$ 44.02 € 51.64 zł 12.13
+11° Kijów +12° Warszawa +18° Waszyngton
Nowy kodeks cywilny: co się zmieni dla zwykłych Ukraińców

Nowy kodeks cywilny: co się zmieni dla zwykłych Ukraińców

30 kwietnia 2026 17:48

28 kwietnia Rada Najwyższa poparła w pierwszym czytaniu projekt nowego Kodeksu cywilnego Ukrainy. Kodeks cywilny Ukrainy (KCU) to podstawowy akt prawny regulujący stosunki majątkowe i osobiste nie majątkowe między osobami fizycznymi a prawnymi. Określa on prawa własności, stosunki umowne, prawo własności intelektualnej i dziedziczenia, ustanawia zasady obrotu cywilnego, chroni prawa osób i określa granice ich obowiązków itp. 

Nowy KPC miał stać się fundamentalną reformą w prawie prywatnym, ponieważ dokument ten nie był zmieniany od ponad 20 lat. Jednak już na etapie przygotowań i rozpatrywania w pierwszym czytaniu wywołał falę krytyki ze strony społeczeństwa. 

Wśród kwestii budzących dyskusję znalazły się: definicja rodziny jako związku mężczyzny i kobiety, kwestia statusu religijnego małżeństwa, przepis zezwalający na zawarcie małżeństwa od 14 roku życia w szczególnych okolicznościach (przepis ten został już usunięty), ewentualne ograniczenia dla dziennikarzy śledczych, zmiany w zakresie prawa własności i ochrony mienia państwowego itp. Ponadto niektórzy aktywiści i organizacje uważają, że niektóre postanowienia mogą być sprzeczne z europejskimi standardami praw człowieka oraz zobowiązaniami Ukrainy w procesie integracji europejskiej – w szczególności w kwestiach związanych z osobami LGBT. 

Tak czy inaczej, proces uchwalania nowego Kodeksu cywilnego trwa, a Rada Najwyższa przyjęła już dokument w wersji roboczej. W dalszej kolejności czekają go nowe dyskusje, poprawki, po czym Kodeks zostanie przyjęty w całości i przekazany do podpisu prezydentowi. 

Dlaczego właśnie teraz postanowiono zmienić Kodeks cywilny? Czy rzeczywiście istniała pilna potrzeba? Co nowego czeka na Ukraińców? Redakcja UA.News zwróciła się z tymi pytaniami do ekspertów. Więcej szczegółów — w naszym artykule. 

Miejmy nadzieję na unowocześnienie: ekspert społeczny, poseł do Sejmu Narodowego 6-7 kadencji Andrij Pawłowski 

 

Właściwie to pomysł nie jest nowy, a wręcz przeciwnie — stary: zmienić wszystkie poprzednie kodeksy i ogólnie to ustawodawstwo, które przeszło do nas jeszcze z czasów URSR. Weźmy na przykład ten sam Kodeks mieszkaniowy. To właśnie taka modernizacja praktyk legislacyjnych. 

Na ile jest to aktualne i potrzebne właśnie teraz, czy też jest to potrzebne globalnie tylko autorom nowego Kodeksu cywilnego – to kwestia dyskusyjna, nie zamierzam tutaj niczego twierdzić. Miejmy nadzieję, że najważniejsze dla obywateli kwestie w Kodeksie cywilnym zostaną unowocześnione – tym bardziej, że wiele z nich zostało przeniesionych z już zlikwidowanego Kodeksu gospodarczego. Trudno mi również powiedzieć, czy jest to rzeczywiście potrzebna inicjatywa tu i teraz, czy też chodzi o jakieś odwrócenie uwagi od czegoś. Bo szczerze mówiąc, u nas zawsze coś odwraca uwagę od czegoś i przenosi ją na coś innego.

 

Kodeks cywilny wymaga dopracowania, w przeciwnym razie będzie więcej nieporozumień: politolog Maksym Honczarenko 

 

Nowy Kodeks Cywilny to dokument czysto techniczny, który próbowano przedstawić jako perspektywę integracji europejskiej lub jakąś istotną zmianę zasad gry dla zwykłych Ukraińców. Jednak w rzeczywistości najbardziej kontrowersyjne punkty miały już swoje odzwierciedlenie w starym ustawodawstwie. Jako przykład – tak zwane „zwrot” kosztów poniesionych na ślub w przypadku zerwania zaręczyn: praktyka ta wywodzi się jeszcze z art. 31 Kodeksu rodzinnego. Oznacza to, że nie wprowadzono nic radykalnie nowego.

