Wrzesień tradycyjnie oznacza powrót światowej polityki i rynków finansowych z letniego trybu do pełnej aktywności. Jednak w tym roku początek jesieni może okazać się znacznie ważniejszy niż zwykle. Zbiega się tu jednocześnie kilka czynników: nowe zaostrzenie konfliktu między USA a Iranem, cena ropy ponownie przekracza 90 dolarów za baryłkę, inflacja w największych gospodarkach przestała zdecydowanie spadać, a banki centralne będą musiały zdecydować, czy warto jeszcze bardziej podnieść stopy procentowe.
Na płaszczyźnie politycznej sytuacja jest nie mniej napięta. We wrześniu może otworzyć się nowa szansa na negocjacje między Ukrainą, Stanami Zjednoczonymi i Rosją, światowi przywódcy zbiorą się w Nowym Jorku na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ, a Europa w tym samym czasie wkroczy w trudny sezon budżetowy, będzie starała się znaleźć dodatkowe środki dla Ukrainy i obserwowała umacnianie się partii radykalnych.
Wszystkie te procesy są ze sobą powiązane. Nowy atak w Zatoce Perskiej może spowodować wzrost cen ropy, droższa ropa – przyspieszyć inflację, a inflacja – zmusić Fed i EBC do utrzymania wysokich stóp procentowych, a drogie pieniądze – spowolnią gospodarkę, pogłębią problemy związane z zadłużeniem i zmniejszą gotowość państw do wydawania dodatkowych dziesiątek miliardów na obronę.
UA.News wyjaśnia, jakie wydarzenia we wrześniu 2026 roku mogą mieć największy wpływ na światową politykę i gospodarkę oraz dlaczego tym razem pierwszy miesiąc jesieni może wyznaczyć kierunek na całą końcówkę roku.
Iran ponownie podnosi cenę ropy powyżej 90 dolarów: wrzesień zaczyna się od ryzyka nowego szoku energetycznego
Najbardziej nieprzewidywalny czynnik września pojawił się jeszcze przed rozpoczęciem samego miesiąca. 30 sierpnia siły amerykańskie ponownie przeprowadziły ataki na irańskie pozycje w pobliżu Cieśniny Ormuz. Według danych Associated Press Stany Zjednoczone oświadczyły, że zaatakowały wyrzutnie rakietowe na wyspie Larak po pojawieniu się informacji o możliwych przygotowaniach Iranu do nowych operacji minowych w rejonie cieśniny.
Iran odpowiedział atakami rakietowymi na amerykańskie obiekty w regionie. Było to pierwsze tak znaczące wznowienie działań wojennych po kilku tygodniach względnego spokoju.
Rynek zareagował niemal natychmiast. 31 sierpnia cena ropy Brent wzrosła do około 90,5 USD za baryłkę, a amerykańska WTI – powyżej 85 USD. Jednocześnie spadły azjatyckie indeksy giełdowe, a rentowności amerykańskich obligacji zaczęły rosnąć.

Dla światowej gospodarki problemem nie jest nawet sama cena 90 dolarów. Znacznie ważniejsze jest to, że Cieśnina Ormuz już od sześciu miesięcy pozostaje jednym z głównych zagrożeń gospodarczych na świecie. Przez tę trasę przechodzi ogromna część eksportu ropy naftowej i gazu płynnego z Zatoki Perskiej. Po wybuchu wojny przepływy transportowe gwałtownie się zmniejszyły, a Stany Zjednoczone są zmuszone poświęcać zasoby na zapewnienie bezpiecznego przepływu tankowców.
Według oceny agencji AP amerykańska strategia w ciągu sześciu miesięcy wojny również uległa zmianie: o ile początkowo Waszyngton skupiał się przede wszystkim na programie jądrowym i infrastrukturze wojskowej Iranu, o tyle obecnie jednym z głównych zadań stało się faktycznie zapewnienie funkcjonowania Cieśniny Ormuz.
To sprawia, że wrzesień jest szczególnie niebezpieczny dla rynku ropy. Każdy atak na tankowiec, nowe zaminowanie, uderzenie na terminal naftowy lub eskalacja konfliktu między USA a Iranem może bardzo szybko doprowadzić do sytuacji, w której inwestorzy zaczną uwzględniać w notowaniach nie tylko niedobór ropy, ale ryzyko długotrwałego zakłócenia dostaw.
