$ 43.26 € 50.95 zł 12.08
0° Kijów +2° Warszawa +3° Waszyngton
Żadnej „Przyjaźni”: czy Ukrainie grozi deficyt surowców energetycznych z powodu Węgier i Słowacji

Żadnej „Przyjaźni”: czy Ukrainie grozi deficyt surowców energetycznych z powodu Węgier i Słowacji

23 lutego 2026 17:12

Połowa i koniec lutego 2026 roku upłynęły pod znakiem kolejnego zaostrzenia relacji Ukrainy z dwoma najbliższymi sąsiadami z Unii Europejskiej. Węgry i Słowacja najpierw ogłosiły wstrzymanie dostaw oleju napędowego do Ukrainy, a następnie zagroziły także zatrzymaniem eksportu energii elektrycznej, na której dostawach państwu dziś szczególnie zależy.

Co prawda później Budapeszt doprecyzował, że jednak będzie sprzedawać energię — rzekomo nie chcąc pozostawiać bez prądu etnicznych Węgrów na Zakarpaciu. Ze strony Bratysławy nie padły podobne deklaracje, ponieważ społeczność słowacka w Ukrainie jest bardzo nieliczna i nie może być wykorzystywana do celów politycznych.

Przyczyną demonstracyjnych działań sąsiadów było wstrzymanie tłoczenia rosyjskiej ropy rurociągiem „Przyjaźń” do tych krajów. Od Kijowa domagają się wznowienia tranzytu, grożąc w odpowiedzi zablokowaniem przepływów kluczowych dla ukraińskiego systemu energetycznego. Jednocześnie Ukraina zapewnia, że rurociąg z rosyjską ropą został poważnie uszkodzony w wyniku rosyjskich ataków i jego szybka odbudowa jest niemożliwa.

Co tak naprawdę się dzieje, czy Ukraińcy powinni spodziewać się pogorszenia sytuacji z dostawami prądu i paliwa na stacjach benzynowych oraz czego po raz kolejny uczy nas ta sytuacja? Publicysta polityczny UA.News Mykyta Traczuk przeanalizował tę kwestię.

Uderzenie w „rurę”: kto jest winny i dlaczego sąsiedzi wybrali szantaż
 

Sytuacja wokół wstrzymania tranzytu ropy ma swój początek w wydarzeniach z 27 stycznia 2026 roku. Wówczas w wyniku zmasowanego rosyjskiego ataku rakietowego na infrastrukturę energetyczną Ukrainy poważnie uszkodzony został odcinek rurociągu „Przyjaźń”. Przywrócenie funkcjonowania obiektu w krótkim czasie okazało się technicznie skomplikowane z powodu trwających ostrzałów oraz skali zniszczeń.

W praktyce droga rosyjskiej ropy na Węgry i do Słowacji została zablokowana nie z politycznej woli Kijowa, lecz w wyniku agresji Moskwy. Logiczne byłoby więc kierowanie pretensji przede wszystkim do Kremla.

Jednak Budapeszt i Bratysława obrały inną retorykę. Oskarżyły Ukrainę o niewłaściwe utrzymanie infrastruktury i zażądały natychmiastowego wznowienia tranzytu. Kijów ze swojej strony zaproponował sąsiadom alternatywne sposoby pozyskiwania surowca — na przykład z wykorzystaniem innych odgałęzień rurociągów lub transportu kolejowego. Propozycja ta, choć wyrażona w niezbyt dyplomatycznym tonie, miała charakter czysto pragmatyczny.

Węgry i Słowacja odmówiły jednak pójścia tą drogą — formalnie z powodu wyższych kosztów logistyki — nalegając wyłącznie na przywrócenie działania „Przyjaźni”. Decyzja ta stworzyła przesłanki do kryzysu energetycznego, który sąsiedzi próbują teraz wykorzystać jako narzędzie nacisku na Kijów.

Постачання нафти нафтопроводом


Olej napędowy: czy czekać kolejek na stacjach paliw?
 

Pierwszą i natychmiastową konsekwencją kolejnego konfliktu było wstrzymanie dostaw oleju napędowego z Węgier i Słowacji. Oba kraje oświadczyły, że są „zmuszone” przekierować dostępne wolumeny na własny rynek wewnętrzny oraz uruchomić rezerwy strategiczne z powodu braku surowca. Dla ukraińskiego konsumenta ta wiadomość brzmi niepokojąco. Ale czy są powody do paniki? W rzeczywistości – nie.