Patrząc na proces podejmowania tej decyzji, mam wrażenie, że została ona przyjęta w pośpiechu. To może wyjaśniać zarówno skandale związane z sformułowaniami, jak i kontrowersje dotyczące możliwości zawarcia małżeństwa od 14 roku życia, a także brak kluczowych inicjatyw na rzecz integracji europejskiej, takich jak równe prawa dla społeczności LGBTQ+, oraz stosowanie tak „elastycznych” neologizmów prawnych, jak „dobrozwyczajność”. Wszystko to oznacza konieczność dokładnego dopracowania projektu ustawy w ramach drugiego czytania, w przeciwnym razie inicjatywa ta będzie powodować więcej nieporozumień niż przejrzystości.

Z punktu widzenia przeciętnego obywatela zmiany w kwestiach budzących największy rozgłos w mediach nie są krytyczne. Jednak w perspektywie średnio- i długoterminowej większe obawy budzą kwestie majątku i własności obywateli. 

Kwestie dotyczące mechanizmów nabywania i przenoszenia prawa własności, a konkretnie – kto określa i jak interpretuje zasady gry. Kwestie dotyczące zwiększenia roli narzędzi cyfrowych w zarządzaniu umowami, jaśniejsze zasady współpracy między stronami – w jakim stopniu te mechanizmy będą działać. Kwestie dotyczące mechanizmów prowadzenia działalności gospodarczej i dziedziczenia. I tu napotykamy na ryzyko. Nawet przy całej deklarowanej postępowości systemu, praktyka prawna i stosowanie prawa nie są jeszcze w pełni wypracowane. Nawet prawnicy różnie interpretują nowe przepisy, a zwykli obywatele po prostu nie rozumieją, co to wszystko oznacza. 

 

W nowym Kodeksie cywilnym nie ma katastrofy: poseł Oleksij Kucherenko 

 

Rozumiem takie zainteresowanie społeczeństwa nowym Kodeksem cywilnym. Kwestia jest niejednoznaczna. Sam interesowałem się szczegółami, zanim poparłem go w pierwszym czytaniu. Do naszej frakcji przychodził zarówno przewodniczący Stefanczuk, jak i inni autorzy dokumentu. Zadawaliśmy pytania, omawialiśmy problematyczne kwestie. Ogólnie rzecz biorąc, rozmowa przebiegła konstruktywnie. 

Kluczowym argumentem władz jest to, że uchylono Kodeks gospodarczy i w ustawodawstwie pojawiły się luki. Ja w ogóle zacząłbym od Kodeksu gospodarczego. Szczerze mówiąc: nie jestem fanem takich zmian. Ale nie powiedziałbym, że w nowym Kodeksie cywilnym jest jakaś katastrofa, jak o tym pisały media. 

Ale słuszne pytanie brzmi: czy teraz jest odpowiedni moment, aby to wszystko robić? Skoro już zaczęto to robić – cóż, trudno… Uważam, że jest wiele kwestii, które należy rozwiązać. Nie jest jednak pewne, czy drugie czytanie będzie tak proste. Jest tam bardzo wiele niuansów i można się na długo w tym zagubić. Powtórzę jednak, że w nowym Kodeksie cywilnym nie widzę żadnej katastrofy, zwłaszcza na tle wszystkiego innego, co u nas zostało przyjęte. Proces prac trwa.

 

Nowy Kodeks Cywilny w zasadzie nikomu nie jest potrzebny: prawnik Rostysław Kawets 

 

Jeśli chodzi o przyjęcie w pierwszym czytaniu nowego Kodeksu cywilnego – moim zdaniem jego pojawienie się i takie pilne działania związane z jego uchwaleniem wiążą się wyłącznie z jedną rzeczą: z pieniędzmi, które zostały wydane na jego opracowanie. Tym bardziej, że poprzedni kodeks został przyjęty stosunkowo niedawno, w latach 2003–2004, i obecnie nie ma żadnych zasadniczych zmian, które wymagałyby regulacji. Ponadto osobiście uważam, że nie ma potrzeby wprowadzania takich zmian i wywracania wszystkiego do góry nogami w zakresie prawa cywilnego w czasie wojny. 

Oczywiście istnieją pewne niuanse, które nasuwają myśl nie tylko o próbie zalegalizowania nielegalnych wydatków instytucji naukowych na jego opracowanie i o absolutnej bezradności tych prac, ale także o próby uproszczenia sytuacji z odbieraniem mienia obywatelom Ukrainy, uproszczenia sytuacji z uzyskiwaniem praw własności przez struktury zagraniczne lub powiązane z nimi struktury do odpowiedniego mienia, zarówno państwowego, jak i prywatnego. 

