$ 44.08 € 51 zł 11.99
+9° Kijów +10° Warszawa +30° Waszyngton
Obrona przeciwlotnicza przeciwko irańskim dronom: szansa dla Ukrainy na zmianę układu sił?

Obrona przeciwlotnicza przeciwko irańskim dronom: szansa dla Ukrainy na zmianę układu sił?

11 marca 2026 20:00

Ukraina ma szansę stać się jednym z graczy na globalnym rynku uzbrojenia. Od pierwszych dni wojny na Bliskim Wschodzie do Kijowa zaczęły napływać zapytania od zachodnich partnerów oraz państw arabskich z prośbą o pomoc w ochronie przestrzeni powietrznej nad regionem Zatoki Perskiej.

Kosztowna i intensywna wojna na Bliskim Wschodzie pokazała, że irańskie drony uderzeniowe stanowią poważne zagrożenie, a zachodnie systemy obrony powietrznej nie są w stanie przechwytywać ich ze stuprocentową skutecznością. Natomiast ukraińskie rozwiązania okazały się najbardziej efektywne w walce z tego typu atakami.

Prezydent Wołodymyr Zełenski poinformował już, że w najbliższych dniach trzy ukraińskie zespoły specjalistów do walki z „Szachedami” przybędą do Kataru, Zjednoczonych Emiratów Arabskich oraz Arabii Saudyjskiej.

Jakie technologie Ukraina może zaproponować w celu ochrony przed irańskimi atakami? Co może stać się przedmiotem porozumień z Waszyngtonem i państwami arabskimi? Na ile taka współpraca może wzmocnić geopolityczną rolę Kijowa, nie osłabiając jednocześnie zdolności obronnych Ukrainy? I co o zapotrzebowaniu na ukraińskie drony przechwytujące sądzą eksperci wojskowi — o tym w materiale UA.News.

image


Zapotrzebowanie na wzmocnienie obrony powietrznej
 

28 lutego, w odpowiedzi na amerykańskie naloty, Iran przeprowadził atak rakietowy i dronowy na obiekty w sąsiednich państwach Zatoki Perskiej. Pod ostrzałem znalazły się bazy wojskowe USA oraz rafinerie ropy w Kuwejcie, ZEA, Katarze, Bahrajnie i Jordanii. Obronę tych krajów przed rakietami i dronami zapewniają głównie amerykańskie systemy Patriot PAC-3. Systemy te intensywnie działały przeciwko pociskom balistycznym — w ciągu zaledwie dwóch dni zużyto więcej rakiet przechwytujących PAC-3 niż wyprodukowano w całym 2025 roku.

Jednocześnie poważnym zagrożeniem okazały się tanie drony typu „Szached”, udoskonalone dzięki współpracy rosyjsko-irańskiej. W nowej asymetrycznej wojnie na Bliskim Wschodzie drony stały się główną bronią Iranu. Okazało się, że ataki kosztujące kilkadziesiąt tysięcy dolarów mogą sparaliżować infrastrukturę naftową państw arabskich i wywołać kryzys w globalnej gospodarce.

Wkrótce po tych wydarzeniach Ukraina otrzymała ponad 10 zapytań od państw Bliskiego Wschodu, Europy oraz Stanów Zjednoczonych dotyczących pomocy w obronie przed dronami uderzeniowymi. Prezydent Wołodymyr Zełenski oświadczył, że partnerzy są zainteresowani ukraińskim doświadczeniem w obronie przed dronami, systemami przechwytywania bezzałogowców, środkami walki radioelektronicznej oraz szkoleniem specjalistów. Zełenski dodał również, że zapadły już konkretne decyzje w tej sprawie. Rada Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony wraz z Sztabem Generalnym i Siłami Obronnymi Ukrainy ma określić, na które z zapytań można odpowiedzieć bez uszczerbku dla własnych zdolności obronnych.

Kontrowersyjny w tej sytuacji jest fakt, że dotychczas zachodni partnerzy ignorowali międzynarodową skalę produkcji irańskich dronów „Szached”, które rosja masowo wykorzystywała do terroru przeciwko Ukrainie. Media wykazały, że w dronach tego typu znajduje się duża liczba importowanych komponentów. Amerykańska stacja CNN ustaliła, że z 52 części drona Shahed-136 aż 40 to produkty amerykańskich firm. Kolejne 12 elementów pochodzi z Kanady, Szwajcarii, Tajwanu, Japonii oraz Chin.

image


Co może zaoferować Ukraina
 

Co ciekawe, zaledwie kilka miesięcy temu ukraińska delegacja sama zaproponowała Stanom Zjednoczonym technologię zwalczania dronów typu „Szached”: tanie drony przechwytujące, dodatkowe radary oraz systemy obrony powietrznej.

