Brytyjski generał podaje w wątpliwość utworzenie armii UE
Idea utworzenia europejskiej armii brzmi atrakcyjnie, jednak wiąże się zbyt wieloma nierozwiązanymi kwestiami. Były zastępca dowódcy sił NATO w Europie, sir Rupert Smith, wątpi, by taki projekt dało się zrealizować szybko. Jak podkreśla, nie chodzi o sprzęt wojskowy, lecz o przysięgę, prawo oraz odpowiedzialność żołnierzy.
Zdaniem generała w krótkiej perspektywie czasowej taka armia jest mało realna. „Czy europejska regularna armia jest właściwą odpowiedzią? W krótkim okresie bardzo w to wątpię. Moje wątpliwości dotyczą kwestii praktycznych. To nie jest prywatna firma wojskowa, lecz armia Unii Europejskiej” — zaznaczył Smith.
Wyjaśnił, że kluczowym problemem nie jest uzbrojenie ani liczebność, lecz podstawa prawna. Żołnierze armii narodowych składają przysięgę swoim państwom, podlegają ich prawu i otrzymują wynagrodzenie z krajowych budżetów. „Byłem brytyjskim żołnierzem i przysięgałem królowej. Francuski żołnierz przysięga Republice. A komu miałby przysięgać żołnierz armii UE? Brukseli? Strasburgowi? I kto płaciłby mu pensję?” — pytał retorycznie generał.
Smith zwrócił również uwagę na kwestię odpowiedzialności prawnej wojskowych. Jego zdaniem jest to zagadnienie fundamentalne, bez którego żadna armia nie może funkcjonować. „Musi istnieć konkretny organ, który daje żołnierzowi prawo do noszenia broni, działania na terytorium innego państwa i — w ostateczności — użycia siły. Kto będzie podejmował takie decyzje i jaki sąd będzie je oceniać?” — podkreślił.
Generał wątpi także, by obywatele państw europejskich łatwo zgodzili się na obecność na swoim terytorium tzw. „wojsk bez obywatelstwa”. „Nie twierdzę, że na te pytania nie da się odpowiedzieć. Są to jednak kwestie fundamentalne, a ich rozwiązanie może zająć lata” — zaznaczył Smith.
Jego zdaniem bardziej realistycznym rozwiązaniem dla Europy jest pogłębianie współpracy między armiami narodowymi oraz tworzenie wspólnych kontyngentów z jasno określoną strukturą dowodzenia. Również tutaj pojawia się jednak problem. „Unia Europejska nie posiada własnych struktur dowodzenia takich jak NATO. Dlatego nie widzę powodu, dla którego nie miałoby to być częścią europejskiego komponentu Sojuszu” — stwierdził brytyjski generał.
Smith ostrzegł ponadto, że zasoby państw europejskich są ograniczone. Jego zdaniem żaden kraj nie jest w stanie utrzymywać jednocześnie dwóch pełnoprawnych armii — osobno dla UE i dla NATO. „Jest tylko jeden zestaw — armia lądowa, marynarka wojenna i siły powietrzne. Nikt nie może pozwolić sobie na dwa. Już teraz ledwo radzimy sobie z jednym” — podsumował.
Czytaj nas na Telegram i Sends