$ 44.65 € 51.2 zł 11.83
+22° Kijów +28° Warszawa +26° Waszyngton
„Jeśli nie będzie ludzi – dla kogo mamy budować?”: burmistrz Samary Siergiej Reznik o wojnie, rozwoju społeczności i walce o miasto

„Jeśli nie będzie ludzi – dla kogo mamy budować?”: burmistrz Samary Siergiej Reznik o wojnie, rozwoju społeczności i walce o miasto

16 lipca 2026 11:29

Codzienność burmistrza: organizowanie pracy służb komunalnych po nocnych nalotach, dbanie o nowe schrony, negocjowanie pomocy międzynarodowej, a jednocześnie przygotowywanie miasta do zimy. 


W Samarze, po kolejnym rosyjskim ataku na terminal „Nowa Poczta”, ratownicy wciąż byli w akcji. Burmistrz miasta Siergiej Reznik zajmował się już innymi problemami miasta. W gminie położonej w pobliżu linii frontu stało się to już dawno codziennością. Jednocześnie sam burmistrz musi jeździć do sądu i udowadniać swoją niewinność w postępowaniu karnym, które sam określa jako sfabrykowane. 

Rozmawialiśmy o tym, jak zarządzać miastem, gdy wojna nie pozostawia czasu ani na chwilę wytchnienia, ani na błąd. O życiu miasta pod ostrzałem, pracy władz lokalnych i walce o własną reputację. Rozmawialiśmy o tym, co dla burmistrza jest najważniejsze — jak przekonać ludzi, by zostali w domu, w Samarze — poniżej bezpośrednia wypowiedź Siergieja Reznika. 

Мер міста Самар Сергій Рєзнік

O skutkach ostrzałów, obronie miasta i budżecie miejskim

Mamy trafienie w obiekt — późnym wieczorem ostrzał dotknął terminal „Nowa Poczta”. Na miejsce natychmiast wyruszyli nasi ratownicy, aby ugasić pożar. Obecnie szczegółowo oceniamy wszystkie skutki, do których doprowadził ten atak na budynek, ale co najważniejsze — na razie, dzięki Bogu, nie ma ofiar śmiertelnych ani rannych.

Ogólnie rzecz biorąc, w piątym roku pełnej inwazji, jako organ władzy cywilnej odpowiadamy za kwestie leżące w zakresie naszych kompetencji, jednak często jesteśmy zmuszeni wykraczać poza ramy tych bezpośrednich funkcji. Nawiązaliśmy ścisłą współpracę z jednostkami wojskowymi i pomagamy w tworzeniu oraz wyposażaniu sił zajmujących się obroną przeciwlotniczą, w tym bezpośrednio naszego miasta. Oczywiście nie mogę ujawniać szczegółów, ale takie działania są prowadzone systematycznie. Dotyczy to przede wszystkim ochrony przed zwykłymi „szahidami” – nie rakietowymi, ale tymi, które codziennie masowo wlatują na terytorium naszego obwodu. Oczywiście nie można powiedzieć, że mamy jakąś odrębną, samodzielnie działającą obronę przeciwlotniczą miasta – to niemożliwe. Funkcjonuje ona wyłącznie w ramach ogólnych Sił Obronnych Ukrainy, które przeciwstawiają się zagrożeniom z powietrza.

Równolegle z tym nadal rozbudowujemy system obiektów ochronnych. Obecnie są to najprostsze schrony, ale niedawno otrzymaliśmy dotację z budżetu państwa na budowę dwóch schronów przeciwpromieniotwórczych (SPP). Dla budżetu naszego miasta samodzielna realizacja takich projektów byłaby po prostu niemożliwa. Dlatego jesteśmy bardzo wdzięczni organom władzy centralnej oraz Radzie Ministrów, które przeznaczyły te środki. Prace prowadzone są na terenie dwóch naszych liceów i sądzę, że do końca tego roku całkowicie zakończymy budowę obu tych dużych schronów przeciwpromieniotwórczych.

Jeśli chodzi o budżet miejski, to obecnie sytuacja jest naprawdę trudna. Władze centralne nakładają na samorządy lokalne coraz więcej obowiązków i zadań, podczas gdy rzeczywistych środków finansowych i źródeł dochodów w naszym budżecie jest coraz mniej. Mimo to nieustannie poszukujemy możliwości, aby nie tylko przetrwać w czasie wojny, ale także znaleźć przestrzeń do rozwoju. W tym celu czasami musimy stosować nawet nietradycyjne metody, w szczególności takie narzędzia jak kredyty.

