Rok temu SBU przeprowadziła unikalną operację specjalną „Pajęczyna” na głębokim zapleczu FR
Równo rok temu, 1 czerwca 2025 roku, Służba Bezpieczeństwa Ukrainy przeprowadziła końcowy etap masowej i niezwykle skomplikowanej operacji specjalnej „Pajęczyna” (Pawutyna), która na zawsze rozwiała mit o nietykalności rosyjskiego lotnictwa strategicznego.
W trakcie skoordynowanego ataku ukraińskie służby specjalne, przy użyciu 117 specjalnych dronów FPV, uderzyły jednocześnie w pięć oddalonych baz lotniczych wroga w obwodach: murmańskim, irkuckim, riazańskim, iwanowskim i amurskim.
Według szacunków SBU w wyniku eksplozji uszkodzonych zostało 41 samolotów strategicznych, co faktycznie wyeliminowało 34% zdolnego do działań bojowych lotnictwa strategicznego Federacji Rosyjskiej.
Przygotowania do tej unikalnej operacji trwały półtora roku i wymagały bezprecedensowego poziomu tajemnicy.
Zrobotyzowane środki rażenia zostały wcześniej dostarczone na terytorium państwa-agresora i ukryte w specjalnie przystosowanych ciężarówkach, które podjechały bezpośrednio pod lotniska wojskowe.
Zdalny start bezzałogowców pozwolił na zarejestrowanie trafień w samoloty w bazach „Olenia”, „Biełaja”, „Diagilewo”, „Iwanowo” oraz „Ukrainka”. Każdy z zaangażowanych wykonawców odpowiadał wyłącznie za swój wąski odcinek pracy i nie był świadomy ostatecznego celu operacji.
Szef SBU Wasyl Maluk podczas spotkania z przedstawicielami środków masowego przekazu ujawnił unikalne parametry techniczne użytej broni oraz logistyczne szczegóły rozbicia lotnictwa wroga.
Urzędnik podkreślił, że każdy dron posiadał kilka kanałów łączności oraz specyficzną część bojową o wadze 1,6 kg, która przepalała poszycie samolotów.
Wspominając szczegóły przełamania rosyjskiej obrony, Wasyl Maluk zauważył:
„Użyliśmy 117 dronów, a rezultat tej pracy zobaczył cały świat. To była niezwykle skomplikowana, wielokomponentowa operacja. Po pierwsze — logistyka. Najważniejsze to dostarczenie środków bojowych na tyły wroga. Kolejny element to sam dron. Wygląda jak zwykły dron, ale to unikalny środek rażenia, wyposażony w kilka rodzajów łączności”.
Szczególną uwagę podczas planowania poświęcono wyborowi punktów krytycznych do przeprowadzenia uderzeń w rosyjskie bombowce. Specjalny ładunek kumulacyjno-burzący pozwolił na przepalenie grubego kadłuba samolotów i wywołanie potężnych wewnętrznych detonacji.
Szef resortu szczegółowo wyjaśnił taktykę komandosów:
„Celowaliśmy w baki, wskazałem to jako priorytet. Uderzaliśmy w bok samolotu, gdzie znajdowała się rakieta. Trafialiśmy w awionikę — sprzęt, którego wróg nie ma na zapas. To bardzo właściwa i specjalnie opracowana amunicja. Wykorzystano w niej odrębne elementy łączności, które należą do grup towarów objętych sankcjami na terytorium Federacji Rosyjskiej”.
Do finałowej fazy niszczenia wrogiego sprzętu zaangażowano najbardziej profesjonalnych funkcjonariuszy służb specjalnych, którzy działali w warunkach całkowitej izolacji od świata zewnętrznego. Sterowanie bezzałogowymi aparatami odbywało się w czasie rzeczywistym przy użyciu szczegółowych cyfrowych modeli rzeźby terenu.
Komentując sam proces szturmu, Wasyl Maluk opowiedział:
„Zebrałem najlepszych operatorów dronów z Centrum Operacji Specjalnych 'A'. Weszli o piątej rano do punktu kierowania walką, odebrano im telefony. I zaczęła się praca: każdemu przydzielono cel, 'przypisując' konkretny samolot”.
Znaczenie operacji „Pajęczyna” i jej osiągnięcia trudno przecenić — Pistrous.
Sprawa operacji „Pajęczyna” potoczyła się według scenariusza wysadzenia Mostu Krymskiego — media.
Czytaj nas na Telegram i Sends