W Mołdawii władze ogłosiły alarm ekologiczny kilka dni po uderzeniu rosji w Dniestrowską Elektrownię Wodną. Atak, który miał miejsce 7 marca, spowodował wycieki do wody technologicznych olejów oraz paliwa rakietowego. Rozprzestrzenienie się toksycznej fali na Dniestrze dotknęło jednocześnie trzy kraje: Ukrainę, Mołdawię i Rumunię.
Biorąc pod uwagę transgraniczne znaczenie tej arterii wodnej dla wielu miejscowości, rosja zaplanowała nie tylko zniszczenie ukraińskiego systemu energetycznego, ale także stworzenie sztucznego kryzysu wodnego w regionie. Zanieczyszczenie Dniestru okazało się na tyle poważne, że pojawiły się podstawy, aby rozpatrywać je jako akt wojny ekologicznej ze strony rosji w skali ogólnoeuropejskiej.
UA.News opisuje skalę zagrożenia ekologicznego na Dniestrze oraz to, co analitycy mówią o kluczowym znaczeniu tej operacji wojskowej w ogólnej strategii hybrydowej wojny Kremla.

Atak na Dniestrowską Elektrownię Wodną i zagrożenie ekologiczne
Dniestrowska elektrownia wodna jest drugą co do mocy elektrownią wodną w Ukrainie, a także jedną z największych elektrowni szczytowo-pompowych na świecie, przeznaczonych do bilansowania systemu energetycznego. W ramach kompleksu ten ogromny obiekt zapewnia elastyczne moce do pokrywania szczytowego zapotrzebowania na energię, a także pomaga przeciwdziałać powodziom w regionie. Po tym, jak od 2022 roku ukraińska energetyka jest regularnie atakowana, elektrownia ta zapewnia rezerwy dla odbudowy systemu i stała się szczególnie cennym obiektem dla Ukrainy.
W nocy z 6 na 7 marca rosyjskie wojska po raz pierwszy od początku pełnoskalowej inwazji obrały za cel Dniestrowską Elektrownię Wodną. W rejonie miasta energetyków Nowodniestrowsk w obwodzie czerniowieckim, gdzie znajduje się elektrownia, okupanci uderzyli 11 dronami oraz czterema rakietami „Kalibr”. Doprowadziło to do poważnego wycieku technicznych olejów oraz paliwa rakietowego z uszkodzonych obiektów infrastruktury.

Zanieczyszczenie rozprzestrzeniło się w dół rzeki na terenie obwodów czerniowieckiego, winnickiego i odeskiego, docierając do granicy z Mołdawią. W kilku miejscowościach położonych wzdłuż rzeki na powierzchni wody wykryto oleiste plamy oraz wyraźny zapach technicznych olejów. W niektórych miejscach badania laboratoryjne wykazały przekroczenie zawartości produktów naftowych nawet 2,5-krotnie.
10 marca oficjalnie potwierdzono fakt zanieczyszczenia. Jednostki Państwowej Służby ds. Sytuacji Nadzwyczajnych próbowały zlokalizować toksyczne substancje: instalowano linie zaporowe oraz stosowano sorbenty do zbierania oleistych plam. W Ministerstwie Gospodarki, Środowiska i Rolnictwa oświadczono, że sytuacja w ukraińskiej części rzeki pozostaje pod kontrolą. Mołdawia i Rumunia przyłączyły się do działań mających na celu lokalizację zanieczyszczenia w mołdawskim odcinku Dniestru.

Zanieczyszczenie Dniestru w Mołdawii
Rzeka Dniestr jest jednym z kluczowych źródeł zaopatrzenia w wodę dla Ukrainy i Mołdawii, w tym dla takich dużych miast jak Odessa i Kiszyniów. Szczególnie narażone na rozprzestrzenianie się skupisk substancji oleistych są odcinki w pobliżu ujęć wody w dolnym biegu rzeki.
Ukraińskie i mołdawskie służby państwowe zaleciły lokalnym przedsiębiorstwom wodociągowym wzmocnienie dodatkowego oczyszczania wody. W pobliżu stacji poboru wody, która dostarcza wodę pitną do Kiszyniowa, zainstalowano dwie bariery ochronne.

Ministerstwo Środowiska Mołdawii ogłosiło również „żółty poziom zagrożenia” w rejonach przygranicznych z Ukrainą, ostrzegło mieszkańców o możliwych przerwach w dostawie wody oraz wezwało do robienia zapasów. 14 marca tymczasowo wstrzymano dostawy wody w czterech rejonach jednocześnie — w strefie zagrożenia ekologicznego znalazło się ponad 40 miejscowości po mołdawskiej stronie Dniestru.
Specjalne jednostki próbowały zatrzymać produkty naftowe w wodzie przy pomocy bel słomy oraz zainstalowały dodatkowe filtry. Mimo częściowego oczyszczenia rzeki w niektórych rejonach zalecano mieszkańcom wstrzymanie się z korzystaniem z wody, dopóki wskaźniki nie powrócą do bezpiecznych norm.

