ADVOCATE+: w jaki sposób projekt NAAU burzy barierę między ochroną wojskową a prawną
W ostatnich miesiącach Krajowe Stowarzyszenie Adwokatów Ukrainy uruchomiło bezprecedensową inicjatywę – projekt „Adwokat+”. Prawnicy opuścili swoje wygodne gabinety i udali się bezpośrednio do miejsc stacjonowania brygad bojowych, aby na miejscu rozwiązywać problemy żołnierzy. Okazało się, że głównym wrogiem żołnierza na tyłach nie jest brak przepisów, lecz biurokratyczny chaos i próżnia prawna.
W jaki sposób adwokatom udało się przełamać nieufność dowództwa wojskowego? Dlaczego problemy cywilne demoralizują żołnierza na froncie? I w jaki sposób liczne indywidualne skargi przekształcają się w systemowe zmiany procedur państwowych? O tym rozmawialiśmy z członkami Komitetu NAAU ds. ochrony ofiar agresji zbrojnej przeciwko Ukrainie, mechanizmów odszkodowawczych oraz prawnego zabezpieczenia procesu odbudowy w kontekście integracji europejskiej – z Igorem Andriejewem, Poliną Marczenko oraz zastępczynią przewodniczącego Komitetu Żanną Gruszko.
Panie Igorze, projekt rozpoczął się od bezpośrednich wizyt adwokatów w jednostkach pilotażowych – 157. Brygadzie Mechanizowanej, 79. Brygadzie Spadochronowej oraz 3. Brygadzie Operacyjnej „Spartan”. Kiedy znalazł się Pan na miejscu, co było największym szokiem prawnym?

Igor Andriejew: Kiedy dołączyłem do projektu i zacząłem pracować bezpośrednio w jednostkach, stało się jasne, że największy problem nie leży nawet w samym ustawodawstwie. Problem polega na tym, że między prawem a żołnierzem często brakuje osoby, która mogłaby wyjaśnić, jak z tego prawa skorzystać.
Podczas pracy dostrzegłem pewną prawidłowość: większość problemów prawnych można było rozwiązać znacznie wcześniej, gdyby żołnierz w odpowiednim czasie otrzymał fachową poradę. Ludzie najczęściej zwracali się w sprawach dotyczących przejścia komisji lekarskiej, uzyskania świadczeń oraz załatwiania dokumentów po odniesieniu ran. Zauważyliśmy jednak coś jeszcze: identyczne sytuacje prawne były rozstrzygane zupełnie inaczej w zależności od jednostki wojskowej. Właśnie dlatego zaczęliśmy nie tylko udzielać porad, ale także systematyzować te problemy, aby stały się one podstawą zmian normatywnych. To główna wartość „Adwokat+”.
Pani Polina, skoro przepisów jest wystarczająco dużo, dlaczego państwo do 2026 roku nie zdołało stworzyć jednolitego i zrozumiałego systemu prawnego dla żołnierzy i weteranów? Dlaczego powstają takie „martwe punkty”?

Polina Marchenko: Problem nie leży w ilości przepisów – jest ich aż nadto. Dziesiątki rozporządzeń Rady Ministrów, zarządzeń Ministerstwa ds. Weteranów, ustawa „O statusie weteranów wojennych”… Problem polega na tym, że każdy organ budował swoją część systemu w izolacji. Brakuje jednego punktu kontaktowego.
Aktywny żołnierz otrzymuje pomoc za pośrednictwem służb prawnych jednostki. Weteran – za pośrednictwem Ministerstwa ds. Weteranów. Osoba niepełnosprawna – za pośrednictwem organów opieki społecznej. A rodzina osoby zaginionej w akcji w ogóle nie mieści się w tradycyjnych kategoriach. System załamuje się na granicach statusów. Żołnierz ranny w walce przechodzi przez trzy statusy: czynny żołnierz, osoba w trakcie leczenia, a następnie weteran lub osoba z niepełnosprawnością. A przy każdym przejściu wsparcie prawne zostaje przerwane, ponieważ jeden organ stracił już uprawnienia, a drugi jeszcze się nie włączył. Człowiek wpada w prawną próżnię.
