$ 44.73 € 51.59 zł 11.97
+14° Kijów +14° Warszawa +29° Waszyngton
Swiridenko może stanąć na czele „Naftogazu”: co eksperci mówią o przygotowaniach do zimy

Swiridenko może stanąć na czele „Naftogazu”: co eksperci mówią o przygotowaniach do zimy

13 sierpnia 2026 19:45

Im bliżej sezonu grzewczego, tym większe stają się zagrożenia i ryzyko związane z nadchodzącą zimą. Rosja nadal atakuje infrastrukturę energetyczną i gazową, a zapotrzebowanie na import gazu rośnie. W tym kontekście szczególnego znaczenia nabiera kwestia tego, kto stanie na czele „Naftogazu” i czy firma będzie w stanie zapewnić krajowi niezbędne zasoby w warunkach wojny i kosztownego importu.

Jak będzie wyglądał przebieg zimy, jeśli Rosja zintensyfikuje ataki, jak ewentualna nominacja Julii Swyrydenko wpłynie na działalność „Naftogazu” i co na ten temat sądzą ukraińscy eksperci – opowiada UA.News.

image


Oświadczenia o „najtrudniejszej zimie w historii Ukrainy”
 

„W tym roku zima jest dla wszystkich oczywistym priorytetem” – oświadczył prezydent Wołodymyr Zełenski podczas corocznego spotkania szefów zagranicznych placówek dyplomatycznych, które odbyło się 3 sierpnia. Ostrzegł: Rosja nadal przedłuża wojnę i przygotowuje kolejne ataki na infrastrukturę energetyczną.

Już dwa dni później, 5 sierpnia, Zełenski przewodniczył posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego, podczas którego omówiono również kluczowe priorytety na okres zimowy, w tym wzmocnienie ochrony przeciwrakietowej dostaw energii.

Zadaniem Rady Ministrów jest „przyspieszenie wszystkiego, co da się przyspieszyć, i zapewnienie maksymalnej gotowości przed rozpoczęciem sezonu grzewczego” – oświadczył Serhij Korecki niemal natychmiast po mianowaniu na stanowisko premiera.

„Nadchodząca zima będzie trudniejsza niż poprzednia. Powód jest bardzo prosty – wróg zintensyfikował ataki, jest więcej pocisków balistycznych, więcej rakiet, więcej „Szahidów”. W związku z tym zniszczenia spowodowane tymi atakami są również większe. Jednak my również stajemy się silniejsi, bardziej doświadczeni, wyciągamy wnioski z poprzednich doświadczeń”ostrzegł premier, komentując przygotowania do nadchodzącego sezonu grzewczego.

image


10 sierpnia Korecki przewodniczył posiedzeniu Sztabu Energetycznego, podczas którego omówiono przygotowanie systemu energetycznego do zimy w różnych scenariuszach, przeanalizowano prognozowane bilanse energii elektrycznej i gazu, a także postępy w remontach mocy wytwórczych oraz instalowaniu dodatkowych zabezpieczeń obiektów energetycznych.

 Podczas posiedzenia sprawozdania przedstawili pierwszy wicepremier – minister energii oraz szefowie największych przedsiębiorstw energetycznych: „Naftogazu”, „Ukrenergo”, „Energoatomu”, „Ukrhydroenergo”, „Centrenergo”, DTEK oraz „Operatora GTS Ukrainy”.

image

 

Możliwa nominacja Svyrydenko
 

W kontekście przyspieszonych przygotowań do sezonu grzewczego w kręgach władzy pojawiła się nowa intryga kadrowa. Na kilka miesięcy przed rozpoczęciem „najtrudniejszej zimy” postanowiono powołać nowego szefa do kluczowej spółki energetycznej Ukrainy – NAK „Naftogaz”. W istocie na Bankowej postanowiono przeprowadzić rotację kadrową: były prezes „Naftogazu” Siergiej Korecki został mianowany premierem, zastępując na tym stanowisku Julię Svyrydenko, a byłą premier planowano przenieść na stanowisko szefa „Naftogazu”.