Według ocen specjalistów wykryte w Dniestrze związki chemiczne trudno usunąć z ekosystemu rzecznego bez zastosowania wyspecjalizowanych międzynarodowych technologii oczyszczania. Dlatego rząd Mołdawii zwrócił się do europejskich partnerów o dostarczenie nowoczesnego sprzętu do zbierania ropy oraz mobilnych stacji do analizy jakości wody.
Mołdawia skierowała również jednostki swojej Armii Narodowej do organizacji obozu zarządzania kryzysowego w rejonie sorockim, graniczącym z Ukrainą. W tym miejscu wspólnie pracują mołdawskie, ukraińskie i rumuńskie jednostki służb ratowniczych.

Akt wojny ekologicznej
Atakując obiekty hydroenergetyczne na Dniestrze, Kreml w sposób zaplanowany prowokuje kryzys humanitarny jednocześnie w dwóch krajach — przyznają władze w Kijowie i Kiszyniowie. 15 marca rząd Mołdawii zwołał nadzwyczajne posiedzenie i ogłosił wprowadzenie stanu alarmu ekologicznego w dorzeczu Dniestru na okres 15 dni. Urzędnicy przyznali, że „konieczne jest pilne zmobilizowanie zasobów”, ponieważ zagrożenie ekologiczne nadal trwa i istnieje ryzyko „przekroczenia poziomu substancji zanieczyszczających w północnej części Dniestru”.
Tego samego dnia prezydent Mołdawii Maia Sandu podkreśliła transgraniczny charakter tego przestępstwa i zaznaczyła, że „rosja ponosi pełną odpowiedzialność” za zagrożenia ekologiczne oraz możliwy kryzys humanitarny w regionie.

W Kijowie oświadczono, że zanieczyszczenie transgranicznej arterii wodnej jest celowym aktem wojny ekologicznej ze strony rosji. Rzecznik praw człowieka Dmytro Łubinec przypomniał, że niszczenie źródeł wody pitnej stanowi poważne naruszenie konwencji genewskich. W związku z tym przygotowuje on oficjalne wystąpienia do Organizacji Narodów Zjednoczonych z żądaniem natychmiastowej międzynarodowej reakcji na „rosyjski terroryzm ekologiczny”.
„Już przygotowuję pisma do ONZ z żądaniem odnotowania tego faktu i udzielenia jednoznacznej międzynarodowej odpowiedzi. Świat nie ma prawa milczeć. Agresja rosji przeciwko środowisku to wyzwanie dla cywilizowanego świata. Jeśli dziś nie będzie bezkompromisowej odpowiedzi, rosyjski terror jutro będzie zatruwał inne rzeki Europy” — ostrzegł Łubinec, podkreślając, że rosja dopuściła się zamachu na podstawowe prawo milionów ludzi — prawo do wody.
Dmytro Śniehirjow: atak na Dniestrowską Elektrownię Wodną to wielowymiarowa operacja wojskowa
rosjanie przeprowadzili uderzenie w kilku wymiarach jednocześnie: próbowali zneutralizować obiekt zasilania energetycznego, wywołać sztuczną katastrofę ekologiczną, sprowokować napięcia społeczne na terytorium Ukrainy i Mołdawii, a także wysłać sygnał zachodnim sojusznikom Ukrainy — uważa analityk wojskowy Dmytro Śniehirjow. Chodzi o kluczowy element hybrydowej wojny rosji, skierowanej jednocześnie do kilku grup odbiorców: w Ukrainie, Mołdawii, Rumunii oraz w Stanach Zjednoczonych.

„Uderzenie nastąpiło w czasie prowadzenia na terytorium Rumunii wielonarodowych ćwiczeń państw NATO, w których przede wszystkim uczestniczą żołnierze Sił Zbrojnych Stanów Zjednoczonych. Dlatego najprawdopodobniej jest to element nacisku wojskowo-politycznego lub sygnał polityczny ze strony federacji rosyjskiej — przede wszystkim wobec Stanów Zjednoczonych — dotyczący możliwych dalszych scenariuszy rozwoju wydarzeń. Stany Zjednoczone, mimo krytyki ze strony Trumpa, rozważają rozszerzenie swojej obecności wojskowej, przede wszystkim na flankach NATO. W szczególności w planach administracji NATO znajduje się budowa centrum logistycznego na terytorium Rumunii, które pod względem skali pomocy wojskowo-technicznej dla Sił Obrony Ukrainy przewyższy polski Rzeszów.
rosja miała również na celu wywołanie napięć społecznych w Mołdawii na tle dyskusji prowadzonych przez przedstawicieli Mołdawii i Rumunii o możliwej blokadzie, w tym także wojskowej, rosyjskiej enklawy w Naddniestrzu. Dlatego uderzenie nie jest przypadkowe ani pod względem czasu, ani wyboru celu.
Wszyscy koncentrują się wyłącznie na humanitarnym aspekcie tej sprawy. Jest to rzeczywiście naruszenie zasad prowadzenia wojny. Jednak jest to wielowektorowa operacja armii okupacyjnej.”