$ 44.81 € 50.95 zł 11.76
+18° Kijów +16° Warszawa +28° Waszyngton
„Zima tuż tuż”: jak bez paniki przygotować się do sezonu zimowego 2026–2027

„Zima tuż tuż”: jak bez paniki przygotować się do sezonu zimowego 2026–2027

23 lipca 2026 17:40

W ostatnich dniach w ukraińskiej przestrzeni informacyjnej rozgorzała kampania, którą trudno nazwać inaczej niż „zimowym alarmem”. W ciągu zaledwie 7–10 dni cała plejada zupełnie różnych mówców — od szefów regionów po ministrów, premiera, przedstawicieli „Ukrenergo” i ekspertów branżowych – praktycznie zgodnie stwierdziła: zima 2026–2027 będzie najtrudniejsza w całej historii. Trudniejsza nawet od poprzedniej strasznej zimy, która wyczerpała miliony Ukraińców. 

Wszyscy mówcy, choć używają nieco innych słów, przekazują to samo przesłanie: przygotujcie się na zimę, będzie jeszcze gorzej niż dotychczas, kto ma taką możliwość – wyjeżdżajcie z miast lub z kraju itp. W dziwny sposób ta fala „zimowych gróźb” zbiegła się w czasie z początkiem protestów w różnych zakątkach Ukrainy. Być może to tylko zbieg okoliczności, a może jednak nie. 

Tak czy inaczej, cała ta sytuacja skłania do zadania dwóch zasadniczych pytań: po co nas nieustannie zastraszają, zamiast proponować i wdrażać konkretne rozwiązania państwowe, oraz jaka naprawdę będzie ta zima i jak się do niej przygotować, poza panikowaniem? O tej kwestii rozmawiał z ekspertami komentator polityczny UA.News Mykyta Trachuk

„Handlarze strachem” zamiast „handlarzy nadzieją”: komu opłaca się panika

 

Wspomniane powyżej przypadki skłaniają do poważnej refleksji nad charakterem publicznych oświadczeń, które padają z gabinetów władz i forów eksperckich. To, co obecnie obserwujemy, to klasyczny fenomen, który w naukach politycznych opisuje się jako konfrontację dwóch modeli ról: „handlarzy strachem” i „handlarzy nadzieją”. 

Zadaniem tych drugich jest sprzedawanie społeczeństwu wizji jasnej i pomyślnej przyszłości. Przyznają: tak, będzie ciężko, pojawią się trudności, ale damy radę, wszystko przetrwamy, wytrzymamy, dlatego nie ma powodu do paniki i rozpaczy. To właśnie, w istocie, jest jedną z kluczowych funkcji działaczy państwowych, prawdziwych przywódców – bycie w pewnym sensie psychologami dla swojego narodu, dawanie nie tylko faktów czy instrukcji, ale nadziei. Uświadamiać, że ta trudna droga ma sens i że państwo nie pozostawi obywatela samemu sobie.

Jednak odnosi się trwałe wrażenie, że we współczesnej Ukrainie „handlarze nadzieją” zniknęli jako zjawisko. Ich miejsce zmonopolizowali „handlarze strachem”. Prześcigają się oni w ponurych prognozach, doprowadzając i tak już wyczerpane wojną i niepewnością społeczeństwo do stanu jeszcze większego niepokoju i paniki. Wszyscy jak jeden mąż powtarzają mantrę, że zima będzie niezwykle straszna, niezwykle ciężka, że będą miały miejsce zakrojone na szeroką skalę ostrzały, że jeśli jest taka możliwość – lepiej wyjechać gdzieś na wieś lub w ogóle za granicę. 

Brzmi to jak słynne zdanie przypisywane królowej Marii Antoninie, która w oryginalny sposób skomentowała głodowe bunty francuskiego pospólstwa: „Nie mają chleba – niech więc jedzą ciastka!”. Wygląda to więc na radę całkowicie oderwaną od rzeczywistości, w której zupełnie nie uwzględniono sytuacji milionów Ukraińców. 

