Cios dla rosyjskiego handlu internetowego: jak ataki na magazyny Wildberries wpływają na gospodarkę Federacji Rosyjskiej
22 lipca 2026 15:35Ukraińskie bezzałogowe statki powietrzne dalekiego zasięgu przeprowadziły w ciągu kilku dni serię ataków na sieć logistyczną największej rosyjskiej platformy handlowej Wildberries. W nocy z 17 na 18 lipca 2026 r. zaatakowano duże kompleksy magazynowe w Elektrostali w obwodzie moskiewskim oraz w Kotowsku w obwodzie tambowskim.
W obu obiektach wybuchły rozległe pożary, a część pomieszczeń, sprzętu i towarów uległa zniszczeniu.
Już 22 lipca Wildberries poinformowało o nowych atakach – tym razem na obiekty logistyczne w Krasnodarze i Nevinomysku. W magazynie w Krasnodarze wybuchł wielki pożar; do gaszenia zaangażowano ponad stu ratowników oraz lotnictwo.
W ten sposób w ciągu kilku dni atakom uległy co najmniej cztery obiekty tej samej firmy w różnych regionach Rosji. Daje to podstawy, by mówić nie o pojedynczych trafieniach, ale o możliwej kampanii przeciwko dużym centrom logistycznym Federacji Rosyjskiej.
UA.News wyjaśnia, dlaczego magazyny Wildberries mogły stać się celami ukraińskich ataków, jakie straty poniosła firma i jej sprzedawcy oraz czy takie ataki mogą wpłynąć na rosyjską gospodarkę.
Czym jest Wildberries i dlaczego jest ważny dla Rosji
Firma Wildberries została założona w 2004 roku przez Tatianę Kim, znaną wcześniej jako Tatiana Bakalczuk. Początkowo firma zajmowała się sprzedażą odzieży przez internet, ale z czasem przekształciła się w uniwersalny marketplace. Obecnie za jego pośrednictwem sprzedaje się elektronikę, sprzęt AGD, materiały budowlane, produkty spożywcze, części samochodowe, kosmetyki oraz towary przemysłowe.

Wildberries jest największym operatorem handlu elektronicznego w Rosji. Z platformy korzysta ponad milion sprzedawców, a firma realizuje ponad 20 milionów zamówień dziennie. W 2025 roku wartość rosyjskiego handlu internetowego wzrosła o 28% i osiągnęła 11,5 biliona rubli.
Wraz z konkurentem, firmą Ozon, Wildberries kontroluje przeważającą część rosyjskiego rynku platform handlowych. Według szacunków analityków udział Wildberries w 2026 roku mógł wynieść około 45%, a Ozonu – około 32%.
Firma stała się praktycznie gotową infrastrukturą dla małych przedsiębiorstw. Przedsiębiorca nie musi tworzyć własnego sklepu internetowego, wynajmować magazynu, zatrudniać kurierów ani samodzielnie obsługiwać płatności. Przekazuje on towar platformie handlowej, a Wildberries zajmuje się magazynowaniem, reklamą, kompletowaniem zamówień i dostawą.
Zależność biznesu od powierzchni magazynowej opisał wcześniej współzałożyciel firmy, Władysław Bakalczuk. Twierdził on, że brak około czterech milionów metrów kwadratowych powierzchni magazynowej powoduje utratę obrotów rzędu bilionów rubli, ponieważ bez miejsca do przechowywania towary nie trafiają do sprzedaży.
Jego słowa były częścią konfliktu korporacyjnego z kierownictwem Wildberries, dlatego podane przez niego liczby nie mogą być uznane za niezależną ocenę. Wyjaśnił jednak w sposób obrazowy samą zasadę działania systemu: od dostępności magazynów bezpośrednio zależą obroty i przychody sprzedawców.
Dlatego uszkodzenie jednego dużego kompleksu ma wpływ nie tylko na właściciela budynku. Konsekwencje odczuwają przedsiębiorcy, firmy transportowe, kurierzy, operatorzy punktów odbioru oraz klienci.
Dlaczego Ukraina mogła wybrać magazyny Wildberries
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski po atakach z 18 lipca oświadczył, że zniszczone kompleksy logistyczne były powiązane z dostawami komponentów objętych sankcjami, niezbędnych Rosji do produkcji dronów i sprzętu nawigacyjnego.
Według niego przez takie obiekty mogła odbywać się transport elektroniki i towarów podwójnego zastosowania, które następnie były wykorzystywane przez rosyjski kompleks wojskowo-przemysłowy.
Na razie nie ma niezależnego potwierdzenia, jakie dokładnie ładunki znajdowały się w zniszczonych pomieszczeniach. Jednocześnie na platformie Wildberries otwarcie sprzedawane są towary, które mogą być wykorzystywane zarówno w sektorze cywilnym, jak i na froncie: stacje radiowe, anteny, akumulatory, światłowody, płytki elektroniczne, kamery, sprzęt termowizyjny oraz moduły nawigacyjne.
