jaki sposób Chiny przekształciły produkcję cywilną w narzędzie wpływu geopolitycznego.
W jakim stopniu ukraińskie drony są uzależnione od chińskich komponentów

Po rozpoczęciu pełnej inwazji Ukraina stworzyła jedną z największych i najbardziej dynamicznych branż dronów na świecie. W ciągu kilku lat ukraińskie firmy przeszły drogę od przerabiania cywilnych quadkopterów i małych warsztatów wolontariackich do seryjnej produkcji systemów rozpoznawczych, uderzeniowych, morskich, lądowych i dalekosiężnych.
Jednak własna konstrukcja drona nie oznacza jeszcze niezależności jego produkcji.
Typowy dron FPV składa się z ramy, czterech silników elektrycznych, kontrolera lotu, regulatorów prędkości, kamery, nadajnika wideo, anteny, odbiornika, akumulatora i śmigieł.
Ponadto do jego montażu potrzebne są płytki drukowane, kable, złącza, łożyska, magnesy i dziesiątki innych drobnych elementów.
Znaczną część tych produktów od dziesięcioleci masowo produkowały Chiny. Powstał tam cały ekosystem przemysłowy, w którym w bliskim sąsiedztwie znajdują się fabryki płytek drukowanych, dostawcy elektroniki, producenci silników, kamer, akumulatorów, ram i systemów łączności radiowej.
Ukraińska firma może samodzielnie zaprojektować płytkę i montować ją na Ukrainie, ale montowane na niej układy scalone często pochodzą z Chin. Producent może wytwarzać silniki w ukraińskim zakładzie, ale korzystać z importowanych łożysk, magnesów lub sprzętu produkcyjnego.
Dlatego zależność należy oceniać nie tylko na podstawie miejsca końcowego montażu. Istotne znaczenie ma pochodzenie kluczowych części, materiałów i technologii, bez których przedsiębiorstwo nie będzie mogło kontynuować działalności.
Jakie chińskie części są wykorzystywane w ukraińskich dronach
Najłatwiej jest zlokalizować ramy, obudowy, elementy mocujące, anteny oraz część produktów kablowych. Znacznie bardziej skomplikowana pozostaje sytuacja w przypadku komponentów, za którymi stoi rozbudowany łańcuch przemysłowy.
Silnik bezszczotkowy do drona FPV może wydawać się stosunkowo prostym urządzeniem. W rzeczywistości do jego seryjnej produkcji potrzebne są miedziane uzwojenia, precyzyjne łożyska, stal elektrotechniczna, magnesy, wały, obudowy oraz sprzęt do wyważania.
Szczególnie ważne są magnesy neodymowe. Chiny kontrolują znaczną część światowego łańcucha dostaw pierwiastków ziem rzadkich — od przetwarzania surowców po produkcję gotowych magnesów stałych. Są one wykorzystywane nie tylko w tanich dronach FPV, ale także w samolotach, rakietach, systemach naprowadzania, pojazdach elektrycznych i sprzęcie przemysłowym.
Kolejną problematyczną kategorią pozostają akumulatory. Zasięg lotu, prędkość i masa ładunku użytkowego drona zależą bezpośrednio od parametrów akumulatora. Do produkcji konkurencyjnych ogniw akumulatorowych potrzebne są specjalne składniki chemiczne, surowce, drogi sprzęt oraz rygorystyczna kontrola jakości.
Chiny pozostają również jednym z głównych producentów kamer, czujników, obiektywów, nadajników wideo, odbiorników, kontrolerów, elektronicznych regulatorów prędkości oraz płytek drukowanych. Właśnie dlatego ukraińskiemu producentowi nie wystarczy znaleźć rysunek techniczny potrzebnej części. Konieczne jest zbudowanie fabryki i zapewnienie produkcji dziesiątek lub setek tysięcy identycznych produktów każdego miesiąca.
Dlaczego „wyprodukowano na Ukrainie” nie zawsze oznacza pełną lokalizację

Nawet komponent, który oficjalnie określa się jako ukraiński, może w znacznym stopniu zależeć od chińskiego przemysłu.
