Masowe protesty w Hiszpanii, zaostrzenie kontroli granicznej oraz plany Danii dotyczące wysyłania nielegalnych imigrantów do ośrodków repatriacyjnych poza granicami UE świadczą o wyraźnym zwrocie w europejskiej polityce migracyjnej. Rządy państw członkowskich starają się jednocześnie powstrzymać nielegalną migrację, odpowiedzieć na oczekiwania wyborców dotyczące większego bezpieczeństwa oraz nie wykraczać poza europejskie normy w zakresie ochrony praw człowieka.
Jak kształtuje się w Unii Europejskiej nowa polityka migracyjna i jaka będzie jej cena – w artykule UA.News.

Hiszpania: kryzys migracyjny staje się frontem
politycznym
2 września w kilku miastach Hiszpanii odbyły się masowe demonstracje przeciwko kryzysowi migracyjnemu, który wybuchł w Ceucie – hiszpańskim enklawie na północy Afryki, do której pod koniec lipca przedarły się przez granice tysiące obywateli Maroka.
W protestach wzięły udział dziesiątki tysięcy osób. W Madrycie na ulice wyszło około 50 tysięcy uczestników, a w Walencji i kilku innych miastach – od 20 do 25 tysięcy. Domagali się oni ochrony granic i sprzeciwiali się bierności władz.

Demonstranci krytykowali osobiście premiera Pedro Sancheza za to, że nie poradził sobie z napływem migrantów, a nawet domagali się jego aresztowania.
Podczas demonstracji w Madrycie doszło do kilku starć. Wkroczyła lokalna policja – agresywny tłum został rozproszony za pomocą gazu łzawiącego i gumowych kul. Kilka osób odniosło obrażenia, zarówno wśród demonstrantów, jak i policjantów.

Protesty w całym kraju zorganizowały dwie opozycyjne partie z prawicy – Partia Ludowa oraz skrajnie prawicowa Vox. Opozycja oskarżyła premiera o niezdolność do właściwego kontrolowania przepływów migracyjnych oraz o ukrywanie przed społeczeństwem rzeczywistej skali problemu.
W odpowiedzi na protesty rząd oświadczył, że zorganizowane zgromadzenia nie mają na celu wsparcia mieszkańców Ceuty. „Nie chodzi o obronę Ceuty i jej mieszkańców, ale o atak na rząd” – powiedział minister polityki terytorialnej Hiszpanii Ángel Víctor Torres, przemawiając na antenie hiszpańskiego radia.
Premier Hiszpanii Pedro Sánchez w swojej obronie oświadczył, że rosyjskie i izraelskie sieci są zamieszane w rozpowszechnianie dezinformacji, która podsyciła przepływ nielegalnych imigrantów przez granicę. Rosja i Izrael zaprzeczyły tym oskarżeniom.
Wydarzenia w Hiszpanii wywołały niepokój w Unii Europejskiej. Niektóre kraje, na przykład Włochy, wezwały do ograniczenia udziału Hiszpanii w strefie Schengen. Tymczasem Francja wzmocniła kontrolę graniczną.
Ogólnie rzecz biorąc, kryzys ten oraz wywołane nim demonstracje ujawniły jedną z głównych tendencji współczesnej polityki europejskiej: migracja staje się kluczowym narzędziem walki politycznej.
Dla partii prawicowych jest to okazja do zmobilizowania elektoratu wokół tematów bezpieczeństwa, kontroli granic i suwerenności państwowej. Dla rządów centrowych i lewicowych jest to konieczność udowodnienia, że są w stanie kontrolować sytuację, nie rezygnując z europejskich norm dotyczących ochrony uchodźców i praw człowieka.

Partie
prawicowe zmieniają agendę
W 2026 roku łączna liczba migrantów mieszkających w UE osiągnęła rekordowy poziom 64,2 mln osób. Niemcy przyjęły przy tym największą liczbę migrantów w Unii – około 18 mln osób (z czego 72% to osoby w wieku produkcyjnym). Jednak przyczyny nastrojów antyimigracyjnych wśród obywateli UE należy szukać nie tylko w masowości przybywających.
Europejczycy coraz częściej postrzegają migrację przez pryzmat bezpieczeństwa, kosztów życia, dostępności mieszkań, obciążenia systemów socjalnych oraz zdolności państwa do kontrolowania własnych granic. Partie prawicowe potrafiły wykorzystać te nastroje wcześniej niż ich konkurenci. Uczyniły one migrację jednym z głównych tematów mobilizacji politycznej.
W rezultacie nawet partie centrowskie są zmuszone do zmiany stanowiska. To, co jeszcze kilka lat temu mogło być postrzegane jako zbyt radykalna propozycja prawicy, stopniowo staje się częścią głównego nurtu polityki.
Wszystko to stanowi kontekst dla tworzenia „ośrodków powrotowych”, wzmocnienia kontroli granicznej, ograniczenia zachęt społecznych do nielegalnego pobytu oraz przyspieszenia deportacji.

