Na ulicy Bankowej ogłoszono rozpoczęcie nowego etapu walki z oszukańczymi call center. 2 września prezydent Wołodymyr Zełenski przedłożył Radzie Najwyższej projekt ustawy przewidującej odrębną odpowiedzialność karną za organizowanie oszukańczych call center, ich finansowanie, zapewnianie ich funkcjonowania oraz zatrudnianie w nich pracowników. Zełenski wezwał posłów do niezwłocznego przyjęcia projektu.
Na pierwszy rzut oka wygląda to na logiczną reakcję państwa na skalę problemu. Tylko w sierpniu ukraińskie organy ścigania przeprowadziły 411 przeszukań i zamknęły 94 oszukańcze call center. Jednak właśnie te liczby ujawniają paradoks: skoro w ciągu jednego tygodnia można wykryć prawie sto „biur”, to jak wielka jest ta branża w rzeczywistości?
A ta, sądząc po skali, o której mówią organizacje międzynarodowe, już dawno przestała być problemem kilkudziesięciu operatorów telefonicznych. To międzynarodowy biznes przestępczy, który czyni Ukrainę jednym z kluczowych krajów na globalnym rynku oszustw.
O miliardach dolarów krążących w tej przestępczej branży, odbudowie „biur” po nalotach organów ścigania oraz nieuchwytności beneficjentów call center dla prawa – w materiale UA.News.

Co proponuje Zełenski
Przestępstwa „pracowników biurowych” są zazwyczaj kwalifikowane na podstawie ogólnych artykułów dotyczących oszustw. Utrudnia to walkę ze zorganizowanymi strukturami, w których operator, administrator, właściciel lokalu, specjalista IT i organizator pełnią różne funkcje. Projekt ustawy Zełenskiego ma na celu nie tyle zaostrzenie odpowiedzialności karnej za to przestępstwo, co zmianę samej konstrukcji prawnej.
O ile obecnie organy śledcze często muszą udowodnić konkretny przypadek oszustwa i ustalić tożsamość pokrzywdzonego, o tyle specjalny artykuł pozwala skupić się na samej organizacji przestępczej działalności. Daje to potencjalnie możliwość prześledzenia łańcucha od wykonawcy-operatora do rekrutera, finansisty i organizatora oszustwa. Szczególnie istotne może stać się karanie nie tylko za udział, ale także za zapewnienie funkcjonowania takiej struktury – lokalu, usług, pozyskiwania osób. Prezydent w swoim projekcie ustawy proponuje ustanowienie następujących kar:
- 7–12 lat pozbawienia wolności z konfiskatą mienia – za utworzenie organizacji oszukańczej lub kierowanie nią lub jej częścią strukturalną;
- 5–10 lat – za pracę w takim call center, jeśli osoba była świadoma niezgodności jego działalności z prawem;
- 5–10 lat — za udostępnianie pomieszczeń lub świadczenie usług na potrzeby działalności organizacji oszukańczej;
- 3–5 lat — za umyślne wciągnięcie osoby do takiej działalności;
- 5–10 lat – za ponowne werbowanie.
Jednocześnie projekt ustawy przewiduje mechanizm ujawniania organizatorów: osoba, która poinformowała organy ścigania o utworzeniu lub działalności organizacji oszukańczej, może zostać zwolniona z kary. Wyjątkiem jest osoba, która sama utworzyła taką organizację.

Zlikwidowane „biura”
W sierpniu 2026 roku prokurator generalny Rusłan Kravczenko złożył sprawozdanie z zakrojonej na szeroką skalę operacji przeciwko oszukańczym call center. Funkcjonariusze Policji Narodowej, Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) oraz Biura Prokuratora Generalnego przeprowadzili ponad 400 przeszukań, zlikwidowali 94 call center i wykryli 1794 wyposażone stanowiska pracy oszustów.
W trakcie operacji funkcjonariusze organów ścigania zabezpieczyli ponad 3 330 sztuk sprzętu komputerowego, 1 346 telefonów, ponad 5 200 kart SIM, 90 kart bankowych, a także uzyskali dostęp do 20 portfeli kryptowalutowych oraz 22 samochodów.

