$ 44.53 € 51.73 zł 11.94
+27° Kijów +20° Warszawa +29° Waszyngton
Stolica w zawieszeniu: jak nowa taktyka „koszmarowania” stosowana przez Rosję paraliżuje Kijów

Stolica w zawieszeniu: jak nowa taktyka „koszmarowania” stosowana przez Rosję paraliżuje Kijów

31 sierpnia 2026 17:21

Pod koniec sierpnia 2026 roku Kijów przeżywa okres, który można porównać co najwyżej do samego początku wojny. Sytuacja w stolicy powoli, ale zdecydowanie zaostrzała się przez ostatnie miesiące, a w ciągu ostatniego tygodnia uległa bardzo gwałtownemu pogorszeniu. Ciągłe ataki rosyjskich dronów przekształciły miasto ze stosunkowo stabilnego tyłu w obszar, gdzie takie zjawiska stały się częścią codzienności, jakby na dworze znów był marzec 2022 roku.

Przez całe dnie w Kijowie rozbrzmiewa sygnał alarmowy, który praktycznie paraliżuje miasto. Zatrzymuje się ruch metra na lewym brzegu, tysiące przedsiębiorstw, placówek i instytucji są zmuszone do zawieszenia pracy, gdzieś po raz kolejny uderza w magazyn spożywczy, co prowadzi do (pół)pustych półek w znanych supermarketach, a gdzieś pod Kijowem trafia już w skład amunicji, co powoduje dziesiątki ofiar wśród zwykłych cywilów.  

Co i dlaczego wydarzyło się w stolicy i regionie w ostatnich dniach? Czy istnieje jakiś sposób na ten „terror alarmów” i niekończące się naloty dronów? Komentator polityczny UA.News Mykyta Trachuk przyjrzał się tej kwestii. 

Całodobowe zagrożenie z nieba: Kijów stał się „miastem alarmów”

 

W ostatnich dniach Kijów doświadcza dosłownie niemal nieustannych ataków z wykorzystaniem dronów. Alarmy powietrzne stały się praktycznie stałym elementem życia, a ich czas trwania waha się od kilku minut do wielu godzin. Po odwołaniu alarmu mija zazwyczaj dość krótki czas: może to być kilka godzin, a czasem nawet kilka minut. A potem syrena rozbrzmiewa ponownie i to błędne koło kręci się dalej. 

Zgodnie z obserwacjami ukraińskich ekspertów wojskowych wróg celowo śledzi momenty ustania alarmu i wysyła nowe fale dronów, przez co cykl ten może się powtarzać w nieskończoność. Nie ma już sensu liczyć liczby alarmów w ciągu doby – zlały się one w jeden nieprzerwany ryk syreny. 

Zmieniło się również tło dźwiękowe miasta. Nieustannie słychać odgłosy albo przelotu dronów, albo ich bezpośrednich uderzeń, albo działania obrony przeciwlotniczej, która próbuje zniszczyć wrogie bezzałogowe statki powietrzne. Dźwięki te stały się już czymś zwyczajnym, ale nie przez to mniej niepokojącym. Część dronów, niestety, bez problemu osiąga swoje cele, a skutki tych trafień mierzy się albo płonącymi magazynami z żywnością wartą miliony (przez co w wielu supermarketach widać już półpuste lub całkowicie puste półki), albo ogromną liczbą ofiar śmiertelnych. 

Już tylko oficjalnie potwierdzone dane wskazują na 38 ofiar śmiertelnych wśród ludności cywilnej we wsi Mila pod Kijowem. Istnieją również niepotwierdzone (!) informacje, że w magazynie z uzbrojeniem mogła przebywać znaczna liczba żołnierzy, którzy również zginęli. Kto i po co po 4,5 roku wojny umieszcza magazyny tuż obok budynków mieszkalnych i obiektów cywilnych oraz co w ogóle dzieje się w głowach takich dowódców – to uzasadnione pytania.

W samym Kijowie liczba ofiar ataków również rośnie. Na przykład dosłownie przedwczoraj w wyniku wybuchu zginęła malutka, dwuletnia dziewczynka na nabrzeżu Obolonskiej. 

