$ 44.44 € 51.65 zł 11.98
+21° Kijów +22° Warszawa +20° Waszyngton
Od „Kartaginy” po „Midasa”: co kryją się za nazwami operacji NABU

Od „Kartaginy” po „Midasa”: co kryją się za nazwami operacji NABU

07 września 2026 13:50

W ostatnim czasie operacje ukraińskich organów antykorupcyjnych coraz częściej można rozpoznać nie po numerach postępowań karnych, ale po nazwach, które bardziej przypominają tytuły filmów, mitologię lub lekcję historii. „Midas”, „Forrest Gump”, „Femida”, „Disneyland”, a teraz także „Kartagina” – każda nowa duża sprawa prowadzona przez NABU i SAP wiąże się z kolejną kryptonimową nazwą.

Kolejnym pretekstem do przypomnienia sobie o tym zjawisku stała się operacja „Kartagina”. Na początku września NABU i SAP ogłosiły rozbicie organizacji przestępczej, którą organy ścigania łączą z urzędnikiem Biura Prokuratora Generalnego. Według wersji śledczej jej członkowie otrzymywali pieniądze za „ochronę” oszukańczych call center, a następnie legalizowali uzyskane środki. 

Jednocześnie nietypowe nazwy to nie tylko próba efektownego zaprezentowania głośnego śledztwa. Szef SAP Oleksandr Klymenko wyjaśnił niedawno: słowa kodowe są potrzebne przede wszystkim samym detektywom, aby w komunikacji służbowej nie wymieniać prawdziwych nazwisk osób i obiektów objętych dochodzeniem, a tym samym zmniejszyć ryzyko wycieku informacji. 

UA.News opowiada, skąd mogły wziąć się nazwy najbardziej głośnych operacji NABU, dlaczego jedna sprawa początkowo nosiła nazwę „Disneyland”, co ma z tym wspólnego Forrest Gump, król Midas i starożytny Kartagina oraz jakie równie niezwykłe nazwy kodowe stosują organy ścigania w innych krajach.

„Kartagina”: dlaczego nowa operacja NABU otrzymała nazwę miasta, które Rzym postanowił całkowicie zniszczyć

Na początku września 2026 roku NABU i SAP przeprowadziły jedną z najbardziej głośnych operacji ostatnich miesięcy — tym razem w centrum uwagi znalazła się Prokuratura Generalna.

Według wersji śledztwa jeden z kierowników jednostki organizacyjnej Biura Prokuratora Generalnego w połowie 2025 roku utworzył organizację przestępczą, w skład której weszli pracownicy prokuratury oraz osoby z nimi powiązane. Uczestnicy, jak twierdzą organy ścigania, systematycznie czerpali nielegalne korzyści w zamian za nieprzeszkadzanie w działalności oszukańczych call center.

Według danych śledztwa, otrzymane pieniądze próbowano zalegalizować poprzez nieruchomości, biżuterię, kosztowne mienie oraz konta bankowe bliskich. NABU poinformowało, że tylko na zakup nieruchomości i kosztowności wydano ponad 20 mln UAH, a kolejne ponad 10 mln UAH zdeponowano na kontach pod pozorem dochodów z działalności gospodarczej. Niektóre aktywa przepisywano na osoby trzecie. Ogółem organy ścigania poinformowały o pięciu podejrzanych. 

Znacznie bardziej interesująca w kontekście naszego tematu jest jednak nazwa „Kartagina”.

NABU i SAP nie wyjaśniły jak dotąd publicznie, dlaczego detektywi wybrali właśnie to słowo kodowe. Nie można zatem twierdzić, że nazwa ta ma konkretne znaczenie. Jednak skojarzenia historyczne są tutaj tak silne, że trudno ich nie dostrzec.

Kartagina była jednym z najpotężniejszych państw starożytnego basenu Morza Śródziemnego i głównym rywalem Rzymu. Konflikt między tymi dwoma państwami trwał dziesiątki lat i przeszedł do historii jako wojny punickie. To właśnie z Kartaginą wiąże się postać Hannibala, który poprowadził armię przez Alpy i niemal doprowadził Rzym na skraj klęski.

image

Ostatecznie jednak zwyciężył Rzym. Po trzeciej wojnie punickiej w 146 roku p.n.e. wojska rzymskie zdobyły Kartaginę, zniszczyły miasto, a jego terytorium przekształciły w rzymską prowincję.

