$ 43.52 € 50.45 zł 11.73
+2° Kijów +7° Warszawa +2° Waszyngton
Raport cieni dla nikogo: jak „koalicja NGO” straciła europejskie pieniądze i mandat zaufania

Raport cieni dla nikogo: jak „koalicja NGO” straciła europejskie pieniądze i mandat zaufania

03 marca 2026 15:49

W świecie krajowego „aktywizm grantowego” obowiązuje jedna złota zasada: jeśli tracisz finansowanie od donora, nigdy nie przyznawaj się do tego wprost. Nazwij to „nowym podejściem”, „wzmocnieniem zdolności instytucjonalnej” albo „przejściem na własne zasoby”. Najważniejsze to zachować twarz, nawet gdy fundament twojego monopolu na prawdę rozpada się na kawałki.

Właśnie taki pokaz „dobrej miny do złej gry” zaprezentowało niedawno Laboratorium Inicjatyw Legislacyjnych (LIL), ogłaszając przygotowanie tzw. Trzeciego raportu cieni do rozdziału 23 Raportu Komisji Europejskiej dotyczącego Ukrainy.

Na pierwszy rzut oka — rutynowa informacja: kolejny raport, kolejna porcja rekomendacji. Ale nie dla tych, którzy potrafią czytać między wierszami i pamiętają historię sprawy.

Zniknięcie głównego sponsora: gdzie podział się „Pravo-Justice”?
 

Nietrudno znaleźć w sieci informacje o prezentacjach pierwszych dwóch raportów cieni. Był to patos najwyższej próby. Na okładkach dumnie widniały logotypy europejskich programów, wydarzenia odbywały się z obowiązkowym udziałem ambasadorów UE, a sami aktywiści przekazywali wszędzie ten sam komunikat: „Jesteśmy głosem społeczeństwa obywatelskiego działającym z bezpośrednim błogosławieństwem Unii Europejskiej”. Rolę głównego finansowego donora i politycznego „parasola ochronnego” pełnił wówczas otwarcie Projekt UE „Pravo-Justice”. Nawiasem mówiąc, miliony wydane na ten cel to temat na osobny, obszerny artykuł.

A teraz spójrzmy na najnowszą informację LIL o rozpoczęciu prac nad Trzecim raportem. I co widzimy? Wzmianek o „Pravo-Justice” — zero. Logotypów europejskich programów pomocy technicznej — zero. Zamiast tego pojawia się zaskakujący, utrzymany w najlepszych tradycjach kazuistyki językowej akapit:

„Raport cieni jest wyłącznie produktem społeczeństwa obywatelskiego… Aby wzmocnić integralność instytucjonalną procesu, w tym roku wprowadzamy nowe podejście: raport cieni będzie finansowany przez niezależne organizacje społeczeństwa obywatelskiego. Laboratorium Inicjatyw Legislacyjnych oraz Transparency International Ukraine pokryją znaczną część zasobów…”

Tłumacząc z języka grantowego na ludzki, oznacza to jedno: Europa zakręciła kurek z pieniędzmi.

Deklaracja o „finansowaniu z własnych zasobów NGO” wywołuje ironiczny uśmiech u każdego, kto zna ekonomię krajowego trzeciego sektora. Organizacje pozarządowe nie prowadzą działalności biznesowej, nie mają „własnych oszczędności” ani zysków korporacyjnych na realizację szeroko zakrojonych analiz. Jeśli muszą szukać wewnętrznych rezerw, aby pokryć koszty raportu, jest to bezsporny dowód, że tym razem nie przyznano im celowego zamówienia ani grantu ze strony struktur europejskich.

„Efekt ARMADA” i upadek równoległej rzeczywistości
 

Co skłoniło Brukselę do tak wyraźnego zdystansowania się od swoich dotychczasowych „reformatorów” i odmowy dalszego finansowania oraz wsparcia politycznego? Odpowiedź leży w sferze instytucjonalnej higieny, której Europejczycy przestrzegają bardzo rygorystycznie.

