$ 38.05 € 41.2 zł 9.54
+8° Kijów +11° Warszawa +8° Waszyngton
Polskie przewoźnicy nadal blokują granicę z Ukrainą: czy władzom udało się osiągnąć kompromis i jak Niemcy interweniowały w tej sytuacji?

Polskie przewoźnicy nadal blokują granicę z Ukrainą: czy władzom udało się osiągnąć kompromis i jak Niemcy interweniowały w tej sytuacji?

28 listopada 2023 17:07

6 listopada polscy przewoźnicy zablokowali ruch ciężarówek z Ukrainy na przejściach granicznych Krakowiec-Korczowa, Rawa-Ruska-Hrebenne i Jagodzin-Dorohusk.

Po 3 tygodniach protestów dołączyli do nich rolnicy, a Polacy zablokowali kolejne dwa przejścia wjazdowe i wyjazdowe. Ukraińcy również próbowali protestować w odpowiedzi, ale było to coś w rodzaju «wiecu ostrzegawczego».

Podczas gdy polscy protestujący przedstawiają swoje żądania, Komisja Europejska rozkłada ręce ze zdumienia, ukraińscy przewoźnicy stoją w kilometrowych kolejkach, bez jedzenia i paliwa. A niektórzy, niestety, zmarli w oczekiwaniu na pozwolenie na wjazd.

UA News zebrało aktualne informacje o sytuacji na ukraińsko-polskiej granicy, propozycjach polskich władz i roli Niemiec w tej sytuacji.

Sytuacja na dzień 28 listopada: tysiące ciężarówek i zablokowane punkty kontrolne

Od rana 28 listopada ukraińsko-polska granica była zablokowana w czterech obszarach: «Krakowiec - Korczowa, Rawa-Ruska - Hrebenne, Jahodzin - Dorohusk, Szeginie - Medyka». Według Andriya Demchenko, rzecznika Państwowej Służby Granicznej Ukrainy, w kolejce w Polsce stoi 2700 pojazdów.

Ogólnie rzecz biorąc, większość ciężarówek stoi w kolejkach na przejściach Krakovets i Szeginie. To ostatnie jest zablokowane przez całą dobę od wczoraj.

"Autobusy mogą przekraczać granicę. Nie wiemy jednak, czy blokada przepuszcza pojazdy z paliwem i pomocą humanitarną. Nie mamy oficjalnych informacji od polskiej straży granicznej o śmierci dwóch kierowców"

Andriy Demchenko

Rzecznik prasowy Państwowej Służby Granicznej Ukrainy


Ponadto 28 listopada punkt kontrolny Uhrynów-Dołhobyczów tymczasowo ograniczył swoją działalność. Państwowa Straż Graniczna zauważyła, że nie ma to nic wspólnego z protestami.

«Zgodnie z informacjami otrzymanymi od polskiej straży granicznej, 28 listopada 2023 r. na przejściu granicznym Dołhobyczów nastąpi przerwa w dostawie prądu z powodu prac remontowych.  Szacowany czas przerwy w dostawie energii elektrycznej wynosi od 09:00 do 21:00 (czasu kijowskiego). W związku z tym przejazd samochodów ciężarowych o dopuszczalnej masie całkowitej do 7,5 tony, a także autobusów, zostanie tymczasowo zawieszony», - podała agencja.

Jest to jednak oczywiście kolejna przeszkoda dla ukraińskich przewoźników. W końcu z 8 drogowych punktów kontrolnych na granicy ukraińsko-polskiej działają obecnie tylko trzy.

Jednak wiceprezes Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych, Volodymyr Balin, powiedział, że liczba działających punktów kontrolnych może być jeszcze mniejsza.

«Otrzymaliśmy nieoficjalne informacje, że strajkujący chcą rozszerzyć swój strajk i blokadę ciężarówek na punkty kontrolne Ustiług-Zosin i Niżankowice-Malhowice. Jest to dla nas nieco dziwna informacja, ponieważ przejeżdżają tamtędy tylko puste pojazdy. Dlatego Ustiług-Zosin kursuje tylko w kierunku z Ukrainy do Polski. Nie jest do końca jasne, dlaczego to robią. Być może w celu zwiększenia presji na polskie władze», - powiedział Balin.