Dyrektor ds. biznesowych ukraińskiej firmy Odd Systems, Andrij Taganski, wyjaśnia to na przykładzie kamer do dronów.
Jak twierdzi, w pojedynczej kamerze chińskiego pochodzenia mogą być czujnik, obiektyw i płytka drukowana. W Ukrainie producent wytwarza obudowę, oprogramowanie, konfiguruje urządzenie, testuje je i dokonuje ostatecznego montażu. Pod względem wartości część ukraińska może być znaczna, ale fizycznie większość części i tak pochodzi z Chin.
Taganski zauważa, że w przypadku dostaw uzbrojenia do krajów NATO wykorzystanie chińskich części może stanowić problem. Zachodni zamawiający coraz częściej wymagają zminimalizowania zależności od Chin, zwłaszcza jeśli chodzi o kamery, systemy łączności, nawigację i inną wrażliwą elektronikę.
Oznacza to, że lokalizację można rozpatrywać na różne sposoby. Jeśli uwzględnić ukraiński projekt, oprogramowanie, wynagrodzenia inżynierów, obudowę i montaż, wskaźnik ten będzie stosunkowo wysoki. Jednak jeśli chiński producent zaprzestanie sprzedaży czujników lub obiektywów, produkcja gotowej kamery i tak zostanie wstrzymana.
Prawdziwa niezależność technologiczna zaczyna się nie od ukraińskiej naklejki na obudowie, ale od możliwości kontynuowania produkcji po zaprzestaniu dostaw od głównego zagranicznego partnera.
Chińskie części mogą zamknąć ukraińskim dronom drogę na rynek NATO
Problem uzależnienia od chińskich komponentów dotyczy nie tylko dostaw dronów na front. Według założyciela Centrum Szkolenia Operatorów Bezzałogowych Statków Powietrznych „Kruk”, Wiktora Tarana, w przyszłości taka zależność może ograniczyć możliwości ukraińskich firm zbrojeniowych w zakresie sprzedaży swoich rozwiązań partnerom zachodnim.
Ekspert zauważa, że kraje NATO nie będą chciały zawierać długoterminowych kontraktów na dostawy uzbrojenia, jeśli produkcja będzie uzależniona od chińskich mikrochipów i innych kluczowych komponentów. Powodem są nie tylko stosunki polityczne z Pekinem, ale także bezpieczeństwo łańcuchów dostaw.
Chiny mogą w każdej chwili zmienić przepisy eksportowe, ograniczyć sprzedaż towarów podwójnego zastosowania lub wykorzystać zależność od komponentów jako narzędzie nacisku. Dla państw NATO oznacza to ryzyko pozostawania bez niezbędnych części w momencie kryzysu politycznego lub wojskowego.
Taran podkreśla również, że europejscy partnerzy oczekują od Ukrainy lokalizacji nie tylko końcowego montażu dronów. Zachodniego zamawiającego interesuje pochodzenie mikrochipów, modułów łączności, czujników, silników i innych kluczowych elementów.
Dlatego chińskie komponenty pomagają dziś Ukrainie w szybkiej i stosunkowo taniej produkcji dronów na front, ale jednocześnie mogą stać się przeszkodą dla eksportu ukraińskiej broni po zakończeniu wojny.
Aby konkurować na rynkach UE i NATO, ukraińskie firmy będą musiały tworzyć osobne wersje swoich produktów bez chińskich komponentów lub budować alternatywne łańcuchy dostaw we współpracy z partnerami z Europy, Stanów Zjednoczonych, Japonii i Tajwanu.
Ukraina już masowo produkuje własne silniki do dronów

Pomimo skali problemu ukraińska lokalizacja stopniowo przechodzi od prototypów do produkcji seryjnej.
Jednym z najbardziej charakterystycznych przykładów jest firma Motor-G, która produkuje bezszczotkowe silniki elektryczne do dronów. W grudniu 2025 roku ukraiński klaster obronny Brave1 poinformował, że przedsiębiorstwo produkuje ponad 100 tysięcy silników miesięcznie.
