Jeszcze dziesięć lat temu ranking najpopularniejszych kierunków studiów na Ukrainie wyglądał dość przewidywalnie: filologia, prawo, zarządzanie, ekonomia.
Uniwersytety techniczne nadal kształciły inżynierów, energetyków i budowlańców, a państwo przeznaczało na te kierunki miejsca finansowane z budżetu, jednak coraz trudniej było im konkurować o zainteresowanie młodzieży z kierunkami kojarzonymi z pracą biurową, międzynarodowymi firmami, finansami lub IT.
W 2026 roku tendencja ta zaczęła się wyraźnie zmieniać.
Według najnowszych danych Ministerstwa Edukacji i Nauki Ukrainy, po zakończeniu głównego etapu składania wniosków ukraińscy kandydaci złożyli 23 822 wnioski na kierunki budownictwa i inżynierii lądowej. To o 9 082 wniosków, czyli o 61,6% więcej niż w 2025 roku.
Na kierunek elektrotechnika wpłynęło 16 366 wniosków — wzrost wynosi 57,1%. Na kierunki automatyka, technologie zintegrowane z informatyką oraz robotyka wpłynęło 15 365 wniosków, czyli o 53,5% więcej niż rok wcześniej.
Jeszcze szybciej, w ujęciu względnym, wzrosło zainteresowanie techniką lotniczą oraz rakietowo-kosmiczną — aż o 74,6%.
UA.News opowiada, jak w ciągu ostatnich 20 lat zmieniały się priorytety edukacyjne Ukraińców, dlaczego wojna ponownie skierowała uwagę na zawody inżynierskie oraz czy dzisiejsi studenci pierwszego roku za kilka lat mogą stać się pokoleniem, które dosłownie odbuduje kraj.
Rekrutacja 2026: Ukraińcy coraz częściej wybierają kierunki inżynierskie

Kampania rekrutacyjna w 2026 roku okazała się ogólnie znacznie bardziej aktywna niż poprzednia.
Według danych Ministerstwa Edukacji i Nauki, na dzień 3 sierpnia kandydaci złożyli do ukraińskich uczelni wyższych 1 189 960 wniosków o przyjęcie na studia licencjackie i magisterskie na kierunkach medycznych.
To o 28% więcej niż w 2025 roku. Ministerstwo Edukacji i Nauki zaznacza również, że jest to największa liczba wniosków w ciągu ostatnich pięciu kampanii rekrutacyjnych, począwszy od 2022 roku. Więcej wniosków odnotowano jedynie w 2021 roku — około 1,33 mln.
Jednocześnie należy odróżnić liczbę wniosków od liczby samych kandydatów: jedna osoba może złożyć dokumenty na kilka kierunków jednocześnie. Tradycyjne kierunki studiów nie straciły przy tym na popularności.
Najpopularniejszym kierunkiem w 2026 roku okazał się menedżment — 105 301 zgłoszeń. Na psychologię złożono 66 774 wniosków, na filologię — 61 410, na marketing — 49 345, na ekonomię i międzynarodowe stosunki gospodarcze — 42 893.
Informatyka, z 40 755 zgłoszeniami, zajęła szóste miejsce. Do pierwszej dziesiątki znalazły się również finanse, prawo, edukacja średnia oraz cyberbezpieczeństwo.
Nie można więc twierdzić, że Ukraińcy nagle przestali chcieć zostać prawnikami, menedżerami czy psychologami. Najciekawsze zjawiska mają miejsce w dalszej części rankingu — tam, gdzie widać nie tyle bezwzględną popularność, co tempo wzrostu.
Ministerstwo Edukacji i Nauki osobno analizuje 40 kierunków cywilnych, którym państwo zapewnia szczególne wsparcie. W 2025 roku złożono na nie 174 166 wniosków. W 2026 roku — już 232 354. Wzrost w ciągu jednego roku wynosi 33,4%.
