$ 42.87 € 51.19 zł 12.18
+1° Kijów +1° Warszawa -4° Waszyngton
Czy proces negocjacyjny z federacją rosyjską ma przyszłość: wypowiedzi ekspertów

Czy proces negocjacyjny z federacją rosyjską ma przyszłość: wypowiedzi ekspertów

28 stycznia 2026 18:30

Na tle katastrofy humanitarnej w Kijowie oraz nieustannych ataków rakietowo-dronowych Moskwy na ukraińskie zaplecze, trwa proces pokojowy między Ukrainą a federacją rosyjską. Niedawno odbyły się negocjacje w Abu Zabi, które zakończyły się fiaskiem — przy czym bezpośrednio w trakcie rozmów doszło do kolejnych zmasowanych ataków na stolicę, co po raz kolejny doprowadziło do paraliżu usług komunalnych w Kijowie.

Paradoksalnie, nawet w takich warunkach wszystkie strony oceniają ten proces pozytywnie, mimo jego jawnie surrealistycznego charakteru. Ukraińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych oświadcza, że prezydent Zełenski jest gotów na spotkanie z rosyjskim dyktatorem putinem oraz na bezpośredni dialog dotyczący terytoriów i innych kwestii spornych. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow ocenił trójstronne spotkanie w Zjednoczonych Emiratach Arabskich jako „postępowe i pozytywne”. Z kolei administracja amerykańska, jak zwykle, nazwała negocjacje „konstruktywnymi”, twierdząc, że wkrótce „może dojść do porozumienia”. Jednak otoczenie Trumpa mówi to absolutnie za każdym razem i nie niesie to ze sobą żadnej realnej treści.

Jednocześnie stanowiska stron pozostają diametralnie rozbieżne. Ukraina domaga się zawieszenia broni wzdłuż linii kontaktu, gwarancji bezpieczeństwa oraz przyjęcia pakietu finansowego na odbudowę, nie zgadzając się na wycofanie Sił Zbrojnych Ukrainy z obwodu donieckiego. rosja żąda przekazania jej Donbasu bez walki i dopiero po spełnieniu tego warunku deklaruje gotowość do zawieszenia broni. Stany Zjednoczone, jak się wydaje, żądają od Ukrainy tego samego, obiecując gwarancje bezpieczeństwa i środki na odbudowę wyłącznie po podpisaniu jakiegoś porozumienia.

Każda ze stron trwa przy swoim stanowisku, ciągnąc pętlę negocjacyjną w różne strony — niczym łabędź, rak i szczupak z dobrze znanej bajki — z tą różnicą, że wszyscy stoją na szafocie, a każdy błędny ruch gwarantuje śmierć. Trudno zrozumieć, jaki „pozytyw” i „konstruktyw” dostrzegają w tym procesie jego uczestnicy, ponieważ w istocie przypomina on to, co nazywa się „ślepym zaułkiem”.

Co zatem tak naprawdę dzieje się wokół procesu negocjacyjnego i czy ma on jakiekolwiek szanse na rzeczywiście pozytywny rezultat? Redakcja UA.News zwróciła się z tym pytaniem do znanych ekspertów politycznych. Szczegóły — w naszym materiale.

Ukraina może nawet zajmować się imitacją intensywnej aktywności: dyrektor Instytutu Polityki Światowej Jewhen Mahda
 

image

Kiedy mówimy o negocjacjach dotyczących zakończenia wojny rosyjsko-ukraińskiej, musimy zrozumieć jedną prostą rzecz. Polega ona na tym, że Ukraina nie może zrezygnować z tych negocjacji, nawet jeśli są one prowadzone na warunkach dla niej nie do przyjęcia albo jeśli są, powiedziałbym wprost, całkowicie negatywne.

Powód jest jeden i bardzo prosty: nasz kraj stał się ofiarą agresji. Jeśli Ukraina odmówi udziału w rozmowach pokojowych, bardzo wielu naszych zachodnich partnerów zada nam pewne milczące pytanie. Będzie to pytanie: „dlaczego nie rozmawiacie o pokoju?”. Amerykanie już teraz wykorzystują ten argument.

Niestety dominuje teza, która wiąże gwarancje pokoju z wycofaniem Ukrainy z obwodu donieckiego. To geopolityczny cynizm, to wymuszanie niekorzystnych warunków. Uważam, że w tej sytuacji należy zachować maksymalny pragmatyzm i koncentrować się na rezultacie, którego wszyscy dziś potrzebujemy.

