Ukraiński rynek pracy funkcjonuje obecnie w dwóch rzeczywistościach jednocześnie. W jednej z nich przedsiębiorcy od lat mówią o niedoborze pracowników, trudnościach z obsadzeniem wolnych stanowisk i konieczności dosłownej rywalizacji o każdego pracownika. W drugiej — młoda osoba po ukończeniu studiów może miesiącami rozsyłać CV i otrzymywać odmowy z powodu braku doświadczenia.
Paradoks ten wydaje się szczególnie dziwny w warunkach wojny. Miliony Ukraińców wyjechały za granicę, setki tysięcy służą w Siłach Obronnych, społeczeństwo starzeje się, a pracodawcy muszą coraz aktywniej angażować kobiety, osoby starsze, weteranów, studentów i kandydatów, których jeszcze kilka lat temu mogliby nawet nie brać pod uwagę.
Jednak niedobór pracowników nie oznacza automatycznego niedoboru wszystkich pracowników. Biznes często potrzebuje osoby, która może przynieść rezultaty praktycznie od razu. Właśnie dlatego nawet obok słów „Junior”, „Trainee” czy „stanowisko dla początkujących” mogą pojawiać się wymagania dotyczące praktycznego doświadczenia, portfolio, znajomości języka angielskiego, obsługi profesjonalnych programów, a już dziś — umiejętności korzystania ze sztucznej inteligencji.
Nie jest to problem wyłącznie ukraiński. Międzynarodowa Organizacja Pracy szacuje, że w 2026 roku globalne bezrobocie wśród młodzieży wyniesie około 12,4%, a około 20% młodych ludzi na świecie nie pracuje i nie uczy się.
Szczególnym zagrożeniem staje się sztuczna inteligencja: na razie nie zastępuje ona masowo całych zawodów, ale jest już w stanie wykonywać wiele prostych zadań, których wcześniej uczyli się początkujący pracownicy.
UA.News wyjaśnia, dlaczego mimo niedoboru kadr młodzież nadal ma trudności ze znalezieniem pierwszej pracy, jak zmieniają się wymagania ukraińskiego biznesu oraz czy nie powodujemy obecnie niedoboru doświadczonych specjalistów, których za kilka lat po prostu nie będzie skąd wziąć.
Na Ukrainie panuje jednocześnie niedobór pracowników i rekordowa liczba ofert pracy dla osób bez doświadczenia
Na pierwszy rzut oka sytuacja dla młodego kandydata powinna być korzystna.
Już w 2024 roku agencja Reuters pisała, że z powodu wojny Ukraina straciła ponad jedną czwartą swojej przedwojennej siły roboczej. Firmy zaczęły aktywniej zatrudniać kobiety w zawodach, które wcześniej uważano za typowo męskie, angażować studentów i nastolatków oraz weryfikować wymagania wobec kandydatów.
Do 2026 roku tendencja ta tylko się nasiliła. Serwis Work.ua wymienia jako jedną z kluczowych cech obecnego rynku bezprecedensową liczbę ofert pracy dla osób bez doświadczenia. Powód jest prosty: niedobór kadr zmusza pracodawców do obniżania progu wejścia na rynek pracy i coraz częstszego zgadzania się na szkolenie pracowników już po zatrudnieniu.
To ważne wyjaśnienie, ponieważ sytuacja nie wygląda na masowe zanikanie możliwości zdobycia pierwszej pracy.
Wręcz przeciwnie, analiza Work.ua za rok 2026 osobno rozważa perspektywy młodzieży bez doświadczenia, a sama platforma regularnie publikuje zestawienia ofert pracy dla nastolatków i studentów, w których pracodawcy są wyraźnie gotowi szkolić kandydatów od podstaw.
Problem leży głębiej. Pierwsza praca istnieje, ale nie zawsze dotyczy zawodu, który wybrała młoda osoba.
Ukraińskim przedsiębiorstwom może brakować kierowców, elektryków, mechaników, sprzedawców, pracowników produkcji, logistyki czy budownictwa. Jednak absolwent wydziału marketingu, prawa czy programowania nie może automatycznie objąć takiego stanowiska.
