Wygląda na to, że Michaił Fiedorow, mianowany na stanowisko ministra obrony dopiero w styczniu 2026 roku, jednak opuści Ministerstwo Obrony. Rada Najwyższa przegłosowała już nowy skład Rady Ministrów i, według dostępnych informacji, nie przewidziano w nim miejsca dla Fiedorowa. Sam minister faktycznie potwierdził już swoją przyszłą rezygnację, co tylko podsyciło reakcję opinii publicznej.
Należy od razu zaznaczyć: sytuacja wciąż się zmienia, w momencie pisania tego artykułu nie ma jeszcze ostatecznego dekretu, trwają aktywne debaty i toczy się proces polityczny. Fedorow natomiast, jak się wydaje, pozostaje na stanowisku pełniącego obowiązki (według innych informacji został już ostatecznie zwolniony). Ogólna tendencja jest więc oczywista: głowa państwa wydaje się być zdecydowanie nastawiona przeciwko Fedorowowi.
Reakcja na tę decyzję kadrową okazała się niezwykle niejednoznaczna. Dzisiaj, 16 lipca, w wielu miastach Ukrainy na główne ulice wyszły łącznie tysiące ludzi, domagających się, by nie zwalniać Fiodorowa, uznając to za osłabienie zdolności obronnych. Oburzenie wyrazili publicznie również zachodni partnerzy.
Na ile w ogóle skuteczny był Michaił Fedorow na czele resortu obrony i dlaczego zdecydowano się go usunąć ze stanowiska wbrew poparciu ulicznemu i dyplomatycznemu? Serwis UA.News wraz z ekspertami przeanalizował tę kwestię.
„Skuteczny menedżer wojny”: strategia, sukcesy i porażki
Obiektywna ocena skuteczności każdego ministra obrony, który pełnił tę funkcję przez około siedem miesięcy, to zadanie wcale niebanalne. W tak krótkim czasie nie da się przeprowadzić głębokich reform strukturalnych, które radykalnie zmieniłyby stan armii. Wojna dyktuje swoje surowe warunki i często minister pełni rolę menedżera kryzysowego, a nie architekta nowego systemu. Jednak nawet w tym krótkim okresie w środowisku ekspertów, z nielicznymi wyjątkami, wykształcił się konsensus: Fiodorow był całkiem skutecznym urzędnikiem państwowym. Takiego samego zdania jest również znaczna część społeczeństwa, co pokazały dzisiejsze akcje protestacyjne.
Przechodząc do Ministerstwa Obrony z Ministerstwa Cyfryzacji, Fiodorow od razu obrał kurs na cyfryzację i unowocześnienie procesów. Rozpoczął szereg reform, które dotyczyły przede wszystkim cyfryzacji wojska, automatyzacji logistyki oraz kontroli finansowej. Jego wizja opierała się na założeniu, że armia powinna walczyć nie liczebnością, ale technologiami. Z jego nazwiskiem wiąże się między innymi znaczne zwiększenie zdolności w zakresie uderzeń dalekiego zasięgu oraz tzw. „uderzeń średniego zasięgu” w rosyjskim tylu. Ataki na obiekty wojskowe i energetyczne w Rosji stały się niemal codziennością.
Warto jednak w tym miejscu poczynić ważną uwagę. Zakres kompetencji Ministerstwa Obrony ma z natury rzeczy charakter głównie gospodarczy: zaopatrzenie wojska, budżetowanie, zamówienia publiczne, wydatki tyłowe itp. Planowaniem i bezpośrednią realizacją operacji bojowych zajmują się Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy, Główna Dyrekcja Wywiadu oraz Służba Bezpieczeństwa Ukrainy. Dlatego przypisywanie wszystkich sukcesów na polu bitwy wyłącznie ministrowi obrony byłoby, delikatnie mówiąc, niepoprawne. Zadaniem Fiodorowa jest raczej stworzenie warunków politycznych i finansowych, dzięki którym te uderzenia staną się możliwe.
