$ 44.63 € 51.51 zł 11.86
+22° Kijów +22° Warszawa +16° Waszyngton
Czy UE może odesłać ukraińskich mężczyzn w wieku poborowym: opinie ekspertów

Czy UE może odesłać ukraińskich mężczyzn w wieku poborowym: opinie ekspertów

09 września 2026 18:30

Ukraińscy mężczyźni podlegający obowiązkowi wojskowemu powinni wracać do domu – taka retoryka coraz częściej pojawia się w europejskich stolicach. 

Niedawno minister spraw zagranicznych Niemiec Johann Wadeful oświadczył, że rząd RFN jest gotowy wspierać powrót do Ukrainy mężczyzn-uchodźców w wieku poborowym, ale będzie to robił „bez przymusu”. Berlin może pomóc w identyfikacji mężczyzn podlegających obowiązkowi wojskowemu, którzy korzystają z tymczasowej ochrony na terytorium Niemiec, korzystając z odpowiednich rejestrów. Z kolei władze ukraińskie mogłyby wysyłać do tych mężczyzn pisma z wezwaniem do powrotu. 

Już w czerwcu Ukraina i Niemcy utworzyły wspólną grupę roboczą, która opracowuje mechanizmy powrotu mężczyzn w wieku poborowym, którzy nielegalnie opuścili kraj.

Oświadczenia wysokich rangą urzędników krajów Unii Europejskiej dotyczące poszukiwania mechanizmów powrotu ukraińskich mężczyzn nie są niczym nowym. Jednak czy UE odważy się zrealizować te deklaracje i dlaczego Ukraina aktywnie promuje ideę uzupełnienia zasobów mobilizacyjnych kosztem obywateli, którzy wyjechali – o to UA.News zapytało ukraińskich ekspertów.

 

image


Sytuacja będzie zależała od interesów każdego konkretnego państwa Unii Europejskiej: Jewhen Magda, dyrektor Instytutu Polityki
  Światowej

Kwestia przebywania naszych obywateli podlegających obowiązkowi wojskowemu na terytorium Unii Europejskiej ma złożony charakter. Dzieje się tak, ponieważ wśród nich są zarówno osoby, które przybyły tam nielegalnie, jak i te, które przybyły legalnie. Jestem przekonany, że sytuacja będzie zależała od interesów każdego konkretnego państwa Unii Europejskiej.

Oświadczenie ministra spraw zagranicznych Niemiec, pana Wadefula, że mogą przekazać dane obywateli Ukrainy, w tym przypadku nie ma większego znaczenia. Ponieważ ze względu na biurokrację przekazywanie danych dotyczących zarejestrowanych ukraińskich mężczyzn jest dość skomplikowane.

Dla Niemców rozpoczęcie przekazywania takich danych oznacza wywołanie odpływu obywateli Ukrainy z Niemiec. A to jest dla nich obiektywnie nieopłacalne z ekonomicznego punktu widzenia. W takim przypadku tracą wiele korzyści jako wiodąca gospodarka Europy.

Nie chodzi tu o prawa człowieka – chodzi o to, jak państwa europejskie ogólnie reagują na wyzwania ze strony Rosji. Moim zdaniem powinniśmy tu również szukać kompleksowych rozwiązań i nie zapominać w szczególności o tym, że na Ukrainie nie ma żadnych programów repatriacji naszych obywateli, ani z Unii Europejskiej, ani z żadnego innego państwa na świecie.

image


Warunki wjazdu ukraińskich mężczyzn do krajów UE będą coraz bardziej rygorystyczne: Maksym Yali, politolog specjalizujący się w stosunkach międzynarodowych
 

Logika jest tu prosta. Rząd ukraiński wielokrotnie zwracał się do partnerów europejskich z prośbą o ograniczenie wjazdu ukraińskich mężczyzn w wieku poborowym, którzy nielegalnie przekraczają granicę.

Biorąc pod uwagę, że kraje europejskie są zainteresowane tym, by Ukraina nadal przeciwstawiała się rosyjskiej agresji, zareagowały na te apele. Wprowadzono już pewne ograniczenia.

Jestem przekonany, że w przyszłości warunki wjazdu ukraińskich mężczyzn do krajów Unii Europejskiej będą stawały się coraz bardziej rygorystyczne. Najprawdopodobniej nie dojdzie jednak na razie do masowych wydaleń, zwłaszcza ze względu na konieczność przestrzegania praw człowieka zgodnie z prawodawstwem europejskim.