Oznacza to, że nie było pilnej potrzeby wprowadzania jakichkolwiek zmian. Nawet twórcy tego kodeksu do dziś nie potrafią wyjaśnić, co dokładnie im nie odpowiada w obowiązującym prawie cywilnym. A jeśli nie potrafią wyjaśnić, co dokładnie chcą uregulować, świadczy to o jednym: moim zdaniem chodzi o próbę wyprania pieniędzy, które zostały wydane na jakieś niepotrzebne nikomu prace badawcze. Wszystko to przypomina bardzo głośne sprawy związane z podobnymi przypadkami: kiedy instytucjom naukowym przyznaje się pieniądze na badania, przy czym są to znaczne kwoty — a potem okazuje się, że żadnych badań naukowych nie było. 

Myślę, że w tym przypadku więcej pytań należy skierować do tych instytucji naukowych, które opracowały ten kodeks i które ostatecznie go otrzymały. No i oczywiście nie wykluczam tu jeszcze jednej sytuacji – że twórcami tego nowego kodeksu, którego nikt nie potrzebuje, są ludzie bezpośrednio powiązani z władzą, obecnie sprawujący władzę, i rozumieją oni, że gdy tylko ich władza się skończy, to raczej nikt o nich w ogóle nie wspomni. I teraz próbują, jakkolwiek to nie brzmi, „zapisać się w historii”, choć tylko pogarszają sytuację. 

 

W pracach Rady dostrzegamy „truskawecką szkołę prawa”: politolog Andrij Zolotariow

 

Rada Najwyższa przyjęła w pierwszym czytaniu nowy kodeks cywilny, który stał się następcą kodeksu obowiązującego od 2004 roku. Ten z kolei był następcą jeszcze radzieckiego kodeksu cywilnego Ukraińskiej SRR, który obowiązywał od 1963 roku. 

Skąd te zmiany? Zwłaszcza że prace nad tym kodeksem trwały 6 lat. 

Oczywiście przyjmuje się argumenty dotyczące unowocześnienia, że stosunki cywilne muszą iść z duchem czasu. Istnieją jednak kluczowe innowacje — na przykład wprowadzenie zasady zakazu sprzecznego postępowania, zmienia się również podejście do odpowiedzialności za skład szkód (teraz będą obejmować nawet koszty zapobiegawcze), dokument przewiduje rozszerzenie praw osobistych obywateli i osób prawnych, aktualizowane są zasady dotyczące stosunków cywilnych, wprowadzane są nowe rodzaje praw rzeczowych itp. 

Czyli nowości jest całkiem sporo. Ale na przykład zakaz prawa obywateli do spokoju informacyjnego, zakaz służbowych telefonów w czasie prywatnym – to właśnie budzi niepokój. Niepokoi również to, co zrobiono, aby przeforsować ten projekt ustawy – a nie cieszył się on jakimś powszechnym poparciem. Była to praca specjalistów od PR, którą od razu dostrzegłem: kiedy wrzucono wiadomość o zezwoleniu na zawarcie małżeństwa od 14 roku życia. Tradycyjnie, gdy chcą coś przeforsować, najpierw wrzucają jakąś bzdurę, o którą toczą się spory – a potem ogłaszają, że tego nie będzie, wszyscy się cieszą, a główny dokument przechodzi. Właśnie dlatego pojawia się wiele takich kontrowersyjnych kwestii, jak definicja rodziny i status małżeństwa religijnego, możliwe ograniczenia dla dziennikarzy i śledczych, zmiany w zakresie prawa własności i ochrony mienia państwowego itp. Mogą tam również pojawić się problemy związane z prywatyzacją gruntów. I to znowu budzi niepokój. 

Krytykowanie tego dokumentu jest jednak jeszcze przedwczesne, ale biorąc pod uwagę fakt, że mamy do czynienia z „truskawecką szkołą prawa”, którą obserwujemy w pracach Rady Najwyższej, większość projektów ustaw jest sporządzona w sposób nieprofesjonalny pod względem prawnym. Powstają więc pytania dotyczące Kodeksu cywilnego: co ostatecznie z nim będzie, jakie jeszcze pułapki się pojawią. Potrzeba na to czasu, bo mowa o zbyt obszernym dokumencie, który bardzo wiele zmienia w stosunkach cywilnych. Miejmy nadzieję, że przynajmniej nie okaże się gorszy od poprzedniego. 

Czytaj nas na Telegram i Sends