O kredytach, przygotowaniach do zimy i integracji przesiedleńców

Zwracamy się do banków państwowych i zaciągamy kredyty. Nawiasem mówiąc, zrobiliśmy to już cztery razy, mamy dobrą historię kredytową. Jeśli będziemy polegać wyłącznie na własnych środkach z budżetu miejskiego, po prostu nie będziemy w stanie zrealizować zadań, które stawiają przed nami dzisiaj mieszkańcy. W końcu nawet w czasie wojny mieszkańcy chcą normalnych warunków życia, dlatego aktywnie wspieramy sektor komunalny. Duża część środków finansowych jest przeznaczana na zapewnienie ogrzewania w sezonie grzewczym. Obecnie przygotowujemy się do nowej zimy i uważamy, że będzie ona bardzo ciężka. Nie można powiedzieć, że poprzednie okresy były łatwe, ale ten, moim zdaniem, może okazać się jeszcze trudniejszy. Dlatego współpracujemy z międzynarodowymi partnerami i prywatnymi inwestorami w zakresie instalacji jednostek kogeneracyjnych na terenie miasta, a taka współpraca już przynosi wymierne rezultaty.

Ponadto aktywnie współpracujemy z biznesem i fundacjami charytatywnymi w celu zagospodarowania przestrzeni miejskiej. Niedawno mieliśmy wspaniały przykład: nie wydając ani jednej hrywny z budżetu, dzięki pozyskanym środkom całkowicie zrekonstruowaliśmy miejską plażę jako część parku, który stał się ulubionym miejscem wypoczynku mieszkańców. Jest to niezwykle ważne, ponieważ w czasie wielkiej wojny do naszej społeczności dołączyło ponad 10 tysięcy przesiedleńców. Ludzie zostali zmuszeni do opuszczenia swoich domów, a naszym zadaniem jest pomóc im w pełnej integracji. Wśród nich jest wiele dzieci, które już uczęszczają do naszych szkół. Ogólnie rzecz biorąc, dzięki systematycznemu rozbudowywaniu sieci obiektów ochronnych większość naszych placówek edukacyjnych działa w trybie mieszanym lub w pełni stacjonarnym. Stopniowo otwieramy również przedszkola – z dziesięciu działa już połowa, co w pełni zaspokaja bieżące potrzeby mieszkańców. Oczywiście nie wszyscy rodzice są gotowi posyłać dzieci do przedszkoli ze względu na kwestie bezpieczeństwa lub mają kogoś, kto może zająć się dzieckiem w domu. Gospodarka miejska to niezwykle wieloaspektowy organizm, w którym każdy obszar wymaga codziennej uwagi i wyważonych decyzji.

Мер міста Самар Сергій Рєзнік

O wydatkach na wojnę, relokacji przedsiębiorstw i rywalizacji o pracowników

Od początku pełnej inwazji miasto wydało około 300 milionów hrywien na potrzeby bezpośrednio związane z wojną. W czasie pokoju środki te zostałyby przeznaczone na zagospodarowanie terenu, remonty dróg i chodników — czyli na te podstawowe zadania, dla których realizowania władze lokalne funkcjonowały w okresie przedwojennym. Wojna narzuca swoje złożone niuanse, zwłaszcza w tak niepokojących momentach, jakich nasze miasto doświadcza w ostatnich dniach. Tuż przed tym mieliśmy bowiem również nalot, w wyniku którego uszkodzeniu uległ tabor „Ukrzaliznyci”.

Jeśli chodzi o przenoszenie przedsiębiorstw z miasta, to nawet o tym nie rozmawiamy. Oczywiście ostateczna decyzja zawsze należy do właścicieli firm, ale wszelkimi sposobami pokazujemy, że nie ma takiej potrzeby — pewnie utrzymujemy się na powierzchni. Mamy natomiast do czynienia z procesem odwrotnym: do nas przeniosło się kilka przedsiębiorstw z innych regionów. Zasilanie budżetu gminy ma kluczowe znaczenie, ponieważ bez funkcjonującej gospodarki niemożliwe jest utrzymanie sektora społecznego i realizacja innych zadań samorządu lokalnego. Obecnie w pełni radzimy sobie z tymi wyzwaniami, a nawet staramy się inwestować w rozwój na przyszłość, zwłaszcza w dziedzinie sportu i kultury.