Dron przechwytujący, wyposażony w jeden z silników Motor-G, był w stanie rozpędzić się do około 400 kilometrów na godzinę. Firma oświadcza również, że stara się stopniowo zwiększać udział części produkowanych bezpośrednio na Ukrainie.
Ten przykład dowodzi, że przewaga Chin nie wynika z niedostępności samych technologii. Ukraińscy inżynierowie potrafią tworzyć konkurencyjne silniki, dostosowane do rzeczywistych warunków bojowych.
Problem stanowi skala produkcji. Sto tysięcy silników miesięcznie wystarcza na około 25 tysięcy quadkopterów, jeśli w każdym aparacie zamontuje się po cztery silniki. Dla branży, której zapotrzebowanie liczy się w setkach tysięcy dronów, to i tak za mało.
Ponadto montaż silnika na Ukrainie niekoniecznie oznacza, że wszystkie magnesy, łożyska, metale i urządzenia produkcyjne pochodzą z Ukrainy.
Dlaczego UE zezwoliła na zakup chińskich części za europejskie pieniądze
Zezwolenie na wykorzystanie części europejskiego kredytu na chińskie komponenty stało się wymuszonym kompromisem między polityką przemysłową UE a potrzebami frontu.
Bruksela dąży do tego, by środki na obronność były kierowane przede wszystkim do przedsiębiorstw ukraińskich i europejskich. Ma to na celu tworzenie miejsc pracy, zapewnienie obłożenia fabryk oraz budowanie niezależnych łańcuchów dostaw.
Jednak w przypadku dronów Europa nie jest na razie w stanie zaoferować Ukrainie potrzebnej ilości silników, akumulatorów, kamer i elektroniki. Ukraina nie może czekać kilku lat, aż powstaną nowe zakłady.
Właśnie dlatego Kijów uzyskał wyjątek dotyczący towarów, których w Europie brakuje w niezbędnej ilości lub których nie da się dostarczyć wystarczająco szybko. Chodzi tu głównie nie o gotowe chińskie drony wojskowe, ale o towary podwójnego zastosowania: silniki, kamery, kontrolery, akumulatory i systemy łączności.
Jonas Malmgren, inwestor w produkcję ukraińskich silników, w liście do „Financial Times” przyznał, że zakup chińskich części jest obecnie konieczny ze względu na potrzeby frontu. Jednocześnie podkreślił, że taka zależność powinna mieć charakter tymczasowy.
Jego zdaniem UE powinna finansować nie tylko import, ale także zakup sprzętu, modernizację zakładów oraz uruchomienie linii produkcyjnych na Ukrainie i w Europie. Przewaga Chin polega przede wszystkim na skali produkcji, a nie na monopolu na same technologie.
Chińskie fabryki dostarczają części obu stronom konfliktu
Jednym z głównych paradoksów jest to, że ukraińskie i rosyjskie drony mogą zawierać komponenty wyprodukowane w tych samych chińskich zakładach.
Pekin oficjalnie oświadcza, że nie dostarcza stronom konfliktu broni śmiercionośnej. Jednak silnik, kamera, kontroler czy akumulator same w sobie mogą być wykorzystywane zarówno do celów cywilnych, jak i wojskowych.
Tego typu produkty znajdują zastosowanie w dronach rolniczych, podczas kręcenia filmów, w dostawach towarów oraz w monitoringu przemysłowym. Jednocześnie z tych samych części można złożyć drona bojowego typu FPV.
Podwójne przeznaczenie pozwala na sprzedaż komponentów za pośrednictwem pośredników, firm handlowych i krajów trzecich, ukrywając tożsamość użytkownika końcowego.
W lipcu 2025 roku agencja Reuters ustaliła, że chińskie silniki L550E były dostarczane rosyjskiemu przedsiębiorstwu „Kupol” pod pozorem przemysłowych urządzeń chłodniczych. Silniki te wykorzystywano do produkcji dronów bojowych „Harpia-A1”, za pomocą których Rosja atakowała Ukrainę.