Ponadto skonfiskowano około 2 mln dolarów, 64 tys. euro, gotówkę w hrywnach, złoto bankowe, wyroby jubilerskie oraz luksusowe zegarki marek Rolex, Cartier, Rado i Certina.
Funkcjonariusze organów ścigania sprawdzili również 867 adresów, pod którymi mogły działać oszukańcze call-centra, oraz zidentyfikowali 67 instrumentów finansowych powiązanych z działalnością przestępczą, w tym konta bankowe, portfele kryptowalutowe i skrzynki depozytowe. W tym momencie o podejrzeniu poinformowano 26 osób objętych postępowaniem.

Już kilka tygodni później, 1 września, Policja Narodowa poinformowała o wykryciu sieci fałszywych platform kryptowalutowych, której ofiarami padli obywatele ponad 20 krajów. W ramach śledztwa zidentyfikowano 62 poszkodowanych, a organizator wciągnął w ten schemat ponad 46 Ukraińców i utworzył kilka fałszywych biur w Kijowie i na terenie obwodu kijowskiego.
Oszuści tworzyli strony internetowe imitujące prawdziwe platformy inwestycyjne. W panelu użytkownika ofiary wyświetlał się rzekomy wzrost jej kapitału. Kiedy osoba próbowała wypłacić pieniądze, zmuszano ją do podłączenia głównego portfela kryptowalutowego i przeprowadzenia „transakcji testowej”. Następnie specjalny złośliwy mechanizm — tzw. drainer — uzyskiwał możliwość wyprowadzania aktywów kryptowalutowych.
W bazach danych przestępców organy ścigania znalazły dane ofiar, adresy portfeli kryptowalutowych, kwoty skradzionych aktywów oraz wewnętrzną korespondencję. Wśród ofiar znaleźli się obywatele Niemiec, Polski, Litwy, Łotwy, Hiszpanii, Francji, Wielkiej Brytanii, Kanady, Izraela i innych krajów.

Przemysł
przestępczy wart miliardy dolarów
Oszustwa telefoniczne już dawno stały się transgraniczną branżą przestępczą, łączącą inżynierię społeczną, technologie informatyczne, kryptowaluty, manipulacje psychologiczne oraz pranie brudnych pieniędzy. To właśnie na Ukrainie ukształtował się i umocnił cały ekosystem oszukańczych call center, działających na szkodę obywateli dziesiątek krajów świata.
Przyczyny rozprzestrzeniania się tego zjawiska przestępczego na Ukrainie badała międzynarodowa organizacja pozarządowa Global Initiative Against Transnational Organized Crime (GI-TOC), zajmująca się analizą globalnej przestępczości zorganizowanej, jej sieci oraz wpływu na bezpieczeństwo, zarządzanie i rozwój państw.
Według danych GI-TOC ukraiński przemysł oszustw może w 2026 roku obejmować około 1000 call-center i do 60 tys. pracowników. Oznacza to, że nawet największa operacja specjalna mająca na celu likwidację 94 „biur”, o której informowała Prokuratura Generalna, to zaledwie kropla w morzu potrzeb.
GI-TOC szacuje obroty takich call-center w Ukrainie na około 1 mld dolarów miesięcznie. Pod względem zysków ten rodzaj oszustwa w niektórych przypadkach przewyższa nawet handel narkotykami.