Osobną kwestią jest to, że po trafieniach wrogich pocisków w wielu miastach wybuchają rozległe pożary, które powodują silne zadymienie. Smog może być tak gęsty, że miejscami wywołuje podrażnienie gardła i ból głowy. Czasami z okien na wyższych piętrach, przy „korzystnym” położeniu budynku, można jednocześnie obserwować trzy lub cztery ogniska pożarów oraz czarny dym unoszący się nad sporą częścią stolicy. Jakość powietrza w takich momentach spada do poziomów nie tylko nieprzyjemnych, ale wręcz niebezpiecznych dla zdrowia.

Київ під масованою атакою: у місті спалахнули пожежі. ОНОВЛЕНО - Вечірній  Київ


Miasto zniszczone przez wybuchy 

 

Aby uzyskać pełniejszy obraz skali zniszczeń spowodowanych nalotami, wystarczy zwykła, przypadkowa przejażdżka po stolicy. Wcześniej w Kijowie obowiązywał jasny podział na dzielnice, a poszczególne z nich całkiem słusznie uważano – choć warunkowo – za dość bezpieczne, w przeciwieństwie do innych, mniej bezpiecznych. 

Obecnie ślady uderzeń rakiet są widoczne praktycznie we wszystkich częściach Kijowa: od Troieszczyny, Lasowego Masywu i Darnicy po Łukjanówkę, Szulawkę i Obolonę. W niektórych miejscach w ciągu pięciu–dziesięciu minut jazdy można naliczyć dziesiątki (!) miejsc, w których doszło do trafień lub upadku odłamków. Taka gęstość wskazuje, że ataki nie są punktowe ani przypadkowe, lecz mają charakter systematyczny i obejmują rozległy obszar miasta. Chociaż, oczywiście, skali zniszczeń nie da się na razie porównać z Charkowem, Sumami czy Chersoniem.

Podróże do regionu, do miast satelickich Kijowa — Irpina, Buczy czy Browarów — pokazują, że region stołeczny również żyje w stanie ciągłego stresu nerwowego z powodu nieustannych alarmów, nalotów dronów i zakrojonych na szeroką skalę ataków Rosji. 

Ponadto obwód wciąż pozostaje w szoku po tragedii w Milii. Miejscowi opowiadają, że na dwa dni przed atakiem nad wsią krążyły drony zwiadowcze, jednak nie podjęto żadnych działań w celu ewakuacji ludzi ani choćby wywiezienia mienia z nieszczęsnego magazynu. Kwestia ta pozostaje otwarta i budzi ogromne oburzenie. Spalone magazyny, terminale i stacje sortownicze w Browarach stały się również namacalnym dowodem na to, że ataki były zaplanowane z wyprzedzeniem i miały konkretne cele.

Kolejną charakterystyczną cechą obecnej sytuacji w Kijowie jest duża liczba mobilnych grup obrony przeciwlotniczej. Są one rozmieszczone na mostach i w różnych dzielnicach miasta, a obecnie nawet całkowicie się ukrywają. Improwizowane „taczanki” z zamontowanymi karabinami maszynowymi albo stoją w miejscu, albo poruszają się po ulicach. Ich obecność sprawia wrażenie miasta w stanie oblężenia, przygotowującego się do obrony w bezpośrednim sąsiedztwie linii frontu, choć Kijów formalnie pozostaje w głębokim tylu.

Osobnym problemem jest działanie systemów nawigacyjnych. Podczas ciągłych alarmów sygnał GPS zanika lub staje się niestabilny. W niektórych przypadkach nawigatory i telefony zaczynają wskazywać błędne lokalizacje gdzieś na drugim końcu świata, w Ameryce Łacińskiej lub Azji. Z powodu awarii synchronizacji czasu telefon może przestawić zegar na strefę czasową innego kraju, co powoduje dodatkowe zamieszanie.

Бої за Київ – обстріляли військову частину на Проспекті Перемоги | головний  сайт про політиків Слово і Діло

Paraliż
transportu i (pół)puste półki

 

Problem Kijowa polega na tym, że funkcjonowanie miasta w czasie alarmów praktycznie się zatrzymuje. Metro na lewy brzeg (gdzie tylko oficjalna liczba mieszkańców wynosi ponad 1,1 mln osób) nie kursuje, dziesiątki centrów handlowych, setki placówek i przedsiębiorstw wstrzymują działalność — podobnie jak wszelkie organy państwowe, pracownicy elektrowni i innych obiektów o znaczeniu krytycznym, centra serwisowe, punkty obsługi administracyjnej itp. A ponieważ alarmy są obecnie niemal nieprzerwane, miasto znajduje się w stanie ciągłego zastoju, jakby „w zawieszeniu”. 

