
Pełnoskalowa wojna rosji przeciwko Ukrainie trwa już czwarty rok i końca rozlewu krwi wciąż nie widać. Mimo to błędem byłoby twierdzić, że Kijów stawia opór Moskwie samotnie. Za Ukrainą stoi kilkadziesiąt krajów-partnerów, które zapewniają jej wszechstronne, choć niewystarczające, wsparcie.
A mimo takiego zaplecza rosjanie powoli, stopniowo, ale konsekwentnie posuwają się naprzód. Europa zdaje się zaczynać rozumieć, że to nie tylko „słowiańska sprzeczka”, lecz realne zagrożenie dla całego zachodniego świata. To właśnie z tego wynika rosnąca wojowniczość UE i postępująca militaryzacja regionu.
Jednak ta militaryzacja jest spóźniona i niewystarczająca. W nowym raporcie Królewskiego Zjednoczonego Instytutu Studiów Obronnych (RUSI) czytamy, że w ostatnich latach rosja przewyższyła NATO pod względem produkcji sprzętu wojskowego. Z tą oceną zgadza się również głównodowodzący sił NATO w Europie, Christopher Cavoli: twierdzi on, że Moskwa odbudowuje swoje siły zbrojne znacznie szybciej, niż oczekiwali analitycy. Minister obrony Niemiec Boris Pistorius już jesienią stwierdził, że rosja w jeden kwartał produkuje więcej uzbrojenia niż cała UE w ciągu roku.
To wszystko prowadzi do zasadniczego pytania: dlaczego tak się dzieje? Dlaczego kraj, którego udział w globalnym PKB wynosi mniej niż 3%, wyprzedza całą UE (27 państw) i NATO (32 państwa)? Jaka jest przyczyna tej przewagi militarnej? Tematem zajął się publicysta polityczny UA.News, Mykyta Traczuk.
rosja kontra UE i NATO: gra o wyprzedzenie
Raport brytyjskiego think-tanku RUSI to suchy, kompleksowy raport analityczny liczący 59 stron. Mimo to, interesujący jest przez swoją wyważoną ocenę sytuacji.
W dokumencie wskazano, że w latach pełnoskalowej inwazji (2022–2024) rosja była w stanie wyprzedzić NATO w produkcji sprzętu wojskowego. Stwarza to „strategiczne zagrożenie” dla Zachodu i „katastrofalne ryzyko” dla Ukrainy.
Analitycy zauważają: większość armii państw UE jest zbyt mała, by wspierać własny przemysł obronny. Członkowie NATO w Europie napotkali poważne trudności w zwiększaniu produkcji przemysłowej w sektorze obronnym, mimo dużych nakładów finansowych.
„Pomimo względnej słabości gospodarczej, rosja była w stanie wyprzedzić NATO w produkcji sprzętu wojskowego w latach 2022–2024, nawet biorąc pod uwagę znaczne wysiłki poszczególnych krajów NATO na rzecz rozwoju przemysłu obronnego. Oznacza to trudności z koordynacją woli politycznej, ram prawnych, planowania przemysłowego, mocy produkcyjnych oraz zarządzania łańcuchami dostaw. Trwająca przewaga rosji w produkcji uzbrojenia stanowi strategiczne zagrożenie dla NATO i podważa zaufanie do jego klasycznych środków odstraszania. Dla Ukrainy to katastrofalne ryzyko” – napisano w raporcie.
Eksperci RUSI podkreślają, że rosja posiadała dobrze opracowany plan mobilizacji przemysłowo-wojskowej, który zrealizowała na początku wojny. Ukraina takiego planu nie miała, ale wykorzystała radzieckie dziedzictwo do częściowego odtworzenia potencjału przemysłowego.
Z kolei Europie zabrakło zarówno planu, jak i zasobów. To sprawiło, że inwestycje w obronność okazały się nieefektywne. Wyjątkiem są Stany Zjednoczone, ale w erze Donalda Trumpa nie należy na nie za bardzo liczyć.
Podobnie wypowiada się generał Christopher Cavoli, głównodowodzący sił NATO w Europie. Podczas przesłuchań w komisji sił zbrojnych Senatu USA stwierdził, że armia rosji odbudowuje się znacznie szybciej, niż przewidywano. rosja szybko odnawia zapasy sprzętu i amunicji.
„rosja nie tylko wzmacnia stan osobowy, ale w bezprecedensowym tempie zastępuje sprzęt bojowy i amunicję… Rozszerza produkcję przemysłową, otwiera nowe zakłady i przekształca linie cywilne na potrzeby wojskowe. W rezultacie w tym roku rosyjski przemysł obronny ma wyprodukować 1500 czołgów, 3000 pojazdów opancerzonych i 200 rakiet balistycznych oraz manewrujących Iskander. Dla porównania: USA produkują jedynie 135 czołgów rocznie i nie produkują już nowych wozów bojowych Bradley” – powiedział Cavoli.