Media donosiły, że Swyrydenko może stanąć na czele „Naftogazu” bliżej wiosny 2027 roku, kiedy rada nadzorcza spółki przeprowadzi konkurs na stanowisko prezesa zarządu. Rozważano schemat, zgodnie z którym wcześniej mianowano dyrektor generalną Operatora GTS Natalię Bojko: rada nadzorcza miała najpierw wprowadzić Svyrydenko do zarządu „Naftogazu”, a dopiero potem powierzyć jej obowiązki prezesa.

image


W ten sposób początkowo rozważano scenariusz, zgodnie z którym Siergiej Fedorenko, który został pełniącym obowiązki prezesa „Naftogazu”, miałby pozostać na tym stanowisku na czas sezonu grzewczego, a dopiero potem miałby zostać ogłoszony konkurs na stanowisko stałego szefa. Wydaje się jednak, że zrezygnowano z tego pomysłu.

Wśród ekspertów opinie na temat kandydatury Julii Swiridenko na czele „Naftogazu” są podzielone. Z jednej strony – posiada ona solidne doświadczenie w administracji państwowej. Z drugiej – nie ma doświadczenia w branży naftowo-gazowej, co budzi wątpliwości w przededniu niezwykle trudnego sezonu grzewczego.

image


Przygotowania „Naftogazu”
 

Przebieg obecnego sezonu grzewczego, podobnie jak wszystkich poprzednich w czasie wojny, będzie zależał od intensywności ostrzałów wroga, poziomu przygotowań oraz warunków pogodowych. Dla „Naftogazu” jednym z kluczowych czynników są zapasy paliwa w podziemnych magazynach. Na sierpień 2026 roku Ukraina zgromadziła prawie 14 mld metrów sześciennych gazu, przekraczając minimalny wymóg rządu wynoszący 13,2 mld m³ na rozpoczęcie sezonu grzewczego. Zgromadzenie gazu przebiega z wyprzedzeniem w stosunku do harmonogramu, a plany przewidują osiągnięcie poziomu 14,6 mld m³.

Jednak te ilości są niewystarczające i „Naftogaz” będzie musiał zapewnić dodatkowy import gazu przed rozpoczęciem sezonu zimowego. Do tego celu firmie brakuje około 400 mln euro finansowania. Informację tę podał wcześniej minister energii Denys Szmyhal.

Co prawda, wykorzystanie tych zapasów również znalazło się pod znakiem zapytania. Ataki rakietowe mogą uszkodzić infrastrukturę wydobycia gazu oraz system poboru gazu z podziemnych magazynów.

Komentarze ekspertów

 

image

 

Oleg Pendzin: obiektywnie rzecz biorąc, import
 będzie wzrastał

„Nie jest dla nikogo tajemnicą, że wróg atakuje przedsiębiorstwa wydobywcze. Widzieliśmy już pewne oświadczenia „Ukrgazwydobycia” dotyczące gwałtownego spadku wydobycia. Oznacza to, że obiektywnie import będzie wzrastał, jeśli chcemy przetrwać tę zimę pod względem ogrzewania. Import jest obecnie bardzo drogi. W związku z tym pojawi się luka kasowa — większa różnica między ceną gazu dla ludności, przeznaczonego na ogrzewanie, a ceną faktycznego importu. „Oznacza to, że w tej chwili najważniejszą kwestią są pieniądze” – zauważa Oleg Pendzin, szef Klubu Dyskusji Ekonomicznych.

Według niego dla NAK „Naftogaz” priorytetem jest zgromadzenie środków niezbędnych do zapewnienia ludności gazem, w ścisłej współpracy z budżetem Ukrainy.

„Słyszeliśmy wiele rozmów o »planach stabilności« i przygotowaniach do zimy. Jednak moim zdaniem główny problem dotyczy przede wszystkim ceny nośnika energii i jego ilości. Bo jeśli infrastruktura będzie gotowa, ale nie będzie czym palić, to będzie totalna katastrofa – mówi Oleg Pendzin. – Dlatego głównym zadaniem NAK „Naftogaz” jest zapewnienie surowca, którym przedsiębiorstwa komunalne i osoby prywatne będą ogrzewać swoje mieszkania. Oznacza to, że stanowisko szefa NAK „Naftogaz” nabiera dziś ogromnego znaczenia z punktu widzenia przetrwania nadchodzącej zimy”.

