$ 44.69 € 52.3 zł 12.13
+34° Kijów +27° Warszawa +19° Waszyngton
Nowe sankcje czy głośna retoryka: czy UE zdoła zwiększyć presję na Rosję?

Nowe sankcje czy głośna retoryka: czy UE zdoła zwiększyć presję na Rosję?

17 sierpnia 2026 18:30

W obliczu zmasowanych ataków armii rosyjskiej na Ukrainę Unia Europejska przygotowuje nowy pakiet sankcji wobec Rosji. Może to być największy pakiet od początku pełnej inwazji.

Bruksela obiecuje zwiększyć presję na rosyjską gospodarkę, kompleks wojskowo-przemysłowy oraz sieci służące do obchodzenia ograniczeń. Jednocześnie w samym Unii Europejskiej coraz głośniej rozbrzmiewają głosy domagające się uwzględnienia krajowych interesów gospodarczych.

Wstępne rozmowy pokazały, że im surowsze stają się ograniczenia, tym trudniej jest Brukseli uzgodnić je ze wszystkimi państwami członkowskimi. Grecja, Węgry, Włochy i inne kraje domagały się już wyjątków, a równolegle część europejskich polityków poszukuje kanałów do negocjacji z Moskwą w koordynacji z Ukrainą.

Czy kraje Unii Europejskiej będą wystarczająco zjednoczone, by przekształcić głośne deklaracje w rzeczywisty cios sankcyjny, i jak oceniają te szanse ukraińscy eksperci – w materiale UA.News.

image

 

Szefowa dyplomacji UE opowiada się za zaostrzeniem sankcji
 

17 sierpnia wysoka przedstawicielka UE ds. zagranicznych i polityki bezpieczeństwa Kaya Kallas oświadczyła, że jesienią zaproponuje największy pakiet sankcji od początku wojny na pełną skalę.

„Na jesień proponuję największy pakiet sankcji od początku wojny. Po jego przyjęciu liczba rosyjskich osób prawnych i fizycznych objętych sankcjami natychmiast wzrośnie o jedną trzecią. Presja musi być nasilana tak długo, aż Moskwa zakończy swoją wojnę” – podkreśliła szefowa dyplomacji Unii Europejskiej.

W planach Unii Europejskiej jest nałożenie sankcji na ponad 1600 przedsiębiorstw, które wspierają Rosję w wojnie przeciwko Ukrainie. Informację tę podał wcześniej serwis Bloomberg. Łączny roczny obrót tych przedsiębiorstw przekracza 20 mld dolarów, a liczba ich pracowników wynosi ponad 265 tys. osób. Oznacza to, zdaniem zachodnich analityków, rozszerzenie list podmiotów objętych sankcjami od razu o połowę. Jednak rozszerzenie „czarnych list” nie zagwarantuje silniejszego ciosu w potencjał wojskowy Kremla, jeśli UE nie zablokuje dróg obejścia, które do tej pory napędzają gospodarkę i kompleks wojskowo-przemysłowy Rosji. 

 

image


Własne interesy
 gospodarcze

Aby przyjąć „najszerszy” pakiet sankcji wobec Rosji, potrzebne jest jednogłośne poparcie wszystkich 27 państw członkowskich UE. A tu mogą pojawić się problemy. Podczas uzgadniania poprzedniego pakietu sankcji sześć krajów – Grecja, Francja, Włochy, Niemcy, Austria i Portugalia – domagało się złagodzenia poszczególnych przepisów lub całkowicie sprzeciwiało się niektórym ograniczeniom, broniąc własnych interesów gospodarczych.