Warto dodać, że to nie jest nowa informacja dla wojska i opinii publicznej. Już w listopadzie 2024 roku niemiecki minister obrony Boris Pistorius mówił, że rosja produkuje w ciągu jednego kwartału więcej uzbrojenia i amunicji niż cała UE w rok.
„Rosyjski dyktator władimir putin całkowicie przeszedł na gospodarkę wojenną. rosja produkuje w trzy miesiące tyle uzbrojenia i amunicji, co UE w rok” – mówił wtedy Pistorius.
Sytuacja z dronami wygląda wręcz katastrofalnie. rosja obecnie produkuje ponad 2000 dronów miesięcznie. Do 2026 roku planuje produkować 18 tys. dronów rocznie, do 2030 – ponad 180 tys., a do 2035 – nawet milion sztuk.
Zatem fakt, że sama rosja wyprzedza pod względem produkcji wojskowej UE i NATO razem wzięte, jest niepodważalny. Kluczowe pytanie: dlaczego tak się dzieje?
Czy autorytaryzm jest skuteczniejszy od demokracji?
Prawie wszyscy wyrośliśmy w przekonaniu, że „demokracja” z definicji oznacza coś dobrego, a „autorytaryzm” czy „dyktatura” – coś złego. To podstawy edukacji obywatelskiej.
I rzeczywiście, trudno się kłócić z tezą, że demokracja jest lepsza od dyktatury, a wolność i prawa człowieka są lepsze niż ich brak. Jednak tu pojawia się kluczowe rozróżnienie: „lepsze” nie znaczy „skuteczniejsze”.
Europa to sojusz demokratycznych, zazwyczaj liberalnych państw. rosja to klasyczny przykład autorytaryzmu. W kryzysowych sytuacjach, takich jak wojna, reżimy autorytarne mogą jednak działać szybciej i skuteczniej.
Po pierwsze, autokracja pozwala na centralizację władzy i mobilizację zasobów. federacja rosyjska to system podejmowania decyzji o twardej centralizacji – bezpośrednia i przejrzysta pionowa struktura władzy. putin i jego najbliższe otoczenie mogą szybko i ręcznie rozdzielać zasoby, nie obawiając się protestów ani opozycji. W ten sposób przyspieszany jest proces produkcji broni oraz ogólna mobilizacja przemysłu zbrojeniowego.
Tymczasem w Unii Europejskiej każdy duży projekt wymaga uzgodnień między wszystkimi 27 państwami. Każde z nich ma swoje interesy, a ich koordynacja jest skomplikowana i nieprzejrzysta. W warunkach wojny ten pluralizm opinii niestety okazuje się słabością, a nie siłą. Dobrym przykładem są dostawy broni dla Ukrainy, które często grzęzną w biurokratycznych procedurach.
Po drugie, militaryzacja gospodarki i dziedzictwo przemysłowe. Związek Radziecki był państwem, które stale przygotowywało się do wojny. Obywatele mogli nie mieć papieru toaletowego czy mięsa – ale dziesiątki tysięcy czołgów były zawsze dostępne, a fabryki papierosów mogły w ciągu doby przestawić się na produkcję amunicji. Współczesna rosja w dużej mierze zachowała ten potencjał i szybko go odmroziła podczas wojny.
Z kolei w UE wymarzone państwa opiekuńcze – „państwa dobrobytu” – powstały między innymi dzięki ciągłemu ograniczaniu wydatków na zbrojenia. Dziś w Europie nie istnieje jednolity kompleks wojskowo-przemysłowy, a produkcja broni jest bardzo rozdrobniona i zależna od zewnętrznych dostaw. Po wiekach wyniszczających wojen kontynent ten się zmęczył wojowaniem i zrelaksował, sądząc, że pokój będzie trwał wiecznie. Niestety, okazało się to „gorsze niż zbrodnia – to był błąd”.
Po trzecie, istotną różnicą między autokracją a demokracją jest dyscyplina polityczna i społeczna ludności. W rosji wszystkie decyzje podejmowane są w wąskim gronie, za zamkniętymi drzwiami. Organy represyjne nie muszą już nawet tłumić protestów – tych po prostu nie ma jako zjawiska. W rezultacie państwo może przeznaczać dowolne zasoby na potrzeby wojny, a straty ekonomiczne czy niezadowolenie społeczne nie mają żadnego znaczenia.
Wyobrażenie sobie czegoś takiego w Europie jest niemożliwe. W każdym kraju UE lub NATO taka polityka wywołałaby gwałtowne protesty, zainteresowanie mediów i opozycji itd.
Po czwarte, różne ustroje mają różne cele. Głównym i jedynym celem autokracji jest utrzymanie władzy przez lidera i jego otoczenie. Militaryzacja w rosji jest czynnikiem legitymizacji władimira putina i jego polityki. Wojna przedstawiana jest jako coś „egzystencjalnego”, co ma zmobilizować społeczeństwo, gospodarkę i państwo.
