$ 44.76 € 51.73 zł 12.03
+25° Kijów +24° Warszawa +26° Waszyngton
40-dniowa operacja mająca na celu „przybliżenie pokoju” dobiegła końca: czy zbliżyliśmy się do końca wojny?

40-dniowa operacja mająca na celu „przybliżenie pokoju” dobiegła końca: czy zbliżyliśmy się do końca wojny?

04 sierpnia 2026 17:19

Dzisiaj, 4 sierpnia 2026 roku, mija dokładnie 40 dni od momentu, gdy prezydent Wołodymyr Zełenski zatwierdził przeprowadzenie przez Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy „operacji wywierania wpływu na państwo-agresora w celu skłonienia go do zakończenia wojny”. Wówczas, pod koniec czerwca, oświadczenie to zabrzmiało jak wyzwanie – a jednocześnie jak sygnał, że Ukraina rzekomo ma jasny plan systematycznego wywierania presji na Rosję. 

Prezydent nie ujawnił szczegółów, ale później stało się jasne: chodziło o serię dalekosiężnych uderzeń na rafinerie ropy naftowej, bazy paliwowe, centra logistyczne, lotniska i inne obiekty w głębi Rosji oraz na tymczasowo okupowanych terytoriach. Serwis UA.News przeprowadził osobną analizę tych wydarzeń dokładnie dwa tygodnie temu, w samym środku 40-dniowej operacji. 

W ciągu tych 40 dni wiele się wydarzyło. Płonęły rafinerie w Saratowie, Tatarstanie, Ufie, Jarosławiu, Omsku, Sankt Petersburgu, Syzraniu i wielu innych miejscach. Płonęły bazy paliwowe w obwodzie stawropolskim, podmoskiewskim, kaluskim i innych. Wybuchały magazyny amunicji w okupowanych Doniecku i Jenakijewie. Podejmowano również próby masowych ataków na Moskwę i przedmieścia Moskwy. Płonęły ogromne magazyny Wildberries dosłownie w dziesiątkach lokalizacji, płonął kompleks logistyczny „Южные Врата” pod Domodiedowem. Uderzeniom uległy również obiekty infrastruktury energetycznej — elektrociepłownie w Biełgorodzie i Lipiecku oraz podstacje elektryczne na Krymie.

Wszystko to, bez wątpienia, wygląda bardzo efektownie. Ale czy jest skuteczne? Czy udało się osiągnąć deklarowany cel — oto główne pytanie, na które dziś, w ostatnim dniu 40-dniowego okresu, warto spróbować odpowiedzieć. Więcej szczegółów — w artykule UA.News. 

Co się udało, a co nie: podsumowanie operacji

 

Niewątpliwie ta 40-dniowa operacja przyniosła pewne sukcesy. Ataki na rosyjskie rafinerie pogłębiły największy kryzys paliwowy w Rosji od ostatnich dziesięcioleci. W wielu regionach wystąpił poważny niedobór benzyny. W pewnym sensie ataki te zachwiały niepisanym „kontraktem społecznym” między Kremlem a rosyjskim społeczeństwem, który przez długi czas opierał się na zasadzie „stabilności gospodarczej i względnego dobrobytu w zamian za ograniczenie swobód politycznych” — choć ogólnie rzecz biorąc, można tak mówić o wszystkich latach wojny. A uderzenia w centra logistyczne wyrządziły znaczne szkody rosyjskiemu wielkiemu biznesowi: zniszczenie magazynów Wildberries stało się bolesnym ciosem dla rynku konsumenckiego, a tysiące małych firm zostały zmuszone do zamknięcia działalności lub jej ograniczenia. 

Huge fire rips through Russian online retailer's warehouse in St.  Petersburg | Reuters

Ogólnie rzecz biorąc
, można to powiedzieć o każdym udanym ataku: to, co dotarło do Rosji i nie zostało zestrzelone przez jej środki obrony przeciwlotniczej, zazwyczaj trafiało w cel i powodowało poważne lokalne problemy dla władz. Jednak te taktyczne sukcesy nie przełożyły się jak dotąd na żadne strategiczne zmiany. 

Władzom rosyjskim udało się już przynajmniej częściowo przezwyciężyć początkowy szok i problemy wynikające z ataków na rafinerie, a kryzys paliwowy, choć nadal pozostaje aktualny dla Rosji, zaczął słabnąć. Jednocześnie niektórzy eksperci już mówią o tym, że wkrótce kryzys paliwowy powróci na Ukrainę, ponieważ wróg niszczy setki krajowych stacji benzynowych. Już teraz ceny na ukraińskich stacjach benzynowych znacznie wzrosły, a kwestia ich ochrony przed dronami staje się coraz bardziej aktualna. 