Do tych kierunków należą budownictwo, elektrotechnika, automatyka i robotyka, inżynieria mechaniczna, kierunki transportowe, rolnicze oraz niektóre kierunki przyrodnicze.
Szczególnie wymowny okazał się kierunek budownictwa. W 2026 roku na kierunek „Budownictwo i inżynieria lądowa” wpłynęło 23 822 zgłoszeń, czyli o 9 082 więcej niż w roku poprzednim.
W ten sposób w ciągu zaledwie jednej kampanii rekrutacyjnej zainteresowanie tym kierunkiem wzrosło ponad półtora raza. Inżynieria elektryczna odnotowała wzrost o 5 948 wniosków — +57,1%, a automatyka i robotyka — o 5 356 wniosków, czyli +53,5%.
Znacznie wzrosło również zapotrzebowanie na kierunek transportu samochodowego — o 39%, a na kierunek budowy maszyn w 2026 roku złożono 8 634 wnioski.
Wskazówką jest również ranking uczelni. Pierwsze miejsce pod względem liczby złożonych wniosków w 2026 roku zajęła Politechnika Lwowska — 59 676 wniosków. W ciągu roku wskaźnik uczelni wzrósł o 37,6%.
Trzecie miejsce zajął Kijowski Instytut Politechniczny im. Igora Sikorskiego — 39 188 wniosków, czyli o 37% więcej niż w 2025 roku.
Oznacza to, że dwa największe uniwersytety techniczne w kraju znalazły się jednocześnie wśród trzech najpopularniejszych uczelni wyższych na Ukrainie.
Co wybierali ukraińscy kandydaci w 2016 roku

Jeśli cofniemy się dokładnie o dziesięć lat, obraz sytuacji edukacyjnej wygląda nieco inaczej. W 2016 roku ukraińscy kandydaci złożyli do uczelni 2 mln 11 tys. 62 wnioski.
Dokumenty złożyło wówczas około 584 tysięcy osób. Już na tym etapie wyraźnie widać, dlaczego porównywanie wyłącznie ogólnej liczby wniosków z lat 2016 i 2026 jest nieprawidłowe. Jeden kandydat mógł złożyć dokumenty jednocześnie do kilku uczelni i na kilka kierunków studiów, a zasady rekrutacji w ciągu ostatniej dekady uległy znacznym zmianom.
Zgodnie z zasadami kampanii rekrutacyjnej z 2016 roku kandydat mógł złożyć do 15 wniosków na pięć kierunków studiów, aby wziąć udział w konkursie o miejsce na studiach państwowych. Obecnie system ograniczeń jest inny.
Dlatego dwa miliony wniosków w 2016 roku nie oznaczają, że na uniwersytety dostało się wówczas prawie dwa razy więcej osób niż obecnie. Znacznie ważniejsze jest to, co właśnie wybierali.
Ówczesna pierwsza zastępczyni ministra edukacji Inna Sovsun po zakończeniu przyjmowania dokumentów poinformowała, że z roku na rok największą popularnością cieszyły się filologia, zarządzanie, ekonomia i prawo, a do grona liderów coraz pewniej dołączały informatyka.
Kierunki inżynierskie nie dominowały wówczas w ogólnym rankingu kandydatów. Jednak państwo już dobrze zdawało sobie sprawę z problemu niedoboru kadr technicznych.
W zamówieniu państwowym na rok 2016 do największych kierunków technicznych należały elektroenergetyka, elektrotechnika i elektromechanika, budownictwo i inżynieria lądowa, a także budowa maszyn branżowych.
Oznacza to, że powstała sytuacja charakterystyczna dla Ukrainy w tamtym okresie: państwo potrzebowało inżynierów, ale znaczna część kandydatów chciała studiować na kierunkach menedżerskich, ekonomicznych, prawniczych lub filologicznych.