Europa zaostrza kontrolę
Kolejny krok w kierunku zaostrzenia polityki migracyjnej Unia Europejska podjęła w lutym 2026 roku. Wówczas Parlament Europejski ostatecznie przyjął dwa ważne dokumenty, które zmieniają podejście UE do udzielania azylu i odsyłania migrantów. Jednym z kluczowych elementów jest wprowadzenie wspólnej listy „krajów bezpiecznych”, których obywatelom trudniej będzie uzyskać azyl w UE.
Na liście znalazły się w szczególności Kosowo, Maroko, Egipt, Indie, Tunezja, Bangladesz i Kolumbia. W przypadku osób pochodzących z tych krajów rozpatrywanie wniosków ma przebiegać szybciej, a procedura odesłania – sprawniej. W Brukseli uważa się, że powinno to zmniejszyć presję na krajowe systemy azylowe i przyspieszyć deportację w przypadku odmowy udzielenia ochrony. Nowe przepisy ułatwiają również przenoszenie osób ubiegających się o azyl do krajów trzecich uznawanych za „bezpieczne”.
Problem nie polega jednak wyłącznie na liczbie osób przybywających do Europy. Jednym z głównych słabych punktów systemu pozostaje odsyłanie osób, którym odmówiono prawa pobytu. Kraje europejskie mogą podejmować decyzje o deportacji, jednak praktyczna realizacja takich decyzji często zależy od współpracy z krajami pochodzenia. Jeśli państwo nie zgadza się przyjąć z powrotem swojego obywatela lub pojawiają się problemy z identyfikacją danej osoby, procedura powrotu się przedłuża.
W rezultacie powstaje paradoks: rząd może obiecywać wyborcom surową politykę migracyjną, ale nie zawsze dysponuje wystarczającymi narzędziami do jej realizacji. Właśnie dlatego europejskie stolice poszukują nowych mechanizmów, z których jednym są „ośrodki powrotowe”.
11 marca Unia Europejska ogłosiła, że planuje deportować większą liczbę migrantów oraz utworzyć „ośrodki odsyłania” w krajach trzecich. W planie określono zasady obowiązujące wszystkich członków UE, tak aby organy imigracyjne w jednym państwie Unii mogły zapewnić wykonanie nakazu deportacji wydanego przez inne państwo członkowskie.
W ramach nowej polityki migracyjnej pięć państw – Niemcy, Austria, Holandia, Dania i Grecja – pracuje już nad zawarciem pierwszej umowy UE z państwem trzecim w sprawie utworzenia „ośrodków powrotowych” poza granicami Unii. Planuje się zawrzeć taką umowę do końca 2026 roku. Wśród potencjalnych lokalizacji takich ośrodków rozważa się Ugandę i Rwandę.
Jednocześnie organizacje praw człowieka szeroko krytykują tę inicjatywę. Wcześniej rząd Wielkiej Brytanii tymczasowo wprowadził ten program, jednak po dojściu do władzy Partii Pracy zrezygnowano z niego. Rząd Włoch pod przewodnictwem Giorgi Meloni zawarł podobną umowę z Albanią, która boryka się z problemami prawnymi.

Dania stawia na repatriację poza granicami UE
Dania od dawna zajmuje jedno z najbardziej rygorystycznych stanowisk w Europie w kwestii polityki migracyjnej. Kopenhaga konsekwentnie opowiada się za zaostrzeniem kontroli, ograniczeniem zachęt do nielegalnego przybywania oraz skuteczniejszym systemem odsyłania. Obecnie polityka ta wkracza na nowy poziom: kraje europejskie coraz aktywniej rozważają możliwość stworzenia mechanizmów, w ramach których procedury migracyjne lub przetrzymywanie osób podlegających powrotowi będą odbywać się poza granicami UE.
4 września duński minister ds. migracji i integracji Morten Bedskov spotkał się w Kopenhadze z przedstawicielami „Grupy Pięciu”: Niemiec, Austrii, Holandii i Grecji. Urzędnicy mieli uzgodnić konkretne kroki dotyczące porozumienia między Unią Europejską a innym krajem w sprawie utworzenia „ośrodków powrotowych”. Dania oświadczyła, że do końca 2027 roku planuje wysyłać nielegalnych migrantów do ośrodka repatriacyjnego poza granicami Unii Europejskiej.