Z tą historią wiąże się również jedno z najsłynniejszych haseł politycznych starożytności — Carthago delenda est, czyli „Kartagina musi zostać zniszczona”. Tradycyjnie przypisuje się ją rzymskiemu politykowi Katonowi Starszemu, który nalegał na ostateczne wyeliminowanie głównego konkurenta Rzymu.

Dlatego „Kartagina” jako nazwa operacji organów ścigania naturalnie odczytuje się jako metafora systemu lub struktury, którą planuje się nie tylko osłabić, ale i zniszczyć. Jest to jednak tylko interpretacja tego historycznego nawiązania. Detektywi z NABU nie potwierdzili jak dotąd, że nadali tej nazwie właśnie takie znaczenie.

Operacja „Midas”: król, który zamieniał wszystko w złoto, i sprawa o setki milionów

Przed „Kartaginą” najsłynniejszym przykładem nazewnictwa NABU pozostawała chyba „Midas”. Operację pod tą nazwą NABU i SAP przeprowadziły w listopadzie 2025 roku po ponad 15 miesiącach gromadzenia dokumentacji i tysiącach godzin nagrań audio.

Według danych organów ścigania grupa osób stworzyła system wywierania wpływu na strategiczne przedsiębiorstwa sektora energetycznego, przede wszystkim na „Energoatom”. Według wersji śledczych kontrahentom przedsiębiorstwa państwowego proponowano wpłacanie od 10% do 15% wartości kontraktów, aby uniknąć zablokowania płatności lub utraty statusu dostawcy.

Sam ten schemat miał jeszcze jedną wewnętrzną nazwę — „Szlagbaum”: zapłaciłeś — przejechałeś, nie zapłaciłeś — pojawiają się problemy.

W pierwszym etapie operacji funkcjonariusze organów ścigania przeprowadzili ponad 70 przeszukań. Według szacunków NABU, przez tak zwaną „pralnię”, w której prowadzono czarną księgowość i legalizowano środki, w okresie objętym dokumentacją mogło przepłynąć około 100 mln dolarów. 

W 2026 r. śledztwo nadal się rozszerzało. NABU informowało o nowych podejrzeniach, a w jednym z epizodów mowa była już o ponad 112 mln dolarów w gotówce, które – według wersji śledztwa – organizacja przestępcza uzyskała dzięki działalności w sektorze energetycznym.

A teraz — przejdźmy do tytułu. Midas — król z mitologii starożytnej Grecji, który poprosił Dionizosa o zdolność zamiany wszystkiego, czego dotknie, w złoto. Początkowo wydawało się to idealnym darem. Kamienie, gałęzie i przedmioty wokół króla zamieniały się w złoto. Jednak bardzo szybko Midas zdał sobie sprawę z pułapki: w złoto zamieniały się również potrawy i napoje. Dar absolutnego bogactwa stał się zagrożeniem dla jego własnego życia.

image

Stąd też pochodzi znane powiedzenie „dotyk Midasa” – zdolność do przekształcania praktycznie wszystkiego w źródło pieniędzy lub zysku.

NABU nie wyjaśniło oficjalnie, czy to właśnie mit o złotym dotyku zadecydował o nazwie operacji. Jednak w sprawie, której głównym tematem były wielomilionowe przepływy gotówki, „pranie brudnych pieniędzy”, prowizje z kontraktów państwowych i luksusowe aktywa, takie podobieństwo wydaje się więcej niż oczywiste.

„Forrest Gump”: jedno zdanie z podsłuchu faktycznie wyjaśniło całą nazwę operacji

W przypadku operacji „Forrest Gump” pochodzenie nazwy da się znacznie łatwiej prześledzić. 19 sierpnia 2026 roku NABU i SAP poinformowały o wykryciu organizacji przestępczej, której działalność, według wersji śledztwa, była związana z raiderami, przejmowaniem drogich nieruchomości, ingerencją w państwowe systemy informatyczne oraz legalizacją środków.

Funkcjonariusze organów ścigania oświadczyli, że jesienią 2025 roku członkowie organizacji przejęli dwa przedsiębiorstwa o aktywach wartych 248 mln hrywien. Kolejnym przedmiotem zainteresowania była nieruchomość w centrum Kijowa o wartości ponad 500 mln hrywien.

Osobny epizod dotyczył 150 mln hrywien w gotówce, które – według ustaleń śledztwa – poprzez szereg rachunków firm wprowadzono do legalnego obiegu w celu wpłacenia kaucji za jedną z osób figurujących w innej dużej sprawie – „Midas”. 