A jak wyglądała sytuacja 20 lat temu: kampania rekrutacyjna w 2006 roku
Jeszcze ciekawsze jest cofnięcie się do roku 2006. Bezpośrednie porównanie liczby zgłoszeń z obecną kampanią rekrutacyjną jest tu praktycznie niemożliwe.
Ukraina nie posiadała jeszcze obecnego systemu rekrutacji elektronicznej ani systemu EDEBO, dokumenty w większości składano bezpośrednio do komisji rekrutacyjnych, różniły się nazwy kierunków studiów oraz sama struktura szkolnictwa wyższego.
W oficjalnej decyzji kolegium Ministerstwa Edukacji i Nauki z dnia 2 listopada 2006 r. w sprawie realizacji zamówienia państwowego oraz wyników rekrutacji do uczelni wyższych Ministerstwo Edukacji i Nauki wyraźnie stwierdziło, że wśród kandydatów największą popularnością nadal cieszyły się kierunki prawnicze, ekonomiczne i informatyczne, a także stosunki międzynarodowe.
Jednocześnie ministerstwo odnotowało wzrost popytu na kierunki budowlane, techniczne i transportowe. Oznacza to, że zainteresowanie inżynierią, jakie obserwuje się obecnie na Ukrainie, nie jest zjawiskiem zupełnie nowym.
Co więcej, niektóre uniwersytety techniczne odnotowały w 2006 roku jeden z najwyższych wskaźników konkurencji w kraju. Według danych zawartych w tym samym dokumencie Ministerstwa Edukacji i Nauki największy wskaźnik konkurencji odnotowano na Poltawskim Narodowym Uniwersytecie Technicznym im. Jurija Kondratjuka — 6,7 zgłoszeń na jedno miejsce.
Na Charkowskim Narodowym Uniwersytecie Motoryzacyjno-Drogowym wskaźnik ten wynosił 6,3 podania na jedno miejsce. Dla porównania, na Kijowskim Narodowym Uniwersytecie Ekonomicznym im. Wadima Hetmana odnotowano 5,8 podania na jedno miejsce.
Jeśli spojrzeć na ostatnie dwadzieścia lat ukraińskiej edukacji, widać swego rodzaju wahania. W połowie pierwszej dekady XXI wieku państwo odnotowało już wzrost zainteresowania kierunkami budowlanymi, technicznymi i transportowymi. W połowie pierwszej dekady XXI wieku trendy edukacyjne w znacznym stopniu przesunęły się w kierunku filologii, prawa, zarządzania, ekonomii i informatyki.
A w połowie lat 2020. inżynieria ponownie zaczyna wracać do centrum uwagi – ale już w zupełnie innych okolicznościach. Ukraina jednocześnie prowadzi wojnę, rozwija własny przemysł obronny i przygotowuje się do największej odbudowy w swojej współczesnej historii.
Jak wojna zmieniła stosunek do zawodu inżyniera

Wyjaśnianie wzrostu liczby zgłoszeń na kierunki techniczne wyłącznie patriotyzmem młodzieży byłoby zbyt dużym uproszczeniem. Zmienił się przede wszystkim sam wizerunek inżyniera.
Jeszcze dwadzieścia lat temu dla wielu uczniów słowo „inżynier” mogło kojarzyć się z fabryką, rysunkami technicznymi, biurem projektowym lub zawodem rodziców i dziadków. Dzisiaj inżynieria jest dosłownie codziennie obecna w przestrzeni informacyjnej.
Drony FPV, bezzałogowce dalekiego zasięgu, naziemne kompleksy zrobotyzowane, systemy walki radioelektronicznej, środki łączności, systemy naprowadzania, autonomiczne zasilanie, nowe systemy obrony przeciwlotniczej, linie produkcyjne dla przemysłu obronnego — za każdą z tych technologii stoją inżynierowie.
Wojna faktycznie pokazała całemu pokoleniu Ukraińców, że inżynieria nie jest przestarzałym zawodem, lecz jednym z fundamentów konkurencyjności technologicznej państwa. Jednak przemysł obronny to tylko część przyszłego zapotrzebowania.
