$ 43.79 € 50.62 zł 11.83
+7° Kijów +6° Warszawa +22° Waszyngton
Nowy kryzys energetyczny: czy światu grozi mega załamanie gospodarki

Nowy kryzys energetyczny: czy światu grozi mega załamanie gospodarki

20 marca 2026 14:30

Trzeci tydzień trwa wojna na Bliskim Wschodzie. Niezależnie od tego, jaki będzie jej dalszy scenariusz, świat już zmierza w kierunku nowego kryzysu energetycznego. Trudno na razie określić, jak bardzo będzie on niszczący dla gospodarki, ponieważ nie są znane skale zniszczeń infrastruktury naftowo-gazowej w krajach arabskich. Nieprzewidywalny jest również czas blokady Cieśniny Ormuz, przez którą transportuje się 20–25% światowych zasobów surowców energetycznych.

Im dłużej będzie trwała wojna z udziałem Iranu, tym bardziej będą zakłócane globalne łańcuchy dostaw ropy i gazu, co może doprowadzić do szoku cenowego oraz niedoborów w wielu sektorach gospodarki. Już wkrótce można spodziewać się wzrostu cen nie tylko benzyny, ale także produkcji półprzewodników, diagnostyki medycznej, żywności oraz rozwiązań z zakresu sztucznej inteligencji. UA.News wyjaśnia, w jaki „idealny sztorm” może przekształcić się nowy kryzys energetyczny dla globalnej gospodarki.

Globalna inflacja
 

Każdy dzień blokady tankowców naftowych i gazowych na Bliskim Wschodzie zwiększa obciążenie dla światowej gospodarki. Negatywne skutki może odczuć około 75% ludności świata — tyle osób mieszka w krajach importujących paliwa kopalne, wynika z badania think tanku Ember.

Około 50 krajów importuje ponad połowę potrzebnych im zasobów energetycznych. Na przykład Hiszpania, Włochy i Niemcy sprowadzają ponad 60%. Japonia i Korea — ponad 80%, Indie — 37%, a Chiny — jedną czwartą. Gospodarki większości tych państw stały się szczególnie wrażliwe w trakcie obecnego kryzysu.

image


Konkurencja o ropę i gaz automatycznie będzie podbijać ceny. Szerszy dostęp do węglowodorów będą miały zamożne kraje, które mogą przebić oferty cenowe konkurentów. Będzie to jednak miało swoją cenę: zapewnienie dostaw za wszelką cenę oznacza przeniesienie tych kosztów na obywateli i przemysł, ze wszystkimi konsekwencjami gospodarczymi i politycznymi. Dla przykładu, przy każdym wzroście ceny ropy o 10 dolarów za baryłkę globalne wydatki netto importerów rosną o około 160 mld dolarów rocznie.

Ostatecznie kryzys będzie sprowadzał się do błędnego koła problemów: niedoboru surowców albo ich dostępności przy bardzo wysokich kosztach dostaw, co oznacza szok cenowy.

Europejczycy odczują skutki wojny z Iranem w swoich portfelach już w tym roku, nawet jeśli sytuacja dalej się nie pogorszy — ostrzegł niedawno Europejski Bank Centralny. Nie minął nawet miesiąc od początku wojny, a EBC podniósł prognozę inflacji dla strefy euro z 1,9 do 2,6%.

Większość banków centralnych na świecie na razie przyjmuje postawę wyczekującą i nie przedstawia pesymistycznych prognoz. Jednak w międzynarodowych kręgach finansowych panuje szeroki konsensus: im dłużej trwa konflikt, tym większe prawdopodobieństwo wystąpienia tzw. „stagflacji” — połączenia stagnacji gospodarczej i inflacji.

image


Wzrost cen nawozów
 

W globalnym systemie towarowym nie ma drugiego takiego „wąskiego gardła” jak Cieśnina Ormuz. Tędy przepływają nie tylko tankowce z ropą i gazem. Jest to również strategiczny szlak handlowy dla nawozów, aluminium, siarki, helu oraz amoniaku, od których zależy szeroki sektor produkcji przemysłowej.

Przez Cieśninę Ormuz transportuje się około jedną trzecią światowych dostaw helu oraz różnych nawozów. W szczególności tędy przechodzi połowa światowego importu mocznika (nawozu azotowego) oraz prawie jedna trzecia dostaw amoniaku.

Wszystkie te surowce gwałtownie drożeją, ponieważ ich dostawy maleją w sezonie prac wiosennych, który rozpoczął się w wielu regionach świata. W szczególności ceny mocznika wzrosły o 30%.

W rezultacie rolnicy w wielu krajach znajdują się pod presją na dwóch „frontach”: rosnących cen oleju napędowego oraz nawozów. Do upraw szczególnie zależnych od wiosennego nawożenia należą kukurydza, bawełna i pszenica. W związku z tym niedobór i wzrost cen nawozów mogą doprowadzić do spadku produkcji rolnej, skoku cen żywności oraz wyrobów przemysłu lekkiego.

image


Niedobór helu
 

W ciągu trzech tygodni blokady Cieśniny Ormuz ceny spot helu podwoiły się. Hel jest produktem ubocznym produkcji skroplonego gazu. Katar, który obecnie znajduje się pod ciągłymi bombardowaniami, jest drugim na świecie producentem tego surowca po Stanach Zjednoczonych. Problem komplikuje fakt, że w przeciwieństwie do ropy czy gazu ziemnego dostawy helu są znacznie trudniejsze do magazynowania i praktycznie niemożliwe jest tworzenie zapasów na wypadek globalnego niedoboru.