A dopóki żołnierz pozostaje w tej próżni prawnej dotyczącej swojego statusu, równolegle „doganiają” go problemy z życia cywilnego. Pani Żanna, w jaki sposób tyły wpływają na front?

Żanna Gruszko: Wpływa bezpośrednio i bardzo dotkliwie. Nierozwiązane problemy cywilne znacznie rozpraszają żołnierza i demoralizują go bezpośrednio na polu bitwy z powodu ciągłego niepokoju. Może to być niemożność wypłacenia środków z zablokowanego konta, konflikty związane z kontaktem z dzieckiem lub problemy z bankami dotyczące kredytów. Żołnierze po prostu nie mają czasu ani możliwości złożenia podstawowego wniosku o wstrzymanie naliczania odsetek.
Co więcej, porady udzielane przez wolontariuszy często pochodzą od prawników bez praktycznego doświadczenia w stosowaniu przepisów. Znają oni przepisy, ale nie wiedzą, jak działają one w praktyce: dokąd dokładnie należy się udać, jaki jest rzeczywisty wykaz wymaganych dokumentów. Algorytmy elektroniczne i poradniki to świetna sprawa, ale nie uwzględniają one indywidualnych uwarunkowań, gdy potrzebna jest umiejętność doprowadzenia sprawy do końca.
Wracając do jednostek wojskowych. Panie Ihorze, dowództwo wojskowe zazwyczaj nie darzy zbytnią sympatią cywilnych adwokatów. Jak udało się panu pokonać tę barierę?
Igor Andriejew: Nie powiedziałbym, że panowała całkowita nieufność. Raczej dowódcy nie rozumieli naszej roli. Od razu wyjaśniliśmy: adwokat nie kontroluje dowództwa i nie ingeruje w zarządzanie. Nie jesteśmy kontrolerami. Przybyliśmy, aby rozwiązywać kwestie prawne, które każdego dnia stanowią dodatkowe obciążenie dla dowódców. Kiedy po kilku naszych wizytach dowódcy brygad zauważyli, że dziesiątki wniosków dotyczących komisji lekarskich lub spraw rodzinnych nie wymagają już ich osobistego udziału, nastawienie zmieniło się natychmiast. Obecność adwokata w jednostce pozwala dowództwu skupić się na walce, a żołnierzom zapewnić ochronę.
Aby ten system działał nie tylko w trzech brygadach pilotażowych, potrzebna jest odpowiednia struktura. Pani Polina, jak działa mechanizm „Adwokat+” i czy nie pokrywa się on z państwowym systemem bezpłatnej pomocy prawnej (BPD)?
Polina Marchenko: To kluczowa kwestia. „Adwokat+” nie jest drugorzędną pomocą prawną ani substytutem BPD. Świadomie ograniczyliśmy nasz mandat i nie zajmujemy się masową reprezentacją sądową. Nasza nisza była całkowicie pusta – chodzi o wstępną orientację prawną w momencie pierwszego kontaktu, niezależnie od statusu danej osoby.
Stworzyliśmy trzy poziomy. Po pierwsze, przypisanie adwokatów do zespołów: konsultacja nie jest jednorazowym działaniem, lecz prowadzeniem sprawy w kontekście potrzeb danego zespołu. Po drugie, rejestracja w terenie: adwokat zapoznaje się z aktualnymi dokumentami i określa pilność sprawy. I wreszcie trzeci poziom to systematyzacja. Tutaj przekształcamy skargi i zapytania w typowe algorytmy postępowania, na przykład sprawę dotyczącą kredytu lub komisji lekarskiej, i uruchamiamy je za pośrednictwem naszego systemu CRM, a mianowicie platformy internetowej „Adwokat+”. Oznacza to, że działamy jako punkt kontaktowy: oceniamy problem i kierujemy osobę tam, gdzie naprawdę otrzyma pomoc, wypełniając luki między poszczególnymi etapami postępowania.