Organizacja uznaje również za wymowny fakt, że oszukańcze centra telefoniczne na Ukrainie nie ukrywają się specjalnie – otwarcie reklamują oferty pracy, działają w centralnych dzielnicach miast, a ich budynki są dobrze strzeżone. Cała ta przestępcza branża charakteryzuje się silną integracją sieciową i powiązaniami z przestępczością zorganizowaną. GI-TOC wskazuje, że struktury te najwyraźniej działają pod ochroną skorumpowanych funkcjonariuszy organów ścigania.
Oszuści i przestępczość
„Biura” dysponują zaawansowanym wyposażeniem technologicznym i szybko zmieniają schematy działania, aby utrzymać się „na powierzchni”. Na przykład wykorzystują wykrywacze kłamstw do identyfikacji wśród pracowników funkcjonariuszy organów ścigania, dziennikarzy lub innych niepożądanych osób. Takie ugrupowania mają stabilną strukturę i hierarchię o charakterze przestępczym. Według danych GI-TOC większość ukraińskich oszukańczych call center jest zarządzana przez różne grupy przestępcze, w szczególności przez znaną dnieprowską grupę „Dziewiątki”.
Centra telefoniczne w Dnieprze w ostatnich miesiącach często pojawiają się w głośnych sprawach kryminalnych. Łączy się je z usiłowaniem zabójstwa objętego sankcjami biznesmena Wadima Jermolajewa w Monako, podczas którego ranni zostali jego syn i nieoficjalna partnerka.

A także ze sprawą „pracownika biurowego z Dniepru” – zamordowanego i poćwiartowanego na Bali 28-letniego mieszkańca Dniepru Igora Komarowa.

Wcześniej szczegółowo opisywaliśmy rzeczywiste metody działania i rekrutacji takich „biur” na podstawie informacji poufnych z kanału Telegramu „Budda”. Zasób ten specjalizuje się w poruszaniu kontrowersyjnych tematów, które często są pomijane przez główne media.
Co ciekawe, nawet po ogłoszonych przez organy ścigania „krucjatach” przeciwko pracownikom biurowym aktywność tego przestępczego biznesu nie słabnie. A „Budda” nadal ujawnia kulisy półkryminalnych sieci, zwracając uwagę na konkretne obiekty i postacie. W jednym z ostatnich artykułów czytamy: „Kolejne oszukańcze centrum telefoniczne w Dnieprze – tym razem pod egidą OZU 0900. Znajduje się przy ul. Barykadnej 1, na drugim piętrze…

Kierownikiem biura jest pochodzący z Dniepru Jan Dzech… Na swoim profilu na Facebooku Jan podaje, że w 2019 roku ukończył Państwowy Uniwersytet w Sankt Petersburgu, gdzie rzekomo studiował gastronomię. Wątpię, by istniał tam taki kierunek studiów. Być może ukończył tam jakąś szkołę kulinarną lub coś w tym rodzaju. Albo po prostu napisał o uczelni w Rosji dla „prestiżu”.
Jako miejsce pracy w latach 2016–2019 podał hotel „Villa Alina” w okupowanej Aluscie. Jan pisze, że pracował tam jako szef kuchni. I właśnie w 2019 roku na swoim kanale na YouTube Dzech opublikował jedyne w całej historii filmik zatytułowany „Gotujemy na Krymie”. Na filmie Jan, jako pracownik „Willi Aliny”, działającej na okupowanym Krymie pod władzą rosyjskich okupantów, uczy przygotowywać sałatkę. Nie nazywa się jednak szefem kuchni, lecz „szalonym kucharzem”.
Warto zauważyć, że autorzy kanału na Telegramie wzywają Policję Narodową i Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) do zweryfikowania opublikowanych informacji z pierwszej ręki, aby zapobiec dalszemu rozprzestrzenianiu się tego rodzaju przestępczości, której ofiarami pada coraz więcej Ukraińców.