W każdym razie ograniczenia dla ukraińskich mężczyzn w wieku poborowym będą się zaostrzać, zwłaszcza w odniesieniu do tych, którzy nie zgłosili się do ewidencji wojskowej lub opuścili Ukrainę nielegalnie.

image


Chodzi o próbę ograniczenia napływu osób chcących wyjechać do UE: Maksym Nesvitajłow, politolog, ekspert ds. stosunków międzynarodowych
 

Oświadczenia o ewentualnym powrocie mogą w większym stopniu dotyczyć mężczyzn, którzy nie znaleźli pracy, nie zaaklimatyzowali się w krajach Unii Europejskiej i nadal korzystają z pomocy społecznej. Uważam jednak, że taki scenariusz jest mało prawdopodobny. Chodzi raczej o próbę ograniczenia napływu osób pragnących wyjechać do UE.

Europa odnotowała już dość znaczące wzmocnienie zarówno pod względem demograficznym, jak i z punktu widzenia zasobów siły roboczej dzięki napływowi Ukraińców. Myślę, że doszliśmy do momentu, w którym ten zasób jest dla nich wystarczający.

Dlatego raczej nie chodzi tu o realizację programu masowych powrotów, ponieważ kraje europejskie mają problemy nawet z wydalaniem nielegalnych migrantów z innych regionów, w szczególności z Bliskiego Wschodu. Może to być raczej sposób na zniechęcenie ludzi do tak aktywnego wyjazdu do krajów Unii Europejskiej, jak miało to miejsce wcześniej.

Bardzo wątpię, czy taki mechanizm rzeczywiście da się wdrożyć. Dyskusje mogą trwać, ale jeśli mowa o porozumieniu na poziomie całej Unii Europejskiej, jest to prawie niemożliwe. Kraje UE mają bardzo zróżnicowane stanowiska i poglądy na ten temat.

Jeśli takie rozwiązanie zostanie przyjęte tylko w jednym kraju, Ukraińcy po prostu przeniosą się do innego państwa Unii Europejskiej lub w ogóle poza granice Europy. Dlatego na razie jest to głównie dyskusja.

image

Może
to wyglądać jak swego rodzaju kompromis polityczny: Dmytro Sniegirow, analityk
  wojskowy

Moim zdaniem tę wypowiedź szefa niemieckiego MSZ warto rozpatrywać w szerszym kontekście. Najpierw minister wyraził stanowisko, że Ukraina powinna zwiększyć zakupy broni od niemieckich producentów ze środków przyznawanych przez kraje UE. Oznacza to, że Niemcy wyraziły niezadowolenie z poziomu zakupów właśnie niemieckiego uzbrojenia przez stronę ukraińską. Zdaniem niemieckiego ministra mogłoby to ożywić gospodarkę Niemiec, stworzyć dodatkowe miejsca pracy i zwiększyć wpływy do budżetu. Następnie pojawiło się oświadczenie dotyczące możliwości powrotu mężczyzn w wieku poborowym na Ukrainę. W tym kontekście może to wyglądać jak swego rodzaju kompromis polityczny: zwiększacie zakupy broni u nas, a my pomagamy w powrocie waszych obywateli.

Jednak moim zdaniem takie oświadczenia ministra spraw zagranicznych Niemiec świadczą o nieprofesjonalnym podejściu i nie sprzyjają rozwiązaniu problemu. Co najmniej stwarza to pretekst do spekulacji i faktycznie wygląda jak swego rodzaju oferta handlowa: my odsyłamy waszych mężczyzn, a wy zwiększacie zakupy broni. Jednocześnie kraje UE nie mają podstaw prawnych do deportowania ukraińskich mężczyzn wyłącznie ze względu na ich wiek poborowy. Odpowiednie decyzje reguluje prawo europejskie i krajowe.

Czy Niemcy i inne kraje mogą przekazywać Ukrainie dane dotyczące mężczyzn? Według różnych szacunków mowa jest o około 600 tysiącach ukraińskich mężczyzn w Niemczech. Nawet stworzenie, usystematyzowanie i przekazanie odpowiedniej bazy danych stanowiłoby poważne obciążenie biurokratyczne.

Załóżmy, że ambasada Ukrainy wysyła obywatelowi zawiadomienie z wezwaniem do powrotu na Ukrainę. Jeśli przebywa on w Niemczech legalnie i nie chce wracać, jakie mechanizmy prawne może zastosować strona ukraińska? Właśnie tutaj pojawia się problem: jakie podstawy prawne pozwolą Ukrainie zażądać jego powrotu lub stworzyć warunki do dobrowolnego powrotu?