Nazwa nawiązuje do kultowego filmu Roberta Zemeckisa „Forrest Gump” z 1994 roku z Tomem Hanksem w roli głównej. Tym razem jednak związek z filmem można dostrzec bez skomplikowanych domysłów.

Na jednym z nagrań audio opublikowanych przez NABU rozmówcy omawiają pochodzenie pieniędzy oraz to, w jaki sposób można je było sformalizować. W rozmowie najpierw pojawia się nawiązanie do filmu „Szeregowy Ryan”, a następnie jeden z mężczyzn przechodzi do „Forresta Gumpa”.

image

Występuje tu nawet podwójna gra filmowa: zarówno w filmie „Forrest Gump”, jak i w „Szeregowym Ryanie” główną rolę gra Tom Hanks. Jednocześnie NABU w osobnym oficjalnym oświadczeniu nie stwierdziło, że to właśnie ta rozmowa stała się przyczyną nazwania sprawy. Jednak w przeciwieństwie do „Midasa” czy „Kartaginy”, w tym przypadku związek między materiałami sprawy a nazwą można dosłownie dostrzec w opublikowanym filmiku.

Przed „Forrest Gump” był „Disneyland”: jak „Miki Mouse” pomógł wyjaśnić cały system nazw

Historia stała się jeszcze bardziej interesująca na początku września, kiedy szef SAP Oleksandr Klymenko po raz pierwszy publicznie opowiedział, jak w ogóle powstają takie nazwy. Okazało się, że „Forrest Gump” i „Femida” były początkowo częściami jednego dużego projektu o zupełnie innej nazwie — „Disneyland”.

Powód okazał się prosty: jedną z głównych postaci śledczy nazwali „Mickey Mouse”. Gdy materiałów przybyło i śledztwo zaczęto dzielić na poszczególne epizody, z „Disneylandu” stopniowo wyłoniły się nowe nazwy robocze — wśród nich „Forrest Gump” i „Femida”.

Według słów Klymenki, nazwy wymyślają bezpośrednio detektywi, którzy rozpoczynają pracę nad sprawą. Nie jest to zespół marketingowy NABU ani specjalna komisja, która po ujawnieniu sprawy próbuje wymyślić ładną nazwę do komunikatu prasowego.

Głównym celem jest zachowanie konspiracji. Detektywi i prokuratorzy starają się nie używać prawdziwych imion i nazwisk osób w komunikacji służbowej. Jeśli osoba postronna usłyszy słowa „Miki Mouse”, „Disneyland” lub „Forrest Gump”, znacznie trudniej będzie jej zrozumieć, kogo dokładnie śledzą organy antykorupcyjne.

Dlatego kryptonim może powstać z dowolnego źródła: zachowania osoby objętej dochodzeniem, frazy z podsłuchu, zawodu, wyglądu, wewnętrznego żartu detektywów lub przypadkowej skojarzenia kulturowego. A już po zakończeniu sprawy wewnętrzny kod trafia do komunikatów prasowych i staje się nazwą znaną w całym kraju. 

Od Femidy po bogów i bohaterów filmowych: dlaczego chwytliwe nazwy operacji organów ścigania działają lepiej niż numery spraw

„Femida” — to kolejny przykład maksymalnie zrozumiałej symboliki. W starożytnej mitologii greckiej Femida jest boginią sprawiedliwości i porządku. To właśnie jej wizerunek stał się później jednym z głównych symboli systemu sądowego: kobieta z zasłoniętymi oczami, z wagą i mieczem.

Dlatego sprawa, w której pojawiają się orzeczenia sądowe, mechanizmy prawne, rejestry oraz próby przejęcia kontroli nad mieniem za pomocą systemu prawnego, praktycznie sama skłania do takiego nazewnictwa.

Jednak dla organów ścigania istnieje jeszcze jedna zaleta. „Sprawa nr 52024000000000...” nic nie mówi szerokiej publiczności. „Midas” lub „Kartagina” zapadają w pamięć już po pierwszym przeczytaniu.

W ten sposób wewnętrzny środek konspiracji po publicznej realizacji operacji staje się również wygodnym sposobem komunikacji. Zamiast za każdym razem wyjaśniać mediom, politykom i społeczeństwu, że chodzi o „sprawę dotyczącą prawdopodobnej korupcji w sektorze energetycznym”, po prostu mówią „Midas”.

Ukraina nie jest tu bynajmniej wyjątkiem. FBI, brytyjska National Crime Agency, Europol oraz organy ścigania innych krajów od dziesięcioleci postępują w ten sam sposób. A czasami ich wyobraźnia nie ustępuje ukraińskiej.