UE musiała złagodzić szereg propozycji w ramach 21. pakietu sankcji wobec Moskwy. W szczególności Grecja doprowadziła do złagodzenia wymogów dotyczących dostaw rosyjskiego skroplonego gazu ziemnego.  Francja i Włochy lobbowały na rzecz złagodzenia wymogów dotyczących zakazu wjazdu byłych rosyjskich najemników do UE. Podczas negocjacji odrzucono również ograniczenia dotyczące importu niektórych gatunków rosyjskich ryb, takich jak dorsz i mintaj.

image


Wcześniej Bułgaria groziła zawetowaniem 21. pakietu. Ministerstwo Spraw Zagranicznych tego kraju domagało się usunięcia z list sankcyjnych patriarchy Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej Cyryla oraz rosyjskiego oligarchy Vagita Alekperowa. Zastrzeżenia Bułgarii zostały uwzględnione, a UE usunęła te dwie osoby z list.

Kilka tygodni napiętych negocjacji dotyczących 21. pakietu sankcji pokazało, że coraz więcej krajów europejskich nie jest gotowych poświęcić własnych interesów gospodarczych na rzecz zwiększenia presji na Moskwę.

Biorąc pod uwagę te okoliczności, Unia Europejska planuje w najbliższych tygodniach przekazać rządom krajowym nowy projekt sankcji, aby zdążyły się z nim zapoznać przed październikowym szczytem ministrów spraw zagranicznych. Osobno UE zaproponuje również dodatkowe ograniczenia związane z przymusową deportacją ukraińskich dzieci.

Tymczasem trzy największe gospodarki Europy – Niemcy, Francja i Wielka Brytania – zintensyfikowały działania dyplomatyczne na rzecz rozmów pokojowych z Kremlem, w koordynacji ze stroną ukraińską. Niektóre kraje UE zaproponowały wyznaczenie specjalnego wysłannika do kontaktów z Moskwą. Kreml natychmiast zaproponował własnego kandydata – byłego kanclerza Niemiec Gerharda Schrödera, znanego ze współpracy z Kremlem w ramach pracy w „Gazpromie”. Jednak w Brukseli na razie odmówiono, twierdząc, że mianowanie nastąpi dopiero wtedy, gdy Moskwa wykaże rzeczywistą gotowość do pokoju.

W czerwcu okazało się również, że zespół przewodniczącego Rady Europejskiej António Costy zwrócił się do Kremla z prośbą o otwarcie kanału komunikacji w celu przygotowania ewentualnych negocjacji dotyczących zakończenia wojny. Główny doradca Kosty przeprowadził dwie rozmowy telefoniczne z wysokim rangą urzędnikiem z bliskiego otoczenia rosyjskiego dyktatora Putina.

image


Europejskie sankcje w akcji
 

Unia Europejska przyjęła już 21 pakiet sankcji wobec Rosji. Komisja Europejska poinformowała, że wprowadzone ograniczenia spowodowały straty dla rosyjskiej gospodarki w wysokości ponad 1 biliona euro.  Na „czarnych listach” Unii Europejskiej znalazły się: 94 banki i organizacje, 33 instytucje kredytowe, 14 platform kryptowalutowych, a także 41 tankowców tzw. „floty cieni” Rosji. Ograniczenia nałożono na 18 koncernów naftowych oraz kilka rafinerii w Rosji i na Białorusi. Jednocześnie górny limit cen rosyjskiej ropy pozostawiono na poziomie 44,1 USD za baryłkę co najmniej do lipca 2027 roku.

image

Na listę sankcyjną wpisano również 56 firm i przedsiębiorców powiązanych z rosyjskim kompleksem wojskowo-przemysłowym, w szczególności z produkcją dronów dalekiego zasięgu. UE zaostrzyła również kontrolę eksportu mikroelektroniki i obrabiarek przemysłowych. W Brukseli zatwierdzono również specjalne podstawy prawne umożliwiające zakaz wjazdu do UE rosyjskim żołnierzom, którzy brali udział w wojnie przeciwko Ukrainie.

Ogólnie rzecz biorąc, ostatnie dwa pakiety sankcji pokazały, że UE stara się przejść od sankcji skierowanych bezpośrednio przeciwko rosyjskim rezydentom do sankcji wymierzonych w tych, którzy pomagają Moskwie omijać te ograniczenia, czyli zlikwidować szarą strefę w handlu międzynarodowym, którą stworzyła Rosja.