Dlatego na tym samym rynku firma może przez pół roku szukać pracownika, a młody kandydat – przez pół roku szukać firmy.
Doświadczenie jest potrzebne jeszcze przed podjęciem pierwszej pracy

Główna sprzeczność współczesnego początku kariery polega na tym, że formalnie pracodawcy ogłaszają coraz więcej ofert pracy dla osób bez doświadczenia, ale samo pojęcie „bez doświadczenia” ulega zmianie.
Work.ua wymienia rekordową liczbę ofert pracy dla kandydatów bez wcześniejszego doświadczenia zawodowego jako jeden z trendów na rynku ukraińskim. Niedobór pracowników zmusza firmy do obniżania formalnych wymagań i częstszego zgadzania się na szkolenie nowicjuszy.
Jednocześnie w wielu dziedzinach biurowych i zawodowych od kandydata nadal oczekuje się praktycznych dowodów potwierdzających, że potrafi już pracować: portfolio, własny projekt, staż, doświadczenie w wolontariacie, praca jako freelancer lub zrealizowane projekty.
W rezultacie powstaje nowy model pierwszej pracy: osoba może nie mieć żadnego oficjalnego wpisu w CV, ale w rzeczywistości musi zdobyć część doświadczenia zawodowego jeszcze zanim firma zgodzi się zatrudnić ją na pełnoetatowe stanowisko.
Na rynku ukraińskim stopniowo powstaje w tym celu odrębna infrastruktura. Na portalach Work.ua i robota.ua można osobno wyszukiwać staże oraz oferty pracy dla kandydatów bez doświadczenia, a duże firmy coraz częściej uruchamiają własne programy stażowe, letnie praktyki oraz współpracują z instytucjami edukacyjnymi.
W rezultacie zmienia się sam model wchodzenia w zawód. Schemat „zdobyłem dyplom – znalazłem pierwszą pracę – zacząłem zdobywać doświadczenie” stopniowo uzupełnia się o kolejny etap: najpierw zdobycie przynajmniej minimalnego doświadczenia praktycznego, a dopiero potem ubieganie się o pełnoprawne stanowisko na start.
Dla młodych ludzi stanowi to dodatkową barierę, ale jednocześnie sprawia, że staże i programy praktyczne stają się znacznie ważniejsze niż wcześniej. W rzeczywistości przechodzą one z pozycji dodatkowego punktu w CV do jednego z głównych sposobów udowodnienia pracodawcy, że kandydat jest gotowy do prawdziwej pracy.
Kto przygotuje kolejnych specjalistów na stanowiska średniego i wyższego szczebla
Jednym z głównych zagrożeń związanych z redukcją stanowisk dla początkujących jest to, że doświadczeni specjaliści nie pojawiają się sami z siebie.
Dla pojedynczej firmy zatrudnienie gotowego specjalisty jest często łatwiejsze niż kilkumiesięczne szkolenie początkującego pracownika. Jednak w skali całego rynku taka logika ma oczywistą słabość.
Junior nie staje się od razu gotowym specjalistą średniego szczebla. Człowiek musi przez kilka lat wykonywać prostsze zadania, popełniać błędy, pracować u boku bardziej doświadczonych kolegów i stopniowo przejmować coraz bardziej złożone obowiązki.
Jeśli liczba takich stanowisk dla początkujących maleje, za kilka lat problem przenosi się na kolejny poziom — pracodawcy zaczynają konkurować o ograniczoną liczbę doświadczonych specjalistów.
W przypadku Ukrainy ryzyko to jest szczególnie odczuwalne ze względu na sytuację demograficzną, migrację i wojnę. Instytut KSE już teraz określa kapitał ludzki jako jedno z kluczowych ograniczeń przyszłego rozwoju gospodarczego kraju.
Pierwsza praca to nie tylko pensja
Pierwszą pracę często postrzega się jako etap przejściowy: najważniejsze jest, aby mieć przynajmniej jakiś wpis w CV, a dopiero potem szukać czegoś poważniejszego.