Co mają zrobić ci, którzy nie mają możliwości wyjazdu? Co mają zrobić miliony mężczyzn, którzy z obawy przed mobilizacją są dosłownie zamknięci w czterech ścianach i nie mogą nawet wyjść z mieszkania? Co mają zrobić ci, którzy są chorzy lub nie mają pieniędzy? W końcu czy w ogóle wystarczy miejsca na wsi, jeśli wszystkie 3,5 mln mieszkańców Kijowa i 1,5 mln mieszkańców Charkowa nagle opuszczą miasta? A kto będzie pracował, w tym w ważnych zakładach zbrojeniowych, w infrastrukturze, w energetyce? Kto będzie płacił podatki, z których utrzymują się ministrowie i posłowie, rozdający głupie rady? I jeszcze mnóstwo retorycznych pytań. 

WP: Киев и восточные области Украины оказались на грани блэкаута из-за  усиления российских ударов — Новая газета Европа


W tym właśnie tkwi główny problem: „handlarze strachem” są całkowicie niekonstruktywni. Nie proponują alternatyw ani systemowych rozwiązań: ani jak chronić się przed atakami wroga, ani jak zbudować rozproszoną sieć energetyczną, ani jak w końcu zakończyć wojnę, przez którą w ogóle istnieją wszystkie te problemy. Oczywiście nie mówią wprost czegoś w stylu „zimą wszyscy padniemy i umrzemy”, ale w istocie ich przesłania sprowadzają się właśnie do tego poczucia beznadziejności i braku perspektyw. Ich rada „przygotujcie się” to po prostu puste słowa. 

Jak właściwie się przygotować? Dlaczego zwykły człowiek ma za własny koszt i własnymi siłami zaopatrzyć się we wszystko, co niezbędne, samodzielnie ocieplić mieszkanie, własnoręcznie zbudować autonomiczny system ogrzewania, zasilania i zaopatrzenia w wodę? To, chwilową, kolosalne obciążenie finansowe i fizyczne dla ludności biednego kraju. A co mają zrobić ci, którzy nie mają ani środków materialnych, ani sił fizycznych, ani wiedzy technicznej niezbędnej do takiej autonomizacji? Matkom bez mężów z małymi dziećmi, emerytom mieszkającym w wielorodzinnych blokach z prefabrykatów, rodzinom wielodzietnym, osobom niepełnosprawnym itp. 

W tym miejscu dochodzimy do fundamentalnej kwestii dotyczącej umowy społecznej. Po co państwo potrzebuje ludzi – to jasne: aby płacili podatki i walczyli na wojnie. Ale co ludzie otrzymują w zamian, skoro zarówno urzędnicy, jak i przedstawiciele społeczeństwa obywatelskiego nie oferują im nic poza złowieszczym „przygotujcie się”? Wygląda to na jawne zrzucenie z siebie wszelkiej odpowiedzialności. Schemat jest prosty: „radźcie sobie sami, kto da radę – brawo, kto nie – współczujemy, przecież ostrzegaliśmy”. To imitacja zarządzania na tle całkowitego przerzucania odpowiedzialności ze struktur państwowych na barki pojedynczego obywatela.

Wszystko to bardzo przypomina przemyślaną technologię polityczną – to samo „handlowanie strachem”. Kiedy ludzie się boją, kiedy są zdezorientowani, zdenerwowani i panikują, znacznie łatwiej nimi kierować. Stają się bardziej podatni na wszelkie narracje płynące z ekranów telewizorów, bardziej podatni na manipulację, mniej skłonni do krytycznego myślenia. Zajęci wyłącznie walką o przetrwanie, raczej nie wyjdą na ulice, by protestować. I tak dalej. To podstawy technik politycznych, opisane w każdym podręczniku z pierwszego lub drugiego roku politologii. 

Jednak nawet jeśli odrzucimy teorie spiskowe, pozostaje otwarte pytanie: gdzie w tym procesie jest państwo? Gdzie są profesjonalni menedżerowie, którzy powinni wziąć na siebie odpowiedzialność? Od kiedy przetrwanie zimy stało się wyłącznie osobistą sprawą każdego z osobna – tak jakby nie leżało to w żadnym interesie państwa? Pytania te są, niestety, retoryczne. 