Komentarz eksperta
 

image


Witalij Kulik: Więcej słów i retoryki niż rzeczywistych mechanizmów przymusu
 

O niezwykle skomplikowanych wewnętrznych negocjacjach dotyczących poprzedniego pakietu sankcji, który Rada Europejska przyjęła 23 lipca, a także o cenie poczynionych ustępstw, przypomina Witalij Kułik, dyrektor Centrum Badań nad Problemami Społeczeństwa Obywatelskiego. 

„Wśród głównych krajów, które zawetowały ten pakiet, znalazła się w szczególności Grecja. W tym czasie Irlandia sprawowała przewodnictwo w Radzie Unii Europejskiej. Strony próbowały znaleźć kompromis i ostatecznie Grecja uzyskała tak zwane ograniczone wyłączenie dotyczące reeksportu rosyjskiego gazu skroplonego do krajów trzecich.

To wyłączenie drogo kosztuje Unię Europejską. W gruncie rzeczy powoduje ono lukę w mechanizmach sankcyjnych. Dlatego też, gdy mówimy o nowym pakiecie sankcji, który zapowiada Kaya Kallas, pojawia się bardzo wiele pytań. Komitet Stałych Przedstawicieli UE po zaciętych sporach przyjął dość okrojony 21. pakiet sankcji Unii Europejskiej. „Przyjęcie nowego pakietu, bardziej rygorystycznego i opartego na nowych algorytmach stosowania, będzie moim zdaniem bardzo trudne” — uważa Witalij Kułik.

Według analityka ogłoszenie takich sankcji to jedno, a doprowadzenie ich do logicznego końca i wdrożenie to zadanie, w którym jest więcej problemów niż możliwości. Przeciwko zaostrzeniu sankcji może wystąpić nie tylko Grecja. Węgry, Polska, Włochy i inne kraje mogą równie dobrze domagać się wyjątków lub ustępstw, które zaspokoiłyby ich interesy.

„W Brukseli mówi się o astronomicznych kwotach strat ponoszonych przez Rosję w wyniku presji gospodarczo-finansowej. Presja na rosyjską gospodarkę trwa – sankcje przynoszą oczekiwany efekt. Są one jednak rozłożone w czasie. Dlatego, moim zdaniem, to raczej słowa i retoryka niż rzeczywiste mechanizmy przymusu, które odczuwa Rosja przed nadejściem chłodów i sezonu grzewczego” mówi Witalij Kułik.

Jako jeden z głównych problemów w tym procesie wymienia fakt, że nie wszystkie kraje europejskie mówią jednym językiem Unii Europejskiej, gdy mowa o sankcjach wobec Rosji.  

„Niektóre kraje starają się uzyskać dla siebie maksymalne korzyści, wykazując się egoizmem narodowym, uznając, że wojna ich nie dotyczy, a groźba wojny kontynentalnej w Europie to tylko straszak militarystycznych elit, jak to nazywają w prasie. Ta iluzja jest wykorzystywana i osłabia skuteczność działań Unii Europejskiej przeciwko rosyjskiej agresji” – stwierdza dyrektor Centrum Badań nad Problemami Społeczeństwa Obywatelskiego. Nie wyklucza on, że kraje UE osiągną pewien pułap konsensusu, powyżej którego Unia Europejska nie będzie w stanie pójść dalej w kwestii sankcji wobec Rosji.

„Doprowadzi to do kryzysu po upływie pewnego cyklu wyborczego w samej Unii Europejskiej, na przykład w Niemczech, Francji, Włoszech czy krajach Europy Środkowej. Być może sama Callas ustąpi ze stanowiska i zastąpi ją bardziej umiarkowana szefowa dyplomacji UE. Dotyczy to również innych przedstawicieli Komisji Europejskiej. Mogą oni odejść od twardej retoryki wobec Rosji i opowiadać się za polityką uspokojenia agresora. Nie wykluczam tego. Co więcej, przewiduję, że może to nastąpić w najbliższym czasie” — uważa Witalij Kułik.

Czytaj nas na Telegram i Sends

Pobierz naszą aplikację