Głównym problemem, z jakim zmierzył się Fedorow, jest katastrofalny brak czasu. Gruntowna zmiana rozbudowanego, bardzo skorumpowanego systemu gospodarki wojskowej w ciągu pół roku jest fizycznie niemożliwa. Udało mu się zapoczątkować pewne procesy, ale nie doprowadzić ich do końca. Kolejnym krytycznym czynnikiem, który negatywnie wpłynął na jego pracę, był brak elastyczności w komunikacji z kluczowymi graczami bloku siłowego (choć możliwe, że w tym przypadku było dokładnie odwrotnie). Źródła wskazują, że Fedorowowi otwarcie nie układały się relacje ze Sztabem Generalnym oraz osobiście z głównodowodzącym Sił Zbrojnych Ukrainy Aleksandrem Syrskim. W warunkach wojny konflikt między politycznym szefem resortu wojskowego a dowództwem wojskowym to katastrofa, która hamuje proces podejmowania decyzji.
Tak więc, mówiąc o skuteczności Fedorowa, wyłania się sprzeczny i ambiwalentny obraz. Jako ideolog wojny asymetrycznej i skoku technologicznego wydaje się, że rzeczywiście był skuteczny. Jednak jako klasyczny menedżer, zmuszony codziennie „rozwiązywać” problemy związane z wyżywieniem, zaopatrzeniem, miliardowymi przetargami i wielopoziomową komunikacją na poziomie różnych resortów, obiektywnie nie zdążył osiągnąć żadnych wybitnych wyników. Fiedorow nie był „czarodziejem” ani „zbawcą”, ale menedżerem, którego pomysły często wyprzedzały możliwości typowej postsowieckiej machiny biurokratycznej.

Polityczne tło dymisji: profesjonalizm – to nie koło ratunkowe
Jeśli chodzi o kompetencje zawodowe, co do Fedorowa mogły wprawdzie pojawić się pewne wątpliwości, ale ogólny bilans i tak wyraźnie przemawiał na jego korzyść. Jednak prawdziwe przyczyny zwolnienia leżą zupełnie w innej płaszczyźnie. To klasyczna historia o rywalizacji politycznej, walce aparatowej i kontroli nad przepływami finansowymi. Analizując sytuację, staje się oczywiste: Fedorowa usunięto nie dlatego, że źle pracował, ale dlatego, że stał się zbyt samodzielną i wpływową postacią.
Przez wszystkie lata sprawowania władzy Michaił Fedorow z powodzeniem budował wizerunek „skutecznego technokraty”, który opowiada się za wszystkim, co postępowe, i sprzeciwia się archaicznej przeszłości. Cyfryzacja, drony, roboty, sztuczna inteligencja na polu bitwy itp. — ten program sprawił, że stał się ulubieńcem zachodnich partnerów i liderów opinii publicznej. W jakim stopniu ten wizerunek odpowiadał rzeczywistości – to kwestia dyskusyjna: w niektórych aspektach pokrywał się w 100%, w innych był wyraźnie wyolbrzymiony. Najważniejsze jednak jest to, że ta reputacja nowoczesnego menedżera z wizją strategiczna uczyniła go samodzielnym graczem politycznym, dysponującym własnymi kanałami komunikacji, niezależnymi od Kancelarii Prezydenta.
Fiedorow jest uważany za osobę bliską środowiskom grantowym i europejskim elitom. Wyraźnie potwierdza to reakcja Brukseli na wiadomość o jego rezygnacji. Było to „wielką niespodzianką” dla UE i „budzi pytania” – stwierdził między innymi komisarz UE ds. obrony Andrius Kubilius. Podobne artykuły pojawiają się obecnie w zachodniej prasie. Takie oświadczenia wskazują, że Fiodorow miał własne, niezależne od prezydenta kontakty, które budziły coraz więkskie irytację na Bankowej.