Obecnie wszystkie gminy faktycznie konkurują o mieszkańców. Jeśli nie będzie ludzi, to dla kogo mamy budować? Cała infrastruktura i praca władz po prostu straci sens. Chcemy, aby dzieci miały gdzie uprawiać sport i konstruktywnie spędzać wolny czas, dlatego poświęcamy wiele uwagi parkom, skwerom oraz rozbudowie miejskiej plaży. Do tych działań aktywnie angażujemy przedsiębiorców, którzy pomagają w zakupie i montażu placów zabaw oraz boisk sportowych. Jeśli dorastające pokolenie nie będzie miało czym się zająć, wyjedzie stąd, a my dążymy do stworzenia dla nich odpowiednich warunków właśnie tutaj. Na przykład w naszym Pałacu Kultury obecnie w różnych kółkach i sekcjach uczestniczy około dwóch tysięcy dzieci. Całkowicie odnowiliśmy tę placówkę i otworzyliśmy ją w 2021 roku po dwóch latach przestoju. Jestem bardzo dumny, że udało nam się to osiągnąć, ponieważ jest to wyjątkowy przykład, kiedy Pałac Kultury został przekazany z Funduszu Majątku Państwowego na własność naszej gminy.

O niedoborze kadr, automatyzacji i pomocy od niemieckich partnerów

Obecnie kwestia kadr i niedoboru pracowników stanowi poważny problem dla absolutnie wszystkich. Jest to ogromne wyzwanie nie tylko dla sektora komunalnego miasta, ale także dla prywatnego biznesu i przedsiębiorców. Jednak u nas to wyzwanie jest obecnie mniej więcej rozwiązane dzięki postawie na automatyzację, mechanizmy i nowoczesną technikę. Nasze miasto, delikatnie mówiąc, nie jest zbyt małe, dlatego po prostu niemożliwe jest jego skuteczne sprzątanie i utrzymanie wyłącznie przy pomocy pracy ręcznej. Właśnie dlatego już dawno zaczęliśmy i nadal pracujemy nad rozbudową floty sprzętu komunalnego. Proces ten znacznie posuwa się naprzód dzięki ścisłej i bardzo udanej współpracy z niemieckimi miastami partnerskimi oraz różnymi organizacjami charytatywnymi z Niemiec. Do tej pory otrzymaliśmy od nich bezpłatnie różnego rodzaju sprzęt specjalistyczny o łącznej wartości około 500 tysięcy euro. To potężne wzmocnienie naszego parku pojazdów, który codziennie pracuje na ulicach naszej gminy. Kwestia ta pozostaje jednak nadal paląca — miasto nadal potrzebuje nowego sprzętu, aby zwiększyć efektywność wszystkich prac.

Мер міста Самар Сергій Рєзнік

O doświadczeniach w zarządzaniu, trudnych wyzwaniach i osobistych zmianach w czasie wojny

Przysięgę burmistrza złożyłem po wyborach w 2020 roku, 18 listopada. Nawet gdybym z góry wiedział, że będę musiał kierować miastem w tak trudnym dla kraju czasie, i tak zgłosiłbym swoją kandydaturę. Jestem całkowicie przekonany o słuszności tego kroku, ponieważ doskonale znam potencjał naszego miasta i szczegółowo rozumiem wszystko, co się w nim dzieje. Koledzy czasami mówią, że należę do tych przywódców, którzy wiedzą, gdzie leży każdy kamyczek. I to prawda, bo gospodarką miejską trzeba się doskonale znać — dokładnie wiedzieć, ile mamy zaworów w sieciach, jaka jest rzeczywista sytuacja z zaopatrzeniem w wodę czy odprowadzaniem ścieków. Zarządzanie miejskie to ogromny organizm, w którym burmistrz musi być dobrym kierownikiem gospodarki komunalnej. Oczywiście nigdy nie podjąłbym się spraw czysto wojskowych ani kwestii obronności, bo nie jestem w tym specjalistą. Jednak w samorządzie lokalnym znam się doskonale: od 2002 roku pełniłem funkcję radnego na różnych szczeblach, dzięki czemu przeszedłem gruntowną szkołę i poważnie przygotowałem się do objęcia stanowiska przewodniczącego. Oczywiście w wyborach na stanowisko wójta może kandydować osoba „z ulicy”, ale brak doświadczenia ostatecznie spowoduje, że ucierpią na tym sami mieszkańcy – a takie negatywne przykłady już miały miejsce w kraju. Jestem przekonany, że radzimy sobie nie najgorzej. Rozumiem, że żaden z burmistrzów, a właściwie żaden Ukrainiec, nie chciałby żyć i pracować w warunkach wojny, ale taki właśnie los nas spotkał i musimy godnie przejść przez te próby.