Можливий блекаут у Києві - влада збирається евакуювати 3 млн осіб |  головний сайт про політиків Слово і Діло


Rzeczywista prognoza na zimę 2026–2027: na co warto się przygotować

 

Pomimo wszystkich słusznych pytań, które padły powyżej, warto jednak trzeźwo ocenić rzeczywisty stan rzeczy. Za oknem panuje ciepłe lato i, szczerze mówiąc, w upale nie ma ochoty myśleć o zimnej porze roku. Czas jednak mija szybko i aby nie skończyło się tak jak w znanej bajce o babci i mrówce, przygotowania trzeba faktycznie rozpocząć już dzisiaj – w miarę możliwości spokojnie i bez paniki.

Zacznijmy od pogody. Przewidzenie jej z dużą dokładnością aż na pół roku naprzód jest oczywiście niemożliwe. Jednak według wstępnych prognoz meteorologów, w sensie czysto meteorologicznym zima 2027 roku nie powinna być tak anomalnie mroźna jak poprzednia. Najprawdopodobniej czeka nas okres kontrastów temperaturowych. Możliwe są krótkotrwałe, ale silne mrozy, które będą się przeplatać z równie odczuwalnymi ociepleniami. Według wstępnych obliczeń nie przewiduje się długotrwałych okresów ekstremalnego zimna. To chyba jedyna stosunkowo pozytywna wiadomość.

Jednak na tym, niestety, kończą się dobre wiadomości. Kluczowym czynnikiem, o którym nie można zapominać, jest wojna. Rosja bez wątpienia będzie kontynuować i nasilać ataki na obiekty infrastruktury energetycznej i gazowej. Nie zaprzestaje tych ataków nawet teraz, ale wraz z nadejściem mrozów intensywność ostrzałów z pewnością wzrośnie. Jest to część świadomej taktyki wroga mającej na celu zniszczenie wszelkiego normalnego życia na Ukrainie. 

Jednocześnie ukraiński system energetyczny nadal znajduje się w niezwykle trudnym, a miejscami krytycznym stanie. Nie można powiedzieć, że nic się nie robi: prace naprawcze trwają. Są one jednak niewystarczające, a tempo odbudowy poważnie odstaje od harmonogramów. Na przykład w Kijowie, który obecnie przyjmuje na siebie główne uderzenia, odbudowa poszczególnych elektrociepłowni znacznie się opóźnia i z pewnością nie uda się w pełni przywrócić wszystkich mocy przed początkiem zimy, jak planowano. W najlepszym razie mowa jest o osiągnięciu 50–70% niezbędnego poziomu wytwarzania energii. Podobna sytuacja panuje zarówno w Odessie, jak i w innych miastach. 

Oznacza to, że przerwy w dostawach energii elektrycznej będą miały miejsce nawet przy całkowitym braku nowych ataków rakietowych. Doskonale jednak rozumiemy, że scenariusz bez ostrzałów wydaje się dziś nierealny. Miasta najbardziej dotknięte niedoborem energii mogą w najgorszym scenariuszu pozostać bez prądu przez kilka dni z rzędu. 

Nie mniej napięta jest sytuacja z gazem. Już dziś prognozuje się deficyt na poziomie co najmniej 2 mld metrów sześciennych. Nie jest to katastrofa i nie oznacza automatycznego załamania całego systemu zaopatrzenia w ciepło, ale i tak jest to ogromny deficyt, który stwarza dodatkowe ryzyko dla przebiegu sezonu grzewczego.

20 красивых зимних фотографий Киева


Jak przygotować się do zimy 2026–2027: praktyczny plan działania

 

Przejdźmy do kluczowego pytania – „co robić”. Najprostszym, a jednocześnie najtrudniejszym do zrealizowania wariantem jest po prostu wyjazd z kraju, choćby na kilka miesięcy. Jednak oczywiste jest, że taka możliwość nie jest niestety dostępna dla wszystkich. Absolutna większość Ukraińców, którzy pozostają w domu, musi liczyć przede wszystkim na siebie i własne siły. 