Rynek produktów naftowych w Ukrainie po 2022 roku przeszedł dużą dywersyfikację dostaw. Na początku 2026 roku przez Słowację i Węgry sprowadzano około 10–11% całego importowanego oleju napędowego. To znaczący, ale w żadnym wypadku nie krytyczny wolumen.

Główne strumienie paliwa płyną dziś przez Polskę, Rumunię, porty morskie na Dunaju oraz z innych kierunków europejskich. Rynek nauczył się szybko przebudowywać logistykę, a wypadnięcie jednego z kierunków nie powoduje fizycznego deficytu paliwa w całym kraju. Podobne lokalne zakłócenia zdarzały się już wcześniej i udawało się uniknąć systemowego kryzysu. Co więcej, europejski rynek diesla jest obecnie nadpodażowy i w ciągu kilku tygodni (maksymalnie 1–2 miesięcy) Ukraina znajdzie sposób na zastąpienie tych 10–11% dostaw.

Nie należy jednak podchodzić do sytuacji lekkomyślnie. Konsekwencje finansowe są nieuniknione. Alternatywne dostawy mają dłuższy czas transportu, co automatycznie zwiększa ich koszt. Nawet przy braku deficytu wywrze to dodatkową presję na ceny na stacjach paliw. Dużych kolejek i braku paliwa najprawdopodobniej uda się uniknąć, jednak ceny z pewnością wzrosną. Warto też uwzględnić czynnik spekulacyjny: traderzy zawsze wliczają podwyższone ryzyko w końcową cenę.

Bardziej odczuwalny brak słowackiego i węgierskiego diesla może być wiosną, gdy rozpocznie się kampania siewna. Sektor rolny zawsze gwałtownie zwiększa zużycie paliwa, a jeśli zakłócenia się przedłużą, presja cenowa ponownie wzrośnie. Na razie jednak nie należy oczekiwać w najbliższym czasie poważnych problemów.

АЗС підвищили ціни на бензини та дизельне пальне — Мінфін


Światło na końcu rurociągu: energetyka jako najbardziej wrażliwe miejsce Ukrainy
 

O ile sytuacja z olejem napędowym wygląda – choć nieprzyjemnie – na całkowicie możliwą do opanowania, to groźba wstrzymania importu energii elektrycznej stanowi znacznie poważniejsze wyzwanie. I choć Węgry już oświadczyły, że na razie nie zamierzają przerywać dostaw, nie rozwiązuje to głównego problemu: krajowy system energetyczny jest bardzo uzależniony od zewnętrznych dostaw po rosyjskich ostrzałach.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Ukrainy uważa groźby wstrzymania sprzedaży energii elektrycznej za „szantaż”. Trudno się z tym nie zgodzić. Problem jednak nie w tym, lecz w tym, że taki szantaż jest skuteczny.

W warunkach, gdy własna generacja jest w połowie zniszczona i działa na granicy możliwości, a rosja nadal niszczy infrastrukturę, każdy dodatkowy megawat importu daje Ukraińcom nieco więcej światła. Słowacja i Węgry są ważnymi ogniwami w tym łańcuchu dostaw, ponieważ są bezpośrednimi sąsiadami, a nasze systemy energetyczne są częściowo połączone.

Jeśli dyplomacja ostatecznie nie zadziała i kraje te zrealizują swoje groźby, Ukraina stanie w obliczu jeszcze większego deficytu mocy. Oznaczać to będzie jedno: harmonogramy wyłączeń staną się jeszcze bardziej rygorystyczne, a liczba godzin z prądem w domach – mniejsza.

Kijów z pewnością będzie próbował znaleźć wyjście z sytuacji. Możliwe jest zwiększenie importu z Rumunii czy Polski, lecz ich możliwości również nie są nieograniczone, a warunki techniczne do przesyłu większych ilości energii są ograniczone — konieczna byłaby budowa nowych linii. Dlatego w krótkiej perspektywie blokada energetyczna ze strony Budapesztu i Bratysławy byłaby bolesnym ciosem. I poradzić sobie z nią byłoby znacznie trudniej niż z zakłóceniami w dostawach diesla.

Właśnie dlatego dziś potrzebne są rzeczowe negocjacje z tymi krajami, a nie publiczne zniewagi pod adresem ich liderów czy komentarze dotyczące ich stanu fizycznego. Stawką nie są tam pieniądze, lecz podstawowy komfort milionów ludzi.