Zgodnie z dokumentami uzyskanymi przez dziennikarzy zmiana nazwy ładunków miała pomóc w obejściu ograniczeń eksportowych i zachodnich sankcji. Oprócz silników rosyjski system otrzymywał z Chin elementy sterujące, nawigacyjne i inne komponenty.
We wrześniu 2025 roku agencja Reuters poinformowała również o wizytach chińskich specjalistów w Rosji. Zgodnie z informacjami europejskich urzędników oraz dokumentami, brali oni udział w pracach technicznych nad dronami wojskowymi w objętym sankcjami rosyjskim przedsiębiorstwie.
Estoński wywiad zagraniczny stwierdził w 2025 roku, że około 80% kluczowych komponentów zagranicznych, które trafiają do Rosji w celu produkcji wojskowych dronów, przechodzi przez Chiny. W ten sposób Pekin stał się nie tylko producentem, ale także ważnym centrum odsprzedaży zachodniej elektroniki.
Jak Chiny wykorzystują ograniczenia eksportowe
Uzależnienie od chińskich komponentów jest niebezpieczne nie tylko ze względu na możliwość całkowitego wstrzymania dostaw. Daje ono Pekinowi możliwość selektywnego regulowania dostępu do kluczowych technologii.
Chiny już wcześniej zmieniały przepisy dotyczące eksportu dronów, sprzętu na podczerwień, laserów, systemów łączności i innych produktów podwójnego zastosowania. W 2024 roku Pekin zrewidował kontrolę eksportową w odniesieniu do niektórych dronów i kluczowych komponentów, w szczególności sprzętu do wizualizacji w podczerwieni oraz laserowego wskazywania celów.
Dla ukraińskiego przedsiębiorstwa każda zmiana przepisów może oznaczać opóźnienie dostawy, wzrost cen komponentów lub odmowę realizacji zamówienia przez dostawcę.
Rosja ma lądową granicę z Chinami, rozległą sieć pośredników handlowych oraz rozwinięte schematy omijania sankcji. Dlatego nawet formalnie identyczne chińskie ograniczenia mogą mieć różne konsekwencje dla Moskwy i Kijowa.
W rezultacie Chiny zyskują możliwość wpływania na tempo produkcji dronów, formalnie nie dostarczając gotowej broni żadnej ze stron.
Europa również jest uzależniona od chińskiego przemysłu
Przypadek Ukrainy jest najbardziej dotkliwy ze względu na wojnę, ale nie jest wyjątkowy.
Europa jest uzależniona od Chin w zakresie dostaw materiałów ziem rzadkich, magnesów stałych, ogniw akumulatorowych, elektroniki, sprzętu telekomunikacyjnego oraz komponentów przemysłowych.
Przez dziesięciolecia europejskie firmy przenosiły produkcję do Chin, ponieważ pozwalało to obniżyć koszty. Europa zachowała marki, ośrodki badawcze i biura projektowe, ale straciła zdolność do taniej i masowej produkcji podstawowych części.

Teraz przywrócenie tej produkcji okazało się znacznie trudniejsze niż kiedyś jej zamknięcie. Trzeba budować fabryki, kupować sprzęt, szkolić personel i przez lata wspierać lokalne firmy zamówieniami publicznymi.
Nawet Francja, która posiada rozwinięte branże motoryzacyjną, lotniczą i obronną, dopiero teraz zaczyna zwiększać skalę produkcji tańszych wojskowych dronów. W sierpniu 2026 roku agencja Reuters poinformowała o co najmniej sześciu partnerstwach między firmami z sektora obronnego, producentami samochodów i dostawcami części samochodowych.
Władze francuskie starają się wykorzystać doświadczenie przemysłu motoryzacyjnego do seryjnej produkcji silników elektrycznych, dronów uderzeniowych oraz systemów zwalczania dronów. Jednak planowane wielkości produkcji nadal znacznie odbiegają od skali, jakiej potrzebuje Ukraina.