Dziennikarz wojskowy Siergiej Ausländer zwrócił uwagę na reakcję rosyjskich autorów o poglądach provojowych po pożarach. Jak twierdzi, sami zaczęli pytać, gdzie teraz będą kupować drony i światłowody. Ausländer uznał zaopatrzenie czynnej armii za pośrednictwem zwykłej platformy handlowej za oznakę problemów z rosyjskim planowaniem wojskowym.
Ta reakcja nie dowodzi, że wszystkie towary na magazynach były przeznaczone dla wojska. Pokazuje jednak, że rosyjskie jednostki, pośrednicy i wolontariusze rzeczywiście korzystają z cywilnych platform handlowych w celu nabywania sprzętu potrzebnego na froncie.
Znaczenie militarne takich kompleksów może polegać nie tylko na konkretnej partii sprzętu. Duży magazyn łączy towary, zautomatyzowane linie sortujące, transport, cyfrowe systemy ewidencji oraz trasy dostaw. Jego uszkodzenie zakłóca jednocześnie kilka łańcuchów dostaw.
Największe straty mogą ponieść sprzedawcy
Bezpośrednie straty Wildberries obejmują wartość budynków, sprzętu i towarów. Jednak znaczna część produktów znajdujących się w magazynie prawnie należy do niezależnych sprzedawców.
Przedsiębiorca przekazuje towar platformie handlowej, ale otrzymuje pieniądze dopiero po sprzedaży. Jeśli partia towaru ulegnie zniszczeniu w wyniku pożaru, traci on jednocześnie zapasy towarowe, przyszły dochód oraz zainwestowany kapitał obrotowy.
Następnie sprzedawca musi czekać na inwentaryzację i decyzję w sprawie odszkodowania. Aby wznowić sprzedaż, konieczne jest zakupienie lub wyprodukowanie nowej partii towaru na własny koszt.
Tatiana Kim po pierwszej serii ataków przyznała, że firma otrzymuje wiele zgłoszeń dotyczących wypłat za uszkodzone towary. Stwierdziła, że ustalenie dokładnej skali strat wymaga czasu. Wildberries nie podało wówczas oficjalnej kwoty strat.
Jednak Siergiej Ausländer podkreślił, że w umowie Wildberries znajduje się punkt, zgodnie z którym uszkodzenie towarów w wyniku ostrzałów, wybuchów lub upadku dronów może zostać uznane za siłę wyższą, co zwalnia platformę handlową z odpowiedzialności. Jeśli przepis ten zostanie zastosowany w konkretnych przypadkach, znaczna część strat może spaść właśnie na sprzedawców.
Jednocześnie ostateczna decyzja w sprawie odszkodowań będzie zależała od umów, wyników inwentaryzacji oraz stanowiska samej firmy. Dlatego też twierdzenie, że wszyscy przedsiębiorcy na pewno nie otrzymają żadnych wypłat, jest na razie przedwczesne.
O uszkodzeniach swoich produktów poinformował nawet turecki producent odzieży Koton. Świadczy to o tym, że skutki ataków dotknęły nie tylko rosyjskie małe przedsiębiorstwa, ale także zagraniczne firmy, które nadal działają na rynku rosyjskim.
Czy straty rzeczywiście przekraczają miliard dolarów?
Po pożarach pojawiły się szacunki, że łączne straty Wildberries i sprzedawców mogą przekroczyć 100 miliardów rubli, czyli około 1,3 miliarda dolarów.
W obliczeniach tych uwzględniono wartość budynków, zautomatyzowanego sprzętu oraz zapasów towarowych.
Jednak tej kwoty nie można jeszcze uznać za ostateczną. Brakuje pełnej inwentaryzacji, danych dotyczących pokrycia ubezpieczeniowego oraz wniosków na temat tego, jaką część kompleksów da się odbudować.
Brytyjsko-bułgarski analityk Stanimir Dobrev zwrócił uwagę, że Ukraina stanowi zagrożenie nie tylko dla kilku pojedynczych budynków, ale dla całego modelu biznesowego Wildberries.
Jego zdaniem po serii ataków firma musi liczyć się z możliwością ponownych uderzeń na dowolne duże centrum logistyczne. Z tego powodu ryzyko rozciąga się na całą sieć, nawet jeśli fizycznie uszkodzona została tylko część magazynów.
Właśnie dlatego istotne są nie tylko już oszacowane straty. Firma będzie musiała przeznaczyć środki na rezerwowe moce produkcyjne, ochronę, ubezpieczenie oraz zmianę tras dostaw. Koszty te nie są uwzględnione w wstępnej wycenie wartości spalonych towarów, ale będą miały wpływ na działalność firmy przez długi czas.
Jak ataki zmieniają rosyjską logistykę
Pierwszą konsekwencją jest zakłócenie dostaw. Zamówienia z dotkniętego magazynu trzeba przekierowywać przez inne centra, co zwiększa obciążenie linii sortujących, transportu i pracowników.
