Straty federacji rosyjskiej w ciągu roku są równe dwóm dużym armiom Europy
W ciągu jednego roku pełnoskalowej wojny rosja straciła tylu żołnierzy, ilu liczą dwie duże europejskie armie. Znaczną część tych strat stanowią najemnicy, więźniowie oraz przymusowo zmobilizowani mieszkańcy okupowanych terytoriów Ukrainy. Oświadczył o tym na antenie ekspert wojskowy Iwan Tymoczko.
rosyjska armia okupacyjna w ciągu roku poniosła straty, które można porównać z liczebnością dwóch dużych armii Europy. Iwan Tymoczko powiedział o tym na antenie, odpowiadając na pytanie dotyczące rzeczywistej skali strat federacji rosyjskiej w wojnie przeciwko Ukrainie.
Jak zaznaczył, porównanie liczb pozwala zrozumieć, jak wysoka jest cena wojny dla Kremla. Dla przykładu, liczebność armii Niemiec wynosi około 200 tysięcy żołnierzy, a armie Wielkiej Brytanii i Francji nawet nie osiągają tego poziomu. „Cała armia Niemiec to 200 tysięcy. Armia brytyjska i francuska nawet nie dochodzą do 200 tysięcy żołnierzy. rosjanie w ciągu roku stracili dwie duże europejskie armie” — podkreślił Tymoczko.
Ekspert zwrócił uwagę, że nie chodzi o jednorazowy gwałtowny wzrost strat, lecz o stały proces, który trwa z roku na rok. Według niego każdy kolejny rok wojny oznacza dla rosji nowe, ogromne straty w sile żywej. „To nie są straty tylko z jednego roku — one się nawarstwiają rok po roku. A każdorazowo są to straty gigantyczne” — dodał.
Tymoczko osobno zatrzymał się na składzie zlikwidowanych rosyjskich żołnierzy. Jak zaznaczył, znaczną część poległych stanowią nie żołnierze zawodowi, lecz najemnicy, więźniowie oraz osoby zmuszone do walki przeciwko własnemu państwu. Chodzi w szczególności o rosyjskich najemników, skazanych werbowanych w koloniach karnych, a także obywateli Ukrainy przymusowo mobilizowanych na tymczasowo okupowanych terytoriach.
Ekspert podkreślił, że takie praktyki świadczą o poważnych problemach kadrowych w rosyjskiej armii oraz o braku gotowości rosjan do masowego, dobrowolnego udziału w wojnie. Ponadto, według ocen Tymoczki, rzeczywiste straty armii okupacyjnej mogą być jeszcze wyższe niż te liczby, które pojawiają się w przestrzeni publicznej. Przypuszcza on, że chodzi o dodatkowe dziesiątki tysięcy osób, które nie są uwzględniane w oficjalnych statystykach.
Może to wynikać zarówno z chaotycznej ewidencji na froncie, jak i ze świadomego zaniżania danych przez stronę rosyjską w celu uniknięcia napięć społecznych w kraju. Tym samym, jak podkreśla ekspert, wojna przeciwko Ukrainie już kosztowała rosję zasoby ludzkie porównywalne z pełnowartościowymi armiami czołowych państw europejskich, a straty te nadal rosną.
Czytaj nas na Telegram i Sends