Warto zacząć od kwestii o kluczowym znaczeniu – autonomii energetycznej. Powerbanki o dużej pojemności, przenośne stacje ładujące, generatory (o ile pozwalają na to warunki i budżet), latarki z pojemnymi akumulatorami, zasilacze awaryjne — to minimum, które pozwoli przetrwać nawet długotrwałe przerwy w dostawie prądu. Jest tu jeszcze jeden bardzo ważny niuans: lato to idealny czas na takie zakupy. Obecnie popyt na te produkty jest minimalny, więc kosztują one znacznie mniej. Gdy tylko nadejdą chłody, ceny tych samych stacji ładujących i generatorów z pewnością wzrosną o 20–40%, jeśli nie więcej. Nie ma więc lepszego momentu na inwestycję we własne bezpieczeństwo energetyczne niż właśnie teraz.

Drugim, nie mniej ważnym kierunkiem jest ocieplenie mieszkania. Tutaj liczy się każdy szczegół: okna, drzwi wejściowe i balkonowe, dach, poddasze, ściany. Im mniej ciepła będzie uciekać z Państwa mieszkania lub domu, tym dłużej uda się utrzymać mniej więcej akceptowalną temperaturę podczas przerw w dostawach centralnego ogrzewania. Jeśli nie ma środków na gruntowną izolację termiczną elewacji, warto zwrócić uwagę na rozwiązania lokalne: uszczelki do okien, ekrany i osłony odbijające ciepło, izolacja termiczna rur grzewczych na otwartych odcinkach — a nawet zwykłe gęste zasłony już zmniejszają straty ciepła.

Wreszcie po trzecie — warto z wyprzedzeniem poważnie rozważyć system ogrzewania autonomicznego. W zależności od możliwości finansowych i technicznych może to być kocioł na paliwo stałe, bezpieczny autonomiczny system ogrzewania gazowego lub połączenie wydajnego generatora z grzejnikami elektrycznymi i akumulatorami ciepła. Jeśli natomiast mieszkasz w budynku wielokondygnacyjnym, w którym fizycznie nie da się zainstalować kotła, warto przynajmniej posiadać jedno kompaktowe i bezpieczne autonomiczne źródło ciepła, na przykład turystyczny grzejnik gazowy (ściśle przestrzegając zasad bezpieczeństwa i wentylacji!) oraz zapas butli do niego. 

Ponadto, jeśli istnieje choćby teoretyczna możliwość, warto rozważyć tymczasową przeprowadzkę do niewielkiej miejscowości lub wsi z dala od dużych miast. Tam zazwyczaj łatwiej jest zorganizować samodzielne funkcjonowanie, dysponując własnym piecem lub kotłem na paliwo stałe. A to daje jeszcze jedną istotną korzyść: ostrzałów infrastruktury energetycznej i obiektów przemysłowych na odległych terenach wiejskich będzie albo znacznie mniej, albo w ogóle nie będzie.

Зима в Киеве 2019-2020 - метеорологическая зима не пришла


Opinie ekspertów 

 

Oleksij Kucherenko, poseł do Rady Najwyższej i pierwszy zastępca przewodniczącego komisji ds. energetyki oraz usług mieszkaniowo-komunalnych, zauważa: to bardzo dobre pytanie – dlaczego wszyscy naraz zaczęli mówić o niezwykle ciężkiej zimie, która nas czeka. 

„Sam się nad tym zastanawiam – co to właściwie jest i dlaczego wszyscy mówią o tym tak zgodnie? To raczej po prostu próba zrzucenia z siebie odpowiedzialności. Wszystkie te szeroko reklamowane „plany odporności” to manipulacja, bo nie wierzę, że da się w pełni zabezpieczyć, zwłaszcza przed rakietami i tym podobnymi zagrożeniami. To mit. Prawdopodobnie wtedy chcieli psychicznie uspokoić ludzi, ale teraz zdają sobie sprawę, że nic nowego się nie wydarzyło, nic zasadniczo się nie zmieniło w zakresie bezpieczeństwa i przygotowań do sezonu zimowego. Teraz będą szukać kozła ofiarnego — albo Swyrydenko, albo Kliczko i tak dalej. Ale w ten sposób przygotowują społeczeństwo, aby zrzucić winę i uwolnić się od odpowiedzialności. A co mają robić ludzie — nie wiem. Niektórzy mówią: „wyjedźcie z Kijowa”. Ale przecież rozumiemy, że takie rady po prostu nie mają żadnej praktycznej wartości” — jest przekonany Ołeksij Kuczeranko. 