Przez lata ta zamknięta koalicja NGO (która obecnie rozrosła się do dziewięciu organizacji, aby stworzyć wrażenie masowości) kreowała przed europejskimi partnerami równoległą rzeczywistość. Pod pozorem „ochrony praworządności” promowano działania o charakterze instytucjonalnego przejęcia, w szczególności bezprecedensowe ataki na niezależność Narodowej Asocjacji Adwokatów Ukrainy.

Za pieniądze europejskich podatników lokalni aktywiści próbowali podważyć samorządność 70-tysięcznej wspólnoty zawodowej, manipulując wnioskami i zasłaniając się autorytetem UE.

Przez lata krajowi eksperci i przedstawiciele środowiska prawniczego alarmowali, że nie można traktować raportów grantowych NGO jako ostatecznej instancji prawdy — choćby dlatego, że wiele z tych organizacji ma jedynie odległy związek z zawodem prawnika.

Prawdopodobnie kroplą, która przelała czarę, był raport o stanie ukraińskiej adwokatury w czasie wojny, zaprezentowany 5 lutego 2026 roku w Brukseli przez renomowaną amerykańską sieć obywatelską ARMADA.

Nie ma wątpliwości, że raport ARMADA był zimnym prysznicem dla europejskich urzędników. Eksperci z USA i Europy, opierając się na faktach, danych i analizie prawnej, wykazali, że działalność ukraińskiej „koalicji NGO” nie ma nic wspólnego z międzynarodowo uznanymi zasadami (w tym stanowiskami CCBE i Komisji Weneckiej), lecz stanowi próbę przejęcia niezależnej profesji.

Jedną rzeczą jest wspieranie inicjatyw antykorupcyjnych, a zupełnie inną znalezienie się w centrum międzynarodowego skandalu, w którym z własnych środków finansuje się podważanie podstawowych zasad wymiaru sprawiedliwości — co potwierdzają partnerzy zza oceanu.

Choć raport ARMADA dotyczył przede wszystkim NAAU, w Brukseli zrozumiano prostą rzecz: jeśli tak zwana „koalicja NGO” mijała się z prawdą w sprawie adwokatury, to dlaczego inne jej raporty miałyby być wolne od manipulacji?

Bankructwo instytucjonalne: raport dla nikogo
 

Tak zwane raporty cieni dla Komisji Europejskiej są dziś skompromitowane. I choć nikt nie powie tego wprost, decyzja Brukseli, by „nie dawać pieniędzy i nie stać obok”, mówi więcej niż jakiekolwiek oficjalne oświadczenia. To dyplomatyczna forma zerwania relacji.

Oczywiście grantowe NGO nie mogą przyznać się do porażki. Bo gdyby się zatrzymały, wszyscy zobaczyliby, że król jest nagi.

Stąd desperacki krok: sami napiszemy, sami sfinansujemy, sami się pochwalimy. Rozszerzają koalicję, włączając organizacje takie jak „Opora”, licząc, że liczba logotypów na okładce zastąpi utraconą jakość i legitymację.

Powstaje jednak kluczowe pytanie: dla kogo i po co powstaje Trzeci raport cieni?

Jeśli Komisja Europejska go nie zamawiała, jeśli projekty europejskie go nie finansują, nie ma on żadnej mocy prawnej ani politycznej w ocenie postępów Ukrainy na drodze do integracji europejskiej. Został pozbawiony mandatu zaufania. Nie jest już „dokumentem, na który orientuje się Europa”. To po prostu zbiór esejów prywatnego, zamkniętego klubu, napisany w celu uzasadnienia własnego istnienia.

To fiasko i pełne bankructwo instytucjonalne.

Można publikować dowolną liczbę manipulacyjnych artykułów w przychylnych (i powiązanych) mediach, odwołując się do nazwisk politycznych emigrantów z przeszłości w celu emocjonalnego szantażu. Fakty pozostają jednak faktami: główny zleceniodawca zniknął.

Pozostaje jedno logiczne pytanie do rządu Ukrainy: skoro nawet Unia Europejska dostrzegła stronniczość tej „koalicji” i zdystansowała się od jej działalności, dlaczego Rada Ministrów Ukrainy nadal opiera się na propozycjach tych samych skompromitowanych aktywistów przy tworzeniu rządowych map drogowych?

Czytaj nas na Telegram i Sends