Wojna bez wątpienia zmieniła mnie jako przywódcę — przede wszystkim zdobyłem ogromną wiedzę i umiejętności w dziedzinach, o których wcześniej nawet nie myślałem. Poza tym w końcu nauczyłem się stanowczo mówić „nie”. Wcześniej przychodziło mi to z trudem, ale realia czasów wojennych dyktują swoje zasady, a obecnie pojawiło się bardzo wiele istotnych powodów, by działać właśnie w sposób kategoryczny. Zacząłem też znacznie bardziej słuchać ludzi. Nie mogę powiedzieć, że wojna w jakiś radykalny sposób zmieniła moje podstawowe cechy charakteru czy praktyki zarządzania, ale z pewnością przyniosła ogromne nowe doświadczenie, którym jesteśmy już gotowi dzielić się z partnerami z innych gmin.

O partnerstwie, pierwszych godzinach inwazji i doświadczeniach związanych z COVID-19

Już od 2021 roku zaczęliśmy aktywnie rozbudowywać sieć miast partnerskich i dziś mamy zaufanych partnerów zarówno w naszym kraju, jak i za granicą, w różnych zakątkach świata. Nieustannie wymieniamy się doświadczeniami, a nasi zagraniczni koledzy szczerze interesują się tym, jak skutecznie zarządzać gminami i społecznościami w warunkach tak głębokiego kryzysu. Jestem przekonany, że dziś każdy wójt w Ukrainie ma coś do opowiedzenia zagranicznym przyjaciołom. W końcu przez te lata uświadomiliśmy sobie i opanowaliśmy ogromną liczbę spraw, z którymi w czasach pokoju nigdy nie mieliśmy do czynienia.

Jeśli przypomnieć sobie pierwszy dzień pełnej inwazji, to już od pierwszych godzin zwołaliśmy nadzwyczajne posiedzenie z zastępcami i jasno rozdzieliliśmy nowe obowiązki. Praca natychmiast ruszyła w kilku kluczowych kierunkach. Pierwszy z nich to kwestie obronne. Tego samego dnia odbyły się spotkania z wojskowymi oraz naszymi siłami obrony terytorialnej. Miasto zaczęło operacyjnie przekazywać wszystko, co miało: od ciężkiego sprzętu komunalnego, bloków betonowych i materiałów do fortyfikacji po produkcję kamizelek kuloodpornych z resorów samochodowych bezpośrednio w naszych bazach komunalnych. Drugi obszar – społeczny. Natychmiast utworzyliśmy schroniska i zaczęliśmy przyjmować pierwsze fale przesiedleńców. Nasza społeczność stała się ważnym punktem dla ludzi, którzy ewakuowali się po brutalnych ostrzałach lub uciekali z terenów okupowanych. Wiele osób jechało tranzytem dalej na zachód, ale ludzie potrzebowali gdzieś odpocząć, umyć się, dojść do siebie. Pamiętam, jak w maju i czerwcu ludzie przyjeżdżali dosłownie w podkoszulkach i kapciach — w tym, co mieli na sobie. Zapewnialiśmy im wszystko, co niezbędne. Jednocześnie szybko dostosowaliśmy funkcjonowanie szpitala miejskiego i zreorganizowaliśmy sektor edukacji. Bardzo pomogło nam w tym doświadczenie związane z pandemią COVID-19 — właśnie dzięki niemu nasze szkoły i przedszkola już od pierwszych dni inwazji były technicznie i organizacyjnie gotowe do nieprzerwanego funkcjonowania w trybie online. W praktyce wszystkie sektory gospodarki miejskiej w ciągu zaledwie kilku godzin przeszły na tryb działania w czasie wojny.