Po wojnie kraj będzie musiał odbudować i zbudować elektrownie, podstacje, linie kolejowe, drogi samochodowe, osiedla mieszkaniowe, zakłady przemysłowe, systemy zaopatrzenia w wodę oraz tysiące innych obiektów infrastrukturalnych.
Właśnie dlatego obecna zmiana popytu na edukację może okazać się bardzo na czasie.
Ukraina potrzebuje prawie 588 mld dolarów na odbudowę

Skala przyszłych prac można już oszacować w kategoriach finansowych. Zgodnie z piątą wspólną oceną potrzeb Ukrainy w zakresie odbudowy i rekonstrukcji — RDNA5, przygotowanej przez rząd Ukrainy, Bank Światowy, Komisję Europejską i ONZ, na dzień 31 grudnia 2025 r. łączne potrzeby Ukrainy w zakresie odbudowy i renowacji szacuje się na prawie 588 mld dolarów w ciągu następnej dekady.
To prawie trzykrotnie więcej niż prognozowany nominalny PKB Ukrainy na rok 2025. Łączne bezpośrednie szkody przekraczają już 195 mld dolarów. Największe długoterminowe potrzeby dotyczą właśnie tych sektorów, w których bez inżynierów nie jest możliwa odbudowa na dużą skalę.
Według szacunków Banku Światowego sektor transportowy będzie wymagał około 16,4% wszystkich środków przeznaczonych na odbudowę, sektor energetyczny – 15,4%, a sektor mieszkaniowy – 15,3%. W ujęciu finansowym potrzeby sektora transportowego przekraczają 96 mld dolarów, energetycznego – zbliżają się do 91 mld dolarów, a mieszkaniowego – do 90 mld dolarów.
Oznacza to tysiące poszczególnych projektów. Ktoś będzie musiał obliczyć konstrukcję nowego mostu. Ktoś — zaprojektować dzielnicę w miejsce zniszczonej. Ktoś — zmodernizować sieć energetyczną. Ktoś będzie musiał uruchomić linię produkcyjną. Ktoś — odbudować węzły kolejowe, elektrociepłownie, sieci wodociągowe i obiekty przemysłowe.
Dlatego kwestia nie polega wyłącznie na tym, czy Ukraina znajdzie setki miliardów dolarów. Nie mniej ważne jest pytanie – kto fizycznie zrealizuje te projekty.
Pieniądze na odbudowę można znaleźć. Znacznie trudniej jest znaleźć ludzi
I ten problem już się ujawnia. Bank Światowy w swoim artykule zwraca uwagę, że jednym z głównych wąskich gardeł ukraińskiej odbudowy staje się potencjał kadrowy.
Wojna, mobilizacja, migracja i wewnętrzne przemieszczanie się ludności spowodowały poważną nierównowagę między tym, jacy pracownicy są dostępni na ukraińskim rynku, a tym, jakich specjalistów potrzebuje gospodarka.
Problem ten może się tylko pogłębić, gdy skala odbudowy zacznie rosnąć.
Ukraina teoretycznie może pozyskać miliardy dolarów międzynarodowego finansowania, przygotować dziesiątki zakrojonych na szeroką skalę programów infrastrukturalnych, a jednocześnie stanąć w obliczu zwykłego braku ludzi zdolnych do ich realizacji.
Właśnie dlatego dane dotyczące rekrutacji w 2026 roku są ważne nie tylko dla uczelni. Osoba, która dziś rozpoczyna studia na kierunkach budownictwa, energetyki czy automatyki, ukończy studia licencjackie około 2030 roku.
Czyli właśnie wtedy, gdy znaczna część zakrojonej na szeroką skalę powojennej odbudowy będzie wciąż w toku.
Samo zwiększenie liczby miejsc na studiach państwowych nie wystarczy

Jest jeszcze jeden problem. Sam wzrost liczby zgłoszeń nie oznacza, że Ukraina automatycznie zyska dziesiątki tysięcy wysoko wykwalifikowanych inżynierów.