Na Krymie i innych okupowanych terytoriach sytuacja pozostaje trudna: z powodu „strajków środkowych” występują tam problemy nie tylko z paliwem, ale także z energią elektryczną. Mieszkańcy Krymu od tygodni pozostają de facto bez prądu, podobnie jak zimą mieszkańcy Odessy, Kijowa i innych miast. Ogólnie jednak wewnętrzna destabilizacja w Rosji, na którą najwyraźniej po raz kolejny liczyli w Kijowie, nie nastąpiła. Nie odnotowano masowych protestów ani zamieszek. Władze, choć z trudem, kontrolują sytuację, a Putin w oczach Rosjan i rosyjskich elit pozostaje „teflonowy”: żadne „plamy” związane z niedogodnościami codziennego życia i problemami zwykłych mieszkańców Federacji Rosyjskiej nie przyklejają się do niego. Przynajmniej publicznie. 

Sytuacja na froncie również nie uległa żadnym zasadniczym zmianom w ciągu tych 40 dni. Armii ukraińskiej nie udało się przeprowadzić zakrojonych na szeroką skalę przełomów ofensywnych. Armia rosyjska, choć nadal posuwa się naprzód na poszczególnych kierunkach (bardzo powoli), również nie wykazuje żadnych obiektywnych sukcesów. Oznacza to, że ani sytuacja w tyłach, ani sytuacja militarna nie stanowią dla Putina na tyle poważnego zagrożenia, by skłonić go do jakichkolwiek ustępstw. A problemy Indian, jak to w klasycznej opowieści, nie obchodzą szeryfa. 

Fire reported at another Wildberries warehouse in Russia | Euronews


Cena, jaką zapłaciła Ukraina

 

Najgorsze jest to, że ta operacja miała również swoją drugą stronę – i okazała się ona bolesna dla samej Ukrainy. W odpowiedzi na ukraińskie ataki na eksport zboża i paliw z Rosji na Morzu Czarnym i Azowskim Rosja wprowadziła całkowitą blokadę morską ukraińskich portów. Stało się to w istocie najpoważniejszym problemem gospodarczym dla Kijowa, ponieważ cios w potencjał eksportowy kraju ma bardzo długofalowe konsekwencje.

Rosja nasiliła również masowe ataki na terytorium Ukrainy: przede wszystkim na Kijów, ale mocno ucierpiało również wiele innych miast. Szczególne zagrożenie stanowią rakiety „Szahid” oraz najnowsze „Banderole”, które ukraińska obrona przeciwlotnicza z trudem jest w stanie zestrzelić. Za każdym razem lub prawie za każdym razem po takich atakach giną ludzie, którzy mogliby żyć, a ranni są ci, którzy powinni być zdrowi. Ukraina ponosi ogromne straty w wyniku ataków na swoje magazyny towarowe i pocztowe (na przykład na „Nową Pocztę”, ROZETKA czy magazyn „Lasunki” w Odessie), a także na stacje benzynowe, które są niszczone setkami.

Oznacza to, że operacja, której celem było „skłonienie Rosji do pokoju”, doprowadziła wyłącznie do eskalacji konfliktu po obu stronach. Każda ze stron odpowiada na zakrojone na szeroką skalę ataki jeszcze większymi atakami, a co najstraszniejsze: w tym konflikcie cierpią przede wszystkim nie kombatanci, nie zawodowi żołnierze na polu bitwy, ale zwykli mieszkańcy w swoich domach, na placach zabaw dla dzieci itp. Wojna między dwoma państwami i dwiema wielkimi armiami już dawno przekształciła się przede wszystkim w wojnę przeciwko narodom tych państw. 

Масований обстріл Києва: інформація щодо ситуації в Солом'янському районі  та алгоритм дій для постраждалих 17 червня 2025 року | Солом'янська районна  в місті Києві державна адміністрація


Nie można również powiedzieć, że sprawy w polityce zagranicznej układają się jakoś pomyślnie. Owszem, Trump nie wywiera już presji na Kijów w kwestii rozmów pokojowych i, jak się wydaje, w ogóle nie ma na niego żadnego wpływu. Jednocześnie władze ukraińskie, pomimo ogromnych wysiłków i osobistej wizyty Zełenskiego w Białym Domu, nie zdołały wywalczyć od USA nowych pocisków do systemów Patriot, których Kijów pilnie potrzebuje do obrony przed atakami balistycznymi. A obietnica udzielenia Ukrainie licencji na produkcję tych rakiet na razie pozostaje jedynie obietnicą. 

Osobnym zagadnieniem jest próba uzyskania zgody na korzystanie z sieci Starlink na terytorium Federacji Rosyjskiej. Jak się mówi, Zełenski próbował przekonać Trumpa i Maska do zniesienia ograniczeń, aby móc wykorzystać sieć satelitarną do naprowadzania dronów na wyrzutnie rakiet balistycznych w głębi Rosji. Ukraina chce wykorzystywać Starlink właśnie do niszczenia wyrzutni, których Rosja używa do ataków na ukraińskie miasta. Jednak Stany Zjednoczone nie udzieliły jednoznacznej odpowiedzi, co stawia pod znakiem zapytania przyszłość tego planu. Do tej pory Elon Musk zezwalał Ukrainie na korzystanie z Starlink wyłącznie na własnym terytorium.