Dlatego sądzę, że Ukraina może nawet zajmować się imitacją intensywnej działalności, ale jednocześnie nie może o tym zapominać i powinna działać jak najbardziej konsekwentnie. Innymi słowy — musimy zawsze bronić własnych interesów.

Przykro mi, że nie dochodzi u nas do wewnętrznego wzmocnienia w sytuacji, gdy presja na nas stale rośnie. Przykro, że nie poszerza się delegacja negocjacyjna o profesjonalnych dyplomatów. Nie dochodzi również do zmian w rządzie poprzez włączenie fachowców, którzy mogliby podejmować niezbędne decyzje. W rezultacie, działając reaktywnie, czyli jedynie odpowiadając na wyzwania, sami osłabiamy swoją pozycję. Trzeba to jasno zrozumieć.

Szybkiego rozwiązania na pewno nie będzie, ale przyszłość istnieje: kierownik centrum „Trzeci Sektor” Andrij Zołotariow

image


Przyszłość rozmów pokojowych rzeczywiście istnieje, nawet jeśli na pierwszy rzut oka tak się nie wydaje. Niewielu zwróciło uwagę na fakt, że mimo ustawowego zakazu prowadzenia jakichkolwiek negocjacji z federacją rosyjską, ukraińska delegacja dość szybko po spotkaniu Wołodymyra Zełenskiego z Donaldem Trumpem w Davos udała się do Abu Zabi. Obecnie w MSZ podkreśla się, że prezydent Ukrainy jest gotów spotkać się i rozmawiać z rosyjskim odpowiednikiem.

Szybkiego rozwiązania z całą pewnością nie będzie. Jednak biorąc pod uwagę presję ze strony Trumpa — dla którego sprawa ta ma fundamentalne znaczenie, zwłaszcza w kontekście utworzenia przez niego Rady Pokoju jako swoistej alternatywy dla ONZ — potrzebny mu jest pozytywny przykład, przypadek zwycięstwa.

Jednak niepowodzenie w zakończeniu wojny w Ukrainie może obrócić się przeciwko Trumpowi. Świat ostatecznie utwierdzi się w przekonaniu, że Trump jest jak Macron — dużo mówi, a rezultatów jest niewiele. Można bez końca opowiadać o wojnach, które rzekomo „zakończył”, ale w rzeczywistości wygląda to nieco inaczej. Właśnie dlatego prezydent USA będzie nadal wywierał presję.

W istocie mamy dziś do czynienia z impasem. Zełenski domaga się od Stanów Zjednoczonych gwarancji bezpieczeństwa. USA odpowiadają: nie — najpierw zawieszenie broni. Zawieszenie broni rosja jest gotowa zapewnić wyłącznie pod warunkiem wycofania Sił Zbrojnych Ukrainy z pozostałej części Donbasu. Wojskowi Sił Obrony najprawdopodobniej informują Zełenskiego, że opuszczenie aglomeracji słowiańsko-kramatorskiej niesie ze sobą ogromne ryzyko: nie ma żadnych gwarancji, że rosja nie posunie się dalej, wykorzystując okazję lub wymyślając kolejny pretekst. A jeśli pójdą dalej, mogą wyjść na przestrzeń operacyjną i ruszyć w kierunku Połtawy czy Dniepra, gdzie nie będzie już takich naturalnych barier jak w Donbasie.

Dlatego właśnie mamy do czynienia z sytuacją patową, zamkniętym kręgiem. Jedno pytanie pociąga za sobą kolejne i wzajemnie się blokują.

Zwróciłbym jeszcze uwagę na skład rosyjskiej delegacji w Abu Zabi. W przeciwieństwie do historyka i kulturoznawcy Miedinskiego, który zaliczany jest do liberalnego skrzydła Kremla, obecnie mamy tam Kostjukowa — szefa Zarządu Wywiadowczego Sztabu Generalnego federacji rosyjskiej. Pole manewru dla kompromisu jest tu bardzo ograniczone, ponieważ wojskowi to „jastrzębie”, którzy do niedawna uważali, że Ukrainę należy doprowadzić do kapitulacji — dlatego najprawdopodobniej nie pójdą na żadne ustępstwa w trakcie tych negocjacji.