Jednak dyrektor generalna Talent Partners Consulting&Recruiting Company, Lana Solntseva, jako przykład podaje działania firmy McDonald's skierowane do młodzieży. Jak twierdzi, firma ta na nowo definiuje rolę pierwszej pracy „jako platformy startowej dla rozwoju, a nie jako tymczasowego rozwiązania”.

To ważne wyjaśnienie dla całego rynku. Pierwsza praca jest potrzebna nie tylko po to, by osoba zaczęła zarabiać. To właśnie na tym stanowisku kształtuje się podstawowa dyscyplina pracy, komunikacja z zespołem, odpowiedzialność za wyniki oraz zrozumienie tego, jak w ogóle funkcjonuje organizacja.
W dyskusjach na temat zatrudniania osób bez doświadczenia często słyszy się tylko jedną stronę: juniora trzeba szkolić, popełnia on więcej błędów i wymaga poświęcenia czasu ze strony starszych kolegów.
Specjalistka ds. HR, Oksana Mazur, zwraca natomiast uwagę na zalety takich pracowników.
„Młodzież to energia, ambicje, pragnienie nowych doświadczeń i osiągnięć” – mówi.
Z jej obserwacji wynika, że młodzi ludzie na pierwszym stanowisku pracy potrafią wykonać dużą ilość zadań, szybko się uczą, są elastyczni i łatwiej przyswajają nowe technologie.
Oznacza to, że kandydat bez kilku lat doświadczenia w CV niekoniecznie jest słabszym kandydatem. Ma po prostu inny zestaw atutów – a w warunkach niedoboru kadr przedsiębiorstwa będą musiały coraz częściej oceniać właśnie potencjał, a nie tylko dotychczasowe doświadczenie.
Jednak sztuczna inteligencja zmienia sam mechanizm pierwszej pracy
Na demografię, wojnę i migrację nakłada się jeszcze jeden proces – gwałtowne rozpowszechnianie generatywnej sztucznej inteligencji. I tutaj problem jest bardziej złożony niż popularna teza, że „sztuczna inteligencja zabierze nam pracę”.
Międzynarodowa Organizacja Pracy na razie nie mówi o masowym zaniku zawodów. Znacznie bardziej prawdopodobne jest, że technologie zmienią zakres zadań w ramach poszczególnych zawodów.
Jednak MOP osobno wyróżnia młodzież jako grupę szczególnie narażoną, ponieważ sztuczna inteligencja może stworzyć nowe bariery właśnie przy wchodzeniu na rynek pracy. W najnowszym globalnym raporcie na temat zatrudnienia młodzieży organizacja wyraźnie zaznacza, że umiejętności związane ze sztuczną inteligencją będą stawały się coraz ważniejsze, a jednocześnie nowe technologie mogą utrudnić sam początek kariery.
Powód jest prosty: sztuczna inteligencja szczególnie dobrze radzi sobie z wieloma zadaniami, które wcześniej powierzano początkującym pracownikom. Zebranie informacji. Przygotowanie szkicu dokumentu. Wykonanie prostego tłumaczenia. Stworzenie tabeli. Napisanie podstawowego kodu. Przygotowanie wariantów tekstu reklamowego. Sporządzenie krótkiego raportu lub prezentacji.
Wcześniej nie była to po prostu tania praca młodszego specjalisty. Był to trening zawodowy. Początkujący wykonywał dziesiątki prostych zadań, otrzymywał uwagi, dostrzegał błędy i stopniowo przechodził do zadań bardziej złożonych.
Jeśli część zadań pierwszego poziomu przechodzi do algorytmu, pojawia się pytanie: w jaki sposób człowiek ma się teraz nauczyć wykonywać zadania drugiego i trzeciego poziomu?
Junior z AI kontra senior z AI
Dla pracodawcy technologia stwarza jeszcze jedną pokusę. Hipotetyczny starszy programista z asystentem AI może wykonać część pracy, którą wcześniej delegował młodszemu pracownikowi.
Specjalista ds. marketingu może w ciągu kilku minut otrzymać dziesiątki szkiców tekstów reklamowych. Prawnik — szybko uporządkować dokumenty lub przeprowadzić wstępne wyszukiwanie. Analityk — przetworzyć zbiór danych, co wcześniej wymagało ręcznej pracy młodszego pracownika.