Szczegóły tego zamkniętego spotkania, które odbyło się w sierpniu ubiegłego roku w Białym Domu, ujawnił portal Axios. W swojej prezentacji ukraińska strona pokazała mapę Bliskiego Wschodu z ostrzeżeniem, że Iran udoskonala drona Shahed do ataków. W odpowiedzi na to zagrożenie Ukraińcy zaproponowali utworzenie centrów walki z dronami w pobliżu amerykańskich baz wojskowych w Turcji, Jordanii oraz krajach Zatoki Perskiej. Chodziło o stworzenie wielkiej „ściany dronowej”. 

Amerykanom zaproponowano sfinansowanie połowy inwestycji w ten projekt oraz uzyskanie udziału w produkcji. W Kijowie liczono, że takie partnerstwo mogłoby zapewnić produkcję nawet 20 milionów jednostek uzbrojenia i stać się podstawą dominacji USA w dziedzinie dronów.

Jednak administracja Donalda Trumpa uznała wówczas tę propozycję za „autoreklamę” Wołodymyra Zełenskiego i ją odrzuciła. W Waszyngtonie przyznano już, że ta decyzja — podjęta przed wybuchem wojny z Iranem — była taktycznym błędem. Teraz Stany Zjednoczone same wysłały oficjalne zapytanie do Kijowa z prośbą o pomoc w walce z irańskimi bezzałogowcami.

image


Potencjał partnerstwa i ryzyka
 

W zależności od modelu irańskie drony „Szached” kosztują około 20–50 tysięcy dolarów. Cena ukraińskich dronów przechwytujących jest jeszcze niższa. Dlatego wartość ewentualnych kontraktów może być stosunkowo niewielka w porównaniu z kosztami innych systemów obrony powietrznej.

Głównym tematem porozumień ze Stanami Zjednoczonymi i krajami arabskimi mogą natomiast stać się kwestie polityczne i bezpieczeństwa — na przykład pomoc w negocjacjach pokojowych z rosją lub dostawy dla Ukrainy rakiet PAC-3 do systemów Patriot. O takiej możliwości wspominał już prezydent Wołodymyr Zełenski, komentując potencjalną współpracę z państwami Bliskiego Wschodu.

Jednocześnie pojawia się pytanie o potencjalne ryzyka dla Ukrainy związane z eksportem technologii dronowych: czy nie osłabi to zaopatrzenia Sił Zbrojnych Ukrainy? Drony stały się bowiem kluczową bronią ukraińskiej armii. Obecnie Ministerstwo Obrony zmienia jednak system ich zakupów — zapotrzebowanie na bezzałogowce ma być automatycznie określane na podstawie danych z frontu. Warto jednak przypomnieć, że jeszcze w ubiegłym roku przedstawiciele wojska otwarcie wskazywali na poważne problemy z dostawami. Ministerstwo Obrony odpowiadało jedynie za około jedną trzecią bojowych dronów, podczas gdy resztę jednostki kupowały samodzielnie lub otrzymywały od wolontariuszy.

Na przykład dowódca Trzeciego Korpusu Armijnego Sił Zbrojnych Ukrainy Andrij Biłecki w maju 2025 roku powiedział: „Chciałbym ‘podziękować’ Ministerstwu Obrony — przez trzy miesiące Trzecia Brygada Szturmowa nie otrzymała ani jednego drona FPV. Brakuje nam ich. Bez FPV dostarczanych przez państwo w ciągu tych trzech miesięcy po prostu zostaliśmy z niczym”.

Nagłośnienie tej sprawy tymczasowo pomogło rozwiązać problem z dronami dla Trzeciej Brygady Szturmowej, ale niedobory odczuwały także inne jednostki. Szefowa Centrum Wsparcia Rozpoznania Powietrznego Maria Berlinska stwierdziła wówczas, że Ministerstwo Obrony — na czele z ówczesnym ministrem Rustemem Umerowem — „pozostawiło front bez odpowiedniego zaopatrzenia w drony FPV”.

Analitycy wojskowi podkreślają jednak, że ryzyko powtórzenia takiej sytuacji w przypadku eksportu technologii obrony przed „Szachedami” jest niewielkie. Wyjaśniają, że chodzi o drony przechwytujące, a nie o drony FPV, które są masowo używane na froncie.

image


Denys Popowycz: na ocenę kontraktów z krajami arabskimi jest jeszcze za wcześnie
 

Komentator wojskowy Denys Popowycz uważa, że jest zbyt wcześnie, aby oceniać potencjał kontraktów dotyczących dostaw ukraińskich dronów przechwytujących, ponieważ negocjacje dopiero się rozpoczęły, a ich szczegóły nie są ujawniane.

„Nie rozumiemy jeszcze warunków kontraktu — na czym dokładnie ma polegać taka pomoc i jaki będzie jej zakres. Ile dronów, ilu specjalistów, jak długo mieliby tam przebywać itd. Bez znajomości tych warunków nie da się udzielić konkretnej odpowiedzi” — podkreśla Popowycz.