Prowadzi to do znacznych strat gospodarczych, które w perspektywie staną się po prostu ogromne, oraz do ogólnego spadku wydajności. Problem ten odczuwalny jest szczególnie dotkliwie, jak już wspomniano powyżej, na lewym brzegu, gdzie z powodu zatrzymania metra dochodzi do kolapsu komunikacyjnego. Często na ulicach tworzą się korki, a na przystankach autobusowych gromadzą się ogromne kolejki, co stanowi dodatkowe zagrożenie w przypadku zagrożenia lotniczego. 

Równolegle z problemami transportowymi rośnie napięcie w zakresie zaopatrzenia w żywność. Półki dużych sieci supermarketów — „ATB”, „Novus”, „Varus”, „Fora”, „Metro” itp. — coraz częściej wyglądają na w połowie puste, a czasem wręcz całkowicie puste. 

Київ зіткнувся з перебоями постачання продуктів після атак РФ – NYT -  Главком

Nie oznacza
to całkowitego zniknięcia produktów. Na razie nie ma zagrożenia głodem: pozostają targowiska, małe sieci, sklepiki „tuż obok domu”, minimarkety itp. Jednak tempo uzupełniania zapasów nie nadąża za popytem, co prowadzi do poważnego niedoboru. Logistyka jest utrudniona, magazyny zniszczone, część personelu nie może dotrzeć do pracy, część dostawców zmienia harmonogramy, ceny szybko rosną itp. — wszystko to buduje poczucie niepewności i niestabilności, co tylko potęguje ogólny niepokój i zdenerwowanie. 

Ogólnie rzecz biorąc, atmosfera w Kijowie pod koniec sierpnia coraz bardziej przypomina pierwsze miesiące pełnej inwazji. Jedna z przedstawicielek korpusu deputowanych trafnie zauważyła: „Kijów pachnie jak Kramatorsk”. Zmiany na gorsze rzeczywiście nastąpiły, były one bardzo gwałtowne i szybkie, dlatego też rzucają się w oczy nawet gołym okiem — przez ten kontrast.

Атака на Київ дронами-камікадзе: що зруйновано, хто загинув і як живе  столиця. ОНОВЛЕНО - Вечірній Київ


Podsumowując, pod koniec sierpnia 2026 roku Kijów stoi u progu bardzo trudnego okresu. Życie w stolicy stało się odczuwalnie gorsze pod wieloma względami: bezpieczeństwo, transport, gospodarka, zaopatrzenie w żywność, jakość powietrza, stan psychiczny ludności itp. Przed nami natomiast nadchodzi zimna pora roku i ciężka zima, która tradycyjnie komplikuje i tak już krytyczną sytuację. Niestety, w najbliższym czasie nie należy oczekiwać znaczącej poprawy w żadnej dziedzinie.

Czy można coś zrobić w tej sytuacji? Oczywiste jest, że najlepszym i najbardziej pożądanym scenariuszem byłoby zakończenie wojny. To właśnie ten „słoń w pokoju”, który jest pierwotną przyczyną wszystkich nieszczęść. Jednak obecnie, niestety, nie ma mowy ani o pokoju, ani nawet o doraźnym zawieszeniu broni czy wznowieniu kontaktów dyplomatycznych. Stanowiska stron pozostają nieskończenie odległe od siebie, a negocjacje w ogóle nie toczą się od lutego. 

Zamiast tego omawiane są pewne doraźne rozwiązania – ewentualne zmiany godziny policyjnej, zmiana harmonogramu pracy transportu oraz inne środki administracyjne. Jak dokładnie będą wyglądały te decyzje i w jakim stopniu pomogą one stolicy funkcjonować w warunkach niemal nieustannych ataków – to wielka niewiadoma. Jak dotąd nie ma żadnych szczegółów. Na razie jasne jest tylko jedno: Kijów znów zmuszony jest jakoś dostosować się do nowej rzeczywistości. 

Tylko że nie da się tego znosić i dostosowywać się w nieskończoność. Prędzej czy później wyczerpują się wszelkie zasoby odporności: od zasobów dowodzeniowo-administracyjnych i ekonomicznych systemu po zasoby psychofizyczne społeczeństwa i pojedynczej osoby. O tym również nie można zapominać. 

Czytaj nas na Telegram i Sends

Pobierz naszą aplikację