Stany Zjednoczone ograniczają Chiny, ale jednocześnie są od nich zależne
Stany Zjednoczone od kilku lat próbują ograniczyć dostęp Chin do zaawansowanych półprzewodników, sprzętu do produkcji mikrochipów, systemów sztucznej inteligencji oraz technologii wojskowych.
Waszyngton wprowadza również wymogi dotyczące pochodzenia dronów i komponentów wykorzystywanych przez instytucje państwowe i wojsko. W grudniu 2025 roku Stany Zjednoczone zablokowały import nowych modeli zagranicznych dronów, co dotknęło przede wszystkim chińskich producentów.
Powodem były zagrożenia związane z nieuprawnionym dostępem do danych, zdalną ingerencją w działanie dronów oraz zależnością od zagranicznego dostawcy.
Jednak stworzenie w pełni amerykańskiego, niedrogiego drona okazało się niełatwe. Chińskiego pochodzenia mogą być silniki, kontrolery, systemy radiowe, akumulatory, magnesy, włókno węglowe oraz niektóre układy scalone.
Amerykańskie lub europejskie odpowiedniki często kosztują kilkakrotnie więcej. W przypadku dużego bezzałogowca rozpoznawczego taka różnica może być do zaakceptowania. Jednak w przypadku jednorazowego drona FPV, który ma być produkowany w setkach tysięcy egzemplarzy, staje się to poważną przeszkodą.
Chiny mają jednocześnie możliwość reagowania własnymi ograniczeniami. W sierpniu 2026 roku Pekin zaostrzył kontrolę nad eksportem dronów i powiązanych technologii do Stanów Zjednoczonych w odpowiedzi na amerykańskie decyzje dotyczące chińskich przedsiębiorstw.
W ten sposób wywiązała się technologiczna wojna sankcyjna: Stany Zjednoczone ograniczają Chinom dostęp do zaawansowanych układów scalonych, a Chiny wykorzystują swoją przewagę w produkcji seryjnej, surowcach, magnesach i dronach.
Czy Ukraina może całkowicie zrezygnować z chińskich komponentów?
Technicznie rzecz biorąc – tak. Szybko i bez ograniczenia produkcji – nie.
Ukraina już produkuje ramy, anteny, część kamer, kontrolery, płytki drukowane, systemy łączności, śmigła i silniki. Niektóre przedsiębiorstwa mogą pochwalić się dronami o bardzo wysokim stopniu lokalizacji.

Jednak między produkcją tysiąca lokalnie wytworzonych urządzeń a comiesięczną produkcją setek tysięcy dronów istnieje ogromna różnica.
Aby osiągnąć rzeczywistą niezależność, potrzebne są dziesiątki przedsiębiorstw, które będą stabilnie produkować elektronikę, kamery, silniki, akumulatory, systemy radiowe i materiały. Muszą one mieć długoterminowe zamówienia, dostęp do finansowania oraz gwarancje popytu po zakończeniu wojny.
Dopóki tego nie ma, gwałtowny zakaz stosowania chińskich części mógłby nie wzmocnić, a wręcz osłabić ukraińską armię. Produkcja dronów spadłaby, ceny wzrosłyby, a wojsko otrzymywałoby mniej urządzeń.
Dlatego realistyczna strategia powinna składać się z dwóch równoległych procesów. Chińskie komponenty należy wykorzystywać tam, gdzie na razie nie ma dla nich dostępnego zamiennika. Jednocześnie państwo i partnerzy europejscy powinni inwestować w ukraińskie linie produkcyjne, a nie tylko opłacać import.
Ukraińscy producenci już poszukują alternatyw w innych krajach Azji. W czerwcu 2026 roku agencja Reuters poinformowała, że firmy z Ukrainy coraz aktywniej współpracują z dostawcami z Tajwanu i Japonii, gdzie produkowane są kamery, mikroelektronika i inne ważne komponenty.
Nie pozwoli to na natychmiastowe zastąpienie Chin, ale może zmniejszyć ryzyko całkowitego wstrzymania produkcji w wyniku decyzji politycznej Pekinu.
Czytaj nas na Telegram i Sends