Co więcej, światowa gospodarka wkracza w tę sytuację już przy podwyższonej inflacji. W lipcowej prognozie Międzynarodowego Funduszu Walutowego globalną inflację na rok 2026 oszacowano na 4,7% w porównaniu z 4,1% w ubiegłym roku. MFW otwarcie przyznał, że proces globalnego spadku inflacji praktycznie się zatrzymał. Średnia cena ropy w prognozie funduszu została już podwyższona do około 89 dolarów za baryłkę.
Oznacza to, że światowe banki centralne stają przed praktycznie najgorszą możliwą kombinacją: wzrost gospodarczy nie jest zbyt silny, ale obniżenie stóp procentowych jest trudne, ponieważ kolejny wzrost cen paliw ponownie napędza inflację.
Jeśli we wrześniu działania wojenne ucichną, ceny mogą się cofnąć, a zagrożenie to stopniowo przestanie determinować zachowanie rynków. Jeśli jednak konflikt ponownie przejdzie w fazę regularnych ataków, to właśnie Iran może stać się czynnikiem, który zniweczy większość prognoz gospodarczych na drugą połowę roku.
I nie będzie to dotyczyło wyłącznie benzyny. Droższa energia oznacza droższy transport, produkcję, bilety lotnicze, nawozy, a w końcu także produkty spożywcze. MFW prognozował już wzrost światowych cen żywności o około 8% z powodu droższej energii, nawozów i logistyki.
Dlatego we wrześniu wykres cen ropy stanie się de facto jednym z głównych wskaźników politycznych na świecie.
1 września kończy się szczyt G20: Stany Zjednoczone będą próbowały przekształcić wojnę z Iranem w globalną kampanię gospodarczą
Pierwsze duże międzynarodowe wydarzenie września faktycznie rozpoczyna się już 31 sierpnia. W amerykańskim Asheville w stanie Karolina Północna odbywa się spotkanie ministrów finansów i prezesów banków centralnych państw G20. Zgodnie z oficjalnym kalendarzem Departamentu Skarbu USA główna część posiedzenia przypada na 31 sierpnia i 1 września.

Początkowo amerykańska prezydencja planowała skoncentrować spotkanie na wzroście gospodarczym, globalnych nierównowagach, długu publicznym, regulacjach systemu finansowego, aktywach cyfrowych i płatnościach międzynarodowych.
Jednak wojna z Iranem praktycznie nieuchronnie zmienia porządek obrad. Waszyngton planuje wykorzystać szczyt G20 do stworzenia szerszej koalicji w celu wywarcia presji gospodarczej na Teheran. Stany Zjednoczone dążą do przekonania partnerów do poparcia sankcji, jednocześnie wywierając presję na państwa, które nadal prowadzą handel z Iranem. Szczególnie skomplikowana pozostaje sytuacja Chin — jednego z największych nabywców irańskiej ropy.
I właśnie tutaj zaczyna się znacznie szersza historia. Jeśli Waszyngton zaostrzy sankcje wtórne wobec chińskich banków lub przedsiębiorstw, wojna w Zatoce Perskiej może stopniowo przerodzić się również w nowy konflikt handlowo-finansowy między USA a Chinami. A to już stanowi zagrożenie nie tylko dla rynku ropy naftowej, ale także dla globalnych łańcuchów dostaw, walut i firm technologicznych.
Drugim ważnym tematem szczytu G20 jest zadłużenie.
Podwyższone stopy procentowe i wysokie koszty obsługi długu publicznego stają się problemem nawet dla największych gospodarek. Dla biedniejszych krajów sytuacja jest znacznie trudniejsza: jednocześnie płacą więcej za surowce energetyczne, import i kredyty.
Dlatego decyzje dotyczące restrukturyzacji długów mogą wydawać się kwestią techniczną, ale w rzeczywistości to one zadecydują, czy dziesiątki krajów otrzymają wystarczające środki na programy socjalne, infrastrukturę i import żywności.
Kolejnym czynnikiem są amerykańskie obligacje skarbowe. Wzrost cen ropy naftowej i oczekiwań inflacyjnych już podniósł rentowność amerykańskiego długu. To automatycznie powoduje, że kredyty stają się droższe praktycznie na całym świecie.
Dlatego też tegoroczne spotkanie G20 będzie miało znaczenie nie tyle ze względu na możliwość zawarcia jednej wielkiej umowy. Znacznie ważniejsze jest sprawdzenie, w jakim stopniu największe gospodarki świata są w ogóle gotowe do koordynowania swoich działań.