Drugą, nie mniej ważną przyczyną są finanse. Ministerstwo Obrony to gigantyczne budżety na zakupy dla armii i kolosalne przepływy finansowe, nad którymi od dawna i mocno trzymają się „swoi ludzie”. Według źródeł Fiodorow wszczął konflikt z tymi grupami wpływowymi, a jego próby zaprowadzenia własnego porządku w sprawach spotkały się z naturalnym oporem. Zatem finansowe podłoże dymisji najprawdopodobniej nie było bynajmniej ostatnim punktem na liście przyczyn.
Trzecim i prawdopodobnie najważniejszym frontem walki był konflikt z głównodowodzącym Syrskim i jego zespołem. Rozbieżności dotyczyły metod prowadzenia wojny, podziału środków finansowych oraz priorytetów operacyjnych. Kulminacją sytuacji było to, że Fedorow zaczął domagać się dymisji Syrskiego. Było to bezpośrednie wyzwanie rzucone prezydentowi, ponieważ to właśnie Zełenski stawiał i nadal stawia na obecnego głównodowodzącego. Stojąc przed wyborem, prezydent – co było całkowicie logiczne i zgodne z oczekiwaniami systemu – opowiedział się po stronie generała. Poświęcenie Syrskiego było zbyt ryzykowne, dlatego ofiarą padł Fiodorow.
Wreszcie ostatnim gwoździem do trumny jego kariery ministerialnej stało się z góry niemożliwe do wykonania zadanie. Fedorowowi powierzono przeprowadzenie reformy mobilizacji i TCC, ponieważ negatywne nastroje społeczne związane z przymusową „busyfikacją” rosną w postępie geometrycznym i już w niektórych miejscach prowadzą do buntów. Problem polega na tym, że wykonanie tego zadania jest niemożliwe z czysto fizycznego punktu widzenia.
Po pierwsze, Fedorow tak i nie przedstawił jasnej koncepcji reformy. Terminy jej prezentacji były ciągle przesuwane, ponieważ reformowanie tego, czym się nie kieruje, jest, delikatnie mówiąc, trudne. Mobilizacją i pracą TCK zajmują się Siły Lądowe, które podlegają osobiście Syrskiemu oraz prezydentowi jako Najwyższemu Naczelniemu Wodzowi. Minister obrony nie ma bezpośredniego wpływu operacyjnego na tę strukturę.
Po drugie, wszyscy doskonale rozumieją, że alternatywy dla twardej mobilizacji (w rozumieniu władz) po prostu obecnie nie ma, więc nikt nie zdecyduje się na jej zaprzestanie. Wręcz przeciwnie: biorąc pod uwagę sytuację na froncie oraz potencjalne ogłoszenie poboru już w Rosji po wyborach parlamentarnych, należy raczej spodziewać się nawet zaostrzenia działań mobilizacyjnych na Ukrainie.
Po trzecie – i to jest najważniejsze – właśnie taka forma mobilizacji jest ewidentnie bezpośrednim poleceniem z samej góry. Nie może być tak, że najwyższe kierownictwo państwa o tym nie wie – wie. A tym bardziej nie może być tak, że prezydent lub szef sztabu rozumieją problem, ale nie mogą nic zrobić: tylko oni, właściwie, mogą. Gdyby podjęli decyzję o powstrzymaniu właśnie tej przymusowej „busyfikacji”, zrobiliby to w ciągu jednego dnia, po prostu nakazując „zwolnić tempo”. Fedorowowi powierzono jednak z góry niemożliwe do wykonania zadanie, stawiając go w sytuacji, w której zadanie to, zgodnie z oczekiwaniami, zakończy się fiaskiem. Kiedy tak się stało, zgodnie z oczekiwaniami oskarżono go o nieefektywność i wykorzystano to jako kolejny pretekst do zwolnienia.