„Trojanska Tarcza”: FBI stworzyło własny komunikator dla przestępców i przez kilka lat śledziło ich wiadomości

Jedną z najbardziej spektakularnych operacji organów ścigania ostatnich dziesięcioleci była amerykańska „Operation Trojan Shield” – „Trojanska tarcza”. FBI wraz z australijską policją federalną przejęło kontrolę nad zaszyfrowaną platformą ANOM i faktycznie przekształciło ją w pułapkę.

image

Grupom przestępczym na całym świecie oferowano specjalne telefony oraz zabezpieczony komunikator, który był przedstawiany jako bezpieczny kanał komunikacji. Liderzy przestępczy polecali sobie nawzajem ANOM, a platforma stopniowo zyskiwała na popularności. W rezultacie ponad 12 tysięcy urządzeń było używanych przez ponad 300 grup przestępczych w ponad 100 krajach.

Problem dla nich polegał tylko na jednym: system był kontrolowany przez FBI. Organy ścigania miały dostęp do ogromnego zbioru korespondencji dotyczącej narkotyków, broni, prania brudnych pieniędzy i innych przestępstw. Skutkiem tego były setki zatrzymań w różnych krajach. 

A nazwa wydaje się tu szczególnie trafna. Jest to oczywista gra słów nawiązująca do legendy o koniu trojańskim: ludzie dobrowolnie wpuszczają do swojego środowiska narzędzie, które wydaje się być prezentem i ochroną, ale w rzeczywistości staje się sposobem na ich pokonanie. FBI nie podało osobnego, szczegółowego wyjaśnienia nazwy, ale metafora ta niemal idealnie opisuje sam mechanizm operacji.

Operacja Cookie Monster: jak „Ciastko” pomogło zamknąć jeden z największych rynków skradzionych haseł

Jeszcze bardziej zaskakującą nazwę otrzymała międzynarodowa operacja przeciwko Genesis Market — jednej z największych przestępczych platform sprzedaży danych cyfrowych. W 2023 roku organy ścigania ze Stanów Zjednoczonych, krajów UE, Kanady, Australii i Wielkiej Brytanii przeprowadziły operację „Cookie Monster”.

image

Czyli dosłownie – operację „Ciasteczko”, na cześć postaci z Ulicy Sezamkowej, która uwielbia ciastka. Żart staje się zrozumiały, jeśli zna się techniczną stronę sprawy. Genesis Market sprzedawał nie tylko loginy i hasła, ale także tzw. pliki cookie — pliki, które mogą umożliwić przestępcom odtworzenie aktywnej sesji użytkownika i uzyskanie dostępu do jego kont.

Oznacza to, że organy ścigania faktycznie polowały na przestępczy rynek „ciasteczek” – plików cookie.

W ramach operacji zlikwidowano infrastrukturę Genesis Market, a organy ścigania przeprowadziły ponad 200 przeszukań i dokonały ponad 100 aresztowań w 13 krajach. To dobry przykład tego, jak nazwa, która na pierwszy rzut oka wydaje się zupełnie niepoważna, może bardzo trafnie opisywać techniczną istotę ogromnego międzynarodowego śledztwa.

„Endgame”: Europol postanowił rozegrać ostatnią partię z cyberprzestępczością

image

W maju 2024 roku Europol, Eurojust oraz organy ścigania kilku państw rozpoczęły operację „Endgame”. Dosłownie oznacza to „Koniec gry”. Celem operacji stały się botnety oraz tzw. malware droppery – programy, za pomocą których przestępcy najpierw infekują komputer, a następnie instalują oprogramowanie ransomware, programy do kradzieży danych i inne złośliwe oprogramowanie.

W pierwszych dniach operacji organy ścigania zaatakowały infrastrukturę IcedID, SystemBC, Pikabot, Smokeloader i Bumblebee, przeprowadziły aresztowania i wyłączyły ponad sto serwerów. Jednak „koniec gry” nie okazał się jednorazową akcją. Operacja była kontynuowana.

W listopadzie 2025 roku organy ścigania w ramach nowego etapu operacji wyłączyły kolejne 1025 serwerów powiązanych z dużymi sieciami przestępczymi. W 2026 roku Endgame pozostaje międzynarodową operacją, w której uczestniczą organy ścigania z Europy, Stanów Zjednoczonych, Kanady i Australii. 

W tym przypadku nazwa stała się faktycznie elementem wojny psychologicznej: sama nazwa sugeruje operatorom złośliwego oprogramowania, że organy ścigania nie przybyły po jeden serwer lub konkretną osobę, ale próbują systematycznie zniszczyć cały ekosystem.