Część studentów porzuci studia. Część zmieni kierunek. Część po ukończeniu studiów wyjedzie do pracy za granicę. A część może uzyskać dyplom, ale nigdy nie zdobędzie praktycznych umiejętności niezbędnych we współczesnym przemyśle.
Dlatego polityka państwowa nie może kończyć się na etapie „dajmy więcej miejsc na studiach państwowych”. Kształcenie inżynierskie należy maksymalnie dostosować do realiów gospodarki.
Przyszły energetyk musi umieć obsługiwać sprzęt i systemy oprogramowania stosowane w nowoczesnych sieciach energetycznych. Student budownictwa powinien znać modelowanie BIM, europejskie normy budowlane, nowoczesne materiały oraz zasady efektywności energetycznej.
Przyszły specjalista ds. automatyki powinien widzieć linię produkcyjną nie tylko na prezentacji wykładowcy. A student wydziału inżynierii mechanicznej powinien już podczas studiów rozumieć, jak działają współczesne ukraińskie zakłady produkcyjne.
Nie mniej ważne będą zarobki. Ukraina będzie konkurować o młodych inżynierów z Polską, Niemcami, Czechami i innymi krajami UE.
Jeśli absolwent ukraińskiego uniwersytetu będzie miał możliwość zarabiania za granicą kilkakrotnie więcej, jednego patriotycznego apelu o „pozostanie i odbudowę kraju” nie wystarczy.
Dlatego zadaniem państwa jest nie tylko przygotowanie specjalisty, ale także stworzenie warunków, w których będzie on chciał pracować tutaj.
Od prawników i menedżerów po inżynierów: co pokazują ostatnie 20 lat

Jeśli zsumujemy statystyki z trzech różnych kampanii rekrutacyjnych, zauważymy interesującą zmianę.
Rok 2006. Najpopularniejsze pozostają kierunki prawnicze, ekonomiczne, informatyczne oraz stosunki międzynarodowe. Jednak Ministerstwo Edukacji i Nauki odnotowuje już wzrost popytu na zawody budowlane, techniczne i transportowe.
Rok 2016. Wśród najpopularniejszych kierunków nadal znajdują się filologia, zarządzanie, ekonomia i prawo. Informatyka zyskuje na popularności, ale klasyczne kierunki inżynierskie nie stanowią masowego wyboru kandydatów.
Rok 2026. Kierunki takie jak zarządzanie, psychologia i filologia nadal cieszą się znacznie większym zainteresowaniem niż większość klasycznych kierunków inżynierskich.
Sytuacja zmienia się jednak w szybkim tempie. Liczba zgłoszeń na kierunek budownictwa wzrosła o 61,6% w ciągu jednego roku, na elektrotechnikę – o 57,1%, a na automatykę i robotykę – o 53,5%.
Dwa uniwersytety techniczne — Politechnika Lwowska i KPI — znajdują się w pierwszej trójce uczelni z największą liczbą zgłoszeń. To jeszcze nie jest rewolucja edukacyjna. Jednak kierunek zmian jest już widoczny.
Wojna sprawiła, że zawody inżynierskie stały się bardziej widoczne. Rozwój ukraińskiej branży defense tech pokazał, że inżynier może tworzyć technologie zdolne do bezpośredniego wpływania na sytuację na polu bitwy.
A skala przyszłej odbudowy sprawia, że kadry techniczne stają się niezbędne z ekonomicznego punktu widzenia.
A jeśli obecna tendencja w kampanii rekrutacyjnej się utrzyma, studentów, którzy w 2026 roku po raz pierwszy pojawią się na salach wykładowych wydziałów budownictwa, energetyki i inżynierii mechanicznej, za kilka lat można będzie śmiało nazwać pokoleniem odbudowy Ukrainy.
Czytaj nas na Telegram i Sends