Jednocześnie nie widzi on zagrożeń dla zaopatrzenia Sił Obrony Ukrainy, jeśli zostaną podpisane kontrakty na produkcję i eksport dronów przechwytujących.

„To kwestia regulacji państwowych. Potrzeby frontu muszą być na pierwszym miejscu. Jednocześnie jeśli zagraniczni partnerzy będą kupować nasze drony, będzie to oznaczać inwestycje. A inwestycje to rozwój produkcji tych samych dronów, nowe miejsca pracy, podatki oraz waluta potrzebna do zakupu innej broni. Nie widzę tu minusów” — zaznaczył analityk.

image


Kostiantyn Krywołap: możemy podzielić się doświadczeniem w racjonalnej organizacji obrony powietrznej
 

„Sytuacja z dostawami dronów stale się zmienia. Jeśli w ubiegłym roku mieliśmy do czynienia z ich niedoborem, to obecnie deficyt może dotyczyć tylko niektórych kierunków. Natomiast w przypadku dronów przechwytujących takiego problemu nie ma. Mamy inny problem — brakuje wykwalifikowanych operatorów, którzy potrafią nimi sterować.

Najprawdopodobniej kwestia nie polega jedynie na tym, że Bliski Wschód potrzebuje bezzałogowców. Dron to w gruncie rzeczy tylko elektromechaniczne urządzenie z silnikiem odrzutowym. Wyzwanie polega na stworzeniu złożonego systemu, w którym taki dron będzie mógł działać. I nie chodzi tylko o operatorów czy wyrzutnie. Musi to być pełny system bezpieczeństwa dla państwa, regionu lub konkretnego obiektu.

Możemy podzielić się z partnerami naszym doświadczeniem racjonalnej organizacji obrony powietrznej, zdobytym od 2022 roku. Mając ograniczone zasoby i w praktyce nie posiadając rozwiniętego systemu obrony powietrznej na początku wojny, zdołaliśmy zbudować niezwykle efektywny i racjonalny system. Dlatego teraz możemy proponować krajom Bliskiego Wschodu odpowiednie rozwiązania” — mówi ekspert lotniczy Kostiantyn Krywołap.

Wyjaśnia on także logikę amerykańskich partnerów, którzy wcześniej odrzucili propozycję Ukrainy dotyczącą budowy „ściany dronowej” przeciwko irańskim dronom „Szached” na Bliskim Wschodzie.

„Wyprodukować jedną rakietę za 15 milionów dolarów czy tysiąc dronów przechwytujących po 2 tysiące dolarów? Oczywiście nie! Cały system kontraktów wojskowych w USA i Europie opiera się na ogromnych zyskach w przemyśle zbrojeniowym. To model wolny, drogi i masowy. U nas jest odwrotnie. To fundamentalna różnica w podejściu do budowy przemysłu. Na przykład znakomity system przeciwrakietowy „Proca Dawida” (David’s Sling) został sprzedany Finlandii za zgodą USA, ponieważ połowa projektu należy do nich. Dostawy rozpoczęły się jeszcze w 2024 roku, ale w 2026 roku system wciąż nie został w pełni wdrożony. W tym czasie u nas można byłoby zbudować trzy takie systemy. Mamy zupełnie inne koncepcje rozwiązywania takich problemów. Dla Amerykanów stworzenie drona przechwytującego nie byłoby żadnym problemem technologicznym — po prostu nikt tego wcześniej nie potrzebował” — zauważa Krywołap.

Ekspert lotniczy nie podejmuje się prognozowania wartości kontraktów dotyczących dostaw technologii obronnych i produkcji dronów przechwytujących. Podkreśla jednak, że w obecnej sytuacji negocjacje między Ukrainą a państwami arabskimi nie ograniczają się wyłącznie do kwestii ceny.

„Trudno powiedzieć. Na przykład kontrakt na 5 tysięcy dronów po 5 tysięcy dolarów — takie umowy już istnieją. Ale wątpię, aby na tym się skończyło. Nie wiadomo, jakie będzie zapotrzebowanie. Tam są ogromne pieniądze — nawet trudno sobie wyobrazić jak duże. Można by nawet sprzedawać drony na wagę — to też jakaś opcja” — żartuje Krywołap. „Na razie nie mogę dokładnie powiedzieć, jakie wolumeny będziemy w stanie zapewnić. Jednak nie chodzi tylko o dostawy dronów — to także możliwość eksportu wiedzy i technologii. To zupełnie inny poziom współpracy. Nie chcę komentować, jak dokładnie powinny przebiegać te negocjacje, ale oczywiste jest, że będzie to proces trudny i nieliniowy. Mimo to nie możemy sobie pozwolić na utratę takich możliwości.”

Czytaj nas na Telegram i Sends