Jako przykład – sytuacja, która miała miejsce w Polsce i ma szerszy kontekst. Kiedy ukraińscy mężczyźni zaczęli wyjeżdżać z Polski do innych krajów, polska gospodarka stanęła w obliczu niedoboru siły roboczej. To zmusiło Warszawę do spojrzenia na sytuację z innej perspektywy. Ostatecznie Polska zmieniła ton dyskusji na temat Ukraińców. Jednocześnie wzmocniono działania przeciwdziałające przejawom ksenofobii i wrogości między narodowościami.

Moim zdaniem te antyukraińskie nastroje mogły być częściowo sztucznie wywołane właśnie przez stronę ukraińską. Jestem przekonany, że próby tworzenia pretekstów informacyjnych, które mogłyby zachęcić Ukraińców do powrotu, przyniosły ostatecznie odwrotny skutek: ludzie zaczęli wyjeżdżać nie na Ukrainę, ale do Niemiec i innych krajów UE.

Dlaczego taki przebieg wydarzeń miał miejsce właśnie w Polsce? Być może dlatego, że przewidywano: w Niemczech podobny scenariusz nie zadziała. Dlatego próbowano wykorzystać kwestie pamięci historycznej oraz tworzyć preteksty informacyjne, po czym sytuacja zaczęła rozwijać się zgodnie z własną logiką. W tym kontekście na szczególną uwagę zasługują oświadczenia polskich prawicowych sił politycznych powiązanych z Moskwą. W ten sposób, zamiast oczekiwanego powrotu Ukraińców, taka kampania informacyjna mogła przyczynić się do wzrostu popularności sił politycznych nastawionych na nastroje antyukraińskie.

Teoretycznie można założyć, że w pewnym momencie poszczególne państwa mogą być bardziej zainteresowane powrotem ukraińskich mężczyzn na Ukrainę. Będą temu jednak przeciwdziałać europejskie prawodawstwo, zasady ochrony praw człowieka oraz odpowiednie mechanizmy prawa międzynarodowego.

Jeśli chodzi o samą wojnę, to jest to wojna technologii. Ukraina nie może pokonać Rosji wyłącznie na zasadzie „ściana w ścianę”. Rosja dysponuje znacznie większym rezerwą ludzką — mowa tu o milionach potencjalnych rekrutów. Dlatego samo postawienie na zwiększenie liczby mobilizowanych nie rozwiązuje problemu.

Nawet gdyby wszystkie dostępne w Ukrainie zasoby ludzkie zostały skierowane na front, nie gwarantuje to zmiany sytuacji. Rosyjską przewagę należy zrównoważyć technologią. Właśnie dlatego, moim zdaniem, praktyka ciągłego porównywania liczby zmobilizowanych jest w pewnym stopniu dziedzictwem radzieckiej logiki wojskowej — kiedy próbuje się przeciwstawić przeciwnikowi mniej więcej taką samą liczbę siły bojowej. Jednocześnie sama Ukraina podkreśla zaawansowanie technologiczne swojej armii. Jednak w kwestii mobilizacji często nadal stosuje się logikę konfrontacji ilościowej.

W tym kontekście pouczające jest doświadczenie Izraela. Kraj ten przez dziesięciolecia stawiał czoła liczebnie przeważającym przeciwnikom i w znacznym stopniu stawiał właśnie na przewagę technologiczną. Ukraina również powinna podążać w tym kierunku, a nie próbować rekompensować wszystkie problemy wyłącznie liczbą ludzi.

Osobną kwestią jest obecność rezerwy mobilizacyjnej w samej Ukrainie. Chodzi w szczególności o tzw. ewidencję specjalną oraz kategorie pracowników służb bezpieczeństwa, którzy faktycznie nie są zaangażowani w obronę kraju. Mowa tu o około 300 tysiącach osób. Jednocześnie Ukraina porusza kwestię powrotu obywateli przebywających za granicą.

Wygląda to na stosowanie podwójnych standardów w kwestii obrony państwa. Nasuwa się pytanie: skoro od obywateli Ukrainy przebywających za granicą oczekuje się powrotu i udziału w obronie państwa, to dlaczego nie wykorzystuje się części zasobów kadrowych w samym kraju? Osobną kwestią są tzw. emerytowani funkcjonariusze specjalni z Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU), Ministerstwa Spraw Wewnętrznych (MWS) oraz prokuratury. Znaczna część tych osób posiada odpowiednie doświadczenie, umiejętności posługiwania się bronią i w swoim czasie złożyła przysięgę wierności Ukrainie. Dlaczego ten potencjał nie jest w pełni wykorzystywany?

Czytaj nas na Telegram i Sends

Pobierz naszą aplikację