Pendzin uważa również, że na dzień dzisiejszy zasoby finansowe i materialne, zgodnie z harmonogramem gromadzenia, wystarczają na przetrwanie zimy.

„Jedynym pozytywnym aspektem jest to, i zapewne wszyscy doskonale to rozumieją, że według statystyk nie zdarzają się dwa razy z rzędu tak mroźne zimy, jak ta poprzednia” — mówi Oleg Pendzin. — Ostatnia tak mroźna zima, jak w latach 2025–2026, miała miejsce sześć lat temu. Jeśli ta zima będzie zauważalnie cieplejsza, to odpowiednio koszty ogrzewania będą znacznie niższe. Oznacza to, że w tej sytuacji możemy przetrwać zimę znacznie łatwiej, nawet jeśli ostrzał infrastruktury energetycznej będzie trwał”.

image


Witalij Kuzyk: import gazu to nie kwestia handlu, lecz porozumień
 politycznych

„Nie byłbym aż tak optymistyczny co do tego, że wystarczy nam gazu. Rosjanie robią wszystko, co w ich mocy, by zniszczyć infrastrukturę stacji rozdzielczych. Atakują nawet niewielkie punkty rozdzielcze. Ataki te mają charakter systemowy, to znaczy mają na celu wyłączenie całych regionów z sieci dostaw gazu. Jest to problem, z którym może zmierzyć się branża. Po drugie – chodzi o niszczenie stacji wydobywczych gazu, przede wszystkim w obwodzie poltawskim i innych. To również może wyrządzić szkodę. Jeśli Rosjanie systematycznie i totalnie zabiorą się za wywołanie „głodomoru”, to w konsekwencji może również pojawić się problem transportu – infrastruktura może zostać zniszczona jako spójny system” – ostrzega Witalij Kułik, dyrektor Centrum Badań nad Problemami Społeczeństwa Obywatelskiego.

To, w jakim stopniu uda się sprostać temu poważnemu wyzwaniu, zdaniem analityka, będzie zależało od operacyjnego zarządzania procesami: szybkości napraw, wymiany zniszczonych bloków, automatyzacji tych procesów oraz alokacji zasobów.

„NAK «Naftogaz» wykazał pewne możliwości szybkiego reagowania. Na początku wojny NAK całkiem nieźle radził sobie ze swoimi zadaniami. Wydaje mi się, że Svyrydenko, jeśli zostanie mianowana, będzie miała do dyspozycji skuteczne narzędzia. A ona jest niezłą menedżerką, jakkolwiek by na to nie patrzeć. Problem polega na tym, że bycie prezesem zarządu NAK „Naftogaz” oznacza w znacznym stopniu wzięcie na siebie pewnej odpowiedzialności, bez czekania na telefon i polecenie, co robić, a czego nie. W sytuacji kryzysowej tak się nie da” – podkreśla Witalij Kułik.

Ponadto analityk jest przekonany, że na kierownictwo NAKU z pewnością będzie wywierana presja ze strony dużych odbiorców.

„Nie mówię tu o ludziach, choć to również jest bardzo ważne. Sprawiedliwość naliczania taryf za transport gazu ma pierwszeństwo w całym systemie. Jednak to w większym stopniu leży w gestii Ministerstwa Paliw i Energii oraz regionalnych przedsiębiorstw gazowych. Jeśli chodzi o NAKU – to przede wszystkim duzi odbiorcy korporacyjni lub tacy odbiorcy, jak miejscowości. W związku z tym każdy będzie próbował wywalczyć sobie preferencje. I będą wywierać presję, aby nie było żadnej selektywności. To bardzo ważne. I tu mogą pojawić się rozmowy o zaangażowaniu politycznym itp. Dlatego Swyrydenko będzie musiał w tej sytuacji „manewrować” politycznie” — uważa analityk.