Ekspert w dziedzinie energetyki, przewodniczący Związku Konsumentów Usług Komunalnych Oleg Popenko mówi: władze zapowiadają, że czeka nas ciężka zima — ale w takich oświadczeniach nie ma żadnej władzy. 

„Każde oświadczenie władz w stylu »przygotujcie się na ciężką zimę« to przyznanie się do własnej niekompetencji i nieprzygotowania. Jak w dzieciństwie, kiedy mówiło się: »a my w domku«. Przygotujcie się sami. Jestem absolutnie przekonany: władze powinny wydawać inne oświadczenia i podejmować inne działania. Trzeba jasno określić, dokąd człowiek powinien się udać, co powinien zrobić, skąd wziąć pieniądze na przygotowania, w jaki sposób władze będą pomagać ludziom – wtedy będzie to już mniej więcej normalna sytuacja. A na razie tego nie widzimy. Zamiast oświadczeń, że znów czeka nas najtrudniejsza zima – moim zdaniem zdanie powinno brzmieć tak: „Wróg nie przestaje bombardować, ale my się przygotowujemy, przygotowujemy obronę przeciwlotniczą, przygotowujemy sezon grzewczy, ale rozumiemy, że wróg jest podstępny, dlatego proponujemy obywatelom takie a takie warunki i opcje”. To wszystko. 

Człowiek musi wiedzieć, co ma robić w razie pogorszenia się sytuacji. Co należy zrobić w budynku wielorodzinnym, w domu prywatnym, skąd wziąć na to środki. Przynajmniej pięć pierwszych podstawowych kroków. Na przykład w wieżowcu: sprawdzić stan instalacji elektrycznej, wymienić tablice rozdzielcze w rozdzielniach, sprawdzić stan sieci kanalizacyjnej i wodociągowej itp. To już byłaby normalna rada ze strony władz. I to nie tylko porada, ale także gotowość do przeznaczenia pewnych środków na te prace lub udzielenia nieoprocentowanego kredytu. Jednak nic takiego nie słyszymy ani nie widzimy. Widzimy jedynie jakieś oświadczenia niektórych urzędników. A co oni zrobili?” — pyta Oleg Popenko. 

Снег в Киеве продержался 73 дня - рекордные показатели за десятилетия -  Korrespondent.net


Podsumowując, zima 2026–2027 rzeczywiście zapowiada się jako bardzo trudna — po raz kolejny. W ogóle można tak powiedzieć o każdej porze roku: trudno sobie przypomnieć, kiedy w ostatnich latach na Ukrainie było cokolwiek łatwego i przyjemnego. Jednak skupianie się na panice, którą próbują nam narzucić ze wszystkich mediów — to strategia skazana na porażkę. Nie warto też liczyć wyłącznie na jakiś abstrakcyjny, korzystny scenariusz, w którym władze nagle zaczną ratować wszystkich i każdego. 

Trzeba przede wszystkim liczyć na siebie, na własne siły, na pomoc rodziny i bliskich, a przygotowywać się należy na najtrudniejszy z możliwych scenariuszy. I warto to robić już teraz, póki na dworze jest ciepło, ceny w sklepach nie są jeszcze zbyt wysokie, a do pierwszych mrozów pozostało wystarczająco dużo czasu, aby wszystko zaplanować i zrealizować bez pośpiechu. Mroźna zima to wyzwanie, któremu można stawić czoła tylko z zimną głową.

Czytaj nas na Telegram i Sends

Pobierz naszą aplikację