„Varsity Blues”: jak tytuł starego filmu stał się symbolem największego skandalu związanego z rekrutacją na amerykańskie uniwersytety

W 2019 roku Stany Zjednoczone przeprowadziły operację organów ścigania o kinowej nazwie. Operacja „Varsity Blues” ujawniła zakrojony na szeroką skalę proceder, dzięki któremu zamożne amerykańskie rodziny zapewniały swoim dzieciom przyjęcie na prestiżowe uniwersytety.

Rodzice płacili organizatorowi tego procederu, Rickowi Singerowi. Następnie mogli sfałszować wyniki egzaminów wstępnych lub stworzyć dla kandydata fikcyjną biografię sportową, aby uniwersytet przyjął go jako obiecującego sportowca. Wśród osób zamieszanych w sprawę znaleźli się znani przedsiębiorcy i hollywoodzkie aktorki, a sprawa przerodziła się w ogólnokrajową dyskusję na temat tego, na ile sprawiedliwie funkcjonuje amerykański system szkolnictwa wyższego.

Nazwa „Varsity Blues” nawiązywała do amerykańskiego filmu z 1999 roku o sporcie szkolnym pod tym samym tytułem. Później sama operacja stała się tak znana, że Netflix wyemitował nawet film dokumentalny pod tą samą nazwą.

image

W rezultacie wewnętrzny kod FBI stał się de facto powszechnie używaną nazwą całego amerykańskiego skandalu.

„Car Wash”: największa afera korupcyjna w Ameryce Łacińskiej zaczęła się od myjni samochodowej

Chyba najlepszy przykład tego, jak przypadkowa robocza nazwa może przejść do historii, dostarczyła Brazylia. W 2014 roku rozpoczęła się tam Operação Lava Jato — Operation Car Wash, czyli operacja „Myjnia samochodowa”.

image

Na pierwszym etapie śledczy zajmowali się praniem brudnych pieniędzy oraz siecią firm powiązanych ze stacjami benzynowymi i myjniami samochodowymi. Stąd wzięła się nazwa. Jednak sprawa, początkowo niewielka, zaczęła się rozrastać.

Śledztwo objęło państwową spółkę naftową Petrobras, korporacje budowlane, wysokich rangą urzędników, posłów, ministrów i prezydentów. Śledztwo ujawniło dziesiątki odrębnych epizodów i stało się jednym z największych procesów antykorupcyjnych we współczesnej historii Ameryki Łacińskiej.

Nazwa „Myjnia” okazała się niemal prorocza również ze względu na inne skojarzenie: głównym tematem sprawy było właśnie „pranie” ogromnych sum pieniędzy. W ten sposób nazwa niewielkiej policyjnej operacji stała się międzynarodowym symbolem walki z korupcją polityczną.

Od wewnętrznego szyfru do nazwy znanej w całym kraju

Kodowe nazwy operacji istniały na długo przed powstaniem NABU. Wojsko, służby wywiadowcze i organy ścigania od dziesięcioleci używają słów, które pozwalają omawiać tajne sprawy bez ujawniania ich rzeczywistej treści.

W ukraińskich organach antykorupcyjnych obowiązuje ta sama zasada. Detektywi mogą nazwać osobę objętą śledztwem „Mickey Mouse”, całą początkową operację – „Disneyland”, a jeden z kolejnych epizodów, ze względu na konkretną replikę na nagraniu audio, przekształcić w „Forresta Gumpa”.

Czasami symbolika jest oczywista — jak w przypadku złotego Midasa. Czasami wynika on bezpośrednio z materiałów sprawy — jak w przypadku „Forresta Gumpa”. A czasami, jak w przypadku „Kartaginy”, opinia publiczna dostrzega silną metaforę historyczną, ale prawdziwej logiki detektywów może nigdy się nie dowiedzieć.

Właśnie to sprawia, że takie nazwy są tak trafne. Dla śledczych pozostają one sposobem na ochronę informacji. Dla dziennikarzy – krótkim tytułem skomplikowanej, wieloletniej sprawy. A dla społeczeństwa – słowem, za którym kryje się już cała historia.

I sądząc po „Midasie”, „Forrestie Gumpie”, „Femidzie” i „Kartaginie”, detektywi z NABU mają jeszcze jedną nieoczekiwaną umiejętność zawodową – całkiem niezłe wyczucie w nadawaniu nazw.

Czytaj nas na Telegram i Sends

Pobierz naszą aplikację