W zapewnieniu importu, który ma pokryć deficyt gazu w zimie, Witalij Kułik dostrzega również aspekt polityczny:

„Nasze wydobycie nie wystarczy. Oczywiste jest, że szczytowe obciążenia wymagają importu. A ten import ma u nas charakter polityczny, jest upolityczniony. Nie jest to kwestia handlu — jest to kwestia porozumień politycznych. Wygląda na to, że Julia Swyrydenko ma odpowiednie kontakty, by bezpośrednio uczestniczyć w tych negocjacjach, wspierać je i szybko reagować na potrzebę zakupu gazu.

Zobaczymy. Moim zdaniem wiąże się to z wieloma ryzykami. Począwszy od woli politycznej krajów takich jak Węgry i Słowacja, przez które przebiega gazociąg, a skończywszy na problemach z ustalaniem cen na rynkach europejskich. Pozostaje pytanie, po jakiej cenie będziemy kupować gaz i jak będzie wyglądał schemat jego zakupu. Czy nie otrzymamy gazu po zawyżonej cenie politycznej, obejmującej znaczne ustępstwa na rzecz właśnie Słowacji i Węgier? To również są kwestie, które będą się pojawiać”.

image

 

Iwan Us: ryzyko potęguje fakt, że Rosja kontynuowała ataki
 

Odpowiadając na pytanie, jak poważne jest zagrożenie pozostawania bez gazu, główny konsultant Centrum Badań nad Polityką Zagraniczną Narodowego Instytutu Badań Strategicznych Iwan Us rozważa kilka scenariuszy:

„Zagrożenie jest poważne, ale na razie nie wydaje się nieuniknione: rządowy cel na 1 listopada 2026 r. to 14,6 mld m³ w podziemnych magazynach gazu, a krytyczne minimum to 13,2 mld m³. Zgodnie z podstawowym scenariuszem DiXi Group poziom ten jest osiągalny; w scenariuszu intensywniejszych ataków początkowe zapasy mogą wynieść jedynie 13,2–13,8 mld m³, a w scenariuszu ograniczonego importu i szoku cenowego — 12,3–13,3 mld m³. Ryzyko potęguje fakt, że Rosja kontynuowała ataki na obiekty wydobywcze gazu „Naftogazu” również w lipcu 2026 roku. 

Pomimo tego, że w sierpniu poziom zapasów gazu ziemnego w Europie był rekordowo niski, Ukraina może liczyć na import, ale głównym problemem jest raczej cena i pieniądze niż fizyczny brak gazu w UE – zauważa Iwan Us.

„Pod koniec lipca 2026 roku europejskie magazyny były zapełnione jedynie w około 55% — jest to drugi najniższy poziom odnotowany w tym okresie od 2016 roku; jednocześnie Komisja Europejska i ACER oświadczyły, że nie ma bezpośredniego zagrożenia dla bezpieczeństwa dostaw do UE, a poziom 80% uznaje się za wystarczający do przetrwania zimy. Dla Ukrainy oznacza to, że import jest technicznie możliwy, w szczególności trasami z Polski, Słowacji, Rumunii i Mołdawii, ale terminowe sfinansowanie zakupów pozostaje kluczowym warunkiem”. 

Ważnym czynnikiem wpływającym na sytuację pozostanie sytuacja na międzynarodowym rynku gazu. Wpływ ten będzie raczej negatywny, uważa ekspert.

„IEA i ENTSOG odnotowują, że konflikt na Bliskim Wschodzie oraz zagrożenia dla Cieśniny Ormuzskiej spowodowały kurczenie się globalnego rynku LNG, a przywrócenie przepływów po czerwcowym porozumieniu tymczasowym między USA a Iranem nie przywróciło ich jeszcze do poziomów sprzed kryzysu. W okresie od marca do czerwca 2026 roku azjatycki indeks JKM był średnio o 2,1 USD/MBtu droższy od europejskiego TTF, dlatego część elastycznych dostaw LNG trafiała do Azji, a nie do Europy. Dla Ukrainy oznacza to droższy import, większą zmienność cen oraz jeszcze większą zależność od finansowania zewnętrznego” — wyjaśnił Iwan Us.

 

Czytaj nas na Telegram i Sends

Pobierz naszą aplikację