Jeśli Stany Zjednoczone, Chiny, UE i inni uczestnicy wykażą gotowość do wspólnej ochrony szlaków energetycznych i zapobiegania niekontrolowanemu rozszerzaniu się konfliktu, może to uspokoić rynki. Jeśli natomiast spotkanie ujawni jeszcze głębszy polityczny podział świata, wrzesień może stać się początkiem nowej fali fragmentacji gospodarczej.
W dniach 10–18 września rozstrzygnie się los stóp procentowych: EBC, Fed i Bank Japonii przeprowadzą trzy kluczowe posiedzenia w ciągu ośmiu dni
Połowa września może stać się najważniejszym okresem roku dla rynku walutowego.
10 września decyzję w sprawie stopy procentowej podejmie Europejski Bank Centralny. Posiedzenie odbędzie się w Berlinie, a po nim kierownictwo EBC zorganizuje tradycyjną konferencję prasową.
Dzień później, 11 września, Stany Zjednoczone opublikują jeden z najważniejszych wskaźników statystycznych miesiąca – inflację za sierpień. W lipcu amerykański wskaźnik CPI wyniósł 3,4% w ujęciu rocznym. Amerykański Urząd Statystyki Pracy opublikuje dane za sierpień właśnie 11 września.
Wskaźnik ten będzie miał szczególne znaczenie ze względu na ceny ropy. Jeśli droższa energia zaczęła już wpływać na inne kategorie cen, Fed zyska argument przemawiający za jeszcze bardziej restrykcyjną polityką.
Już 15–16 września odbędzie się posiedzenie Systemu Rezerwy Federalnej. Zgodnie z kalendarzem Fed będzie to posiedzenie, podczas którego opublikowana zostanie nowa prognoza członków komitetu dotycząca gospodarki i przyszłej trajektorii stóp procentowych.
Na dzień 31 sierpnia rynek szacował prawdopodobieństwo podwyżki amerykańskiej stopy procentowej we wrześniu na około 57%. Różni się to radykalnie od sytuacji, do której inwestorzy przyzwyczaili się kilka lat temu, kiedy głównym pytaniem było, kiedy Fed rozpocznie łagodzenie polityki pieniężnej.
W dniach 17–18 września swoją odpowiedź przedstawi kolejny bank centralny – Bank Japonii. Oficjalny kalendarz Banku Japonii potwierdza daty posiedzeń, a stopa procentowa wynosi obecnie około 1%.
Japonia odgrywa w tej sytuacji szczególną rolę ze względu na jen. Pod koniec sierpnia dolar amerykański ponownie notował się na poziomie około 160 jenów. Dalsza podwyżka stóp procentowych przez Bank Japonii może wesprzeć jen, ale jednocześnie stworzyć problemy dla tzw. carry trade, w ramach którego inwestorzy od lat pożyczali tanie japońskie pieniądze i inwestowali je w aktywa innych krajów.
Właśnie dlatego decyzje trzech banków centralnych podjęte w ciągu ośmiu dni mogą potencjalnie wywołać bardzo gwałtowne wahania na rynkach walutowych i giełdowych. Jeśli EBC, Fed i Bank Japonii jednocześnie zasygnalizują zaostrzenie polityki pieniężnej, pod koniec września świat może stanąć w obliczu droższych kredytów, silniejszych wahań kursów walutowych oraz spadku wartości najbardziej ryzykownych aktywów.
Jeśli natomiast inflacja okaże się niższa od oczekiwań, a rynek ropy się ustabilizuje, banki centralne będą mogły działać ostrożniej. Właśnie dlatego okres od 10 do 18 września może stać się tygodniem, który określi zachowanie dolara, euro, jena, złota, akcji i obligacji skarbowych do końca jesieni.
Ukraina, USA i Rosja mogą powrócić do negocjacji
Pod koniec sierpnia ponownie nasiliły się rozmowy o możliwym powrocie do formatu negocjacyjnego z udziałem Kijowa, Waszyngtonu i Moskwy.
Szef Biura Prezydenta, Kirill Budanow, oświadczył, że nowa runda rozmów może potencjalnie odbyć się już we wrześniu. Ukraina nalega na udział USA i stara się wznowić proces po długiej przerwie.
Również dyrektor CIA John Ratcliffe podczas wizyty w Moskwie omawiał możliwość trójstronnego spotkania Donalda Trumpa, Wołodymyra Zełenskiego i Władimira Putina.