Opinie ekspertów
Politolog, dyrektor Ukraińskiego Instytutu Polityki Rusłan Bortnik jest przekonany: los Fedorowa nie jest jeszcze przesądzony. Sytuacja ulega ciągłym zmianom.
„Widzimy, że zaczynają się protesty związane z ewentualną dymisją Fedorowa. Pamiętamy, że ostatnie protesty, tzw. „kartonowy Majdan”, zmusiły władze do cofnięcia decyzji o podporządkowaniu NABU i SAP Prokuraturze Generalnej. Nie wykluczam, że teraz władze będą szukać jakiegoś innego rozwiązania lub innego stanowiska dla Fiodorowa, ponieważ te protesty uderzają zarówno w notowania władz, jak i w ich reputację za granicą. Nie można też całkowicie wykluczyć, że Fedorow pozostanie w Ministerstwie Obrony lub obejmie stanowisko wicepremiera odpowiedzialnego za Ministerstwo Obrony i technologie wojskowe. Będzie się szukać jakiegoś rozwiązania.
Głównymi przyczynami dymisji Fiodorowa są: konflikt z generałami i osobiście z Syrskim, fakt, że zbliżył się on zbytnio do zachodnich partnerów oraz do struktury antykorupcyjnej, która koliduje z strukturą prezydencką w naszym systemie politycznym, no i próba zrzucenia na Fedorowa winy za niepowodzenie reformy mobilizacyjnej. Te trzy czynniki zadecydowały o chęci zwolnienia Fiodorowa. U podstaw tego leży oczywiście również fakt, że Fiodorow zyskuje na znaczeniu politycznym, stopniowo stając się postacią na wzór Budanowa czy Zaluzhnego i może kiedyś stanowić konkurencję dla obecnej władzy. Dlatego u podstaw tej decyzji leży rywalizacja polityczna i walka o władzę. Fedorow był jednym z najskuteczniejszych ministrów obrony Ukrainy, a pod względem zarządzania i profesjonalizmu nie ma do niego żadnych zastrzeżeń. „Nie jest to więc kwestia merytoryczna, ale przede wszystkim polityczna” — jest przekonany Rusłan Bortnik.
Politolog, dyrektor centrum „Trzeci Sektor” Andrij Zolotariow, komentując sytuację wokół Fiodorowa, przywołał stary dowcip: czym różni się świnka morska od szczura? Tym, że świnka morska ma lepszy PR. Tak samo jest z Michaiłem Fedorowem.
„Rzeczywiście, minister obrony Fedorow miał znacznie lepszy PR niż Umerow czy Reznikow. Wszyscy eksperci już dawno zdali sobie sprawę, że minister cały czas współpracuje z dość profesjonalnymi doradcami politycznymi i strategami politycznymi, którzy powoli, ale skutecznie budują jego wizerunek w przestrzeni medialnej. Ale to nie jest najważniejsze. Najważniejsze jest to, co wszyscy widzieli: Fedorow ma ambicje polityczne i pewne perspektywy polityczne. A kiedy pojawiają się ambicje, u pierwszej osoby w państwie budzą się podejrzenia. I to stało się jednym z głównych czynników, które doprowadziły do sytuacji wokół Mykhaila Fedorowa: zaczął działać zbyt samodzielnie, zbyt pewnie. I sądzę, że to nie odpowiadało Wołodymyrowi Zełenskiemu. Dodam również, że pojawiły się pewne kręgi osób, które zostały odsunięte od miliardowych kontraktów Ministerstwa Obrony. Ostateczną kroplą, która przelała czarę goryczy, był konflikt z szefem sztabu, ponieważ Syrski jest dla Zełenskiego znacznie ważniejszy niż Fedorow. Za pośrednictwem serwisu „Babel” dość głośno rozgłoszono skandal związany z „Skałą” — być może za tym również stał Fedorow. Ale to nie pomogło. W walce o władzę Fedorow przegrał z Syrskim.