Мер міста Самар Сергій Рєзнік

O sfabrykowanych sprawach karnych, „pułapkach” organów ścigania i absurdalności zarzutów

Nie ma dla mnie niewygodnych ani nieprzyjemnych pytań, dlatego jestem gotów otwarcie mówić o postępowaniach karnych. W swoim czasie przeszedłem tę drogę, pracując jako dyrektor departamentu rozwoju strategicznego Rady Miasta Dniepr. Sprawę, w której byłem oskarżonym, przeprowadziłem przez wszystkie instancje – sąd pierwszej instancji, sąd apelacyjny i Sąd Najwyższy. We wszystkich sądach uznano mnie za całkowicie niewinnego. Jednak machina organów ścigania działa u nas w taki sposób, że nikt nie ponosi odpowiedzialności za bezprawne pociągnięcie do odpowiedzialności. Mam w rękach wszystkie wyroki uniewinniające, ale żaden prokurator ani śledczy, którzy sztucznie sfabrykowali tę sprawę, nie poniósł kary. Co więcej, znam tę sprawę od początku: znam zleceniodawcę, a nawet wiem, ile zapłacił. Był to wówczas urzędujący poseł z partii rządzącej, który wykorzystując zasoby administracyjne postanowił mnie „wyeliminować”, ponieważ z jakiegoś powodu uznał mnie za konkurenta w wyborach do Rady Najwyższej, do której w ogóle nie zamierzałem startować. Ostatecznie osiem lat życia poświęciłem na udowodnienie, że nie jestem winny.

I gdy tylko to udowodniłem, natychmiast pojawiła się nowa sprawa, która trwa do dziś. Zarzut jest bardzo poważny – korupcja, rzekome przyjęcie łapówki. Paradoks polega jednak na tym, że nie ma ani samej łapówki, ani moich rozmów na jej temat, ani żadnego podpisanego dokumentu. Zupełnie nic! Cały akt oskarżenia opiera się wyłącznie na rozmowach osób trzecich – pracowników rady, którzy gdzieś się spotykali, o czymś dyskutowali i odnosili się do mnie, pytając się nawzajem: „A burmistrz o tym wie? A burmistrz wyraził zgodę?”. Ja, jako prawnik, podczas śledztwa zapytałem wprost: czy uważacie, że to wystarczy? Trzeba było przecież przynajmniej poczekać, aż przyniosą mi te „sto dolarów”, żebym podpisał choćby jakiś dokument. Co więcej, skarżący złożył na mnie zawiadomienie o wymuszeniu pieniędzy 22 lutego 2024 roku, chociaż nasza pierwsza, przypadkowa i jedyna rozmowa w gabinecie sekretarza rady miejskiej miała miejsce dopiero 15 marca 2024 roku. Oznacza to, że w momencie sporządzenia oświadczenia nie było żadnych kontaktów ani rozmów telefonicznych. Sprawę wszczęło Państwowe Biuro Śledcze (DBR), przy czym skargę dostarczono do jakiegoś zamaskowanego biura bez szyldów w zwykłym budynku administracyjnym, a postępowanie karne wszczęto dokładnie godzinę po jej podpisaniu. Składający oświadczenie należy zresztą do kategorii „zawodowych skarżących”, których niektóre organy trzymają na haczyku, aby wytwarzać sztuczne sprawy. Wiem, że obecnie w sądzie apelacyjnym toczy się podobna sprawa pana Orłowa (byłego zastępcy przewodniczącego Obwodowej Administracji Dniepropietrowskiej – przyp. red.), i uważnie śledzę jego wpisy w mediach społecznościowych. Sąd pierwszej instancji podszedł do tej sprawy obiektywnie, zobaczymy, jak potoczy się postępowanie apelacyjne.