Jednak na razie nie można uznać wrześniowego szczytu za wydarzenie pewne.
Kreml już publicznie oświadczył, że nie widzi sensu w spotkaniu przywódców państw bez wcześniej przygotowanego porozumienia. Jednocześnie strona ukraińska podejrzewa, że Moskwa może wykorzystać proces negocjacyjny do gra na zwłokę i przygotowania nowej kampanii wojskowej.

Dlatego główna intryga września polega nawet nie na tym, czy Zełenski, Trump i Putin zasiądą przy jednym stole. Ważniejsze jest, czy uda się ustalić choćby ramy negocjacji.
Mogą one obejmować zaprzestanie lub ograniczenie ataków na infrastrukturę energetyczną, kwestie humanitarne, wymiany, mechanizmy kontroli ewentualnego rozejmu, gwarancje bezpieczeństwa oraz bodźce gospodarcze.
Każdy rzeczywisty postęp natychmiast będzie miał konsekwencje gospodarcze. Zmniejszenie ryzyka poważnej eskalacji konfliktu na Ukrainie może wpłynąć na ceny gazu w Europie, ubezpieczenia, rynki zbóż, ukraińskie obligacje, wydatki państw europejskich na obronę oraz oczekiwania inwestorów dotyczące przyszłej odbudowy.
Możliwy jest jednak również scenariusz odwrotny. Według informacji, które pojawiły się pod koniec sierpnia, Ukraina przygotowuje się na ryzyko nowych, zakrojonych na szeroką skalę ataków Rosji na system energetyczny. Oznacza to, że proces dyplomatyczny może przebiegać równolegle z eskalacją militarną.
Właśnie to sprawia, że wrzesień jest miesiącem krytycznym. Do początku sezonu zimowego pozostaje coraz mniej czasu. Dla Rosji infrastruktura energetyczna może ponownie stać się narzędziem nacisku, a dla Ukrainy – utrzymanie obrony przeciwlotniczej, produkcji energii oraz zewnętrznego wsparcia finansowego staje się jednym z kluczowych zadań tej jesieni.
Dlatego wrześniowe negocjacje nie powinny być oceniane na podstawie liczby spotkań czy oświadczeń. Głównym wskaźnikiem będzie to, czy strony zaczną przechodzić od ogólnych rozmów o pokoju do omawiania konkretnych mechanizmów, które można wdrożyć w praktyce.
Europa wkracza w trudną jesień: wybory, budżety i nowa walka o dziesiątki miliardów dla Ukrainy
Wrzesień będzie sprawdzianem również dla Unii Europejskiej.
Pierwsze ważne wydarzenie odbędzie się już 1–2 września, kiedy to ministrowie spraw zagranicznych UE ponownie będą omawiać kwestię wsparcia finansowego dla Ukrainy.
Pod koniec sierpnia Holandia, Polska, Hiszpania i Szwecja wezwały do powrotu do kwestii wykorzystania zamrożonych rosyjskich aktywów. W Europie zablokowano obecnie około 210 mld euro aktywów rosyjskiego banku centralnego, z czego około 185 mld euro znajduje się w belgijskiej firmie Euroclear.
Powód powrotu do tej dyskusji jest prosty: Ukraina potrzebuje więcej pieniędzy. Kijów stara się przedterminowo uzyskać część środków finansowych, które były zaplanowane na rok 2027, ponieważ deficyt budżetu wojskowego szacuje się na około 27 mld dolarów.
Oznacza to, że kwestia rosyjskich aktywów stopniowo przestaje być dyskusją czysto prawną. Staje się ona kwestią praktyczną: kto pokryje koszty kontynuacji wojny w 2027 roku.
Równolegle sama Europa wkracza w trudny cykl budżetowy. Wysokie stopy procentowe zwiększają koszt długu publicznego. Wydatki na obronę rosną. Systemy socjalne wymagają coraz więcej środków ze względu na starzenie się społeczeństwa. A wzrost gospodarczy pozostaje słaby.

Rynki będą szczególnie uważnie obserwować Francję, gdzie deficyt budżetowy pozostaje wysoki, a koszt zaciągania pożyczek już znacznie wzrósł. Agencja Reuters określa jesienny sezon budżetowy jako jeden z głównych testów dla europejskiego rynku długu.
6 września Niemcy staną przed kolejnym politycznym wyzwaniem – wyborami regionalnymi w Saksonii-Anhalt.