Hel transportuje się w specjalnych kontenerach chłodzonych do temperatury około −460 stopni Fahrenheita. Nawet jeśli Cieśnina Ormuz zostanie odblokowana w najbliższych dniach, rynkowi potrzeba co najmniej dwóch miesięcy, aby wrócić do normalnego funkcjonowania.

Hel jest najbardziej poszukiwany w produkcji półprzewodników — wykorzystuje się go do zapobiegania reakcjom chemicznym w procesie produkcyjnym. Zakłócenia w produkcji półprzewodników lub gwałtowny wzrost ich cen mogą negatywnie wpłynąć na światowe rynki bardzo różnych towarów — od komputerów i smartfonów po samochody i sprzęt medyczny.

Na przykład niedobór tego surowca wpłynie na prace spawalnicze oraz sprzedaż balonów. Od helu zależy również działanie aparatów MRI, w których używa się go do chłodzenia specjalnych magnesów.

„Wiele krajów świata nie może funkcjonować bez półprzewodników, a półprzewodników nie da się produkować bez helu — i kropka” — podkreślają w Amerykańskim Stowarzyszeniu Producentów Skroplonego Gazu.

image


Niedobór energii elektrycznej i spowolnienie rewolucji technologicznej
 

Jednym z przejawów nowego kryzysu energetycznego stało się ograniczanie zużycia energii elektrycznej w krajach, gdzie dotąd takie oszczędności były czymś nietypowym. Na przykład w Egipcie ogłoszono planowe wyłączenia prądu dla instytucji, biur oraz oświetlenia ulicznego.

Kryzys energetyczny już skłania państwa do prowadzenia polityki oszczędzania energii i może podważyć rozwój wielu energochłonnych branż. Należą do nich m.in. firmy wysokotechnologiczne. Długotrwałe zakłócenia w dostawach energii stwarzają problemy dla funkcjonowania centrów danych takich gigantów jak Meta, Amazon, Google, a także producentów chipów — Nvidia, Advanced Micro Devices, Intel i innych.

Jednym z największych powodów obaw inwestorów jest to, jak technologie sztucznej inteligencji poradzą sobie z kryzysem energetycznym. Nie wyklucza się, że wojna z udziałem Iranu może doprowadzić do załamania tzw. „bańki AI”, ponieważ sektor ten jest niezwykle energochłonny. Według szacunków Międzynarodowej Agencji Energetycznej centra danych mają odpowiadać za połowę całkowitego wzrostu zużycia energii elektrycznej w USA w latach 2025–2030.

image


Dyrektor generalny OpenAI, Sam Altman, przyznał, że ogólne zużycie energii w branży rośnie w wyniku masowego wykorzystania technologii. Wzmacnia to potrzebę szybkiego rozwoju alternatywnych źródeł energii, w tym energii jądrowej i odnawialnej. Nie wykluczył również modelu, w którym korzystanie ze sztucznej inteligencji będzie rozliczane podobnie jak energia elektryczna czy woda.

Jednak uderzenie kryzysu energetycznego może być jeszcze bardziej destrukcyjne i globalne. Hiper-skalowe firmy IT, które promowały technologie AI, przede wszystkim obiecywały zwiększenie produktywności przedsiębiorstw oraz każdego pracownika z osobna.

Tymczasem wszystkie poprzednie kryzysy energetyczne pokazały, że przedsiębiorstwa musiały zmagać się ze spadkiem konsumpcji oraz wzrostem cen energii. W rezultacie wykorzystanie mocy produkcyjnych malało. Co więcej, spadek dochodów zmuszał menedżerów do ograniczania inwestycji i rezygnacji z nowych technologii. Taka praktyka była powszechna podczas kryzysu energetycznego w latach 70. XX wieku.

image


Podobnych działań oczekuje się od producentów w 2026 roku. Prawdopodobnie biznes będzie ograniczać programy wdrażania sztucznej inteligencji, które wiążą się ze значzącymi kosztami obliczeń w chmurze oraz opłatami za usługi doradcze.

Na mniej optymistyczne perspektywy AI wskazuje także fakt, że w okresach globalnych wstrząsów firmy ograniczają wykorzystanie energochłonnych technologii. Potwierdził to niedawny kryzys energetyczny z 2022 roku. Nieodwracalnie spadły inwestycje w tak energochłonne sektory jak przemysł chemiczny, hutnictwo oraz usługi komunalne. Duże europejskie firmy (INEOS, BASF) były zmuszone zamknąć zakłady. Inne przedsiębiorstwa, aby przetrwać, ograniczały produkcję w odpowiedzi na spadek popytu. Gdy bowiem energochłonne towary i usługi drożeją, ludzie konsumują ich mniej.

Czytaj nas na Telegram i Sends