Drugą konsekwencją jest wzrost kosztów. Wildberries musi remontować lub budować nowe obiekty, kupować sprzęt i wzmacniać zabezpieczenia.
Trzecią konsekwencją jest wzrost kosztów ubezpieczenia. Po kolejnych atakach firmy ubezpieczeniowe mogą podwyższyć stawki, wprowadzić dodatkowe wymagania lub wyłączyć ryzyko wojenne z umów.
Czwarta — konieczność rozproszenia zapasów. Przechowywanie milionów sztuk towaru w jednym miejscu jest opłacalne, ponieważ przyspiesza to sortowanie i obniża koszty transportu. Jednak w obliczu regularnych ataków taka koncentracja stwarza ryzyko jednoczesnej utraty ogromnej ilości produktów.
Rozdzielenie towarów między kilka mniejszych magazynów zmniejsza prawdopodobieństwo całkowitej utraty, jednak sprawia, że logistyka staje się bardziej skomplikowana i kosztowna. Konieczne jest wynajęcie większej liczby pomieszczeń, powielanie personelu, sprzętu i systemów ewidencyjnych.
Ostatecznie koszty te mogą zostać przeniesione na przedsiębiorców w postaci prowizji, opłat za przechowywanie i opłat logistycznych, a na nabywców – poprzez wzrost cen towarów.
Dlaczego kilka magazynów nie doprowadzi do załamania gospodarki Rosji
Wildberries dysponuje rozległą siecią centrów logistycznych, dziesiątkami tysięcy punktów odbioru oraz znacznymi możliwościami finansowymi. Część zamówień firma jest w stanie przekierować przez inne regiony. Część sprzedawców może zostać przejęta przez Ozon, „Yandex Market” oraz mniejsze platformy.
Dlatego zniszczenie jednego, a nawet kilku kompleksów nie spowoduje natychmiastowego załamania rosyjskiego handlu internetowego.

Decydujące znaczenie ma regularność ataków. Jeśli magazyny, węzły kolejowe, bazy paliwowe, zakłady przemysłowe i obiekty energetyczne będą nieustannie narażone na ataki, Rosja będzie zmuszona rozpraszać siły obrony przeciwlotniczej i przeznaczać coraz więcej zasobów na naprawy.
Rosja może również potrzebować wsparcia dużych przedsiębiorstw w postaci preferencyjnych kredytów, odroczeń podatkowych lub gwarancji państwowych. Jednocześnie wstrzymanie sprzedaży oznacza spadek wpływów podatkowych od przedsiębiorców, pracowników i konsumpcji.
Pojedynczy pożar nie spowoduje krytycznego problemu dla budżetu federalnego. Jednak suma szkód w różnych sektorach stopniowo zwiększa ekonomiczny koszt wojny.
Najbardziej odczuwalny skutek dla Rosjan
Zwykły obywatel Rosji może nie zauważyć skutków uderzenia w odległą fabrykę wojskową. Atak na platformę handlową odczuwa się bezpośrednio: kupujący ma do czynienia z opóźnieniem zamówienia, anulowaniem dostawy, brakiem towaru lub wyższą ceną.
Sprzedawca ryzykuje utratę towaru, zainwestowanych środków oraz możliwości kontynuowania działalności handlowej. Pracownicy magazynów i dostawcy mogą pozostać bez pracy na czas odbudowy kompleksu.
Siergiej Ausländer uważa, że ekonomiczne konsekwencje takich ataków będą sięgać znacznie dalej niż tylko poza same magazyny. Wskazuje on na ryzyko strat dla przedsiębiorców, redukcję miejsc pracy w logistyce oraz wysokie koszty odbudowy zaawansowanych technologicznie kompleksów sortowniczych.
Atak nie na sklep, ale na wielki system
Ataki na magazyny Wildberries nie zniszczą największego rosyjskiego marketplace’u i nie spowodują natychmiastowego załamania gospodarki Federacji Rosyjskiej.
Jednak pokazują one słaby punkt modelu biznesowego, w którym ogromne ilości towarów, sprzętu i zamówień są skoncentrowane w kilku dużych lokalizacjach.
Jeśli ataki będą trwały, firmy będą musiały ponosić większe wydatki na ubezpieczenia, ochronę, zapasowe lokale i trasy transportowe. Część kosztów poniesie wielki biznes, część – sprzedawcy, a część może zostać przeniesiona na kupujących i rosyjski budżet.
Dlatego znaczenie ataków na Wildberries nie ogranicza się jedynie do wartości zniszczonych już towarów. Zwiększają one ogólne ryzyko prowadzenia działalności gospodarczej w Rosji i zmuszają gospodarkę do przeznaczania coraz większej ilości zasobów nie na rozwój, ale na ochronę i naprawę skutków wojny.
Czytaj nas na Telegram i Sends