Dla zwolenników takiego podejścia jest to sposób na zmniejszenie obciążenia państw europejskich oraz pokazanie potencjalnym migrantom, że nielegalne przekroczenie granicy nie gwarantuje możliwości pozostania w Europie.
Dla krytyków jest to niebezpieczny precedens, który rodzi pytania dotyczące przestrzegania praw człowieka, dostępu do ochrony prawnej oraz odpowiedzialności państw europejskich za osoby, które faktycznie przenoszą poza granice swojego terytorium.

Od Szwecji po Holandię: wspólny trend
Bardziej rygorystyczne podejście do migracji obserwuje się również w innych krajach. Szwecja w ostatnich latach zaostrza przepisy migracyjne i kładzie nacisk na dobrowolny powrót oraz deportację osób, które nie mają legalnych podstaw do pobytu.
Również Holandia zmierza w kierunku zaostrzenia kontroli migracji i przyspieszenia procedur powrotowych.
Niemcy, po umocnieniu się sił prawicowych, znajdują się pod stałą presją, by ograniczyć nielegalną migrację i zapewnić skuteczniejszą kontrolę granic. Rząd zmuszony jest balansować między wymogami bezpieczeństwa, przepisami unijnymi a zobowiązaniami dotyczącymi ochrony uchodźców.
Francja od wielu lat stara się wprowadzić skuteczniejszy system odsyłania nielegalnych imigrantów, jednocześnie wzmacniając kontrolę wewnętrzną.
We Włoszech rząd Giorgii Meloni uznał walkę z nielegalnymi szlakami morskimi oraz współpracę z krajami Afryki Północnej za jeden z głównych priorytetów.
W każdym z tych krajów konkretne rozwiązania się różnią. Jednak trend polityczny jest podobny: Europa stopniowo przechodzi od polityki zarządzania migracją do polityki jej powstrzymywania.

Granica między kontrolą a prawami człowieka
Jednak zaostrzenie polityki migracyjnej stwarza dla UE nowy problem. Unia Europejska stara się bowiem być jednocześnie przestrzenią bezpieczeństwa i przestrzenią opartą na prawach człowieka. Te dwa cele nie zawsze łatwo pogodzić.
Każdy system odsyłania osób poza granice UE musi być zgodny z prawem międzynarodowym, przewidywać indywidualne rozpatrywanie spraw oraz gwarantować możliwość odwołania się od decyzji. Szczególnie skomplikowane są przypadki, w których powrót danej osoby może stanowić dla niej zagrożenie.
Istnieje też inna kwestia – o charakterze praktycznym. Nawet jeśli UE uzgodni utworzenie zewnętrznych ośrodków repatriacyjnych, pojawia się pytanie: które państwa zgodzą się je przyjąć, na jakich warunkach i kto będzie ponosił odpowiedzialność za osoby tam przebywające? Może to stać się przedmiotem długotrwałych negocjacji zarówno wewnątrz UE, jak i z państwami partnerskimi.
Najprawdopodobniej w najbliższych latach Europa będzie nadal dążyć do zaostrzenia kontroli migracyjnej. Nie chodzi tu koniecznie o całkowitą rezygnację z zobowiązań humanitarnych. Raczej kształtuje się nowy model, w którym prawo do azylu zostaje zachowane, ale możliwości nielegalnego wjazdu i długotrwałego pobytu bez uzasadnionych podstaw prawnych będą starano się maksymalnie ograniczyć.
Polityka migracyjna będzie w coraz większym stopniu determinowana przez politykę wewnętrzną samych państw członkowskich. Hiszpania, Dania, Niemcy, Francja, Holandia, Włochy i inne kraje mają różne systemy polityczne oraz różny poziom poparcia społecznego dla rygorystycznych środków. Jednak niemal wszędzie rządy stają przed tym samym dylematem: jak zachować kontrolę nad migracją, nie przekształcając tej polityki w odejście od fundamentalnych zasad europejskich.
To właśnie ta sprzeczność, a nie tylko liczba migrantów, może stać się głównym wyzwaniem dla polityki migracyjnej UE w najbliższych latach.
Czytaj nas na Telegram i Sends