Europie zaleca się przygotowanie na scenariusz bez udziału USA
Stany Zjednoczone mogą zrezygnować z zobowiązań bezpieczeństwa wobec Ukrainy, jeśli Donald Trump ponownie obejmie urząd prezydenta. W takim przypadku Europa będzie musiała wziąć na siebie znacznie większą odpowiedzialność za powstrzymywanie rosji oraz wsparcie ukraińskiej armii. Takie wnioski przedstawiono w analizie opublikowanej przez Foreign Affairs.
Ukraina i jej partnerzy powinni przygotowywać się na najgorszy scenariusz — taki, w którym amerykańskie gwarancje bezpieczeństwa okażą się jedynie deklaratywne albo całkowicie znikną. Foreign Affairs podkreśla, że niezależnie od tego, czy uda się osiągnąć zawieszenie broni z rosją, Kijów potrzebuje jasnego, długoterminowego planu wzmacniania własnego potencjału militarnego.
Nie chodzi wyłącznie o dostawy broni, lecz o systemowe wsparcie — od finansowania i technologii, przez szkolenie kadr, po współpracę wywiadowczą. Rozmieszczenie wojsk zachodnich w Ukrainie oraz formalne zobowiązania do reakcji na ewentualną nową agresję mogą być ważnymi elementami odstraszania, jednak nie mogą stanowić głównego filaru bezpieczeństwa.
W centrum każdej strategii — podkreśla pismo — musi pozostawać sama Ukraina: jej armia, przemysł obronny oraz potencjał technologiczny. „Kijów potrzebuje programu wsparcia partnerów, który łączyłby duże pakiety pomocy, inwestycje, zakupy, współpracę wywiadowczą oraz systematyczne szkolenie kadr jako element szeroko zakrojonego planu wzmocnienia sił zbrojnych i bazy przemysłowej. W idealnym przypadku powinien to być wysiłek rozpisany na co najmniej pięć lat” — czytamy w artykule.
Autorzy przyznają, że taka strategia będzie kosztowna. Europa już teraz z trudem znajduje środki na długofalowe planowanie, a wola polityczna nie zawsze nadąża za wyzwaniami bezpieczeństwa. Jednocześnie alternatywa — ciągła walka o przetrwanie ukraińskiej armii bez stabilnego wsparcia — w dłuższej perspektywie okaże się znacznie droższa także dla samej Europy.
Foreign Affairs zauważa, że formalnie USA deklarują gotowość do udziału w architekturze bezpieczeństwa dla Ukrainy — m.in. poprzez europejskie rozmieszczenie wojsk czy nawet mechanizmy podobne do gwarancji wynikających z artykułu 5 NATO. Jednak nawet w takim wariancie zaufanie do tych gwarancji pozostaje kruche.
Świat przywykł do przekonania, że atak na sojusznika USA niemal nieuchronnie oznacza militarną odpowiedź Waszyngtonu. W przypadku Ukrainy ani Europa, ani Stany Zjednoczone nie wykazały gotowości do walki po jej stronie. Przeciwnie — od 2022 roku zachodnie stolice wielokrotnie podkreślały, że ich strategią jest unikanie bezpośredniej konfrontacji z rosją.
Szczególnym ryzykiem pozostaje czynnik osobisty Donalda Trumpa. Autor analizy zwraca uwagę na jego nieprzewidywalność, specyficzny stosunek do rosji oraz konfrontacyjną retorykę wobec europejskich sojuszników, m.in. w kontekście wypowiedzi dotyczących Grenlandii. „Nawet jeśli Trump zgodzi się na amerykańskie wsparcie na papierze, niewiele powstrzyma go przed złamaniem tej obietnicy w razie rosyjskiego ataku. Może łatwo uznać porozumienie za nieważne, powtarzając swoją ulubioną tezę, że Ukraina rzekomo sama sprowokowała rosyjską agresję” — pisze autor.
Właśnie dlatego Ukraina wraz z europejskimi partnerami proponuje, aby USA stanęły na czele mechanizmu monitorowania i kontroli ewentualnego zawieszenia broni. Kijów domaga się również, by gwarancje bezpieczeństwa zostały zapisane w amerykańskim prawodawstwie. Jednak nawet decyzja Kongresu nie daje pełnej pewności, ponieważ realizacja takich gwarancji i tak zależałaby od woli prezydenta.
Autor podkreśla, że chłodny, a czasem wręcz wrogi stosunek Trumpa do Europy i jej interesów nie jest przypadkiem, lecz systemową cechą jego polityki zagranicznej, która z czasem jedynie się pogłębia.
Foreign Affairs zwraca również uwagę na wewnętrzne wyzwania Ukrainy. Aby jakakolwiek długoterminowa strategia dozbrojenia była realna, Kijów musi rozwiązać problem niedoboru personelu oraz wyczerpania armii. „Zdolność Ukrainy do rekrutowania, szkolenia, rotowania i utrzymywania wojsk została poważnie osłabiona przez wyniszczający charakter wojny. Ujawniło to trudności w stworzeniu trwałego modelu obronnego bez jasnych, wieloletnich ram finansowych i organizacyjnych” — zaznaczono w analizie.
Zdaniem autorów takie ramy powinny zostać zapewnione przez długoterminowe planowanie, łączące wizję przyszłej armii z realistycznymi źródłami finansowania oraz umożliwiające stopniowe tworzenie rezerw. Kolejne kluczowe zastrzeżenie dotyczy ewentualnych sił wielonarodowych — jeśli pojawią się w Ukrainie, muszą wzmacniać ukraińskie wojsko, a nie je zastępować. Bez silnej własnej armii żadne zewnętrzne kontyngenty nie będą w stanie zagwarantować bezpieczeństwa.
Kwestia finansów pozostaje kluczowa. Według szacunków The Economist Ukraina będzie potrzebować około 390 miliardów dolarów wsparcia budżetowego i wojskowego w latach 2026–2029. Około 50 miliardów dolarów rocznie to jedynie środki na pokrycie deficytu budżetowego. „Aby zebrać te fundusze, europejscy członkowie NATO musieliby niemal podwoić obecny poziom wsparcia dla Ukrainy — z około 0,2% PKB do około 0,4% PKB. Jest to trudne w warunkach napiętych budżetów, lecz alternatywa — osłabienie ukraińskiej armii — uczyni całą Europę znacznie bardziej podatną na zagrożenia” — podsumowuje Foreign Affairs.
Czytaj nas na Telegram i Sends