Jednak to nie sam zawód zanika. Firmy nadal potrzebują programistów, prawników, projektantów, dziennikarzy czy marketingowców. Może zmniejszyć się liczba osób potrzebnych na niższych szczeblach danej profesji. Właśnie dlatego głównym pytaniem najbliższych lat jest nie tylko „ile miejsc pracy zabierze sztuczna inteligencja”.
Brzmi ono inaczej: w jaki sposób człowiek nauczy się wykonywać złożoną pracę, skoro proste zadania coraz częściej wykonuje za niego od razu maszyna?
Dyplom przestaje być automatyczną przepustką
W tym kontekście słabnie również tradycyjna rola dyplomu uniwersyteckiego.
W lutym 2026 roku serwis Work.ua przeprowadził ankietę wśród 750 pracodawców na temat tego, co naprawdę chcą widzieć w CV kandydatów. Pokazuje to po raz kolejny przesunięcie akcentu z formalnych kwalifikacji na praktyczne dopasowanie do stanowiska.
Wykształcenie pozostaje ważne w medycynie, inżynierii, prawie i innych zawodach o formalnych wymaganiach. Jednak w przypadku znacznej części współczesnych zawodów firmy chcą widzieć nie tylko to, czego dana osoba się uczyła, ale także to, co już potrafi robić.

Dlatego młodym ludziom faktycznie proponuje się zdobycie doświadczenia jeszcze przed podjęciem pierwszej pełnoprawnej pracy: poprzez staże, własne projekty, wolontariat, pracę jako freelancer czy studia przypadków. To właśnie one coraz częściej pełnią rolę dawnych stanowisk typu „junior”.
Ukraina będzie musiała samodzielnie kształcić pracowników
W kraju żyjącym w pokoju problem pierwszej pracy dotyczy przede wszystkim młodych ludzi i konkretnych firm. Dla Ukrainy ma on znacznie większy zasięg.
Kraj już teraz boryka się z poważnym niedoborem kapitału ludzkiego. Po wojnie potrzebne będą setki tysięcy pracowników w budownictwie, energetyce, przemyśle, logistyce, medycynie, edukacji, sektorze obronnym i technologicznym.
Jednocześnie część młodych Ukraińców przebywa za granicą, a pod względem demograficznym nowe pokolenia są mniejsze od poprzednich. W takiej sytuacji model, w którym każdy pracodawca chce zatrudnić wyłącznie gotowego specjalistę, po prostu nie może funkcjonować w nieskończoność.
Ukraiński biznes będzie musiał nie tylko szukać pracowników. Coraz częściej będzie musiał ich sam kształcić. Poprzez programy stażowe, akademie korporacyjne, płatne praktyki, współpracę z uniwersytetami i szkołami wyższymi, mentoring oraz odpowiednie stanowiska dla początkujących.
Sztuczna inteligencja może skomplikować ten proces, ponieważ przejmuje część prostych zadań. Jednocześnie jednak sprawia, że jeszcze ważniejsze staje się nauczanie tego, czego maszyna na razie nie zapewnia automatycznie: odpowiedzialności, pracy z ludźmi, podejmowania decyzji, rozumienia kontekstu oraz umiejętności ponoszenia odpowiedzialności za wynik.
I właśnie w tym momencie historia o młodzieży przestaje być jedynie opowieścią o osobie, która po ukończeniu studiów nie może znaleźć pracy. Staje się to już kwestią odtworzenia ukraińskiego rynku pracy.
Jeśli firmy nie dadzą dziś nowemu pokoleniu szansy na rozpoczęcie kariery na stanowisku junior, za kilka lat mogą stanąć przed znacznie kosztowniejszym problemem – brakiem pracowników na stanowiskach średniego i wyższego szczebla, których nikt w swoim czasie nie przygotował.
Wtedy znane pytanie młodych kandydatów – „skąd wziąć doświadczenie, skoro bez doświadczenia nikt nie chce zatrudnić?” – powróci do pracodawców w lustrzanym odbiciu: skąd wziąć doświadczonych pracowników, skoro kiedyś nikt nie dał im pierwszej pracy?
Czytaj nas na Telegram i Sends