Są jednak sytuacje, których nie da się dopasować do standardowego algorytmu ani przekazać do systemu CRM. Pani Żanna, jak radzi sobie Pani z najbardziej bolesnymi sprawami – z rodzinami poległych i jeńców wojennych?
Żanna Gruszko: W takich przypadkach algorytmy cyfrowe schodzą na drugi plan. Dla rodzin osób zaginionych lub jeńców wojennych kluczowe znaczenie ma nie tylko otrzymanie instrukcji – ważne jest dla nich, by je wysłuchano. W tym momencie do akcji wkracza bezpośrednia praca adwokata, a główną trudnością jest aspekt psychologiczny. Trzeba wiedzieć, jak mówić, aby zapewnić wsparcie, a nie zadawać dodatkowego bólu. Naszą absolutną zasadą jest nieobiecywanie konkretnych wyników ani szybkich terminów, ponieważ osoby te muszą być przygotowane na długi proces. Muszą czuć, że obok nich jest ktoś, dla kogo ten wynik ma również osobiste znaczenie.
Pomagacie również osobom cywilnym. Z czym borykają się ludzie, którzy stracili mienie w wyniku wojny?
Żanna Hruško: To ogromna luka. Mechanizmy odszkodowań za uszkodzone lub zniszczone mieszkania, a tym bardziej za krzywdę moralną, są w naszym prawodawstwie najmniej uregulowane. Aby ustalić krzywdę moralną, potrzebne są ekspertyzy, postępowania sądowe, a następnie egzekucja tego orzeczenia wobec państwa-agresora. Nasza praca polega tutaj na usystematyzowaniu typowych spraw, aby wypracować praktykę i przygotować dokumenty na potrzeby systemowych zmian legislacyjnych.
Właśnie o zmianach systemowych. Panie Ihorze, NAAU przekazała już do Rady Ministrów szereg propozycji. Jakie to są zmiany?
Igor Andriejew: Tak, obecnie jest 11 takich propozycji. Nie powstały one w gabinetach. To wynik żywej wymiany poglądów w poszczególnych jednostkach. Najbardziej zasadnicze są kwestie związane z komisjami lekarskimi, terminowym dokumentowaniem ran oraz otrzymywaniem świadczeń. Nie proponujemy tworzenia nowych etapów biurokratycznych. Nasze stanowisko jest takie: procedura powinna służyć żołnierzowi, a nie odwrotnie.
Nawiasem mówiąc, pracując w terenie, zauważyliśmy, że ramy prawne Sił Zbrojnych Ukrainy i Gwardii Narodowej znacznie się różnią – od przebiegu służby po gwarancje socjalne. Dlatego Komitet opracował osobny, specjalistyczny podręcznik przeznaczony właśnie dla żołnierzy Gwardii Narodowej.
Podsumowując naszą rozmowę. Jaka główna „zasada gry” powinna na zawsze zmienić projekt „Adwokat+”?
Polina Marchenko: Adwokatura musi stać się intelektualnym rdzeniem systemu. Przetwarzając tysiące pierwotnych zgłoszeń, dostrzegamy to, czego nie widzi żaden pojedynczy urzędnik państwowy: gdzie prawo systematycznie się zacina. Naszą misją jest przeniesienie powtarzającego się problemu pojedynczego żołnierza na poziom globalnej reformy prawnej.
Żanna Gruszko: Bezpieczeństwo społeczne i finansowe stanie się rzeczywistością dopiero wtedy, gdy odszkodowania będzie można uzyskać w praktyce i szybko. Główna zasada, którą zmieniamy, to przejście od prawa deklaratywnego do prawa, które naprawdę działa.
Igor Andriejew: System wojskowy jest gotowy na zmiany, jeśli otrzyma skuteczne rozwiązanie. Naszym celem jest stworzenie takiego mechanizmu, dzięki któremu żołnierz otrzyma pomoc nie wtedy, gdy problem przerodzi się w wielki spór sądowy, ale wtedy, gdy można go jeszcze rozwiązać szybko i bez konsekwencji.
Andrij Bulgarow, rzecznik prasowy NAAU
Czytaj nas na Telegram i Sends