Zełenski nalega na wpisanie daty przystąpienia Ukrainy do UE do traktatu pokojowego
Prezydent Wołodymyr Zełenski podczas rozmowy z dziennikarzami 11 lutego 2026 roku wyjaśnił, dlaczego domaga się wpisania konkretnego terminu przystąpienia Ukrainy do Unii Europejskiej bezpośrednio do tekstu przyszłej umowy pokojowej.
Jak poinformował, odpowiadając na pytania mediów, brak jasno określonej daty umożliwi rosji blokowanie procesu integracji europejskiej w przyszłości. Zełenski jest przekonany, że Kreml będzie próbował hamować postępy Ukrainy nie tylko bezpośrednio, lecz także poprzez swoich lobbystów lub poszczególnych polityków w samej Europie — podobnie jak miało to miejsce podczas otwierania klastrów negocjacyjnych.
Prezydent podkreślił, że członkostwo w UE jest dla Ukrainy nie tylko celem politycznym, ale również ekonomiczną i prawną gwarancją bezpieczeństwa, która powinna zostać potwierdzona podpisami Stanów Zjednoczonych, Europy oraz rosji. Zełenski zaznaczył, że Ukraina stawia sobie ambitne zadanie — osiągnąć techniczną gotowość do członkostwa do końca 2027 roku.
Jego zdaniem wpisanie konkretnej daty do dokumentu, w którym USA występowałyby jako gwarant, pozbawi Moskwę narzędzi do manipulacji i politycznego szantażu w okresie przejściowym.
Postulat ten stanowi część dyskusji nad tzw. 20-punktowym planem pokojowym, w którym kwestia integracji europejskiej zajmuje centralne miejsce obok gwarancji bezpieczeństwa na wzór artykułu 5 NATO. Mimo że niektórzy europejscy przywódcy wskazują na trudności związane z tak szybkim przystąpieniem, Zełenski nalega, by dla kraju znajdującego się w stanie wojny znaleźć szczególne rozwiązania proceduralne (tzw. fast-track).
Prezydent podkreślił, że jedynie prawnie zagwarantowane ramy czasowe dadzą ukraińskiemu społeczeństwu pewność nieodwracalności obranego kursu i uniemożliwią powrót Ukrainy do strefy wpływów rosji w wyniku zakulisowych porozumień.
Wołodymyr Zełenski wskazuje rok 2027 jako możliwą datę przystąpienia do Unii Europejskiej, ponieważ, według ocen ukraińskich dyplomatów, do tego czasu kraj będzie technicznie gotowy.
Z kolei kanclerz Niemiec Merz określił takie terminy jako „wykluczone” i „niemożliwe”, argumentując, że spełnienie wymogów akcesyjnych zazwyczaj zajmuje kilka lat.
Czytaj nas na Telegram i Sends