Z kolei kraje demokratyczne dążą przede wszystkim do zachowania stabilności systemu politycznego, jego ciągłości, zapewnienia wzrostu gospodarczego i ochrony wartości wolności. W takim kontekście decyzje podejmowane są wolniej, są bardziej przemyślane i mniej radykalne – co w czasie kryzysu okazuje się kolejną wadą demokracji.
Po piąte – różnice ekonomiczne i wartościowe determinują własny porządek inwestycji w obronność. UE to ogromna gospodarka, a jej mieszkańcy żyją znacznie dostatniej niż rosjanie. rosja stanowi 2,8% światowego PKB, podczas gdy UE ponad 21%. Jednak kraje zachodnie mają priorytety ukierunkowane na życie w pokoju. Dla porównania – w 2025 roku rosja przeznaczy na obronność 6,2% swojego PKB, podczas gdy kraje UE wydają średnio około 1,5%.
Ostatecznie, szósty i ostatni punkt – geopolityczna izolacja od Zachodu nie stała się dla rosji problemem, lecz bodźcem do rozwoju (jeśli w ogóle można to tak nazwać). Sankcje zmuszają Moskwę do rozwijania własnej produkcji oraz poszukiwania nowych szlaków logistycznych. Dla demokracji natomiast zależność od globalnych łańcuchów dostaw stanowi ogromny problem.
Opinia eksperta
Z pytaniem, dlaczego rosja wyprzedza UE i NATO, zwrócono się do byłego kapitana US Navy, Gary'ego Tabacha. Jego zdaniem tempo rosyjskiej produkcji nie ma dziś takiego znaczenia jak kiedyś.
„Uważam, że rosja produkowała znacznie więcej „Żiguli” i „Zaporożców” niż Niemcy „mercedesów”. A Korea Północna wytwarza więcej pocisków niż całe NATO. Jednak wszyscy rozumieją, jakie jest życie w Korei Północnej. Przy tym te pociski – jeden wadliwy, drugi się zatnie, trzeci eksploduje prosto w lufie itd.
Wszystko to już dziś należy do przeszłości. Dziś potrzebne są drony, potrzebne są FPV. W Morzu Czarnym rosja ma wiele okrętów, ale nie mogą się one nigdzie ruszyć. Ocenianie wyłącznie na podstawie produkcji, na podstawie tego, kto więcej „nabije złomu”, nie jest właściwe. Trzeba oceniać motywację żołnierza, jego wykształcenie, jego wynagrodzenie. Żołnierze muszą być profesjonalistami, którzy potrafią obsługiwać duże drony, zaawansowane komputery i technologie ogółem. To jest właśnie coś, w czym moje pokolenie już zostaje w tyle".
Zdaniem amerykańskiego wojskowego, twierdzenia, że rosja wyprzedza Zachód, pochodzą od przedstawicieli zachodniego przemysłu zbrojeniowego. Nie potrafią się oni dostosować do nowej rzeczywistości, dlatego uważają, że trzeba po prostu produkować więcej. Ale to nie jest to, czego dziś potrzeba.
„Czołgi i pojazdy opancerzone zasadniczo nie są już potrzebne. Nie można ich nigdzie wysłać, bo zaraz nadleci dron FPV i wszystko spali do diabła. Dziś trzeba zmieniać zarówno gospodarkę wojenną, jak i doktrynę wojskową, przechodzić na wysokie technologie. Zapytajcie jakiegokolwiek żołnierza, a powie wam: potrzebne są drony, potrzebne są rakiety kierowane, obrona przeciwlotnicza i nowoczesne technologie w ogóle. Dlatego to, o czym mówimy — to już stary świat i dawna wojna. Nowa wojna wygląda już zupełnie inaczej". — zaznacza Gary Tabakh.
W podsumowaniu trzeba sformułować nieprzyjemny wniosek: w warunkach wojny model autorytarny okazuje się często skuteczniejszy od demokratycznego. A demokratyczne reżimy z kolei „autorytaryzują się”, by przetrwać.
Skuteczność autokracji w czasie wojen wynika z ich zdolności do szybkiej mobilizacji zasobów, sztywnej centralizacji władzy oraz niezależności od opinii publicznej czy zewnętrznych ocen. To właśnie dzięki temu federacja rosyjska była w stanie wyprzedzić UE i NATO w kwestii produkcji wojskowej. Tak, rosja jest biedniejsza, pozostaje w tyle technologicznie — ale potrafi działać szybko i dużo produkować, podczas gdy kraje zachodnie robią za mało i zbyt wolno.
To nieprzyjemna prawda. Pozytywnym aspektem tej sytuacji jest jednak to, że historycznie demokracje są bardziej żywotne niż dyktatury czy autokracje, opierające się na „kierowniczej roli wodza”. Cena autorytaryzmu to problemy gospodarcze, wyczerpanie i ostatecznie degradacja państwa z powodu tego stylu zarządzania. Demokracje jak dotąd potrafiły przetrwać wszystkie kryzysy, w których się znalazły, podczas gdy dyktatury często kończą się nagle — razem ze swoimi przywódcami.
Mykyta Traczuk