Obecnie Waszyngton najprawdopodobniej po prostu nie ma ochoty zajmować się sprawami Ukrainy. Zrezygnował zarówno z wywierania presji na Kijów, jak i na Moskwę – podobnie jak z udzielania jakiejkolwiek pomocy obu stronom. „Przez ponad rok próbowałem was pogodzić, a wy chcecie dalej walczyć – cóż, to walczcie przynajmniej do końca” – najprawdopodobniej właśnie w takiej logice myśli i działa dziś Donald Trump. 

Зеленський і Трамп проводять ключову зустріч у Білому домі - LRT


Retoryka a rzeczywistość: czy jest szansa na pokój?

 

W świetle wszystkich wydarzeń, które miały miejsce w ciągu ostatnich 40 dni, oświadczenia przywódców obu krajów nie wydają się budzić nadziei. Z jednej strony Zełenski zaproponował wczoraj publicznie wszelkie formy zawieszenia ognia, w tym rozejm w przestrzeni powietrznej i sektorze energetycznym. Z drugiej strony prezydent ogłosił już zatwierdzenie planu nowych ataków na Rosję. Putin po raz kolejny odrzucił pomysł zamrożenia wojny, dając zamiast tego do zrozumienia, że Rosja planuje walczyć jeszcze co najmniej trzy lata i chce „osiągnąć wszystkie cele” na Ukrainie. 

Minęło więc 40 dni. Operacja wpływowa została oficjalnie zakończona. Co można o tym powiedzieć?

Po pierwsze, operacja ta z pewnością była spektakularna. Ukraina wykazała się zdolnością do zadawania ciosów w głąb Rosji – aż do Omska na Syberii. Płonęły rafinerie, bazy paliwowe, magazyny, lotniska itp. Wojna nieuchronnie przenosi się na terytorium Rosji. 

Po drugie, operacja nie okazała się skuteczna. Nie doprowadziła do fundamentalnych zmian na froncie, nie spowodowała wewnętrznej destabilizacji w Rosji, nie zmusiła Kremla do zasiadania do stołu negocjacyjnego. Kryzys paliwowy udało się częściowo przezwyciężyć, gospodarka się nie załamała, nie doszło do protestów. Oznacza to, że właśnie z punktu widzenia skuteczności – a chodziło przecież o „zmuszenie Rosji do pokoju” – nie ma nic do powiedzenia: pokoju to oczywiście nie przyniosło. 

Po trzecie, operacja ta miała wysoką cenę dla samej Ukrainy. Morska blokada portów, masowe i nieselektywne ataki rakietowe i dronowe w odpowiedzi, ofiary śmiertelne i ranni wśród ludności cywilnej – oto jaka była cena.

Атака Київ: очевидець дав поради, що можуть врятувати життя


A co najważniejsze: niestety, nikt nie zbliżył się do pokoju. Wydaje się, że wręcz przeciwnie – wszyscy oddalili się od niego jeszcze bardziej. Obie strony coraz bardziej pogrążają się w eskalacji konfliktu. Wiadomości z obu krajów przypominają jakąś apokalipsę: nieustannie coś płonie, coś spada z nieba, coś wybucha, w kałużach krwi leżą ranni i zabici itp. To absolutnie niezdrowy strumień wiadomości, który nie prowadzi do niczego poza dalszą radykalizacją społeczeństw oraz wzrostem tolerancji wobec śmierci i zniszczeń. A przed nami czeka nas jeszcze zima, która według licznych prognoz może stać się „najtrudniejsza” (znowu!) z powodu masowanych ataków Rosji na infrastrukturę energetyczną.

Właśnie dlatego najlepszym rozwiązaniem dla wszystkich jest natychmiastowa deeskalacja, wznowienie dialogu politycznego z udziałem partnerów międzynarodowych i mediatorów oraz dążenie do pokoju lub przynajmniej do sytuacyjnego rozejmu/zawieszenia broni/jakiejkolwiek formy „zamrożenia” konfliktu itp. 

Niestety, obecnie wszystko to pozostaje raczej w sferze fantazji i marzeń, które w ogóle nie mają związku z rzeczywistością. Tak więc, mimo że 40-dniowa operacja oddziaływania już się zakończyła, wojna stała się tylko jeszcze bardziej totalna. A najgorsze jest to, że obecnie po prostu nie ma żadnych oznak ani perspektyw jej zakończenia. 

Czytaj nas na Telegram i Sends

Pobierz naszą aplikację