W przeddzień głosowania AfD cieszyła się poparciem na poziomie około 42%, podczas gdy CDU – około 22%. Kanclerz Friedrich Merz ostrzegł już, że zwycięstwo AfD może odstraszyć zagranicznych inwestorów od regionu.
Formalnie są to jedynie wybory regionalne.
Jednak z politycznego punktu widzenia pokażą one, jak szybko zmieniają się nastroje w największej gospodarce Europy. Poważna porażka tradycyjnych partii może utrudnić Berlinowi podejmowanie niepopularnych decyzji – od zwiększenia wydatków na obronę po nową pomoc dla Ukrainy.
Właśnie dlatego europejska polityka we wrześniu jest bezpośrednio powiązana z wojną na Ukrainie.
W dniach 22–28 września światowi przywódcy zbiorą się w ONZ
W dniach 18–28 września odbędzie się „wielki tydzień” 81. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ, a same debaty ogólne przywódców państw zaplanowano na 22–28 września.
Teoretycznie Zgromadzenie Ogólne nie dysponuje mechanizmami, które w ciągu jednego dnia mogłyby zakończyć wojnę lub wpłynąć na notowania ropy. W praktyce jest to jednak jedna z nielicznych okazji w roku, kiedy przywódcy dziesiątek państw przebywają jednocześnie w jednym mieście.
Właśnie dlatego najważniejsze wydarzenia często mają miejsce nie na trybunie Zgromadzenia Ogólnego, ale na kuloarach. Dla Ukrainy Nowy Jork może stać się areną kontynuacji działań dyplomatycznych dotyczących ewentualnych negocjacji z Rosją, spotkań z amerykańską administracją oraz współpracy z krajami tzw. Globalnego Południa.

Dla Stanów Zjednoczonych ważna będzie wojna z Iranem. Dla Europy – jednocześnie Ukraina, Bliski Wschód, wydatki na obronność i bezpieczeństwo energetyczne. Dla Chin będzie to okazja do zaprezentowania się jako alternatywne centrum dyplomacji w momencie, gdy stosunki z Waszyngtonem ponownie ulegają zaostrzeniu z powodu irańskiej ropy i sankcji.
23 września ONZ zorganizuje również osobne spotkanie wysokiego szczebla poświęcone klimatowi i sprawiedliwej transformacji energetycznej. W tym roku dyskusja ta będzie wyglądać szczególnie paradoksalnie: świat będzie mówił o dekarbonizacji właśnie wtedy, gdy bezpieczeństwo dostaw ropy i gazu ponownie stanie się jednym z głównych tematów polityki międzynarodowej.
Całkiem możliwe, że to właśnie Nowy Jork stanie się miejscem nieformalnych porozumień, których skutki zobaczymy dopiero później.
Na przykład w sprawie nowych sankcji wobec Iranu, wsparcia finansowego dla Ukrainy, gwarancji szlaków energetycznych czy przygotowań do nowych negocjacji. Dlatego koniec września może okazać się nie mniej ważny niż jego początek.
Jeśli spojrzymy na główne wydarzenia września nie osobno, ale jako elementy jednego obrazu, staje się jasne, dlaczego ten miesiąc może okazać się znacznie ważniejszy niż zwykły początek politycznej jesieni. Światowa gospodarka jest na razie daleka od pełnej globalnej recesji, a MFW nadal prognozuje wzrost na poziomie około 3% w 2026 roku. Jednak zapas wytrzymałości, który pozwalał gospodarkom przetrwać poprzednie kryzysy, stopniowo się zmniejsza.
Nie udało się jeszcze ostatecznie opanować inflacji, cena ropy Brent ponownie przekroczyła 90 dolarów za baryłkę, a konflikt między USA a Iranem stwarza stałe ryzyko zakłóceń w dostawach surowców energetycznych, a państwa europejskie jednocześnie zwiększają wydatki na obronę i starają się znaleźć kolejne miliardy na wsparcie Ukrainy. W tym kontekście Fed, EBC i Bank Japonii muszą zdecydować, czy można złagodzić politykę pieniężną, czy też nowa fala wzrostu cen zmusi je do ponownego rozważenia podwyższenia stóp procentowych.
Żaden z tych czynników sam w sobie niekoniecznie oznacza nowy światowy kryzys. Problem polega na tym, że we wrześniu mogą one zacząć się wzajemnie wzmacniać.
Czytaj nas na Telegram i Sends