Jeśli jednak podsumować ostateczne wyniki, to rzeczywiście Fedorow miał pewne osiągnięcia. Na przykład odcięcie Rosjanom dostępu do Starlink — dla nich to bolesne, odczuwalne. Dalej — zestrzelenie dronów, ataki na średnim zasięgu, wszystko to stało się dużym problemem dla Rosji. Cyfryzacja Ministerstwa Obrony – tutaj udało się w połowie. Najważniejsze jednak, co się nie udało, to reforma mobilizacji. Trzeba przyznać, że od razu wyglądało to na misję niemożliwą do wykonania. Zrzucanie całej winy na Fiodora… Fiodor nie byłby w stanie, nawet gdyby bardzo chciał, radykalnie zmienić to, co dzieje się na ulicach ukraińskich miast – to bezprawie i przestępczość, które ciągną się za TCC. A teraz obserwujemy próby powtórzenia „kartonowego Majdanu”. Przede wszystkim doprowadzi to do zaostrzenia konfliktu między Fiodorowem a Zełenskim. A także uderzy w perspektywy polityczne ministra obrony, ponieważ zbyt wcześnie okazało się, że Fedorow jest potencjalnym kandydatem na stanowisko hetmana. Zełenski tego nie wybaczy” — jest przekonany Andrij Zolotariow.
Ekspert podkreśla: najprawdopodobniej w przyszłości pojawią się sprawy karne dotyczące korupcji w Ministerstwie Obrony za czasów Fiodorowa, będą też sprawy przeciwko potencjalnym sponsorom itp. A zatem „jeszcze nie wszystko stracone”. Być może Fiodorow jeszcze przez jakiś czas pozostanie pełniącym obowiązki — dopóki sytuacja się nie ustabilizuje i nie ucichną protesty.
„Jednak biorąc pod uwagę cechy psychologiczne prezydenta, Zełenski nie wybaczy Fiodorowowi tego wszystkiego. Na sto procent” – podsumował Andrij Zolotariow.

Podsumowując, Michaił Fedorow przegrał w tej sytuacji nie jako menedżer, ale jako polityk. W zaciętej walce za kulisami, gdzie znaczenie aparatu i kontrola nad zasobami mają większe znaczenie niż inicjatywa i reputacja, okazał się słabszym graczem. Tak, był stosunkowo skutecznym menedżerem: najprawdopodobniej nie tak genialnym, jak twierdzą w mediach społecznościowych, ale z pewnością skuteczniejszym niż wielu poprzedników. Miał strategię, miał zapał, miał wizję przyszłości armii.
Jednak w obecnej ukraińskiej rzeczywistości politycznej kryteria sukcesu są zupełnie inne. Na pierwszym miejscu nie stoją obecnie wizjonerstwo i skuteczność, lecz funkcjonalność, przewidywalność i brak ambicji politycznych. Taka jest logika samego systemu i zupełnie nie wiadomo, w jaki sposób Fiedorow chciał to zmienić, będąc jednocześnie wewnątrz systemu i pozostając jego integralną częścią. To jak koła w samochodzie: steruje nimi jeden mechanizm kierowniczy i fizycznie nie może być tak, że trzy koła jadą w prawo, a czwarte nagle skręca w lewo.
Zresztą ta historia jest jeszcze daleka od zakończenia. Dzisiejsze protesty uliczne, niezadowolenie społeczne i bezpośrednie pytania ze strony europejskich partnerów świadczą o tym, że sytuacja pozostaje dynamiczna. Kapitał polityczny, który Fiedorow zdążył zgromadzić w tym czasie, okazał się na tyle duży, że nie zniknie tak po prostu w zapomnieniu. Dlatego bez wątpienia jest jeszcze za wcześnie, by go całkowicie lekceważyć.
Czytaj nas na Telegram i Sends