Cały ten system organów ścigania wymaga gruntownej przebudowy. To wszystko łańcuch tych samych wydarzeń: sztuczne postępowania są wszczynane wyłącznie dla statystyk lub na zamówienie, ponieważ potrzebują głośnych spraw przeciwko burmistrzom lub wysokim urzędnikom. A to, jak to wszystko się skończy i że człowiek traci nawet dziesięć lat życia na procesy sądowe, ich nie interesuje. Mówiłem szczerze z tymi funkcjonariuszami organów ścigania, mówiłem, że i tak udowodnię swoją niewinność. Wiecie, co mi odpowiedzieli? „Kto wie, gdzie będziemy za pięć lat. Teraz najważniejsze dla nas jest – opracowanie planu”. Oni już otrzymali swoje premie i nowe gwiazdki, a gdzie jest obiektywna strona sprawy? W każdym państwie prawa taka sprawa nawet nie trafiłaby do rozpatrzenia co do meritum. Gdzie tu jestem ja, skoro ludzie po prostu rozmawiali między sobą? Gdybym brał udział w tych rozmowach lub coś przyjął – byłby to skład przestępstwa, ale tak nie było. Rozmawiając z kolegami-burmistrzami dowiaduję się, że prawie każdy z nich ma na koncie kilka spraw karnych – czy to dla statystyki, czy po to, by trzymać ich na uwięzi. Obecnie sprawa jest rozpatrywana w naszym lokalnym sądzie, przechodzimy do przesłuchania kluczowego świadka – skarżącego. Jednak od ponad pół roku nie udaje się sprowadzić go na rozprawę. Po prostu nie chce się stawić, bo zdaje sobie sprawę, że mam do niego dwieście bezpośrednich pytań i już podczas pierwszego przesłuchania zacznie się plątać w swoich zeznaniach. Początkowo myślałem, że moja sytuacja jest wyjątkowa, ale po rozmowach z kolegami zrozumiałem, że jest to problem systemowy, którego w normalnym państwie z pewnością nie powinno być.

Мер міста Самар Сергій Рєзнік

O wewnętrznej odporności burmistrza i ochronie reputacji 

Powiedzieć, że ta sytuacja jest trudna – to za mało, jest ona skomplikowana do granic możliwości. Nie mam jednak żadnej specjalnej recepty na wytrwałość. Trzyma mnie wsparcie rodziny, przyjaciół oraz absolutna wewnętrzna pewność własnej racji. Należę do tych ludzi, którzy po prostu fizycznie nie mogliby czuć się normalnie, gdyby wiedzieli, że gdzieś, przepraszam, „nawalili”. W bieżącej pracy, kiedy wiem, że zrobiliśmy coś świetnego – na przykład przy przebudowie miejskiej plaży czy innych projektach w gminie – nikt nigdy nie udowodni mi, że to źle. Tak samo jest i tutaj: doskonale wiem, że mam rację, i walczę z całych sił. Nie pozwalam sobie na wątpliwości. Kiedy zaczynasz wątpić w siebie – to tak, jakby odpadła jedna z warstw twojej zbroi, stajesz się podatny na zranienie i tracisz zdolność do skutecznego wykonywania swojej pracy. A ja doskonale zdaję sobie sprawę: jeśli chcę przejść tę drogę do końca, muszę dbać o swoje zdrowie psychiczne i stan psychoemocjonalny. W przeciwnym razie po prostu nie wytrzymam. Będę podążał tą drogą konsekwentnie. Moim głównym zadaniem jest robienie wszystkiego, by miasto tętniło życiem i rozwijało się, a jednocześnie rozwiązywanie moich osobistych kwestii prawnych.

Oczywiście z punktu widzenia reputacji przeżywanie tego wszystkiego jest niezwykle trudne, ponieważ oblano mnie błotem na całą krajową skalę. Wśród moich kolegów czy osób ogólnie interesujących się polityką raczej nie znajdzie się nikt, kto nie słyszałby o tej sytuacji. W wyniku postępowania sądowego zostałem na pół roku zawieszony w pełnieniu obowiązków, pozbawiono mnie możliwości pracy na rzecz społeczności. Wierzę jednak, że kiedy całkowicie przejdę przez ten etap i udowodnię swoją rację, z pewnością powrócę do kwestii pociągnięcia do odpowiedzialności tych, którzy to wszystko sfabrykowali. Wszyscy, którzy bezpodstawnie pociągali ludzi do odpowiedzialności i nadużywali swoich insygniów lub wysokiego statusu w celu sfabrykowania spraw, muszą ponieść zasłużoną i surową karę. To moje zasadnicze stanowisko.

Czytaj nas na Telegram i Sends

Pobierz naszą aplikację