Po nalotach „biura” wracają
do działania
Struktura call center jest zbudowana w taki sposób, że kierownictwo często znajduje się jak najdalej od bezpośredniej pracy operatorów. Dlatego też konfiskata sprzętu i zatrzymanie części personelu nie niszczą całej sieci.
Po nalotach „biura” często wznawiają działalność, ponieważ zazwyczaj mają wsparcie ze strony wysokich rangą urzędników w organach państwowych i organach ścigania. W raporcie GI-TOC zaznaczono, że w niektórych przypadkach koszt takiej ochrony może wynosić 10–15 tys. dolarów miesięcznie.
Prawdopodobnie jednym z najbardziej skandalicznych epizodów związanych z próbą zapewnienia „ochrony” oszukańczym call center była sprawa posła Mykoły Tyszenki. Krajowe Biuro Antykorupcyjne oświadczyło, że w sierpniu 2023 roku poseł, pod pretekstem walki z działalnością tzw. „biur”, zażądał od osoby, którą uważał za powiązaną z ich działalnością, ponad milion dolarów nielegalnej korzyści.

„W zamian obiecał wykorzystać swoje uprawnienia, by ingerować w działalność niektórych „call center” na korzyść tej osoby oraz nie utrudniać pracy pozostałych. Jednak nielegalnej korzyści nie otrzymał” – podano w komunikacie NABU.
Istnieje jeszcze jeden czynnik, który sprawia, że tradycyjne naloty stają się coraz mniej skuteczne. Centra obsługi telefonicznej stopniowo zmieniają sam model działania. GI-TOC odnotowało tendencję do przechodzenia od dużych biur w centrach biznesowych do bardziej rozproszonej struktury. Część operatorów może pracować z hal przemysłowych lub magazynowych, do których pracownicy są centralnie dowożeni na zmiany. W innych przypadkach operatorzy pracują z domu.

W badaniu wspomniano również o pracy zdalnej i wykorzystaniu narzędzi opartych na sztucznej inteligencji. Stanowi to zasadniczy problem dla organów ścigania. Wcześniej, aby powstrzymać oszukańczą działalność, wystarczyło znaleźć adres, przeprowadzić przeszukanie i skonfiskować setki komputerów. Co zrobić, jeśli jutro 200 operatorów będzie pracować w 200 różnych mieszkaniach?

Kolejną przyczyną trwałości branży oszustw jest globalizacja. Ukraińskie call center i powiązane z nimi sieci skupiają się na obywatelach zamożniejszych krajów, między innymi z Czech, Łotwy, Polski, Rumunii, Kanady i Stanów Zjednoczonych. Jednocześnie międzynarodowy wymiar przestępstwa stanowi dodatkową ochronę dla organizatorów. Ofiara może znajdować się w jednym państwie, operator – w innym, serwer – w trzecim, a pieniądze przepływają przez portfele kryptowalutowe i konta w jeszcze kilku jurysdykcjach.
W takiej konstrukcji nawet zatrzymanie ukraińskiego operatora niekoniecznie prowadzi do ujawnienia organizatora. Dochodzenia transgraniczne mogą trwać latami, a aresztowanie podejrzanych nie zawsze kończy się wyrokiem skazującym.
Co może zmienić nowa ustawa
Skuteczność przedłożonego przez prezydenta projektu ustawy będzie zależała od tego, ilu organizatorów i beneficjentów finansowych uda się faktycznie zidentyfikować, skazać i pozbawić majątku.
Jednak biorąc pod uwagę miliardy dolarów, które „generują” call center, oraz korupcyjne protekcje, które mogą sięgać aż do najwyższych urzędników, niektórzy posłowie na razie podchodzą do tego sceptycznie.
„Te call center są doskonale znane. Działają one w sposób w mniejszym lub większym stopniu jawny i „łapują” ukraińskie organy ścigania za „ochronę”. Czasami dochodzi to do absurdu. Przeprowadza się naloty tylko dla pozoru. A następnego dnia to „biuro” znów działa” – zauważa poseł Jarosław Żelezniak.
Poseł podkreśla: już międzynarodowe śledztwa wskazują, że tak rozległa przestępcza branża może funkcjonować wyłącznie „pod parasolem” jakiejś służby porządkowej. A jeśli nadal nie zobaczymy rzeczywistej walki z tymi przestępstwami, to sama retoryka i „naloty dla pozoru” będą oznaczały nowy etap redystrybucji tego „rynku”.
Czytaj nas na Telegram i Sends