Polskie władze proszą Ukrainę o spełnienie żądań

Żądania protestujących pozostają niezmienione:

  • przywrócenie praktyki zezwoleń dla ukraińskich przewoźników;

  • zaostrzenie przepisów transportowych ECMT (Europejskiej Konferencji Ministrów Transportu) dla przewoźników zagranicznych;

  • brak możliwości rejestracji firm w Polsce, jeśli ich działalność finansowa nie jest prowadzona w UE;

  • utworzenie osobnej kolejki dla samochodów z unijnymi tablicami rejestracyjnymi;

  • utworzenie osobnej kolejki na wszystkich granicach dla pustych ciężarówek;

  • uzyskanie dostępu do ukraińskiego systemu «Shlyakh».


Społeczność europejska odpowiedziała kategorycznie: nie można tego wdrożyć do czerwca 2024 roku. Ukraińskie Ministerstwo Infrastruktury próbowało nawiązać dialog, ale oczywiście zrozumiało również nierealistyczny charakter żądań protestujących.

Ale Polacy nie zamierzają rezygnować ze swoich żądań. Niedawno polski minister infrastruktury Andrzej Adamczyk wysłał list do wicepremiera Oleksandra Kubrakova, w którym wezwał Ukrainę do spełnienia żądań polskich protestujących.

Adamczyk podkreślił, że Ukraina powinna zlikwidować elektroniczną kolejkę dla ciężarówek wracających do Unii Europejskiej bez ładunku. Zdaniem Polski uniemożliwia to realizację kolejnych zleceń i pozwala na nierówne traktowanie ukraińskich i polskich przewoźników.

"Doprowadziło to do znacznego wydłużenia czasu oczekiwania na przekroczenie granicy ukraińsko-Europejskiej przez pojazdy zarejestrowane w UE wracające bez ładunku z Ukrainy."

Andrzej Adamczyk

Minister Infrastruktury RP


Minister zaapelował o anulowanie obowiązkowej rejestracji ciężarówek w elektronicznej kolejce na co najmniej dwóch przejściach granicznych: «Zosin-Ustiług» i «Niżankowice-Malhowice».

Polski minister zwrócił się również do europejskiej komisarz ds. transportu Adina Vălean z prośbą o przywrócenie konieczności posiadania zezwoleń przez ukraińskie firmy transportowe.

W szczególności Adamczyk wyraził nadzieję, że ten temat będzie głównym podczas posiedzenia Rady UE ds. Transportu, które odbędzie się 4 grudnia w Brukseli.

Jak Niemcy blokują polskich przewoźników

27 listopada ukraiński przewoźnik Serhiy Vladi opublikował w swoich mediach społecznościowych film przedstawiający kolejkę polskich ciężarówek na granicy z Niemcami. Nagranie pokazuje ogromną kolejkę ciężarówek na drodze z Drezna do Wrocławia.

«Przekroczyliśmy niemiecką granicę z Polską. Niemiecki ZOLL (niemiecka służba celna - red.) spowalnia wszystkie polskie ciężarówki i samochody osobowe. Nie zostaliśmy nawet zatrzymani. Zatrzymywane są tylko polskie ciężarówki, Niemcy sprawdzają wszystkich. Milion pytań, wypełnianie ankiet. Niech poczują trochę uroku», - powiedział przewoźnik.

Ukraiński dziennikarz Vitaliy Hlahola dodał, że Niemcy dokładnie sprawdzają każdy polski samochód. Dziennikarz uważa jednak, że kontrole mogą być spowodowane dużą falą migracji do Niemiec.

Brzmi to całkiem logicznie. Zwłaszcza w kontekście tymczasowej kontroli celnej przeprowadzonej przez Niemców 16 października na granicy z Polską, Czechami, Szwajcarią i Austrią.

Ale dlaczego sprawdzane są tylko polskie samochody? Być może to jakaś wewnętrzna polityka niemieckich służb celnych. A może to «przyjacielski ogień" za opóźnienie ukraińskich towarów, które nie zostały dostarczone do Niemiec od 3 tygodni.

Autorka: Dasha Sherstyuk