Графики могут быть до весны - СМИ проанализировали состояние энергетики -  новости Украины - 24 Канал


Symbolika „Przyjaźni”: polityka bez złudzeń
 

W całej tej historii jest również głębszy, niemal polityczno-filozoficzny podtekst. To, że katalizatorem kolejnej fali napięć stał się właśnie rurociąg „Przyjaźń”, wygląda wyjątkowo symbolicznie. O żadnej przyjaźni między Ukrainą a tymi dwoma krajami — zwłaszcza Węgrami — nie ma bowiem mowy już od bardzo dawna.

Konflikt z Budapesztem tli się co najmniej od lat 2014–2015, regularnie zaostrzając się wokół kwestii językowych, edukacyjnych czy historycznych narracji, spraw finansowych, stanowiska wobec rosyjskiej agresji itd. Węgry systematycznie blokowały ważne dla Ukrainy decyzje w NATO i UE, nadal utrzymują ciepłe relacje z Kremlem oraz otwarcie spekulują na temat Zakarpacia. Słowacja za kadencji premiera Roberta Ficy często podąża w nurcie tej polityki.

Warto jednak zauważyć, że wysiłki dyplomatyczne ze strony ukraińskiej są również zdecydowanie niewystarczające, by wyrównać i poprawić relacje z tymi państwami. Tego, czego natomiast z pewnością nie brakuje, to konfrontacyjnej, a nawet otwarcie obraźliwej retoryki.

Tak czy inaczej, sytuacja ta jest kolejnym przypomnieniem zarówno dla Kijowa, jak i dla ukraińskiego społeczeństwa: w wielkiej polityce jest miejsce na rurociąg „Przyjaźń”, ale z pewnością nie ma miejsca na przyjaźń w zwykłym znaczeniu tego słowa. Maksimum, na jakie można liczyć, to tymczasowe, sytuacyjne partnerstwo oparte na zbieżności interesów.

Нафтопровід

Interesy Węgier i Słowacji leżą dziś daleko od wsparcia Ukrainy. Złudzenia dotyczące „wielkich przyjaciół z Europy” powinny rozwiać się jak najszybciej: Zachód nie jest monolitem i daleko nie wszyscy jego członkowie są gotowi poświęcać własny komfort dla pomocy Kijowowi. Zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że pomoc ta trwa już cztery lata i nie widać jej końca.

Nawet obrażanie się na te kraje jest kontrproduktywne. Węgry myślą przede wszystkim o Węgrach, Słowacja — o Słowakach, a nie o potrzebach i oczekiwaniach Ukrainy. Rodzi się retoryczne pytanie: czego innego należało się spodziewać?

Podsumowując, czy Ukrainie grozi deficyt surowców energetycznych z powodu działań Węgier i Słowacji? Odpowiedź nie jest jednoznaczna. W krótkiej perspektywie rynek oleju napędowego najprawdopodobniej poradzi sobie z wyzwaniem. Czeka nas pewien wzrost cen z powodu droższej logistyki i możliwych spekulacji, jednak fizycznego niedoboru paliwa uda się uniknąć dzięki dywersyfikacji dostaw.

Znacznie trudniejsza jest sytuacja w sektorze energii elektrycznej. Tutaj zagrożenie jest całkowicie realne. Jeśli dyplomacja nie przyniesie rezultatów, a Słowacja i Węgry wstrzymają dostawy, jeszcze większy deficyt mocy w systemie energetycznym stanie się nieunikniony. Doprowadzi to do zaostrzenia harmonogramów wyłączeń i stworzy dodatkowe obciążenie dla już i tak zniszczonej generacji. Negocjacje z Budapesztem i Bratysławą w tych kwestiach powinny stać się priorytetem dla Kijowa.

Główny wniosek z całej tej historii ma jednak wymiar strategiczny. Po raz kolejny obnażyła ona chroniczną podatność Ukrainy wynikającą z całkowitej zależności od importu. Jednocześnie ostatecznie pogrzebała mit o jakichkolwiek „przyjacielskich” relacjach z sąsiadami: inne państwa zazwyczaj stawiają własny pragmatyzm i narodowy egoizm znacznie wyżej niż interesy Ukrainy, i jest to całkowicie normalne. Dlatego również Kijów powinien pielęgnować w sobie pragmatyczne spojrzenie na stosunki międzynarodowe, w których interes narodowy zawsze waży więcej niż wszystko inne.

Czytaj nas na Telegram i Sends