Jest jednak jeszcze Trump, są porozumienia osiągnięte w Anchorage, i Trump, czy rękami, czy kolanami, będzie wpychał Ukrainę w ramy wcześniejszych ustaleń. Czym to się skończy? Najprawdopodobniej wycofaniem Sił Zbrojnych Ukrainy z Donbasu, zawieszeniem broni na linii kontaktu w obwodach zaporoskim i chersońskim oraz, oczywiście, utworzeniem na tej części Donbasu, która była kontrolowana przez Ukrainę, wolnej strefy ekonomicznej — swoistego offshore’u, przez który Stany Zjednoczone będą handlować rosyjskimi surowcami, „przekształcając” je w amerykańskie.

Sądzę, że właśnie taką „marchewkę” Trump zaproponował putinowi na Alasce. Ale jest tu wiele „ale”.

Wszystkie te czynniki sprawiają, że negocjacje w Abu Zabi są niezwykle trudne. Myślę, że w najlepszym przypadku mówimy o marcu–kwietniu, wtedy być może coś się wydarzy. Dałbym jednak około 30% szans na to, że do tego czasu zostaną osiągnięte jakiekolwiek porozumienia. Do pokoju droga jest jeszcze bardzo długa. Dlatego negocjacje będą trwać, a wojna będzie się toczyć dalej: ludzie nadal będą ginąć, a gospodarka, energetyka i inne sektory będą ulegać dalszym zniszczeniom.

Kiedyś ta wojna i tak się zakończy: dyrektor Ukraińskiego Instytutu Polityki Rusłan Bortnik

image


Oczywiście negocjacje mają przyszłość. I prędzej czy później ta wojna z całą pewnością zakończy się negocjacjami.

Rozmowy te mogą prowadzić Zełenski z putinem. Mogą je również prowadzić kolejni przywódcy Ukrainy i rosji. Tego nie wiemy na pewno, ale wiemy ze stuprocentową pewnością, że ta wojna zakończy się negocjacjami i pokojem.

Jednocześnie, na dzień dzisiejszy, sytuacja uległa maksymalnemu uproszczeniu. Stany Zjednoczone są gotowe podpisać gwarancje bezpieczeństwa dla Ukrainy oraz wesprzeć plan odbudowy, ale w zamian za wycofanie ukraińskich wojsk z obwodu donieckiego. rosja z kolei zakończy aktywną fazę wojny, a USA biorą na siebie zobowiązania — polityczne, nieformalne — że rosja nie wznowi aktywnej fazy działań wojennych co najmniej do końca prezydentury Trumpa.

Dlatego wszystko jest dziś maksymalnie proste, wszystko leży na stole i wszystko jest wyjątkowo oczywiste. Jednocześnie jednak wszystkie te kwestie wymagają decyzji na poziomie głów państw. Decyzji, które niosą ze sobą określone skutki uboczne i toksyczność dla wszystkich stron — z punktu widzenia elektoratu, przyszłych wyborów i odpowiedzialności politycznej. To właśnie głowy państw, liderzy rankingów poparcia, muszą wziąć na siebie odpowiedzialność, albo jej nie brać, za tego rodzaju porozumienia. Dlatego decyzja należy do Trumpa, Zełenskiego, putina oraz europejskich przywódców: czy wezmą na siebie tę odpowiedzialność, czy nie.

Rozmowy, które obecnie się toczą, należałoby raczej nazwać konsultacjami. Nie rozwiązują one problemów co do istoty, lecz równolegle pozwalają doprecyzować modele przyszłego uregulowania. Na przykład ostatnie rozmowy w Abu Zabi poszerzyły i uszczegółowiły modele monitorowania zawieszenia broni — modele przewidujące kontrolę oraz wspólne działania w tych kwestiach, a także precyzyjne definicje takich pojęć jak naruszenie rozejmu, prowokacja czy wznowienie działań zbrojnych.

Trwa więc dalsza praca techniczna: powstają kolejne tomy materiałów, aby przed przywódcami leżało więcej wariantów i scenariuszy, dając im większą swobodę politycznego manewru przy wyborze jednego z rozwiązań. Strony analizują też nawzajem swoje stanowiska i kontynuują ten proces. W istocie diabeł zawsze tkwi w szczegółach — w przecinkach i interpretacjach. Doskonale pokazały to porozumienia mińskie.

Obecnie strony przyjmują postawę wyczekiwania. Czekają, aż czyjeś stanowisko zmieni się pod presją problemów zewnętrznych lub wewnętrznych i aż jedna ze stron będzie gotowa pójść na głębsze kompromisy. Takim punktem przełomowym może stać się również los Donbasu. Letnia kampania tego roku będzie decydująca dla Donbasu. Dlatego strony pozostają w stanie oczekiwania.

Czytaj nas na Telegram i Sends